Grając w dziesiątkę, Juventus strzelił Galatasaray dwa gole i doprowadził do dogrywki. Bianconeri w osłabieniu grali niemal od początku drugiej połowy po kontrowersyjnej czerwonej kartce dla Lloyda Kelly’ego. Pierwotnie Anglik obejrzał drugą żółtą kartkę, ale po interwencji wozu VAR, na którym zasiadał Tomasz Kwiatkowski, Joao Pinheiro pokazał bezpośrednią czerwoną kartkę. Zarówno z pierwszą, jak i finalną decyzją arbitrów, nie zgadza się były sędzia, a obecnie ekspert TVP Sport, Rafał Rostkowski.
Juventus był krok od chwały
To był historyczny wieczór dla włoskiej piłki, choć tylko rimonta Atalanty dała przepustkę do 1/8 finału Champions League. Juventusowi odrobienie strat dało jedynie dogrywkę, choć mogli w niej objąć prowadzenie w dwumeczu. Edon Zhegrova zaliczył jednak w 96. minucie koszmarne pudło, co później się zemściło. Tuż przed przerwą bramkę zdobył Victor Osimhen, a w końcówce dogrywki ostateczny cios zadał Baris Yilmaz. Bianconeri zasługiwali jednak wyłącznie na brawa, bo do wyrównania wyniku dwumeczu doprowadzili grając w osłabieniu.
𝐒𝐂𝐄𝐍𝐘 𝐖 𝐓𝐔𝐑𝐘𝐍𝐈𝐄! Grający w dziesiątkę Juventus odrabia trzybramkową stratę z pierwszego meczu z Galatasaray! 🤯 Co za historia! Zaraz dogrywka! ⏰
📺 Oglądaj: https://t.co/UIsz1H71Nz pic.twitter.com/N0Kjwzhrb7
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) February 25, 2026
Kontrowersyjna czerwona kartka
W 50. minucie, przy stanie 1:0 dla gospodarzy, a 5:3 dla Galatasaray w dwumeczu, bezpośrednią czerwoną kartkę obejrzał Lloyd Kelly. Tak czy siak musiałby udać się do szatni, ale nie po bezpośredniej czerwonej kartce, a drugiej żółtej. Pierwotnie w taki sposób portugalski sędzia Joao Pinheiro go ukarał. Nawet gdyby Anglik jej nie zobaczył, w ewentualnym meczu 1/8 finału i tak by nie zagrał. Już pierwsza żółta kartka, którą zobaczył w 25. minucie, była jego trzecią w tym sezonie Ligi Mistrzów, a zatem oznaczała zawieszenie.
Kelly wyleciał za nadepnięcie na staw skokowy Yilmaza, kiedy lądował po wyskoku do piłki. Anglik miał ogromnego pecha, ale nie zmienia to faktu, że Turek mógł nabawić się poważnej kontuzji. Z takiego założenia musieli również wyjść sędziowie VAR. Po analizie wideo Tomasz Kwiatkowski i Jerome Brisard wezwali Pinheiro do monitora, by zobaczył tę sytuację. Po obejrzeniu powtórek zmienił on zdanie. Anulował drugą żółtą kartkę i pokazał bezpośrednią czerwoną. Zły na tę decyzję Kelly wymownie w drodze do szatni kopnął w ścianę.
🚨 𝗕𝗥𝗘𝗔𝗞𝗜𝗡𝗚: KELLY IS SUPER FURIOUS, HE DOESN’T UNDERSTAND HOW THIS IS A RED CARD!
HE JUMPED TO WIN A HEADER AND IN HIS LANDING HE LANDED ON THE OPPONENTS ANKLE! pic.twitter.com/tMO41KXjRM
— The Touchline | 𝐓 (@TouchlineX) February 25, 2026
Rostkowski: Decyzja co najmniej wątpliwa
Z ostatecznym werdyktem Pinheiro nie zgadza się były sędzia, a obecnie ekspert TVP Sport, Rafał Rostkowski. W swoim tekście na portalu sport.tvp.pl uznał za „co najmniej wątpliwą” zarówno początkową decyzję sędziego portugalskiego arbitra, jak i tę finalną, „podjętą pod wpływem Kwiatkowskiego”.
– Kelly wyskoczył do piłki w sposób ostrożny i rozważny. Podjął taką decyzję, gdy ani za piłką, ani pod piłką nie było rywala. Gdy główkował, nie stwarzał żadnego zagrożenia dla rywala. To Baris Yilmaz zrobił krok i postawił nogę w takim miejscu, że niejako sam podłożył ją pod korki przeciwnika. Już decyzja o pokazaniu Kelly’emu drugiej żółtej kartki i czerwonej była wątpliwa i dyskusyjna. Była taka, ponieważ na powtórkach telewizyjnych trudno dostrzec jakąkolwiek winę Anglika – czytamy.
– Podstawowa kontrowersja polegała na tym, czy w tej sytuacji w ogóle należy się żółta kartka. Tymczasem sędzia VAR, Tomasz Kwiatkowski, wprowadził tę kontrowersję na wyższy poziom. Zasugerował koledze z Portugalii zamianę drugiej żółtej i w efekcie czerwonej kartki na bezpośrednią czerwoną. Druga żółta i czerwona nie była kontrowersyjna jako potencjalnie kara zbyt łagodna, lecz raczej jako potencjalnie zbyt surowa. Tak więc interwencja sędziego VAR kontrowersję bardzo ważną, lecz umiarkowaną, przemieniła w kontrowersję równie ważną, ale bardzo dużą i bardzo wyraźną – dodał.
— 37 (@MediaPL7) February 25, 2026
Pierwszy raz od 2014 roku Galatasaray zagra w 1/8 finału Ligi Mistrzów, a po raz pierwszy od 2013 roku wygrało w europejskich pucharach dwumecz fazy pucharowej. Wówczas Lwy wyrzuciły za burtę Schalke i zameldowały się w ćwierćfinale Champions League. Juventusu zaś już czwarty rok z rzędu zabraknie w najlepszej szesnastce Ligi Mistrzów. Z poprzednią edycją Champions League Bianconeri także pożegnali się po barażach o 1/8 finału. Wówczas również odpadli po dogrywce, w której gole strzelali tylko rywale. Wtedy zostali wyeliminowani przez PSV.
CZYTAJ WIĘCEJ O LIDZE MISTRZÓW NA WESZŁO:
- Galatasaray gra dalej! Juventus napsuł Turkom dużo krwi
- Niepokojące sceny na Bernabeu. Arbeloa zabrał głos ws. Asencio
- Włosi zdziadzieli. Na szczęście mają Atalantę
fot. screen Twitter