Oskar Pietuszewski zdążył już pokazać w Porto, jak powinno się wchodzić do nowego zespołu. Nasz młody skrzydłowy świetnie zaprezentował się po wejściu na boisko w spotkaniu z Vitorią Guimaraes (1:0). Teraz okazuje się, że po transferze Polaka i jego bardzo dobrym występie jeden ze skrzydłowych, który od dłuższego czasu nie spełniał oczekiwań, stał się już dla sztabu Porto zupełnie niepotrzebny.
Pietuszewski pojawił się na boisku w 73. minucie spotkania Porto z Vitorią. W tym momencie był bezbramkowy remis. Polak szybko zaczął błyszczeć: to po faulu na nim podyktowano rzut karny, którego wykorzystał Alan Varela. Później po faulu na Pietuszewskim przeciwnik wyleciał jeszcze z boiska.
Oskar Pietuszewski błysnął w FC Porto. A Yann Karamoh może szukać nowego klubu
Portugalscy dziennikarze i kibice są zachwyceni Polakiem. Świetny występ Pietuszewskiego miał też pewien wpływ na to, co niebawem prawdopodobnie wydarzy się z innym skrzydłowym portugalskiego klubu. Kiedy tuż po ogłoszeniu transferu rozmawialiśmy z portugalskim dziennikarzem Goncalo Batistą, ten tłumaczył nam, że na skrzydłach Porto ma trzech bardzo dobrych zawodników: Pepe, Borję Sainza i Williama Gomesa. Polak prawdopodobnie ciągle jest w hierarchii za nimi, będąc numerem cztery na pozycji skrzydłowego, ale jego kolejne świetne występy mogą to zmienić.
Już w momencie transferu Polaka wszyscy byli natomiast zawiedzeni poziomem Yanna Karamoha. To zawodnik, z którym duże nadzieje wiązał trener Porto, Francesco Farioli, bo prowadził go wcześniej w tureckim Karagumruk. Karamoh trafił do Porto we wrześniu ubiegłego roku, za darmo, ale zupełnie nie potrafił się przebić. Teraz nie występuje nawet w rezerwach. Według dziennika „A Bola” wszyscy w Porto chcą, by Francuz, który rozegrał w karierze aż 115 meczów w Serie A, odszedł już zimą. I prawdopodobnie tak się stanie.
Fot. Newspix.pl
WIĘCEJ O PIŁCE NA WESZŁO:
- Efektowna przebudowa Korony Kielce [VLOG]
- Trener Widzewa: Wielki klub nigdy nie śpi
- Polski talent jest rozchwytywany