Douglas Costa ma wrócić do Włoch. Ale nie do Serie A

Marcin Ziółkowski

15 stycznia 2026, 12:41 • 3 min czytania 0

Do zaskakującego ruchu ma dojść wkrótce we Włoszech. Półwysep Apeniński przypomni sobie tym samym o zawodniku, który jeszcze w poprzedniej dekadzie występował dla Juventusu. Ałynący z przebojowego dryblingu Douglas Costa przymierzany jest do klubu z niższej klasy rozgrywkowej… i to dużo niższej. To część większego planu. Biurokracja bowiem uniemożliwia Brazylijczykowi transfer do docelowego kierunku.

Douglas Costa ma wrócić do Włoch. Ale nie do Serie A
Reklama

Douglas Costa rozważany pod kątem dawnego klubu z Serie A

Douglas Costa niedawno grał w Sydney FC, ale trochę już od jego ostatniego występu minęło. Brazylijski skrzydłowy ma 35 lat i jest na bezrobociu od września ubiegłego roku. Wszystko z powodu problemów finansowo-prawnych.

Chodzi o sprawę z 2023 roku. Piłkarz unikał płacenia alimentów w związku z czym groził mu areszt. Sąd w Porto Alegre wydał za nim nakaz aresztowania.

Reklama

W ubiegłym roku sprawa była nadal aktualna, tak więc piłkarz musiał rozwiązać umowę. Nie mógł z tego tytułu z powrotem wjechać do Australii. Na Antypodach były piłkarz Juventusu i Bayernu grał w jednym zespole z Patrykiem Klimalą, który to z kolei szukał schronu po fatalnej rundzie w Śląsku Wrocław. Douglas Costa podziwiał kolejne gole Klimali, to ten zaliczył doskonałą wiosnę. Zdarzało mu się nawet do Polaka asystować.

Teraz Costa chce kontynuować piłkarską karierę po tych kilku miesiącach, gdy zastały mu się kości. Z odsieczą przybywa Pietro Laterza. Włoch jest prezesem w dwóch klubach. Mowa o Al-Ittifaq z drugiej ligi w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, a także całkiem znanym przed laty – Chievo Werona.

Według Gianluki Di Marzio, drużyna z północy Włoch miałaby służyć za dom na jedną rundę dla byłego reprezentanta Brazylii. Douglas Costa nie może bowiem zostać piłkarzem drugoligowca z Bliskiego Wschodu z uwagi na brak wolnego slotu w drużynie dla zawodnika spoza Unii Europejskiej. Parę dni wstecz zespół zakontraktował Mario Balotellego.

Warto tu przypomnieć, że Chievo już od kilku lat funkcjonuje poza Serie A. Bankructwo zespołu doprowadziło do utworzenia nowego podmiotu – Clivense. Wszystko z inicjatywy legendy klubu, Sergio Pellissiera. Po trzech latach, wraz z innymi właścicielami nowego tworu, przejął logo oraz prawa do nazwy Chievo poprzez aukcję. W ten sposób w krótkim czasie klub przebył szybką przeprawę z dziewiątego na czwarty poziom. Przed laty grali tam choćby Mariusz Stępiński czy Paweł Jaroszyński.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

0 komentarzy

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama
Reklama