Kacper Tomasiak nie kłania się przewidywaniom. I dobrze [KOMENTARZ]

Sebastian Warzecha

14 lutego 2026, 21:34 • 5 min czytania 6

Kacper Tomasiak nie kłania się przewidywaniom. I dobrze [KOMENTARZ]

Siedziałem przed telewizorem. Patrzyłem na pierwszy skok Kacpra Tomasiaka. I już w momencie, gdy się wybił, pomyślałem: „będzie dobrze!”. A gdy wylądował, zacząłem się zastanawiać: „cholera, to może być medal, a co wtedy o nim jeszcze napisać?”. No właśnie – co tu napisać? Wydaje się, że wszystko było już po pierwszym medalu, srebrze ze skoczni normalnej. Tam była mała niespodzianka, tu już jest sensacja. Kacper nie miał stanąć na podium na skoczni dużej. A jednak to zrobił. Wiecie dlaczego? Bo nic nie robi sobie ze wszelkich analiz, oczekiwań czy przewidywań. Po prostu wychodzi na skocznię i lata. Daleko.

Reklama

Kacper Tomasiak nie słucha przewidywań. I dobrze

Czy nie wierzyłem? To może za mocne słowo. Ale nie spodziewałem się, nie oczekiwałem – to na pewno. Wiara może gdzieś tam była, delikatnie skryta. Bo wielu faworytów ewidentnie miało swoje problemy. Inni nie trzymali ciśnienia już kilkukrotnie w przeszłości. A Kacper już w serii próbnej pokazał, że chyba ta skocznia zaczyna mu pasować, że odkrył już sposób na to, jak na niej polatać daleko.

Reklama

A w konkursie potwierdził to dwukrotnie. Uciekli mu Ren Nikaido i Domen Prevc, tak – ale to dwaj najlepsi skoczkowie tego sezonu.

Kacper tymczasem nie jest w Pucharze Świata nawet w TOP 10. To niemal – bo jednak nie ma złota – to, co zrobił Simon Ammann w 2002 roku. Choć nawet i to jest chyba nieporównywalne. Owszem, Szwajcar sensacyjnie wyskakał dwa tytuły mistrza olimpijskiego, ale wcześniej stał już kilkukrotnie na podium zawodów Pucharu Świata. Kacper? Ani razu. Atakował z pozycji może nie outsidera, ale kogoś nie tyle z drugiego, co z trzeciego szeregu.

CZYTAJ TEŻ: KACPER TOMASIAK PO RAZ DRUGI! Brąz na dużej skoczni

I chyba dobrze się z tym czuł. Bo atakował też i w drugiej serii na skoczni normalnej, i w drugiej serii na skoczni dużej. I w obu przypadkach skutecznie. Wiecie, pisałem już po medalu na skoczni normalnej, że mental tego chłopaka jest nie do zdarcia. Że siada na tej belce i jest nieporuszalny, jak głaz. Nie da się go skruszyć, serio. Jeśli Kacper nie pękł na igrzyskach olimpijskich, to gdzie ma to pęknięcie nastąpić? Przecież nie ma imprezy większej, cenniejszej, bardziej znaczącej w świecie sportów zimowych.

Utrzymać presję właśnie tam? Wielka rzecz. W końcu nie wytrzymywali na igrzyskach najwięksi – w tym na przykład Janne Ahonen czy tragiczny wręcz bohater tychże, czyli Stefan Kraft.

A Kacper? Kacper skacze swoje. Nie słucha żadnych przewidywań sprzed konkursów. Nie zwraca uwagi na to, co mówią eksperci, dziennikarze, kibice. I słusznie. Bo wiecie – wiele z tych osób się zna. Ja też coś tam wiem, ale w tym przypadku się myliłem i nie sprawia mi problemu przyznanie się do tego. A Kacper Tomasiak faktycznie nie powinien nikogo słuchać. Może poza rodzicami i trenerami.

Ale gdy siada na belce? Jedyny głos, jaki powinien mieć w głowie to ten, który mówi mu: „no dobra, Kacper, robimy to!”.

I chyba tak to na razie wygląda.

Przebije Małysza i Stocha? Spokojnie

Kamil Stoch, przechodząc przed kamerami Eurosportu, rzucił, że Kacper Tomasiak przebije i jego rekordy, i te Adama Małysza. I to szybko. Kamil, oczywiście, mówił to tuż po medalu młodszego kolegi. I na pewno chciał go „nahajpować”. To zrozumiałe i zrozumiałe, że był pod wrażeniem – a zrobić wrażenie na trzykrotnym mistrzu olimpijskim to jednak niełatwa sprawa.

Ale czy przesadził?

Możliwe. To powie nam dopiero przyszłość i kolejne dekady. Niemniej jednak – nie dziwi, że tak powiedział. Kacper jest wielki już teraz, choć na pewno musi jeszcze dołożyć swoje w konkursach Pucharu Świata. Jeśli jednak jego rozwój będzie postępować… to trudno jest wskazać słabe strony Polaka. Wybicie ma atomowe. Mental genialny. Przed sobą – oby – z dobrych 15 lat skakania na najwyższym poziomie. Fazę lotu – co pokazał dzisiejszy konkurs – poprawił w kilka miesięcy znacząco.

Trudno nie „wręczać” mu wielkich sukcesów. Trudno o tym nie myśleć. Ale prawda jest taka, że my możemy sobie to rozważać, analizować i przewidywać. A Kacper – znowu – nie powinien tego słuchać. Niech on sobie trenuje, niech skacze, nie ma choć trochę spokoju.

Może nawet dobrze, że za niedługo pojedzie na mistrzostwa świata juniorów, że zejdzie na ten niższy poziom. Przy okazji – że zmierzy się z zupełnie inną łatką, bo tam będzie przecież ogromny faworytem. Po takich występach nie może być inaczej.

Niech przeżyje i to. Niech przy okazji ma trochę odpoczynku, innej atmosfery zawodów. A poza tym – niech na koniec sezonu spróbuje lotów, bo jeszcze nie miał przecież okazji.

Nie zapominajmy, że to młody chłopak, który i tak doskonale trzyma się pod presją – i rywali, i wyników, i oczekiwań.

Zupełnie inne medale

Wojciech Fortuna w 1972 roku zdobył sensacyjne złoto. Ale kto jeszcze pamięta ten medal? Z roku na rok zapewne mniej ludzi. A potem w skokach mieliśmy już w większości medale oczekiwane. Były więc krążki Adama Małysza – te w Salt Lake City (srebro i brąz, te same kolory co medale Kacpra!) uznano wręcz za pewne rozczarowanie. W Vancouver nieco mniej, bo srebra po ośmiu latach cieszyły, a Ammann był wtedy nie do zdarcia.

Kamil Stoch też zrobił swoje i to w sposób absolutnie wspaniały. Drużyna w 2018 roku również.

Tak naprawdę więc jedynie Dawid Kubacki, który zdobył brąz w Pekinie, nieco nas zaskoczył.

A teraz – dwukrotnie – zrobił to Kacper Tomasiak. Nawet jeśli mówiliśmy – po cichu, cichutku – że jest szansa na krążek ze skoczni normalnej, to przecież Kacper był faworytem numer osiem, może dziewięć. Wyżej było znacznie więcej skoczków. A jednak skończył drugi. Na skoczni dużej znalazł się może nawet poza najlepszą dychą. A zdobył brąz. No niesamowite jest to, co robi Kacper, po prostu niesamowite.

CZYTAJ: KIM JEST KACPER TOMASIAK, POLSKI BOHATER IGRZYSK?

Od tego momentu czeka go jednak inny status, inne oczekiwania. I jestem naprawdę ciekaw, jak to zniesie. Wydaje się jednak, że jeśli miał to spaść na jakiegoś nastolatka, to Tomasiak jest tym, który może takie obciążenia wytrzymać. Bo nadal jest niezwykle spokojny, pozostaje opanowany. Nawet te medale przyjmuje jak kolejny krok w karierze, jakby ich oczekiwał i miały przyjść.

Imponujące. Naprawdę imponujące.

I oby tych imponujących rzeczy w jego karierze faktycznie było tyle, co zapowiedział Kamil Stoch.

Fot. Newspix

Czytaj więcej o igrzyskach na Weszło:

6 komentarzy
Sebastian Warzecha

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne sporty

Inne sporty

Pierwszy w historii zimowy medal dla Ameryki Południowej!

AbsurDB
4
Pierwszy w historii zimowy medal dla Ameryki Południowej!
Reklama
Reklama