Goncalo Feio jest niewinny i prześladowany

Paweł Paczul

19 lutego 2026, 13:08 • 4 min czytania 30

Goncalo Feio jest niewinny i prześladowany

Goncalo Feio jest niewinny. Prokuratura nie postawiła mu żadnych zarzutów. Wszystko pięknie wyjaśnił w programie Hejt… na konferencji prasowej. Tym bardziej dziwne, że wciąż jest nękany przez polskich sędziów.

Reklama

Jak pewnie wiecie, trener Radomiaka został zawieszony na pięć spotkań za sugerowanie korupcji arbitrom w trakcie spotkania Radomiaka z Koroną. To zupełnie niezrozumiałe, skoro Feio powiedział na konferencji prasowej:

 Kiedyś byłem nerwowy, gestykulowałem i dostawałem kartki. Dzisiaj nie było po mnie widać nerwów. Sędzia techniczny twierdzi, że coś powiedziałem i za to dostałem kartkę. Chciałbym, żebyście byli sprawiedliwi, nie wracali do mojej łatki. Nie było momentu, że nad sobą nie panowałem. Starałem się robić, co mogłem, żeby pomóc drużynie. Nikomu nie jest bardziej przykro niż mnie, że zostałem tak potraktowany jako trener, człowiek. Były momenty, gdy na to zasługiwałem, teraz na to nie zasługuję.

Reklama

To nie pierwszy raz. Goncalo Feio zawsze jest niewinny

Warto też wiedzieć, że prześladowania Feio nie ustają, bo już wcześniej był karany za niewinność.

Po meczu Legia – Korona w lutym 2025 mówił: – To nie pytanie do mnie. Sam nie dam sobie żółtej kartki. Dostałem ją, gdy byłem ustawiony plecami i rozmawiałem z moimi asystentami.

Po meczu z Widzewem w listopadzie 2024: – Po pierwsze, nigdy w życiu nie pauzowałem – ani jako pierwszy trener, ani drugi. Mam nadzieję, że tym razem też nie będę zawieszony, z prostych względów – nie zasłużyłem na kartkę, a klub już podejmuje wszelkie kroki, by się od niej odwołać. Po odgwizdaniu faulu Pankova na Łukowskim, do którego wszyscy mieliśmy sporo zastrzeżeń, odwróciłem się, zdjąłem kurtkę – mam prawo to robić – i rzuciłem ją na ławkę. Nie było żadnego ruchu czy słowa w kierunku ani sędziego technicznego, ani boiska. Zawsze wierzę, że sprawiedliwości stanie się zadość, więc mam nadzieję, że nie zabiorą mi meczu w Poznaniu.

Po meczu z GKS-em Katowice w kwietniu 2025: – Jeśli chodzi o Janka Ziółkowskiego, to dostałem żółtą kartkę przez niego. Pierwszy raz w życiu otrzymałem kartonik za to, że zawołałem swojego piłkarza. W przerwie poprosiłem go, by wyprowadzał piłkę w pewien sposób. W jednej sytuacji widział to inaczej i stracił futbolówkę, mimo że – według mnie – miał dużo lepszą decyzję do podjęcia. Chciałem go zawołać, by mu coś przypomnieć i obejrzałem kartkę.

Po meczu z Radomiakiem w lutym 2025: – Czy będziemy się odwoływać od drugiej żółtej kartki? Mam nadzieję, bo nie wiem za co dostałem ani pierwszą, ani drugą. To absurdalne. Spytam się was teraz zupełnie szczerze: Widzieliście, za co dostałem drugą żółtą kartkę? Nie rzuciłem piłki, tylko podałem ją przeciwnikowi, który był przy linii – nawet na niego nie patrzyłem, bo miałem kontakt z moim piłkarzem. Za to otrzymałem drugie napomnienie. Pierwszy żółty kartonik? Nawet spiker nie zauważył, że jest dla mnie – powiedział, że dla Marca Guala. Wiadomo, w protokole piszą, co chcą – co mam zrobić. To jest słowo przeciwko słowu.

Nie ma więc drugiego tak ciemiężonego faceta w polskim futbolu. Facet jest grzeczny, nikomu nic nie robi, nie wadzi, a i tak ktoś się na niego zawziął, chcąc mu utrudnić życie. To skandal. Żądamy sprawiedliwości dla Goncalo Feio, tak nie może być!

Goncalo Feio - trener Radomiaka

Tak, tak…

A jeśli wyjdzie się z rzeczywistości Feio, która jest inna niż rzeczywistość zwykłych ludzi, zobaczy się trenera, który przed objęciem Radomiaka założył okulary, by – zdaje się – wyglądać poważniej, co miało współgrać z narracją, że się zmienił. Już nie jest furiatem, wariatem, już jest stuprocentowym profesjonalistą, który zostawia za sobą to, co złe.

TYMCZASEM: chłop potrzebował siedmiu spotkań w Radomiaku, żeby zostać zawieszonym na kolejne pięć. Będzie mógł być ze swoją drużyną przy ławce rezerwowych w kwietniu. Prawie pół lutego i cały marzec w trakcie meczów spędzi Radomiak bez trenera, który się zmienił na lepsze!

Najwyraźniej – niespecjalnie się zmienił. Cały czas ma ten sam problem: jest dobrym trenerem, ale charakter nie pozwala mu być bardzo dobrym. Bo na szkoleniowca trzeba patrzeć jako całość. Tak więc co z tego, że facet jest pracowity, sprawny taktycznie, skoro drzemie w nim demon, który regularnie się objawia? Nie powiemy o strażaku, że jest świetny, gdy dziewięć pożarów ugasił, ale dziesiąty i jedenasty sam wywołał.

Może kiedyś Feio dojrzeje, kto wie. Wciąż ma ledwie 36 lat. Ale na dziś – to się nie stało. Okularki i miła gadka na prezentacji nie wystarczą. To wciąż tykająca bomba, która eksplodowała po raz pierwszy i pewnie nie po raz ostatni.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

30 komentarzy
Paweł Paczul

Na Weszło pisze głównie o polskiej piłce, na WeszłoTV opowiada też głównie o polskiej piłce, co może być odebrane jako skrajny masochizm, ale cóż poradzić, że bardziej interesują go występy Dadoka niż Haalanda. Zresztą wydaje się to uczciwsze niż recenzowanie jednocześnie – na przykład - pięciu lig świata, bo jeśli ktoś przekonuje, że jest w stanie kontrolować i rzetelnie się wypowiedzieć na tyle tematów, to okłamuje i odbiorców, i siebie. Ponadto unika nadmiaru statystyk, bo niespecjalnie ciekawi go xG, półprzestrzenie czy rajdy progresywne. Nad tymi ostatnimi będzie się w stanie pochylić, gdy ktoś opowie mu o rajdach degresywnych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Polecane

To oni mieli być nadzieją reprezentacji. Czy Stępiński wróci do kadry?

redakcja
3
To oni mieli być nadzieją reprezentacji. Czy Stępiński wróci do kadry?
Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Reklama