Gurgul i Skrzypczak po KuPS. „Nie było chwili, abyśmy mogli to wypuścić”

Marcin Ziółkowski

27 lutego 2026, 00:20 • 3 min czytania 0

Gurgul i Skrzypczak po KuPS. „Nie było chwili, abyśmy mogli to wypuścić”

Lech Poznań po pierwszym spotkaniu z KuPS Kuopio miał dwubramkową zaliczkę wywalczoną na hybrydowej murawie. W meczu u siebie nie tylko udało się zachować kolejne czyste konto, ale także bezproblemowo wygrać z Finami. Przy Bułgarskiej, Kolejorz wygrał 1:0 po golu Pablo Rodrigueza. Dla Polsatu Sport wywiadu po meczu udzielili Michał Gurgul i Mateusz Skrzypczak.

Reklama

Gurgul z niedosytem, ale zadowolony z realizacji najważniejszego z zadań

Michał Gurgul, pomimo dwóch wygranych, ma pewien niedosyt z uwagi na nieskuteczność pod bramką rywala. Finalnie jednak liczy się najważniejszy z pozytywów – a tym jest awans do 1/8 finału Ligi Konferencji.

– Skromne zwycięstwo, było trochę tych sytuacji, nawet by uspokoić ten mecz, ale było za dużo chaosu. Nie udało się, ale jest czyste konto, przechodzimy dalej.

Reklama

Skąd ta nerwowość? To dobry zespół, potrafili stworzyć sytuacje z naszych błędów. Stąd to się wzięło – dodał.

Dość dyplomatycznie wypowiedział się też pod kątem możliwego losowania rywala w 1/8 finału. Gurgul nie ma jednoznacznej preferencji.

– Nie mam preferencji, oba zespoły mają dużą jakość [Rayo i Szachtar Donieck – przyp.red.]. Rayo znamy z poprzedniego meczu, pokazali dużo. Pokazali tyle, że wiemy, czego nam brakuje.

Skrzypczak z czystym kontem w Lidze Konferencji – świetny wynik dla pewności siebie

90 minut z Finami w Lidze Konferencji to już trzeci z rzędu mecz, gdzie Mateusz Skrzypczak może po meczu zejść do szatni ze świadomością, że jego zespół nie stracił gola. To niezbędne poczucie dla stopera, który przeszedł przecież wiele boiskowych perturbacji po powrocie do Lecha. Pewność siebie na pewno u obrońcy wzrosła, a kibice wiedzą, że mogą zagrać na zero z tyłu także bez Wojciecha Mońki.

– Awans był najważniejszy, ale nie uważam, że przepchnęliśmy ten mecz. Cały czas kontrolowaliśmy sytuację, mogliśmy strzelić więcej goli. Nie było momentu, byśmy mogli to wypuścić.

– Lokomotywa ruszyła, bardzo dobrze. Oby szła do przodu, tak na to patrzymy. Robię co mogę, najlepiej jak potrafię. Na tym się tylko mogę skupić.

Skrzypczak wystąpił przeciwko Finom, a jeszcze przed spotkaniem śledził zawody z udziałem byłej drużyny – Jagiellonii Białystok. Był on pod wrażeniem możliwości Bartosza Mazurka.

– Pierwsze co zrobię to zadzwonię do Kamila Jóźwiaka. Józiu, trzymaj się. Śledziłem mecz do wyniku 3:0. Wielki wieczór dla Bartka Mazurka, który strzelił hat-tricka. Trener Siemieniec robi świetną robotę. Byli blisko niespodzianki i czapki z głów.

Stoper Lecha w przeciwieństwie do Gurgula wyjawił, na kogo chciałby trafić w kolejnej rundzie rozgrywek. – Bardzo chciałbym ponownie pojechać do Hiszpanii.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Konferencji

Reklama
Reklama