Pierwsze spotkanie Benfiki z Realem, wygrane przez Królewskich 1:0 w Lizbonie, dostarczyło nie tylko sportowych emocji. W pewnym momencie Vinicius Junior zamierzał opuścić boisko. Brazylijczyk przekonywał, że rywal, Argentyńczyk Gianluca Prestianni, nazwał go „małpą”. Zawodnik Benfiki został ukarany i nie wystąpi w jutrzejszym rewanżu. Argentyńczyk próbuje się bronić i tłumaczy, że sam został sprowokowany przez gwiazdę Realu.
W Lizbonie Vinicius najpierw, na początku drugiej połowy, strzelił fantastycznego gola. Chwilę później Brazylijczyk dostał żółtą kartkę. Na boisku doszło do spięcia: widać było, że Prestianni powiedział mu coś i to oburzyło zawodnika Realu. Brazylijczyk chciał opuścić murawę, mecz został przerwany. Po spotkaniu piłkarze tłumaczyli, co według nich tak naprawdę zaszło.
Gianluca Prestianni twierdzi, że został przez Viniciusa nazwany „karłem”
Vinicius podkreślał, że został nazwany „małpą”. W tym samym tonie wypowiadali się jego koledzy z Realu, którzy byli blisko całego zajścia. Niektórzy sugerowali, że to słowo zostało wypowiedziane przez piłkarza Benfiki nawet kilka razy. Jak bronił się Prestianni? Na początku przekonywał, że nazwał Brazylijczyka nie „małpą”, tylko „pe…łem”. UEFA wszczęła postępowanie. Na razie podjęto tylko decyzję, że Prestianni nie wystąpi w rewanżu.
Według dziennikarzy „The Times” Argentyńczyk twierdzi, że został przez Viniciusa sprowokowany. Miał zostać nazwany przez gracza Królewskich „karłem”, z uwagi na swój wzrost.
Ciągle jest to jednak słowo przeciwko słowu, jako że gracz Benfiki miał usta zakryte koszulką.
Fot. Newspix.pl
WIĘCEJ O PIŁCE NA WESZŁO:
- Peszko o transferze Maigaarda: Chciał lepszy kontrakt
- Jest chętny na kupno Legii!
- Magath może wrócić z misją ratunkową