Eliza Rucka-Michałek po emocjonującej walce zajęła dość niespodziewanie ósme miejsce w biegu na 50 km na igrzyskach olimpijskich we Włoszech. Po zawodach polska biegaczka przyznała, że wynik przewyższył jej oczekiwania i nie kryła wzruszenia.
Rucka-Michałek była 11. na półmetku rywalizacji, ale z czasem zaczęła zmniejszać dystans do rywalek walczących o trzecie miejsce. W końcu nawet je dogoniła i przesunęła się na siódmą lokatę. W końcówce opadła jednak z sił i do mety dotarła ósma.
Eliza Rucka-Michałek: Gdybym miała jeszcze raz pobiec ten bieg, to biegłabym podobnie
Po zakończeniu rywalizacji polska zawodniczka opowiedziała, jak wyglądał ostatni etap biegu z jej perspektywy. Jednocześnie podkreśliła, że nie zmieniłaby nic w swojej taktyce.
– Było widać, że dziewczyny już po prostu czekają tylko na ten finisz. Ja mimo wszystko miałam do nich dużą stratę, udało mi się ją odrobić i później już mi po prostu było ciężko, ale walczyłam do samego końca. Myślę, że gdybym miała jeszcze raz pobiec ten bieg, to biegłabym podobnie. Po prostu wystartowałam swoim tempem, nie napalałam się za dziewczynami, nie przyspieszałam. No i po prostu biegłam swoje, cały czas – wyjaśniła w rozmowie z Eurosportem.
Choć w trakcie biegu pojawiły się u Polki myśli, że medal jest w zasięgu, ostatecznie wynik i tak mocno przewyższył jej oczekiwania sprzed startu.
– Oczekiwałam od siebie występu w pierwszej piętnastce, więc bardzo się z tego cieszę i myślę, że nie tylko ja się cieszę, ale też wszyscy, którzy to oglądają. Na pewno trener Aleksander Wierietielny oglądał mnie i już na pewno gdzieś tam mam SMS-a, że jestem dzielna i że dobrze walczyłam – mówiła Rucka-Michałek.
Na koniec polska zawodniczka została zapytana o to, komu dedykuje swój wynik. Bardzo wzruszona, ze łzami na twarzy opowiedziała, ile musiała dla niej poświęcić rodzina.
– Myślę, że trener Wierietielny z Justyną (Kowalczyk-Tekieli) na pewno są osobami, które nauczyły mnie ciężkiej pracy i dużo im zawdzięczam. Zawdzięczam mojemu mężowi, który jest moim trenerem, który poświęcił mi cały rok pieniądze i dzieci, które gdzieś tam, w domu, musiały być bez mamy i rodziny – mówiła biegaczka.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Co za bieg Elizy Ruckiej-Michałek! Genialna walka na 50 kilometrów
- Mdlała na trasie. Jak Eliza Rucka wróciła po kilkuletniej przerwie
Fot. Screen – Eurosport