Boniek o pomyśle Wengera na przepis o spalonym: „Dziwię się”

Paweł Paczul

03 stycznia 2026, 09:01 • 2 min czytania 12

Zbigniew Boniek przyznał, że nie jest fanem potencjalnej zmiany przepisu o spalonym.

Boniek o pomyśle Wengera na przepis o spalonym: „Dziwię się”
Reklama

Przypomnijmy, że Arsene Wenger, były trener Arsenalu, a obecnie dyrektor FIFA ds. globalnego rozwoju futbolu, forsuje prawdziwą rewolucję – według jego pomysłu o złamaniu linii spalonego można byłoby mówić dopiero wtedy, gdy całe ciało napastnika znajdzie się za ostatnim obrońcą.

Ostatnio „AS” poinformował, że temat trafi na agendę IFAB-u 20 stycznia i jeśli uzyska zielone światło, nowe prawo mogłoby wejść w życie nawet od sezonu 26/27.

Reklama

Zdecydowanie nie byłaby to zmiana kosmetyczna, tylko taka, która wywróciłaby futbol do góry nogami – z jednej strony można zakładać, że padało by więcej goli, ale z drugiej: może jednak nie? W końcu zespoły mogłyby na przykład zacząć grać głębiej, by ofensywni zawodnicy nie uciekali regularnie sam na sam.

Zbigniew Boniek w swoim cyklu Zibi Top tłumaczył: – Jeżeli teraz zmienimy ten przepis – to nie wiadomo po co. To dopiero będzie heca! Wiem, że wszyscy starają się, żeby piłka była bardziej widowiskowa, żeby padało więcej bramek, ale strzelanie bramek na siłę, niczego nie zmieni. Zostanie ta sama polemika i ten sam problem: bo jeśli zmienimy przepis, że spalony jest tylko wtedy, gdy jest prześwit między napastnikiem a ostatnim obrońcą, to będziemy dyskutować, czy jeden-dwa centymetry to także jest prześwit… I wrócimy do tego samego. Absolutnie więc bym nie dotykał przepisu o spalonym, bo jest to przepis po prostu dobry. Poza tym jeśli chodzi o zmiany w piłce…

– Nie chcę być źle odebrany, ale widzę, że często decydują o tym ludzie, którzy z czynną grą nie mają wiele wspólnego. Bo i w IFAB-ie, i w innych strukturach są często starzy ludzie, co prawda doświadczeni, ale którzy z grą i z piłkarzami nie mają niczego wspólnego. A ci, którzy się na tym znają, nie mają wiele do powiedzenia. Dlatego dziwię się, że akurat Wenger forsuje taki pomysł. A spalonym, jakkolwiek nie zmieni się przepisu, i tak zawsze będą towarzyszyć kontrowersje. Bo każdy myśli trochę życzeniowo, gdy sytuacja dotyczy jego drużyny lub nie.

Całość przeczytacie TUTAJ.

CZYTAJ WIĘCEJ FELIETONÓW ZBIGNIEWA BOŃKA NA WESZŁO:

12 komentarzy

Na Weszło pisze głównie o polskiej piłce, na WeszłoTV opowiada też głównie o polskiej piłce, co może być odebrane jako skrajny masochizm, ale cóż poradzić, że bardziej interesują go występy Dadoka niż Haalanda. Zresztą wydaje się to uczciwsze niż recenzowanie jednocześnie – na przykład - pięciu lig świata, bo jeśli ktoś przekonuje, że jest w stanie kontrolować i rzetelnie się wypowiedzieć na tyle tematów, to okłamuje i odbiorców, i siebie. Ponadto unika nadmiaru statystyk, bo niespecjalnie ciekawi go xG, półprzestrzenie czy rajdy progresywne. Nad tymi ostatnimi będzie się w stanie pochylić, gdy ktoś opowie mu o rajdach degresywnych.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama
Reklama