W olbrzymiej awanturze na boisku po meczu Radomiak Radom – Korona Kielce uczestniczył także Marcin Cebula. To on ruszył błyskawicznie na pomoc poszkodowanemu koledze. Od sędziego dostał czerwoną kartkę, która jednak została anulowana i zamieniona na naganę. Jak przyznaje nam sam piłkarz, niewiele w nim było wiary, że tak to się potoczy. A tu proszę – niespodzianka.
Zadyma po meczu Radomiak – Korona
Choć od starcia Radomian z Kielczanami minął już niemal tydzień, nie słabną echa tego, co wydarzyło się po końcowym gwizdku. Na murawie doszło do olbrzymiej przepychanki z udziałem osób trzecich, a dyrektor marketingu i komunikacji Korony, Michał Siejak, został trafiony z trybun butelką w głowę i spędził noc w szpitalu.
Sędzia Daniel Stefański w całym zamieszaniu pokazał bezpośrednią czerwoną kartkę Marcinowi Cebuli. Rezerwowy w tym meczu piłkarz Żółto-czerwonych ze sporym impetem wpadł w człowieka, który bez uprawnień pojawił się na boisku i odepchnął innego zawodnika gości, Tamara Svetlina.
– Ja nie uczestniczyłem z początku w tych przepychankach. Byłem bardzo spokojny, obserwowałem zajście. Ale spojrzałem w prawą stronę i zobaczyłem, że ten gość biegnie w stronę Tamara. Był już blisko niego, popchnął go od tyłu. Uwierz, że na żywo wyglądało to dużo gorzej niż na wideo – opowiada swoją perspektywę Cebula.
I kontynuuje: – Myślę, że zareagowałem tak, jak powinienem. Rozumiem jakby do Tamara tak podszedł zawodnik z Radomiaka czy ktoś ze sztabu, to się zdarza. Zauważyłem jednak, że to osoba z zewnątrz i to był instynkt. Nie uderzyłem go, ale działał we mnie instynkt.
Skandaliczne sceny po meczu Radomiak – Korona.
Pijany kibic wpadł na murawę, zaatakował piłkarza, prowokował, rzucili się na niego piłkarze Korony.
Ktoś z trybun trafił butelką w głowę Michała Siejaka z Korony, który został przewieziony do szpitala.
Awantury na murawie,… pic.twitter.com/nc712JsjpL
— Szymon Janczyk (@sz_janczyk) February 13, 2026
Marcin Cebula: Drugi raz postąpiłbym tak samo
W środę 18 lutego Komisja Ligi oficjalnie anulowała czerwoną kartkę piłkarza Korony i zamieniła ją na naganę, która w praktyce nie oznacza żadnych konsekwencji. – Rozumiałbym karę, gdybym tak potraktował kogoś z klubu, z Radomiaka. W tej sytuacji cieszę się jednak, że Komisja podeszła do sprawy wyrozumiale. Szczerze mówiąc myślałem, że to się nie uda, żeby odwołali mi czerwoną kartkę, ale cieszę się, że mogę grać – przedstawia zawodnik kieleckiego zespołu.
– Najcięższe było dla mnie to, że nie zagrałem w trzech ostatnich meczach i miałem perspektywę pauzy w dwóch-trzech kolejnych. Cieszę się więc z anulowania tej kartki i uważam, że nie mam sobie nic do zarzucenia. Drugi raz postąpiłbym tak samo. Przepychanki w emocjach się zdarzają i członka Radomiaka nie powinienem tak potraktować, ale to była osoba z zewnątrz i reakcja była odpowiednia. Nie lubię się tak zastanawiać, ale co by było, gdyby… No właśnie – kwituje Cebula.
Nikt też w Koronie nie miał pretensji do 30-latka, że zachował się tak, a nie inaczej. – Wszyscy szli w tę samą narrację, że zareagowałem dobrze i odpowiednio. Później myśleliśmy już o tej czerwonej kartce. Nie dziwię się sędziemu, że mi ją pokazał, bo impet był duży. Jednak jak widzisz takie rzeczy, to działa w tobie odruch. Pomogła mi też na pewno narracja, która poszła w Polskę. Sam średnio wierzyłem w anulowanie tej kartki, ale cieszę się, że tak to się zakończyło – podkreśla gracz Korony.
Komisja Ligi po ocenie wszystkich wydarzeń wymierzyła Radomiakowi karę w wysokości 200 tys. złotych oraz nakazała przeprowadzenie audytu w sprawie bezpieczeństwa imprez masowych. Dodatkowo sektor rodzinny został zamknięty w zawieszeniu, a kibice z Radomia nie pojadą na wyjazd do Kielc przez cztery kolejne mecze z Koroną. – Myślałem, że stadion Radomiaka będzie całkowicie zamknięty na jeden-dwa mecze, ale nie będę teraz mówił, jak Komisja Ligi mogła się zachować. Nie ma już czego dodawać, taka zapadła decyzja – odnosi się Cebula.
W nawiązaniu do decyzji Komisji Ligi dotyczącej wydarzeń z meczu rozegranego 13 lutego 2026 roku pomiędzy Radomiakiem Radom a Koroną Kielce, informujemy, że na Radomiak S.A. zostały nałożone następujące kary:
– kara finansowa w wysokości 200 000 zł,
– zamknięcie trybuny… pic.twitter.com/pjmV37oH0H— Radomiak Radom (@Radomiak_Radom) February 18, 2026
W niedzielę 22 lutego Korona podejmie Lecha Poznań. – Choć takie sytuacje jak w Radomiu nie powinny się dziać, to myślę, że scalają drużynę. Pokaże to najbliższy mecz. Gramy u siebie z mistrzem Polski. Jesteśmy zwarci jeszcze mocniej i wszystko idzie w dobrym kierunku. Widać było, że nikt nie pękł, a w takiej chwili najważniejsze to być razem, jeden za drugim. Pokazaliśmy to, ale jak teraz przegramy, to dyskusje o dobrym wpływie tej sytuacji będzie można zmazać – kończy piłkarz ekipy z Kielc.