Polscy sportowcy znaleźli się w czołowej ósemce w aż siedmiu sportach podczas igrzysk w Cortinie i Mediolanie. Zapunktowaliśmy zatem w połowie dyscyplin, w jakich już zostały rozdane medale. Większą skuteczność ma jedynie dziewięć krajów świata. Tyle, że one przekładają to w większości na kilkanaście krążków olimpijskich, w tym złotych. My mamy cztery, ale Mazurka Dąbrowskiego nie usłyszeliśmy. Dlaczego, także na letnich igrzyskach, jesteśmy jako kraj niezwykle wszechstronni sportowo, ale też w niczym nie figurujemy jako potęga?
Polacy są wszechstronni w wielu sportach, ale w niczym nie jesteśmy potęgą
Klasyfikacja medalowa nie w pełni oddaje poziom sportu w poszczególnych krajach. W Soczi Austria zdobyła 17 krążków (w tym cztery złote). Prawie trzy razy więcej od Białorusi, która jednak z pięcioma złotymi i jednym brązowym wyprzedziła alpejski kraj w rankingu medalowym. Znacznie lepiej widać to podczas igrzysk letnich. Brytyjscy sportowcy stawali na podium w Paryżu prawie dwa razy częściej od Holendrów. Zdobyli 14 złotych, 22 srebrne i 29 brązowych medali i znaleźli się w klasyfikacji medalowej za Holendrami, którzy skończyli co prawda z 15 złotymi, ale zaledwie z siedmioma srebrnymi i 12 brązowymi krążkami.
Znacznie pełniejszy obraz kondycji sportu w danym kraju daje klasyfikacja punktowa, w której przyznaje się osiem punktów za złoto, siedem za srebro, sześć za brąz, pięć za czwarte miejsce i tak dalej aż do jednego oczka za ósmą lokatę. Oczywiście nie skupia się ona na tym, co najważniejsze dla zwykłych kibiców, czyli medalach, przede wszystkim złotych. Można w niej licznymi czwartymi miejscami nabić wynik znacznie lepszy od zdobywcy mistrzostwa olimpijskiego.
Jednak kraj, którego reprezentantom wiele razy zabraknie setnych sekundy do medalu nie jest drastycznie gorszy od tego, który raz szczęśliwie wskoczy na trzecie miejsce, a tak wynikałoby z klasyfikacji medalowej. Ta powinna służyć do pokazania tego, jak bardzo kibice zadowoleni byli z rezultatu swoich idoli. Zestawienie punktowe natomiast nieco lepiej oddaje realną siłę sportu w danym kraju.
Polska od ściany do ściany? To nieprawda
Polska w zestawieniu medalowym miota się od ściany do ściany. Byliśmy na 33. miejscu w Rio, potem nagle na 17. w Tokio, a w Paryżu spadliśmy na 42. lokatę. W zimowych igrzyskach bierze udział znacznie mniej krajów, zatem wahania są mniejsze, ale wciąż mieliśmy 11. miejsce w Soczi, ale już 27. w Pekinie. Tyle, że nasz sport wcale nie staje się nagle co cztery lata rewelacyjny, a potem tragiczny i odwrotnie.
Tymczasem w klasyfikacji punktowej zajęliśmy 18. miejsce w świecie zarówno w Rio, jak i w Tokio i Paryżu! Nie jesteśmy zatem realnie ani tak mocni, jak pokazuje ranking medalowy w Tokio, ani tak słabi, jak wskazywałby on w Paryżu. Podobną stabilność i to na bardzo zbliżonych miejscach notujemy także w sportach zimowych. W Pjongczangu byliśmy na 20., w Pekinie na 19., a obecnie plasujemy się na 17. miejscu według zdobytych oczek.
Klasyfikacja punktowa igrzysk w Cortinie i Mediolanie do 18 lutego:
- Norwegia 367
- USA 298
- Włochy 291
- Niemcy 232
- Francja 223
- Austria 218
- Japonia 199
- Kanada 190
- Holandia 162
- Szwajcaria 155
- Szwecja 140
- Chiny 130
- Korea Południowa 71
- Australia 68
- Finlandia 66
- Wielka Brytania 64
- Polska 54
- Czechy 51
- Słowenia 42
- Łotwa 37
- Nowa Zelandia 31
- Belgia 23
- Bułgaria 19
- Kazachstan 16
- Gruzja 12
- Brazylia 8
- Ukraina 6
- Węgry, Estonia 5
- Rumunia 4
- Litwa 3
To realne miejsce naszego sportu w świecie. Zdecydowanie za czołowymi dziesięcioma/piętnastoma globalnymi potęgami, ale też wyraźnie wyżej niż liczne kraje „drugiej ligi”. Przekładając to na realia piłki nożnej – co sezon awansowalibyśmy z 1. ligi, a następnie spadalibyśmy z Ekstraklasy.
Jesteśmy w czołówce aż siedmiu dyscyplin
Jednak wydaje mi się, że sumaryczny wynik na igrzyskach nie jest aż tak ciekawy, jak to, co się na niego złożyło. Oczywiście całkiem nieźle punktowaliśmy w skokach narciarskich, w których mamy 20 punktów. Co zaskakujące, nasz dorobek w łyżwiarstwie szybkim jest lepszy o jedno oczko: Damian Żurek zdobył dziesięć punktów za dwa czwarte miejsca, Władimir Siemirunnij siedem za medal, Kaja Ziomek-Nogal trzy za szóstą lokatę, a Marek Kania dołożył jeden za ósmą pozycję.
W obu sportach zaliczyliśmy całkiem niezłe wyniki, ale przecież w ósemce byliśmy także:
- w biatlonie: szóste miejsce sztafety kobiet i ósme indywidualne Kamili Żuk
- w saneczkarstwie: szóste miejsce dwójek kobiet i ósme sztafety mieszanej
- w snowboardzie: siódme miejsce Aleksandry Król-Walas w slalomie gigancie
- w narciarstwie alpejskim: siódme miejsce Maryny Gąsienicy-Daniel w slalomie gigancie
- w short-tracku: ósme miejsce Felixa Pigeona na 500 metrów

Kamila Żuk na mecie w Antholz
Dla zwykłego kibica te wyniki nie są może imponujące, ale miejsce w czołowej ósemce to duży wynik. Potwierdza przynależność do światowej czołówki, daje młodym zawodnikom przykład i stawia przed nimi perspektywę tego, że Polacy mogą dojść do wysokich miejsc w danym sporcie. Przypomnijmy, że jeszcze w Albertville w 1992 roku mieliśmy JEDNO miejsce w czołowej ósemce. Taką właśnie pozycję zajął Stanisław Ustupski w kombinacji norweskiej.
Przede wszystkim jednak nie do końca zdajemy sobie sprawę, jak dużym wyzwaniem jest znalezienie się w czołowej ósemce dla zawodników krajów, z którymi konkurujemy.
Sklasyfikowałem kraje według tego, w ilu różnych sportach zdołały zapunktować w Cortinie:
10 krajów, które punktowały w Cortinie w największej liczbie dyscyplin
13🇺🇸
12🇮🇹
11🇩🇪
9🇳🇴🇫🇷🇦🇹
8🇨🇦🇨🇭🇨🇳
7🇵🇱
Za nami np. 🇯🇵🇸🇪🇫🇮 nie wspominając o 🇳🇱 punktującej w dwóch sportach
Doliczając letnie, jesteśmy 12. w świecie
Jesteśmy najbardziej wszechstronnym spośród krajów przeciętnych pic.twitter.com/DryTH1DHd6— AbsurDB (@DbAbsur) February 18, 2026
Niewielu tak potrafi
Siedem sportów, w których zdołaliśmy umieścić naszego reprezentanta w czołowej ósemce to wprost rewelacyjny wynik. Więcej punktujących dyscyplin ma zaledwie dziewięć krajów świata: USA, Włochy, Niemcy, Norwegia, Francja, Austria, Kanada, Szwajcaria i Chiny. To potęgi sportu, szczególnie zimowego. Prawie każdy z nich zdobył już co najmniej kilkanaście medali, jedynie Chińczycy mają ich dziewięć.
Polska swojego wyniku już raczej nie poprawi.
Mniej sportów, w których są w stanie przebić się do czołówki mają nawet Japonia i Szwecja (po sześć), a nawet Finlandia (pięć). W zaledwie pięciu sportach punktowali jak dotąd Czesi, choć w przypadku ostatnich trzech krajów – poprawią ich wynik rezultaty turnieju hokeja na lodzie.
Czy naprawdę powinniśmy zazdrościć Holandii i Słowenii?
Nie zmienia to jednak faktu, że potrafimy umieścić w topie sportowców w większej liczbie dyscyplin niż nawet bardzo mocne kraje specjalizujące się zimą. Stawiana nam często za przykład wzorcowego kraju pod względem budowania potęgi sportowej Słowenia punktowała poza skokami tylko w snowboardzie. Mająca kosmiczne piętnaście medali Holandia nie tylko wszystkie z nich zdobyła na długim bądź krótkim torze lodowym. Ten kraj nie umieścił żadnego zawodnika w czołowej ósemce innego niż łyżwiarz szybki!
Oranje zajęli dziesiąte miejsce w bobslejach w jednym ze ślizgów, plasując się minimalnie przed… Jamajką, ich łyżwiarka figurowa (zresztą Rosjanka) zajęła trzecie miejsce od końca, skeletonistka była trzynasta, a w snowboardzie zajęli miejsca: 9., 13., 21., 22. i 26.
Na szesnaście sportów zimowych Holendrzy są od nas lepsi w dwóch, ale przeważają w nich bardzo znacząco. Który kraj jest zatem mocniejszy w sportach zimowych? Klasyfikacja medalowa mówi, że Holandia, ale realne spojrzenie wskazuje, że wcale nie jesteśmy w tyle. Tyle, że my się nie specjalizujemy.
W skokach narciarskich zajęliśmy dopiero piąte miejsce za Norwegią, Słowenią, Japonią i Austrią, ex aequo z Niemcami. W łyżwiarstwie szybkim mamy obecnie siódmą lokatę za potęgami tego sportu: Holandią, Włochami, USA, Kanadą, Norwegią i Japonią. Co zaskakujące – przed Chinami, Czechami i Niemcami, co jeszcze niedawno nie wydawało się możliwe.
W saneczkarstwie zajmujemy siódme miejsce, w snowboardzie – osiemnaste, w short-tracku – dwunaste, w narciarstwie alpejskim – jedenaste, w biatlonie – dziesiąte. Nie widać tu żadnej specjalizacji. Punktujemy w całkiem licznych dyscyplinach, ale w większości z nich dość symbolicznie.
Nigdy nie dominowaliśmy
W dodatku ani latem ani zimą nie jesteśmy mocni w dyscyplinach najbardziej „medalodajnych”: narciarstwie dowolnym, klasycznym, snowboardzie, a latem w pływaniu, gimnastyce artystycznej, judo czy zapasach. Nasza lekkoatletyczna dominacja z Tokio zakończyła się w Paryżu jednym brązowym medalem.
Tak jednak było… zawsze. Niezależnie, czy za głębokiego PRL-u, czy w latach dziewięćdziesiątych, czy w XXI wieku Polska tylko trzy razy w historii samodzielnie wygrała klasyfikację medalową jakiegokolwiek sportu na danych igrzyskach! Były to:
- piłka nożna w Monachium w 1972 roku, gdzie zdobyliśmy jedyne złoto przyznawane wówczas w tym sporcie
- pięciobój nowoczesny w Barcelonie w 1992 roku, gdzie Arkadiusz Skrzypaszek wygrał zawody indywidualne i drużynowe z Dariuszem Goździakiem i Maciejem Czyżowiczem
- wspinaczka sportowa w Paryżu w 2024 roku, gdzie jako jedyni wywalczyliśmy złoto i brąz
Byliśmy też pierwsi w pięcioboju i w siatkówce w Montrealu oraz w skokach narciarskich w Soczi, ale w tych trzech przypadkach nie zajęliśmy czołowej lokaty samodzielnie, a ex aequo.

Polskie podium w Paryżu
Czy potrzebna nam jest specjalizacja?
Nigdy nie byliśmy krajem, który specjalizuje się w jednym sporcie. I nigdy nim nie będziemy. Taka jest prawda polskiego sportu i szczerze mówiąc, nie do końca jest to też jego wada. Węgrzy, Holendrzy, Kenijczycy, Jamajczycy potrafią w jednym lub zaledwie kilku sportach nabić kosmiczne wyniki, ale w pozostałych kompletnie się nie liczą. Widzowie z tych krajów właściwie nie mają po co oglądać igrzysk poza swoimi specjalizacjami. U nas jest odwrotnie. W niczym nie jesteśmy i nie będziemy potęgą, ale zarówno na igrzyskach letnich, jak i zimowych praktycznie każdego dnia mamy jakieś większe lub mniejsze szanse medalowe. Wiele krajów, z którymi się porównujemy nie ma takiego komfortu.
Jeżeli zsumować igrzyska w Paryżu i Cortinie, to punktowaliśmy na nich w 23 różnych dyscyplinach. Oznacza to, że aż w tylu sportach nasi młodzi zawodnicy mają przykłady starszych kolegów, którzy uplasowali się w światowej czołówce. Słowenia punktowała w dwunastu, Węgrzy w piętnastu, Czesi w szesnastu.
Skąd to się bierze? Jesteśmy dość dużym europejskim krajem. W dodatku ulokowanym tak, że można tu uprawiać i sporty wodne, i ziemne, i drużynowe, i zimowe, ale do żadnego nie mamy warunków idealnych.
W większej liczbie sportów niż Polska, liczy się zaledwie jedenaście państw: USA, Francja, Niemcy, Włochy, Chiny, Kanada, Japonia, Wielka Brytania, Australia, Hiszpania i Holandia. Jesteśmy zatem w niezwykle prestiżowym gronie. Co różni nas od tej jedenastki? Jako jedyni nigdy nie byliśmy organizatorami igrzysk olimpijskich. Może pora to zmienić?
CZYTAJ WIĘCEJ O POLAKACH NA ZIMOWYCH IGRZYSKACH 2026 OLIMPIJSKICH NA WESZŁO:
- Pieroguszka gwiazdą igrzysk. O maskotce tworzonej w szczytnym celu [REPORTAŻ]
- Kanadyjski Polak był blisko medalu! Skończył na ósmym miejscu
- Pokonała Małysza, a on wygrał morderczy bieg. Oto nasi skialpiniści
- Tomasiak lepszy… od Małysza i Stocha! (Piela, Radomski)
- Szóste miejsce polskich biathlonistek. Jest lekki niedosyt
- Drugi po Szewińskiej. Kacper Tomasiak przeszedł do historii
Fot. Newspix.pl