Uderzył kolegę z drużyny, bo ten źle założył pressing

AbsurDB

Autor:AbsurDB

09 stycznia 2026, 20:11 • 3 min czytania 7

Jeżeli sądzicie, że zimowe sparingi są nudne i nie może w nich wydarzyć się nic ciekawego, to jesteście w błędzie. W spotkaniu Lugano z Viktorią Pilzno Niemiec Kevin Behrens wpadł w szał i zaatakował kolegę z drużyny, powalając go na ziemię. Nie spodobały mu się komentarze Greka Georgiosa Koutsiasa albo sposób, w jaki zakładał pressing rywalom.

Uderzył kolegę z drużyny, bo ten źle założył pressing
Reklama

Kevin Behrens uderzył kolegę z drużyny podczas sparingu Lugano – Viktoria Pilzno

Podczas rozgrywanego w Hiszpanii sparingu między trzecią drużyną Szwajcarii a czwartą ekipą ligi naszych południowych sąsiadów doszło do nietypowego zdarzenia. Kevin Behrens w ataku wściekłości przebiegł znaczny dystans i rzucił się na Georgiosa Koutsiasa. Sytuacja jakich wiele, ale tym razem obaj zawodnicy to gracze tej samej drużyny – FC Lugano.

Reklama

 

Co ciekawe, sędzia był tak bardzo zaskoczony całym zdarzeniem, że nie dał Niemcowi czerwonej kartki, choć zgodnie z przepisami powinien. Nie ma bowiem znaczenia, czy zawodnik atakuje rywala, czy kolegę z drużyny. Kara powinna być w obu przypadkach taka sama, choć w tym drugim pewnie wstyd jest dużo większy.

Trudno powiedzieć, o co chodziło Behrensowi. Być może nie spodobało mu się, w jaki sposób Grek podchodzi do pressingu na obrońcach rywali. W jednej z relacji pojawiła się informacja, że Niemiec krzyczał do młodszego o trzynaście lat kolegi by ten „stulił dziób”.

Obaj występują razem od lata ubiegłego roku. Iskrzyć może między nimi ze względu na fakt, że cały czas rywalizują o miejsce w składzie na tej samej pozycji – środkowego napastnika. Młody Koutsias może być jednak nadzieją na przyszłość szwajcarskiego klubu, który zdecydował się właśnie na wykupienie go po okresie wypożyczenia z Chicago Fire.

Trener Lugano będzie miał teraz niezłą zagwozdkę, jak opanować sytuację w szatni klubu po takim konflikcie.

Tułał się po niższych ligach aż dostał się do kadry

Dwa lata temu Michał Trela pisał o Kevinie Behrensie:

Zawodnik zbyt często stawiał swoje ego ponad dobrem drużyny. Kevin Behrens miał 25 lat, jego i tak kiepsko idąca kariera zabrnęła w ślepą uliczkę. „Nie zawsze był przyjemny dla otoczenia”. Padają określenia w stylu „obsesja”, „szalony”, „nastawiony na sukces”.

Prorocze słowa. To zawodnik, który ma bardzo nietypowy przebieg kariery. Po ukończeniu wieku juniora został wyrzucony z Werderu Brema, a następnie tułał się po ligach regionalnych w Niemczech. Po dwóch świetnych sezonach, w który strzelał kilkanaście goli w 2. Bundeslidze w barwach Sandhausen, przeszedł do Unionu Berlin, z którym awansował do Ligi Mistrzów. Otrzymał nawet szokujące powołanie od Juliana Nagelsmanna na towarzyski mecz reprezentacji Niemiec z Meksykiem, zostając w wieku 32 lat jednym z najstarszych debiutantów w historii tej kadry.

Spotkanie, które podzielone było na trzy 45-minutowe części, zakończyło się wygraną Czechów 4:2. Co ciekawe, Behrens spisał się bardzo dobrze i strzelił jedną z bramek.

CZYTAJ WIĘCEJ O WYDARZENIACH PRZERWY ZIMOWEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix.pl

7 komentarzy

Kocha sport, a w nim uwielbia wyliczenia, statystki, rankingi bieżące i historyczne, którymi się nałogowo zajmuje. Kibic Górnika Wałbrzych.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama
Reklama