Sprawili niespodziankę. Już nie będą najgorsi w historii

Patryk Idasiak

28 lutego 2026, 08:53 • 3 min czytania 1

Sprawili niespodziankę. Już nie będą najgorsi w historii

W pewnym momencie Wolverhampton ciągle przegrywało, przegrywało i przegrywało. Nowy trener Rob Edwards na starcie niczego nie zmienił i rozpoczął pracę od siedmiu porażek z rzędu. Teraz wyniki Wilków wyglądają trochę lepiej. Oczywiście nie na tyle, żeby się utrzymać, bo spadną na pewno, ale przynajmniej nie jako najgorsza drużyna w historii Premier League. 

Reklama

Trener Wolves powiedział nawet, że wizja zakończenia sezonu z mniejszą liczbą punktów niż rekordowe Derby County „wisiała nad ich głowami”. Barany w sezonie 2007/08 zdobyły zaledwie 11 punktów, notując w 38 kolejkach jedno zwycięstwo. Wolverhampton ciągle do nich porównywano. Czy będą najgorsi? Otóż nie będą.

Dopiero w styczniu przerwali passę 23 meczów bez wygranej w Premier League. Pokonali wówczas 3:0 West Ham. Tym razem sprawili dużo większą niespodziankę, a może i nawet sensację, bo ograli prawdopodobnego uczestnika Champions League, a więc zajmującą trzecią lokatę Aston Villę.

Reklama

Wolverhampton może odetchnąć. Są gorsi

Mecz Wilków z Aston Villą nie należał do porywających. W pierwszej połowie padło zaledwie sześć strzałów. Jedyna sensowna akcja to chyba ta, w której asystę mógł mieć Matty Cash, zagrywając piłkę z prawej strony do Douglasa Luiza. Ten z woleja uderzył jednak w środek bramki.

W drugiej połowie było już znacznie ciekawiej, a takiej akcji jak przeprowadziły Wilki nie powstydziłyby się najlepsze w lidze zespoły – dogranie z prawej strony, przytomne zgranie Adama Armstronga i uderzenie Joao Gomesa od poprzeczki. Emiliano Martinez nie miał najmniejszych szans.

Aston Villa próbowała odpowiedzieć, ale Wolves dobrze się broniło. Yerson Mosquera wybił nawet piłkę niemal z linii bramkowej. W samej końcówce za to podopieczni Roba Edwardsa wyprowadzili kontrę w przewadze i zamknęli mecz. Do siatki trafił tym razem inny z Gomesów – Rodrigo, który pojawił się na boisku już w doliczonym czasie gry.

Jeszcze w grudniu Matt Doherty, najstarszy zawodnik w kadrze, grzmiał w stronę kolegów: – Czy chcemy być zapamiętani jako ci, którzy walczyli do końca sezonu, czy jako tchórze, którzy wybrali łatwiejszą opcję, np. próbowali odejść w styczniu, nie walczyli i nie trenowali, a pozwolili innym zająć nasze miejsce? Będziemy potrzebować wszystkich, którzy są tu teraz, aby odnaleźć poziom, na jakim byliśmy w zeszłym sezonie.

Teraz może być zadowolony, bo motywacja, by się podnieść nie jest w takiej sytuacji łatwa. Wolverhampton na pewno zleci z ligi i to z ostatniego miejsca, ale przynajmniej nie zapisze się w historii Premier League i skończą się te denerwujące wszystkich w klubie porównania do Derby County.

W poprzednim sezonie Premier League byliśmy świadkami podobnej „gonitwy”. Wtedy Southampton z Janem Bednarkiem w składzie także walczyło o to, by uniknąć miana najgorszego zespołu w historii Premier League. Jeszcze w 29. kolejce Święci mieli na koncie tylko dziewięć punktów. Po drodze uciułali jeszcze trzy remisy, a przebili Derby… sensacyjnym remisem z Manchesterem City (0:0).

Wolverhampton też ma na koncie jeden absolutnie niewiarygodny remis. Urwało bowiem punkty Arsenalowi w ostatnich minutach i to doprowadzając do wyrównania ze stanu 0:2, gdy nic na to nie wskazywało.

CZYTAJ WIĘCEJ O PREMIER LEAGUE NA WESZŁO:

Fot. Newspix

1 komentarz
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Ekstraklasa

Życiówka Bartosza Nowaka. „Bycie kandydatem do kadry to zaszczyt”

Braian Wilma
3
Życiówka Bartosza Nowaka. „Bycie kandydatem do kadry to zaszczyt”
Reklama

Piłka nożna

Ekstraklasa

Życiówka Bartosza Nowaka. „Bycie kandydatem do kadry to zaszczyt”

Braian Wilma
3
Życiówka Bartosza Nowaka. „Bycie kandydatem do kadry to zaszczyt”
Reklama
Reklama