Samobój z d*py – i to dosłownie! [WIDEO]

Marcin Ziółkowski

18 stycznia 2026, 17:46 • 3 min czytania 7

Reklama
Samobój z d*py – i to dosłownie! [WIDEO]

Wydawałoby się, że w Stockport odbył się typowy mecz piłki nożnej pomiędzy zespołem z górnej części tabeli i tym walczącym o utrzymanie. Nic bardziej mylnego. Pięciobramkowy spektakl pełen był… goli samobójczych. Aż trzy razy piłkarze trafiali do własnej siatki. Jeden z goli był jednak wyjątkowy. Wszystko z uwagi na zachowanie bramkarza gospodarzy, który trafił swojego obrońcę… w cztery litery.

Reklama

W Anglii koncert pomyłek. Jedna z nich – szczególnie godna uwagi

W League One (trzeci poziom rozgrywkowy w Anglii) jesteśmy już za półmetkiem sezonu. W spotkaniu 27. kolejki doszło do rywalizacji pomiędzy Stockport County a Rotherham United. Drużyny z zupełnie odmiennych biegunów tabeli zagrały mecz, w którym padło pięć bramek.

Co najzabawniejsze – aż trzy z nich były trafieniami samobójczymi. I na jednym z nich skupimy się nieco bardziej. Było ono… nietypowej urody. Rzadko na (jakby nie patrzeć) poważnym poziomie można bowiem zobaczyć samobója z d*py…. i to dosłownie.

Autorem takiego trafienia był w 42. minucie Joseph Olowu. Wychowanek Arsenalu jest na językach głównie z powodu zachowania bramkarza swojego zespołu.

Reklama

Olowu wiedział bowiem, że 37-letni Ben Hinchliffe będzie wznawiać grę, wykopując mocno podrzuconą piłkę. Obrońca więc schylił się, a bramkarz… nie popisał się refleksem. Wybijając piłkę w siną dal, trafił Olowu… prosto w cztery litery. Sytuacja ta na tyle zaskoczyła piłkarzy Stockport, że futbolówka wturlała się do bramki i Rotherham wyrównało. Nawet nie będziemy próbować obliczyć jaki był współczynnik gola oczekiwanego z tej sytuacji.

Tym samym w pierwszej połowie padły dwa gole – oba samobójcze. Po przerwie sędzia musiał do protokołu zanotować kolejnego swojaka.

Stockport wygrało 3:2 z Rotherham United. Dla gości była to siódma z rzędu porażka w lidze. Rotherham jest przedostatnie w League One, a jeszcze wiosną 2024 roku zespół ten występował na poziomie Championship. Wygrał jedynie pięć z 46 meczów i spadł z ostatniego miejsca w tabeli drugiej ligi. Powtarzając jednak wyczyny boiskowe w stylu Legii Inakiego Astiza, nie pomogą sobie w utrzymaniu na trzecim poziomie.

Swojaki na angielskich boiskach mają swój urok

To nie pierwszy raz, gdy na angielskich boiskach mogliśmy zobaczyć nietypowe okoliczności samobója. 1 kwietnia 2024 roku, na poziomie Championship, Liam Kitching strzelił… dwa gole samobójcze w jednym meczu. Jego Coventry przegrało przez to swój mecz z Cardiff 1:2. To, że zrobił to w Prima Aprilis dodaje tylko temu wydarzeniu sporej dawki komizmu – można by rzec, że przeszedł grę.

Reklama

W jednym z meczów angielskiej ekstraklasy z kolei, Wout Faes z Leicester City dwukrotnie skierował piłkę do własnej bramki w starciu z Liverpoolem. Był to czwarty taki przypadek w erze Premier League, aby jeden zawodnik zanotował w ciągu 90 minut spotkania dwa gole samobójcze.

Jonathan Walters ze Stoke City był jeszcze lepszy, bo wpakował w Premier League dwa swojaki i w tym samym meczu jeszcze nie strzelił karnego. Jakby tego było mało, przy innej sytuacji komicznie kopnął się jeszcze piłką w twarz. Starcie z Chelsea z 2013 roku zapamięta do końca życia. Angielscy kibice również.

Reklama

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO::

Fot. screen YouTube/ Rotherham United

7 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Niższe ligi

KTS Weszło idzie jak burza! Jagiellonia II kolejną ofiarą

Jan Broda
1
KTS Weszło idzie jak burza! Jagiellonia II kolejną ofiarą
Ekstraklasa

Kolegium Sędziów wydało werdykt. Widzewowi należał się karny!

Jan Broda
24
Kolegium Sędziów wydało werdykt. Widzewowi należał się karny!

Piłka nożna

Reklama
Niższe ligi

KTS Weszło idzie jak burza! Jagiellonia II kolejną ofiarą

Jan Broda
1
KTS Weszło idzie jak burza! Jagiellonia II kolejną ofiarą
Ekstraklasa

Kolegium Sędziów wydało werdykt. Widzewowi należał się karny!

Jan Broda
24
Kolegium Sędziów wydało werdykt. Widzewowi należał się karny!