Nastolatek strzela w Lidze Mistrzów. Pobił 70-letni rekord!

Maciej Bartkowiak

29 stycznia 2026, 13:17 • 6 min czytania 0

Nastolatek strzela w Lidze Mistrzów. Pobił 70-letni rekord!

W ostatnim meczu FC Barcelony został pobity niemal 70-letni rekord pod względem najmłodszego strzelca gola na Camp Nou w europejskich pucharach. Nie ustanowił go jednak gracz Dumy Katalonii, a piłkarz Kopenhagi. Viktor Dadason wydaje się kolejnym islandzkim napastnikiem, którego klub z Parken sprzeda ze sporym zyskiem. 

Reklama

Viktor Dadason pobił blisko 70-letni rekord

FC Barcelona fazę ligową zakończyła bez choćby jednego czystego konta. Biorąc pod uwagę także poprzedni sezon, Blaugrana żadnego z ostatnich 10 meczów Ligi Mistrzów nie zagrała na zero z tyłu. Jak zauważył Cezary Kawecki z Kanału Sportowego, zespół Hansiego Flicka znów szansy na czyste konto pozbawił się już w pierwszych 10 minutach meczu. Jednak ani Vasil Kusej ze Slavii, ani Nicolo Tresoldi z Brugii nie strzelili Barcelonie gola tak szybko, jak uczynił to Viktor Dadason. Islandzki napastnik Kopenhagi do siatki Dumy Katalonii trafił już w 4. minucie. Wywołał tym niemałą sensację.

Reklama

Wychowanek Fram Reykjavik przy okazji został najmłodszym strzelcem gola na Camp Nou w historii europejskich pucharów. Dadason pobił rekord ustanowiony w listopadzie… 1959 roku. Dotychczasowym rekordzistą był Paolo Ferrario z Milanu, który w meczu Pucharu Europy Mistrzów Krajowych strzelił Barcelonie gola w wieku 17 lat i 269 dni.

Dadason przebił ten wynik o 57 dni. Patrząc na datę urodzenia Islandczyka ewidentnie można poczuć się staro. Na świat przyszedł on dzień po finale Euro 2008, a Robert Lewandowski, który w meczu Barcelona – FC Kopenhaga również wpisał się na listę strzelców, zaledwie dwa tygodnie przed narodzinami Dadasona dołączył do Lecha Poznań!

To nie jedyny rekord, który w tym sezonie Dadason ustanowił. W październiku 2025 roku został najmłodszym strzelcem gola dla Kopenhagi w Lidze Mistrzów. Do siatki Borussii Dortmund trafił w wieku 17 lat, 3 miesięcy i 21 dni. Wtedy stał się także trzecim najmłodszym autorem bramki w Champions League, choć już miesiąc później z podium strącił go Dastan Satpajew z Kajrata Ałmaty. Przyszły piłkarz Chelsea przebił wynik Islandczyka o siedem dni i zrobił to zresztą w starciu z Kopenhagą. Co ciekawe, w tym samym meczu do siatki trafił także Dadason.

Podsumowując: nastolatek strzelił więc trzy gole w tej edycji Ligi Mistrzów – przeciwko Barcelonie, BVB oraz Kajratowi.

Kopenhaga ma patent na islandzkie dziewiątki

17-latek chyba szczególnie dobrze czuje się w meczach pucharowych. Dla seniorskiego zespołu Kopenhagi strzelił siedem goli, ale jeszcze ani jednego w lidze. Poza trzema trafieniami w Lidze Mistrzów zdobył jeszcze cztery bramki w tej edycji Pucharu Danii. Pierwszą zresztą niecałe dwa tygodnie po debiucie w seniorach FCK. Wtedy też zadebiutował w wyjściowym składzie tej ekipy. W tym samym meczu zaliczył jeszcze asystę przy jednej z trzech bramek Youssoufy Moukoko – najmłodszego strzelca gola w historii Bundesligi (przynajmniej oficjalnie, bo z aktem urodzenia Moukoko to akurat były niezłe jaja, ale to inna historia).

Wyczyny Dadasona mogą robić wrażenie na zagranicznych kibicach, ale wydaje się, że dla fanów Kopenhagi są po prostu kolejnym dniem w biurze. W końcu klub z Parken ma już w dorobku sprzedaż ze sporym zyskiem młodych islandzkich napastników. Szlaki w lipcu 2023 roku przetarł Hákon Arnar Haraldsson. 20-letni wówczas wychowanek ÍA po czterech latach spędzonych w stolicy Danii za rekordowe wtedy w historii FCK 15 mln euro (dane za Transfermarkt) został sprzedany do Lille. FC Kopenhaga Haraldssona wyciągnęła za niecałe 3 mln euro. Piłkarzem pierwszego zespołu był on przez dwa sezony. W tym czasie rozegrał 58 meczów, strzelił dziewięć goli i zaliczył osiem asyst.

Rekordu transferowego FCK Haraldsson długo nie dzierżył, bo już rok później przebił go Orri Óskarsson. Także wychowanek Grótty stolicę Danii opuścił jako 20-latek i po spędzeniu w niej czterech lat. W tym czasie z dorobkiem 23 goli stał się najskuteczniejszym Islandczykiem w historii klubu FC Kopenhaga. 20 mln euro wyłożył za niego Real Sociedad. Rekord ten został wyrównany rok później przez 19-letniego duńskiego pomocnika, Victora Froholdta, który przeniósł się do FC Porto.

Óskarsson – zanim dołączył do RSSS – w sezonie 2024 (system roczny) zdążył już strzelić siedem goli w 12 meczach. Wcześniejszy sezon, jedyny pełny w pierwszej drużynie, zakończył z kolei z wynikiem 15 bramek w 41 meczach. Do tego dorzucił osiem asyst. Trzy bramki zdobył tylko w pierwszym występie na Parken po powrocie z wypożyczenia do Sonderjyske. W eliminacjach Ligi Mistrzów skarcił hat-trickiem drużynę ze swojego kraju, Breidablik, prowadzony w dodatku… przez jego ojca. Óskarsson w tamtej edycji LM zaszedł z FCK aż do 1/8.

Tego wyniku Dadason w tym sezonie nie powtórzy, bo choć prowadzenie z Barceloną dawało w pewnym momencie Kopenhadze baraże o 1/8 finału Ligi Mistrzów, ostatecznie mistrzowie Danii na Camp Nou polegli. Fazę ligową skończyli na 31. miejscu. W ośmiu meczach zespół Jacoba Neestrupa zdobył osiem punktów. Choć strzelili w nich 12 goli, co jest lepszym wynikiem m.in. od rozstawionej w barażach Atalanty, stracili aż 21, co jest z kolei gorszym wynikiem tylko od ostatniego w tabeli Kajratu. Mistrzowie Kazachstanu piłkę z siatki musieli wyciągać 22 razy.

Dział analiz Kopenhagi imponuje innym

Jak pisał w reportażu dotyczącym tego klubu – przy okazji wizyty Jagiellonii – Szymon Janczyk:

„FC Kopenhaga prowadzi własny dział badawczo-rozwojowy, angażuje się w data science, rozwija dział analiz, wprowadza innowacje oraz naukę do akademii, żeby wychowywać jeszcze lepszych piłkarzy. Na tym polu działa tak dobrze, że szef programu research & development w FCK został skuszony przez Saudi Pro League”.

Bardzo upodobała sobie na przykład skautingowo kierunek islandzki. Dlatego, że Islandczycy do pewnego momentu szkolą wybitnie, jak tłumaczył dla Weszło Ulfar Hinriksson:

Zaczynamy wcześnie. Gdy tylko dziecko zaczyna chodzić, bierze udział w weekendowych zajęciach koordynacyjnych. Wspinanie się, wygłupy, skakanie. Bieganie z balonem, wszelkie aktywności sprawnościowe. Jako pięciolatkowie są tym znudzeni, więc przechodzą do właściwego sportu. Piłka nożna, koszykówka. Trenerzy mają ułatwione zadanie, bo nie muszą tracić czasu na uczenie dzieci podstaw koordynacji, one już to mają.

Być jak Sigurdsson. Gisli Thordarson, dziecko złotej ery islandzkiego futbolu [REPORTAŻ]

Islandia mieści się w dziesiątce najzdrowszych, najbardziej aktywnych fizycznie społeczeństw świata. Światowa Organizacja Zdrowia docenia bardzo docenia rozwój sportowy dzieci w tym kraju. Na przykład dając dodatek socjalny na dziecko, które uprawia sport. Samorząd dopłaca od 400 do 500 euro na treningi sportowe dla dzieci w wieku 6-18 lat.

Ten wieloletni plan rozwojowy Kopenhagi się sprawdza. Skauting i drenaż działa. Mało znani islandzcy piłkarze powyżej pewnego poziomu nie przeskoczą, więc dalej rozwijają się w Kopenhadze. Dają argumenty, by szukać tam głębiej i więcej. Klub z 25. pod względem wielkości kraju w Europie bez miliardera za sterami, wsparcia wielkiej sieci, szemranych biznesów czy całego państwa i generalnie wielkiej gotówki – doszedł do czołowej pięćdziesiątki rankingu UEFA.

CZYTAJ WIĘCEJ O LIDZE MISTRZÓW NA WESZŁO:

fot. Newspix

0 komentarzy

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Liga Mistrzów

Reklama
Reklama