Były reprezentant Włoch nie trafi do ligi czeskiej. „Nie będzie wsparciem”

Marcin Ziółkowski

20 lutego 2026, 08:16 • 4 min czytania 1

Były reprezentant Włoch nie trafi do ligi czeskiej. „Nie będzie wsparciem”

Rzadko kiedy zdarza się, aby piłkarz z Włoch, w dodatku mający tej klasy osiągnięcia, decydował się na transfer do tej części Europy. A jednak, Mattia De Sciglio został namówiony na przeprowadzkę do ligi czeskiej. FC Hradec Kralove to nieprzypadkowy projekt, który widział w nim wzmocnienie składu mającego ambicje. Do czasu. Forma fizyczna Włocha sprawiła, że z transferu nici. Po przeanalizowaniu wad i zalet tego ruchu, Czesi zakończyli temat.

Reklama

Miał być Włoch u Nedveda. Nic z tego

Nicolo Schira parę dni temu zaskoczył transferową nowiną. Włoch Mattia De Sciglio miał kontynuować karierę w lidze czeskiej. Chodziło o ekstraklasowy klub – FC Hradec Kralove.

Po połączeniu kropek okazało się, że namówił go na to Pavel Nedved. A Czecha zna doskonale z uwagi na grę dla Juventusu, w którym to legendarny piłkarz pracował.

Reklama

Wydawało się, że do śledzenia dojdzie wielu kibicom kolejny piłkarz. Nie brakowało w końcu ostatnio całkiem losowych transferów. Eliaquim Mangala trafił do Boliwii, a Douglas Costa do czwartej ligi włoskiej.

Niestety, nic z tego. Według serwisu iSport.cz Włoch nie przeszedł badań medycznych. Petr Pojezny, który jest dyrektorem sportowym czeskiego klubu stwierdził wprost – Włoch nie będzie wzmocnieniem „od razu”. Nie ma więc sensu podpisywać z nim umowy.

– Po rozważeniu wszystkich wyników testów oraz okoliczności, doszliśmy do wniosku, że nie będzie on natychmiastowym wsparciem dla naszego klubu, a to był główny cel, dla którego chcieliśmy go zaangażować – powiedział dla oficjalnej strony klubowej.

Włoch po raz ostatni zagrał w meczu o stawkę w kwietniu 2025 w barwach Empoli. Wtedy to, wystąpił w rewanżowym spotkaniu Pucharu Włoch przeciwko Bologni. Od tamtego momentu minęło już blisko 10 miesięcy. Nie wiadomo co dalej planuje 33-latek ze swoją karierą.

De Sciglio występował jedynie w czterech klubach – to wszystko od 10. roku życia. Od tamtej pory przez blisko 15 lat reprezentował Milan. Ma on też na koncie blisko 120 meczów w Juventusie. Na włoskiej ziemi wygrał osiem trofeów, a raz był w jedenastce sezonu Serie A.

Stara Dama wypożyczyła go dwukrotnie  – najpierw w 2020 do Lyonu, a w poprzednich rozgrywkach do Empoli. W reprezentacji Włoch wystąpił 40-krotnie i był w kadrze na trzech turniejach. Z Pucharu Konfederacji w 2013 przywiózł brązowy medal.

Co robi triumfator Złotej Piłki w średniaku z ambicjami?

Na początku grudnia 2025 roku ogłoszono, że FC Hradec Kralove został przejęty przez kilku inwestorów. Zdecydowali się oni dodać Pavla Nedveda do zarządu klubu. Transakcja kosztowała nowych właścicieli (w przeliczeniu na polską walutę) 8,7 miliona złotych. To kolejny klub będący w prywatnych rękach w lidze czeskiej.

W maju ubiegłego roku, autor bloga Fotbalovy Raj – Karol Żuradzki – informował, że Hradec Kralove FC należy do miasta, ale trwały w tamtym czasie intensywne rozmowy na temat sprzedaży jego 89% udziałów celem znalezienia nowego akcjonariusza. Wsparciem spółki Fotbal HK 1905 był właśnie Nedved, zwycięzca Złotej Piłki 2003.

Klub ma poważne ambicje, bowiem celuje w regularne bycie w ligowym TOP 6. Latem ubiegłego roku to właśnie ten zespół był mocno zainteresowany Jakubem Krzyżanowskim z Wisły Kraków. Boczny obrońca pozostał jednak pod Wawelem. Obecnie w kadrze zespołu można znaleźć kilka znanych nazwisk.

Należy do nich choćby legenda Rakowa Cżęstochowa – Tomas Petrasek. Poza nim, także były piłkarz Ruchu Chorzów, Adam Vlkanova. Z weteranów czeskiej piłki, obecni są choćby Vladimir Darida czy powoli kończący karierę Vaclav Pilar.

FC Hradec Kralove to aktualnie siódmy zespół ligi czeskiej. Do ekstraklasy wrócił w 2021 roku i od tej pory – nie wypadł z czołowej dziesiątki ligowych zmagań.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

1 komentarz
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama
Reklama