Pięć trafień w słupek i poprzeczkę w jednym meczu, to wynik, który trudno przebić. A gdy dodamy do tego przegranie takiego właśnie spotkania, w którym centymetry dzieliły zespół od pięciu trafień, mamy zdarzenie jeszcze rzadziej spotykane. Barcelona zdołała tego dokonać. Mało tego, jej wskaźnik goli oczekiwanych wyniósł prawie cztery, a mimo tego, strzeliła tylko jedną bramkę. Ostatni raz mecz, w którym tak dominowała w ataku, przegrała prawie dziesięć lat temu.
Pięć słupków i poprzeczek, cztery gole oczekiwane, a mimo tego – porażka Barcelony
Barcelona przegrała wczorajszym mecz z Realem Sociedad po tym, jak aż pięciokrotnie trafiła w obramowanie bramki strzeżonej przez Alexa Remiro:
- w 47. minucie Dani Olmo trafił w słupek z trzech metrów
- dwie minuty później strzał tego samego zawodnika bramkarz Sociedad wybił na słupek
- w 67. minucie Lewandowski strzelił głową z sześciu metrów, ale bramkarz sparował to uderzenie na poprzeczkę
- w 85. minucie z tego samego miejsca Kounde kieruje piłkę głową bezpośrednio w poprzeczkę
- w 93. minucie Rashford bezpośrednio z rzutu rożnego trafia w słupek próbując zaskoczyć defensywę rywali
Jak zauważył na portalu X hiszpański statystyk MisterChip, ostatni raz pięć trafień w obramowanie bramki jednego zespołu w meczu La Liga padło w 2017 roku, gdy także Barcelona mimo takiego pecha pokonała Deportivo 4:0.
Tym razem nie skończyło się tak szczęśliwie i seria jedenastu wygranych Barcelony z rzędu dobiegła końca. Zespół z San Sebastian wygrał 2:1.
Portal analityczny Opta wyliczył, że Barcelona jest dopiero drugim klubem wśród czołowych pięciu lig, który przegrał mecz, w którym pięciokrotnie trafił w słupek i poprzeczkę.
Dotąd takim wyczynem popisało się tylko Brighton przeciwko Manchesterowi United we wrześniu 2020 roku:
5- Barcelona have become the second team in Europe’s top five Leagues to hit the woodwork five times in a single game and still lose after Brighton & Hove Albion vs Manchester United in September 2020 (since 2006/07). San Sebastián.#RSO 🤍💙#Barcelona❤💙 pic.twitter.com/rhx32z2YkF
— OptaJose (@OptaJose) January 18, 2026
Trudno przypomnieć sobie spotkania, w którym jeden z zespołów częściej trafiał w obramowanie bramki. Podobno sześciokrotnie słupki i poprzeczki obijali gracze reprezentacji Niemiec w 2012 roku w meczu przeciwko Kazachstanowi. Polscy kibice mogą pamiętać, że bramkę Zygmunta Kukli przeciwko naszej kadrze na mundialu w 1978 roku Brazylijczycy obili trzykrotnie w ciągu pół minuty, aż w końcu Roberto Dinamite trafił do siatki.
Powinni strzelić cztery gole
Warto zauważyć, że wskaźnik oczekiwanych goli dla Barcelony w tym spotkaniu wyniósł aż 3,95. Mimo tego strzeliła ona zaledwie jedną bramkę.
Sam jeden Dani Olmo oddał sześć strzałów, których łączna wartość oczekiwanych goli wynosiła 1,35. Warto zwrócić też uwagę na to, jak fantastycznie podawał w tym spotkaniu Lamine Yamal. Wskaźnik oczekiwanych asyst po jego podaniach osiągnął aż 1,65, ale tylko jedno z jego dograń Marcus Rashford zamienił na bramkę.
Porażka w meczu, w którym wskaźnik oczekiwanych goli strzelonych osiąga cztery, dotąd się Barcelonie nie przytrafiła!
Mecze Barcelony z xG wyższym niż 4 (w La Liga i Lidze Mistrzów):
- w tym sezonie: brak
- sezon 2024/25: cztery mecze, wszystkie wygrane, w każdym strzeliła co najmniej cztery gole, a łącznie trafiła do siatki rywali 23 razy (4:3, 5:1, 7:1 i 7:0)
- sezon 2023/24: brak
- sezon 2022/23: dwa, oba wygrane (2:0 i 3:0)
- sezon 2021/21: jeden wygrany (2:1)
- sezon 2020/21: jeden wygrany (3:0)
- sezon 2019/20: jeden wygrany (5:0)
- sezon 2018/19: dwa, oba wygrane (8:2, 5:1)
- sezon 2017/18: trzy, wszystkie wygrane (3:0, 4:0, 5:0)
- sezon 2016/17: trzy, wszystkie wygrane (4:2, 4:2 i 4:0)
Doliczając dwa mecze z wiosny 2016 roku (6:0 i 8:0), Duma Katalonii w dziewiętnastu ostatnich spotkaniach, w których jej wskaźnik goli oczekiwanych przekraczał cztery, nie tylko nie straciła punktu, ale wszystkie te mecze wygrała.
Ostatnia strata punktów w takim meczu – dziesięć lat temu
Strzeliła w nich… 89 goli (prawie pięć na spotkanie). Ostatnim meczem, który Barca przegrała i w którym powinna strzelić cztery bramki, jaki znalazłem, jest domowy mecz z 17 kwietnia 2006 roku z Valencią.
Messi, Neymar, Luis Suarez, Gerard Pique, Sergi Roberto i Ivan Rakitić zmarnowali w nim 21 okazji do strzelenia gola, przy czym ten ostatni skierował piłkę do własnej bramki strzeżonej przez Claudio Bravo. Tamta porażka o mały włos kosztowałaby Barcelonę utratę tytułu.
Wskaźnik goli oczekiwanych był wtedy mocno zawyżony przez pudło Suareza z mniej więcej pół metra, choć trzeba przyznać, że nie była to wcale tak łatwa sytuacja, jak mogłoby się wydawać. Z kolei Pique mógł ocalić punkt, gdyby w samej końcówce trafił niepilnowany z siedmiu metrów. Uderzył jednak bardzo koślawo.
W drużynie Valencii wystąpili dziesięć lat temu Paco Alcacer, który niedługo potem przeszedł do Barcelony, oraz Joao Cancelo, który właśnie do niej wrócił.
Gdyby nie wygranie przez Dumę Katalonii pozostałych pięciu meczów ligowych z bilansem bramek 24:0, Real wyprzedziłby drużynę Luisa Enrique. Ostatecznie skończyła ona sezon z punktem przewagi nad Królewskimi i trzema oczkami nad Atletico.
Wskaźnik goli oczekiwanych jest liczony dla Ligi Mistrzów od 2017 roku, a dla ligi hiszpańskiej od 2014 roku. Dotychczasowy bilans Barcelony w spotkaniach, w których według tego wskaźnika „powinna” była strzelić co najmniej cztery gole wyglądał dotąd rewelacyjnie. 31 meczów, 30 wygranych, żadnego remisu, jedna porażka, 147 goli strzelonych, 23 stracone.
Można zatem powiedzieć, że Real Sociedad dokonał czegoś, co zdarza się raz na dekadę.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO O FC BARCELONA:
- Kontuzja w Barcelonie. Lider wykluczony z gry
- Ter Stegen woli zostać w Hiszpanii. Odrzucił ofertę z Premier League
- PSG znów zgarnie piłkarza Barcelony? Luis Enrique działa za kulisami
Fot. Newspix.pl