Kibice Legii z apelem do Papszuna. I z transparentem dla Mioduskiego

Aleksander Rachwał

01 lutego 2026, 18:05 • 2 min czytania 73

Kibice Legii z apelem do Papszuna. I z transparentem dla Mioduskiego

Marek Papszun w meczu z Koroną Kielce debiutuje w roli trenera Legii Warszawa. Zgromadzeni przy Łazienkowskiej kibice mieli więc okazję, by przywitać się z nowym szkoleniowcem i krótko wyrazić swoje oczekiwania wobec niego.

Reklama

Nadzieje związane z przybyciem Papszuna do Legii są ogromne. Kibice po fatalnej pierwszej części sezonu liczą, że zespół wreszcie zacznie grać na miarę swojego potencjału, czego nie byli w stanie osiągnąć ani Edward Iordanescu ani Inaki Astiz. Wydaje się, że były szkoleniowiec Rakowa Częstochowa ma spore pole do tego, by odcisnąć swoje piętno na drużynie – Legia pożegnała się już z Pucharem Polski i Ligą Konferencji, więc ma więcej czasu na pracę z zawodnikami niż pozostali pucharowicze.

Kibice Legii przywitali Marka Papszuna. Jasny przekaz

Rzecz jasna w ostatnim czasie rzadko jest tak, że za kiepskie wyniki Legii winą obarcza się tylko zawodników i trenerów. Najczęściej, nie bez przyczyny, jako głównych architektów klęsk wskazuje się władze klubu z prezesem Dariuszem Mioduskim na czele. A że Papszun w swoim poprzednim miejscu pracy miał w wielu kwestiach decydujące zdanie, fani liczą i tutaj zdoła zaprowadzić swoje porządki, co przełoży się na wyczekiwany sukces sportowy.

Reklama

W tym kontekście nie wymaga większego tłumaczenia przyśpiewka, jaka poniosła się po trybunach stadionu przy Łazienkowskiej podczas meczu z Koroną Kielce. Kibice Wojskowych skierowali w stronę Papszuna krótki apel: „Marek, sprzątnij ten burdel”.

Kibice nie zapomnieli też o wspomnianym Dariuszu Mioduskim. Jego z kolei z „pozdrowili” hasłem „Pudel won”.

WIĘCEJ O LEGII WARSZAWA NA WESZŁO:

Fot. Newspix

73 komentarzy

Zainteresowany futbolem od kiedy jako 10-latek wziął wolne w szkole żeby zobaczyć pierwszy w życiu mecz reprezentacji Polski na mistrzostwach świata. Na szczęście później zobaczył też Ronaldo wygrywającego mundial, bo mógłby nie zapałać uczuciem do piłki. Niegdyś kibic ligi hiszpańskiej i angielskiej, dziś miłośnik Ekstraklasy i to takiej z gatunku Stal Mielec – Piast Gliwice w poniedziałkowy wieczór.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Reklama