W Australian Open może paść polski rekord. Jeśli Hubert Hurkacz wygra mecz

Sebastian Warzecha

19 stycznia 2026, 21:41 • 7 min czytania 3

W Australian Open może paść polski rekord. Jeśli Hubert Hurkacz wygra mecz

Po rekord. Dla nas. Dla wszystkich. Pofruuuu… no, nie tym razem. Tym razem trzeba odbijać piłkę rakietą – i to skutecznie. Tak skutecznie, jak zrobiły to Magdalena Fręch, Magda Linette, Linda Klimovicova, Iga Świątek, a dołożył się też Kamil Majchrzak. Oni wszyscy wygrali swoje mecze I rundy Australian Open. Z Polaków takie wyzwanie stoi jeszcze przed Hubertem Hurkaczem. Jeśli okaże się lepszy od Zizou Bergsa – będziemy mieli nowy polski rekord. I to taki, który wypada docenić.

Reklama

Hubert Hurkacz po rekord? Jeden mecz od historycznego wyniku

Świetny jest początek trwającego sezonu w wykonaniu Huberta Hurkacza. Przypomnijmy: Polak nie grał przez ponad pół roku, po drugiej operacji kontuzjowanego w 2024 roku kolana. Zamiast wychodzić na kort, rehabilitował się i pracował na siłowni (co zresztą widać). Dopiero w listopadzie faktycznie zaczął odbijać piłkę, a w grudniu grał pierwsze „luźne” sparingi w Monte Carlo, gdzie mieszka. Powoli przygotowywał się do powrotu. Powtarzał – a za nim też jego sztab – że nie chce popełnić błędu z 2024 roku, gdy wrócił szybko: najpierw z nadzieją na igrzyska olimpijskie, potem po prostu, by grać.

Reklama

W efekcie nogi nie udało się do końca wyleczyć, pojawiły się nowe problemy, mecze i tak były przegrywane, ranking i tak spadał, a Hubert stracił dobrze ponad rok.

Wiadomo, mądry Polak po szkodzie, stąd tym razem Hurkacz podszedł do sprawy inaczej. Szkoda – jak się okazało – na szczęście była jeszcze odwracalna, a Hubi przecież nie jest tak wiekowym graczem, by nie móc wrócić na najwyższy poziom. Wydaje się też, że po kontuzji nieco zmienił nastawienie, że gra odważniej, stara się skracać wymiany. Może dotarł do niego Nicolas Massu, bo chilijski trener od początku mówił, że chciałby Huberta na taką grę nastawić. A może sam Polak swoje zrozumiał.

W każdym razie – dalej ma „hubertowe” cechy. Świetnie się porusza w defensywie, dobrze gra z kontry, jest gibki i bardzo sprawny jak na swój wzrost. Noga ewidentnie dobrze się trzyma. Niemniej do tego dołożył większą chęć przechodzenia do ataku, przyciskania rywali. I to dało efekt w United Cup, gdzie na pięć rozegranych meczów, Hurkacz wygrał cztery. Jego bilans wyglądał tak:

  • vs Alexander Zverev (ATP 3): 6:3, 6:4.
  • vs Tallon Griekspoor (ATP 25): 6:3, 7:6 (4).
  • vs Alex de Minaur (ATP 6): 4:6, 6:4, 4:6.
  • vs Taylor Fritz (ATP 9): 7:6 (1), 7:6 (2).
  • vs Stan Wawrinka (ATP 156): 6:3, 3:6, 6:3.

Jedna przegrana, z szóstym na świecie de Minaurem. Ograne światowa trójka i dziewiątka oraz gość z 25. miejsca, z którym Hubi zawsze miał problemy. Do tego legenda w postaci Stana Wawrinki. A finalnie wygrany United Cup z kadrą Polski. Dla Hurkacza to wręcz wymarzony start sezonu. Zwłaszcza po takiej przerwie. I świetny prognostyk przed Australian Open… tyle że tu zostaje jedna kwestia.

Taka, że nigdy nie wiadomo, czy Hubert Hurkacz przełoży dobrą formę na Szlema.

Hubert i szlemy, czyli historia pewnej niemiłości

Jak na gościa, który długo albo był w najlepszej „10” na świecie, albo kręcił się jej blisko, bilans Huberta Hurkacza w turniejach wielkoszlemowych jest wręcz katastrofalny. Na 27 występów w imprezach tej rangi Hubert do drugiego tygodnia rywalizacji – czyli minimum IV rundy – dochodził sześć razy. Z czego dwukrotnie meldował się dalej: raz był w ćwierćfinale (Australian Open 2024), a raz w półfinale (Wimbledon 2021). Łatwo policzyć, że aż 21 razy odpadał w najpóźniej trzeciej rundzie.

Tyle że to „najpóźniej” jest tu kluczowym słowem. Bo gdyby to była trzecia runda, to okej, byłyby to akceptowalne wyniki. Bo to poziom, na którym w teorii – o ile nikt nie odpadnie wcześniej – trafia się na innych rozstawionych graczy. Sęk w tym, że potencjalni rywale Huberta często tego unikali… bo sam Polak odpadał wcześniej.

W dotychczasowej karierze przydarzyło mu się to fatalne 19 (!) razy.

Nawet gdybyśmy chcieli być łagodni i odjąć Hurkaczowi pierwszych siedem szlemów w karierze – gdy nie był rozstawiony i dopiero wchodził do świata wielkiego tenisa – to i tak zostanie nam 13 wywrotek na etapie pierwszych dwóch rund. I często, bardzo często były to fatalne wręcz wpadki. Porażki z Tennysem Sandgrenem (RG 2020), Botikiem Van De Zandschulpem (RG 2021), Ilią Iwaszką (US 2022) czy niemalże emerytowanym Andreasem Seppim (US 2021) fanom Huberta mogą śnić się po nocach.

A takich meczów było więcej.

Generalnie jeśli Hurkacz miał gdzieś zaliczyć fatalny mecz, to w ciemno można było obstawiać, że stanie się to w jednym z najważniejszych turniejów. Z jakiegoś powodu format do trzech setów nigdy mu nie sprzyjał. Wielokrotnie przegrywał spotkania, w których prowadził 2:1 czy nawet 2:0. Często brakowało mu jednak wtedy tego, co pokazuje teraz – umiejętności wywarcia presji na rywalu, przyparciu go do ściany. I takiej pewności, jaką ma obecnie w swojej grze.

Może więc w tym roku na Australian Open będzie inaczej?

Z pewnością nie można zlekceważyć rywala. Zizou Bergs to dobry gracz, aktualnie 43. rakieta świata, w ostatnich sezonach stale rósł. Belg nie ma jednej groźnej broni, ale we wszystkim jest co najmniej solidny. W United Cup przekonali się o tym Stan Wawrinka, Jakub Mensik i Felix Auger-Aliassime. Główną siłą Bergsa jest prędkość, jaką potrafi wykreować z końca kortu, zwłaszcza w kontrataku. Belg dobrze się porusza, świetnie broni, potrafi zaskoczyć rywali z niemal każdej pozycji. Generalnie dopóki sędzia tego nie ogłosi, nie można uznać, że wygrało się przeciwko niemu wymianę.

Dla Huberta rozwiązaniem powinno być po pierwsze skupić się na własnym podaniu i doprowadzeniu seta do minimum tie-breaka, a po drugie – agresywne granie na returnie, by Belg nie mógł poszaleć całkiem niezłym podaniem. Przyciskanie rywala, nie dawanie mu chwili na pozbieranie się. Zmuszenie go do biegania wręcz ponad siły, najlepiej kombinacyjnym graniem. Jeśli Hurkacz będzie skłonny i w stanie to zrobić, a do tego dołoży intensywność i skuteczność taką jak w United Cup – powinien wygrać.

A wtedy nastąpi historyczna chwila.

Piątka już jest. Brakuje jednego

Jeśli Hubert Hurkacz wygra, ustanowi przy okazji polski rekord wszech czasów. Na spółkę z całą resztą już wymienionych, czyli Magdaleną Fręch, Magdą Linette, Lindą Klimovicovą, Kamilem Majchrzakiem i Igą Świątek. Wszyscy oni wygrali już swoje mecze pierwszej rundy i awansowali do kolejnej fazy zmagań. Oznacza to, że w drugiej rundzie Australian Open mamy pięcioro Polaków. To wyrównanie rekordu – taki wynik przydarzył nam się w erze open tylko trzykrotnie – ostatnio na Wimbledonie w 2022 roku (a wcześniej na Roland Garros i Wimbledonie w 2013 roku, ale to już sportowa prehistoria, inne pokolenie polskich graczy).

Szkopuł w tym, że wtedy odpowiadały za niego tylko kobiety: Linette, Fręch, Świątek, a także Maja Chwalińska i Katarzyna Kawa.

Teraz akcenty się rozkładają, choć zawodniczek nadal jest więcej. Ale to mniej istotne – ważniejsze, że jeśli Hubi dołoży wygraną, zrobimy coś, co jeszcze nigdy nie miało miejsca. Wprowadzimy szóstkę graczy do drugiej rundy turnieju wielkoszlemowego. Może nie brzmi to wybitnie, ale to naprawdę spore osiągnięcie, o które wcale nie jest tak łatwo. Szczególnie, gdy nie jest się tenisową potęgą. Weźmy na przykład ubiegłoroczne US Open – ostatni Szlem przed tegorocznym AO – i spójrzmy na to, kto osiągnął coś takiego właśnie w tamtym turnieju.

Były to:

  • USA – 23 osoby.
  • Rosja – 13 osób.
  • Australia – 8 osób.
  • Czechy – 8 osób.
  • Francja – 7 osób.
  • Włochy – 6 osób.

Czyli tak: gospodarz Szlema i największa tenisowo nacja świata znalazła na szczycie. Potem potęga kobiecego tenisa, która dobrze przędzie ostatnio i w męskim (zawodnicy grali bez flag przy nazwiskach, ale oczywiste jest, skąd pochodzą). Do tego gospodarze dwóch innych Szlemów, mający tenisowo wielkie zasoby finansowe (Australia i Francja). Poza tym potęga kobiecego tenisa i chyba najlepszy tenisowo kraj świata, jeśli przeliczyć sukcesy na liczbę mieszkańców, czyli Czechy. No i Włosi, którzy swoje tradycje mają, a w ostatnich latach doczekali się naprawdę solidnego pokolenia, dowodzonego przez Jannika Sinnera.

Innymi słowy: dobre towarzystwo. Możliwe, że w Australii dołożą się do tego jeszcze kraje takie jak Hiszpania, Wielka Brytania czy Niemcy, które były tej szóstki blisko i w Nowym Jorku.

Ale bardzo bliska jest tego też Polska. Dzielą ją od tego trzy sety czy też jeden mecz. Ten Huberta Hurkacza. Jeśli Hubiemu uda się wygrać, postawimy – jako cały tenisowy naród – kolejny krok na ścieżce rozwoju. Bo to nie będzie już tylko Iga Świątek, wspierana od czasu do czasu przez jedną osobę. To cała zgraja tenisistów i tenisistek (z naciskiem na te drugie).

Warto to docenić.

***

Mecz Huberta Hurkacza z Zizou Bergesem odbędzie się jako trzeci od 1.00 polskiego czasu na ANZ Arena. Poprzedzą go mecze Leylah Fernandez z Janice Tjen i Christophera O’Connella z Nisheshem Basavareddym. 

Czytaj więcej o meczach Polaków w Australian Open na Weszło:

Fot. Newspix

3 komentarze

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń

Najnowsze

Ekstraklasa

Korona idzie w jakość. Simon Gustafson to „ostatni puzzel” w zespole

Szymon Janczyk
6
Korona idzie w jakość. Simon Gustafson to „ostatni puzzel” w zespole
Reklama

Polecane

Ekstraklasa

Korona idzie w jakość. Simon Gustafson to „ostatni puzzel” w zespole

Szymon Janczyk
6
Korona idzie w jakość. Simon Gustafson to „ostatni puzzel” w zespole
Reklama
Reklama