Prasa przed losowaniem. Jakkolwiek trafimy będziemy w grupie śmierci?

redakcja

Autor:redakcja

12 grudnia 2015, 11:38 • 13 min czytania

Reklama
Prasa przed losowaniem. Jakkolwiek trafimy będziemy w grupie śmierci?

Polska prasa przed losowaniem nie ma złudzeń – to grupa, w której znajdzie się Polska, będzie uznana za grupę śmierci. Klasyczna pompka, z którą spotykamy się przy każdej dużej imprezie czy tym razem faktycznie można znaleźć powody do optymizmu? Wszystkie znaki wskazują na drugą opcję, ale z drugiej strony… mówimy tak sobie co turniej. Tak czy inaczej – dziś poznamy naszych rywali na Euro i już nie możemy się doczekać, by losowanie się zaczęło. 

Reklama

FAKT

1

Zbigniew Boniek jest zdania, że nie ma innej opcji niż to, że Polska… znajdzie się w grupie śmierci. Dlaczego?

Najważniejsi ludzie związani z kadrą gryzą się w język. Nie chcą zdradzać swoich preferencji. Boniek zwrócił za to uwagę, i ma rację, że grupa, do której trafi Polska, prawdopodobnie zostanie uznana za grupę śmierci. Za granicą się nas boją, o czym świadczą typowania zagranicznych dziennikarzy i ekspertów. – Trudno się dziwić. Mamy argumenty, żeby się nas bać, co pokazały eliminacje. Byliśmy najskuteczniejszym zespołem, mieliśmy najlepszego strzelca rozgrywek. W każdej formacji mamy mocnego lidera – wymienia Boniek.

Reklama

Zgrupowanie reprezentacji przed Euro odbędzie się najpierw na Helu, potem w Bieszczadach. Pierwszy plus – dobrze, że u nas a nie w Turcji czy Austrii. Drugi – najpewniej nie będzie odgradzania się jak za Smudy.

Zgrupowanie treningowe odbędzie się w Arłamowie. Piłkarze na pewno nie będą się tam nudzić, bo do dyspozycji jest mnóstwo atrakcji, m. in.: pole golfowe, teren do paintballu, strzelnica czy stadnina koni. Brakuje jednak najważniejszego, czyli boiska z trawiastą nawierzchnią. Dlatego władze ośrodka rozpoczęły niedawno prace nad nową płytą, która spełniać będzie wszystkie wymagania trenera Nawałki.

2

Prijović odkupuje swoje winy.

Reklama

Zawodnik zacisnął zęby i mozolnie pracował na odbudowanie swojej pozycji. Szans od trenera dostawał sporo, ale w większości spotkań spędzał na boisku niewiele czasu. Mimo to w swoich ostatnich sześciu występach zdołał zaliczyć pięć goli i zaliczyć dwie asysty. – Trener i szefowie klubu mogą być zadowoleni z bilansu „Prijo”. Piłkarz musi się wykazać cierpliwością, a ta na pewno ma swoje granice. Wiem po sobie, że zaakceptowanie roli zmiennika jest bardzo trudne – mówi były legionista Marcin Mięciel (40 l.).

Poza tym mniejsze teksty:

– Szukiełowicz wziął pierwszy skalp,
– Pierwszy raz Probierza,
– Lech myśli tylko o lidze,
– Kto na nas trafi, będzie miał pecha – uważa Christian Karambeu.

GAZETA WYBORCZA

Reklama

3

Przed losowaniem grup – dwa felietony. Pierwszy Rafał Steca:

To będzie losowanie inne niż wszystkie, bo pierwsze za mojego świadomego życia, po którym niezależnie od wyników nie westchniemy zrozpaczeni, że polscy piłkarze nie mają szans. Ów komfort zawdzięczamy poniekąd klasie reprezentacji Adama Nawałki, zresztą dostrzeżonej nie tylko u nas, ale także w całej Europie. Bukmacherzy prognozują jej występ na granicy ćwierćfinału, „La Gazzetta dello Sport” uważa ją za najsilniejszą drużynę trzeciego koszyka, renomowany publicysta Jonathan Wilson klasyfikuje zaś Polaków na dziewiątym miejscu wśród finalistów Euro 2016, a dane analitycznej firmy Opta sugerują, że Polska (znana gdzieniegdzie jako „Polandowski Machine”) to najbardziej ekscytujący uczestnik turnieju. Przede wszystkim kojąco działa jednak nowa formuła mistrzostw. Nie chodzi tu nawet o zajadle krytykowane rozdęcie ich do 24-zespołowego monstrum, ale o decyzję, by do fazy pucharowej wyciągnąć za uszy aż cztery drużyny z trzecich miejsc w grupie. To oznacza, że do awansu niemal na pewno wystarczy jedno uciułane zwycięstwo. I niemożliwy staje się tradycyjny scenariusz występu Polaków, którzy zwykli rozgrywać kolejno mecze – „kluczowy”, „o wszystko” i „o honor”. Tym razem nawet po ewentualnym falstarcie biliby się do końca.

Drugi: Michała Szadnkowskiego.

Reklama

Zawsze gdy kulki ostygły, zawód spowodowany bezbarwnymi rywalami przesłaniała jednak wizja awansu. A potem kończyło się tak samo: za USA (w 2002 r. jeszcze uczyli się futbolu), Ekwadorem, Austrią, Czechami. Nawiasem mówiąc, los oszczędzał Polaków także w eliminacjach. Ostatnio naprawdę trudno było w walce o mundial w 1998 r. (Anglia i Włochy). Potem wystarczyło już tylko wygrywać z równymi sobie i słabszymi od siebie. I to się nie zmieni, o mistrzostwa świata w Rosji biało-czerwoni zagrają z ledwie jednym finalistą Euro 2016 (Rumunia). A są grupy, w których występuje nawet czterech uczestników francuskiego turnieju (Chorwacja, Islandia, Turcja, Ukraina). W sobotę wylosować naprawdę mocnych rywali będzie oczywiście trudniej niż wcześniej. Rozdymanie ME do 24 zespołów spowodowało, że do Francji pojedzie aż pięciu debiutantów, wiadomo, że w pierwszej fazie dojdzie do spotkań, które będą interesowały wyłącznie kibiców występujących w nich drużyn. Kogo poza Tiraną i Bratysławą poderwie mecz Albania – Słowacja?

4

I krótki tekst o różnicach w budowaniu Piasta i Legii. Finansowo – wiadomo – mamy przepaść. W tabeli – wcale nie.

W sumie więcej dały Piastowi darmowe wypożyczenia dojrzałych piłkarzy i trzech poniżej 20 roku życia. Latal do Gliwic przybył w marcu i przegonił tych, którzy w końcówce ubiegłego sezonu nie przestawili się na jego styl gry. – Dla niego zawodnik nie może się zatrzymywać w miejscu, ma cały czas być w ruchu – mówi osoba z jego otoczenia. Nie wszyscy byli też w stanie dopasować się do kilkukrotnych zmian taktyki w meczu. Latal pożegnał więc Konstantina Wasiljewa. – Estończyk miał świetną technikę, ale grał pod siebie. Nie był liderem, jakiego potrzebowałem. Teraz zespół jest zbudowany wokół Vacka. Kamil chce dzielić się wiedzą z innymi piłkarzami, szczególnie młodymi. Mówi im, gdzie mają biegać, czego nie powinni robić – mówi Latal.

Reklama

SUPER EXPRESS

5

W „Superaku” dziś sporo piłki. Na początek o losowaniu, które odbędzie się dziś w Paryżu. A skoro w Paryżu to… miasto uzbrojone jest po zęby.

Zaostrzone środki bezpieczeństwa, niezliczone kontrole, ciągłe sprawdzanie terenu i jednostki specjalne w pogotowiu – tak wyglądają okolice paryskiego Le Palais des Congres, gdzie w sobotę odbędzie się losowanie grup finałowych Euro 2016. Paryż powoli podnosi się po listopadowych zamachach, ale do normalności tu jeszcze daleko. Sobotnie losowanie to pierwsze wielkie wydarzenie sportowe w stolicy Francji po niedawnych atakach terrorystów. Na imprezę zjeżdżają wielkie postaci świata piłki, które są przez organizatorów szczególnie chronione. Wszystkie służby postawiono w stan najwyższej gotowości. Na ulicach da się wyczuć, że jeszcze nie wszystko wróciło tu do normy, ale na szczęście mniej już rozprawia się o zamachach, a coraz więcej o piłce.

Reklama

6 

Dalej mamy rozmówkę z Grzegorzem Krychowiakiem. Pomocnik będzie śledził losowanie na Twitterze – chwilę po nim gra mecz w lidze.

Piłkarze niektórych zespołów otwarcie mówią, że nie chcą trafić na Polskę.

To dobrze o nas świadczy. Zrobiło się o nas głośno, bo zespół udowodnił w eliminacjach, że podąża w dobrym kierunku. Pokazaliśmy, że jesteśmy w stanie rywalizować nawet z tak wymagającą drużyną jak Niemcy. Teraz rywale czują większy szacunek do polskiej kadry.

Reklama

Dużą część kariery spędziłeś we Francji. Do którejś z aren Euro masz szczególny sentyment?

Wystąpiłem na prawie wszystkich stadionach, na których zostaną rozegrane finały. Szczególne wrażenie robią Stade de France i Stade Velodrome w Marsylii. Byłem piłkarzem Bordeaux, ale na nowym stadionie w tym mieście nie miałem okazji zagrać. Został oddany do użytku przed kilkoma miesiącami.

 7

Echa burd z udziałem kibiców/kiboli Legii w Neapolu.

Reklama

Sześciu najbardziej agresywnych kiboli Legii Warszawa za atak na funkcjonariuszy policji zostało w trybie nagłym skazanych przez sąd w Neapolu. Wszyscy posiedzą w więzieniu aż przez 3 lata i miesiąc! Z Polakami za kraty trafiło dziewięciu Włochów i jeden Bułgar. Wyroki to efekt bijatyk chuliganów z Legii i Napoli przed meczem tych drużyn w Lidze Europy. Orzeczenie sądu jest tak surowe, ponieważ uznano, że dotyczyło ciężkiego przestępstwa, jakim była czynna napaść na funkcjonariuszy policji. (…) Skazani Polacy przebywają w neapolitańskim więzieniu Poggioreale, które jest uznawane za jeden z najcięższych zakładów karnych we Włoszech. Siedzą w nim głównie wyjątkowo niebezpieczni przestępcy.

Piastolino pędzi do stolicy, czyli rozmówka „SE” z Jakubem Szmatułą.

W którym momencie uwierzył pan, że Piast może powalczyć o coś więcej niż tylko utrzymanie?

Takim przełomem było sierpniowe zwycięstwo nad Legią 2:1. Później był triumf nad Lechem 1:0. Pokonaliśmy dwie najlepsze drużyny ubiegłego sezonu i to nas podbudowało. Wtedy jednak jeszcze nie spodziewaliśmy się, że zostaniemy mistrzem półmetka i że tak długo będziemy liderem.

Reklama

Kto jest pod większą presją – Legia czy Piast?

– Wydaje mi się, że jednak Legia, jej piłkarze ciągle mówią, że muszą dogonić Piasta. Chcą jeszcze przed zimową przerwą odrobić straty. Legia nie przegrała kolejnych sześciu meczów. Gromadzi punkty, ale ma przy tym dużo szczęścia.

PRZEGLĄD SPORTOWY

Okładka:

Reklama

 8

I temat z okładki. Dziś nie mógłby być inny. Adam Nawałka nie chce trafić na Francję ani na Irlandię.

W czwartkowe popołudnie „Zibi” zaprosił kilku dziennikarzy do siedziby PZPN, gdzie była okazja podyskutować na temat sobotniego losowania. Jeszcze gorętsze rozmowy toczyły się dzień później w hotelu Sofitel, gdzie odbyła się Wigilia środowiska piłkarskiego. Szef polskiej piłki jest nad wyraz spokojny przed ceremonią, która odbędzie się kilkadziesiąt metrów od Łuku Triumfalnego. Dzisiejsze show traktuje jako zabawę. Wychodzi z założenia, że z każdym można wygrać i przegrać. Rację ma o tyle, że już wielokrotnie w niedalekiej przeszłości stawialiśmy biało-czerwonych w roli faworytów do awansu, a potem los obchodził się z nami brutalnie. Choćby mistrzostwa Europy w Polsce i na Ukrainie. Mecze z Grecją, Rosją i Czechami miały być tylko wstępem do dalszej fazy turnieju – żeby nie napisać przesadnie formalnością i przetarciem. Wszyscy wiemy, jak się kończyło. Od 1986 r. i MŚ w Meksyku reprezentacja nie potrafi pokonać początkowej fazy turnieju… Najważniejsi ludzie związani z kadrą gryzą się w język. Nie chcą zdradzać swoich preferencji. Boniek zwrócił za to uwagę, i ma rację, że grupa, do której trafi Polska, prawdopodobnie zostanie uznana za grupę śmierci. Zagranicą się nas boją, o czym świadczą typowania zagranicznych dziennikarzy i ekspertów. Polska spośród 24 uczestników EURO, plasowana jest w dziesiątce faworytów do zdobycia trofeum Henriego Delaunaya. – Trudno się dziwić. Mamy argumenty, żeby się nas bać, co pokazały eliminacje. Byliśmy najskuteczniejszym zespołem, mieliśmy najlepszego strzelca rozgrywek. W każdej formacji mamy mocnego lidera – wymienia Boniek.

9

Reklama

Christian Karembeu (mistrz świata i Europy z 1998 i 2000 roku) łechce naszą narodową dumę. Mówi wprost – każdy, kto trafi na Polskę, nie będzie z tego faktu zadowolony.

Gdyby Francja z trzeciego koszyka wylosowała Polskę to…

Miałaby pecha. Jesteście najsilniejszą drużyną w tym zestawieniu. Od dawna nie mieliście takiego napastnika jak Lewandowski i wydaje mi się, że w osiąganiu dobrych wyników przez lata brakowało wam wyraźnego lidera. Teraz go macie. Każdy, kto wylosuje z trzeciego koszyka Polskę do swojej grupy, nie będzie zadowolony. Wasza drużyna nie jest anonimowa. To zespół złożony z zawodników europejskiego formatu. Lewandowski to pewny ból głowy dla każdego obrońcy.

Jak jako Francuz ocenia pan poziom bezpieczeństwa w swoim kraju? Euro przebiegnie spokojnie?

Reklama

Trudno powiedzieć. To w tym momencie najważniejszy temat w Europie. Wiemy, że aby turniej był uznany za udany, potrzebujemy spokoju. Trzeba spodziewać się zaostrzonych przepisów bezpieczeństwa, ale chyba każdy to zrozumie. Wszyscy musimy pracować na to, aby pokazać, że się nie boimy. Że te mistrzostwa będą zapamiętane tylko ze względów sportowych.

10

Reprezentacja przygotuje się do Euro wyłącznie w kraju. „Przegląd” podaje argumenty, dlaczego to świetna decyzja polskich władz.

1.Nasz kraj to już nie infrastrukturalny zaścianek, w którym trudno znaleźć dobry hotel i porządne boiska do trenowania. We Francji będą panowały podobne warunki pogodowe, dlatego poszukiwania czegoś za granicą nie miały większego sensu.

Reklama

2.Przygotowania w Polsce to ukłon w stronę kibiców, u których piłkarze dobrymi wynikami odbudowali zaufanie. Wróciła moda na reprezentację. Dlatego, mimo że turniej odbywa się nad Sekwaną, dzięki kilkunastu dniom spędzonym przed turniejem w kraju wszyscy już w czasie przygotowań będą mogli poczuć atmosferę turnieju.

3.Nawałka wyszedł z założenia, że na miejscu piłkarze będą czuli większą presję i odpowiedzialność. Z powodu dużego zainteresowania mediów zawodnicy powinni nabrać świadomości, jakiego kalibru zadanie mają do wykonania.

4.Ostatni punkt, o którym piszemy, jest być może z pozoru błahy, najmniej ważny i ociera się o przesądy. A Nawałka wierzy w rytuały… Największe sukcesy reprezentacja Polski święciła po przygotowaniach na ojczystej ziemi. Kazimierz Górski przed MŚ 1974 zabrał swoich podopiecznych do Zakopanego. Jacek Gmoch zorganizował obóz przed MŚ 1978 w Rembertowie i Warszawie. Antoni Piechniczek doceniał organizację ośrodka w Wiśle, gdzie reprezentanci trenowali tygodniami, ale przed MŚ 1982 i 1986 pojechał na obozy do Niemiec (Murrhardt i Scheidegg). Nawałka, uczestnik mundialu w Argentynie, a członek sztabu szkoleniowego Beenhakkera, postanowił wyciągnąć wnioski ze swoich doświadczeń.

11

Reklama

Mecz z Zagłębiem Lubin będzie dla Szymona Pawłowskiego szczególny – w końcu to stamtąd wybił się do czołowego polskiego klubu, gdzie gra prawie bez odpoczynku. Urban nie zajedzie Pawłowskiego?

Lech Poznań nie ma czasu na rozpamiętywanie występów w europejskich pucharach. – Trochę głupio, że w sumie aż cztery razy przegraliśmy z Basel, ale nie chcę już o tym myśleć. Teraz w głowie mam Zagłębie Lubin, w którym kiedyś zaistniałem w ligowej piłce. Musimy je pokonać, potem twardo powalczyć w Gliwicach i wreszcie odpocząć. To była długa i emocjonująca jesień – mówi Szymon Pawłowski. Trener Jan Urban stara się rotować składem, ale akurat były piłkarz Miedziowych to jeden z najważniejszych zawodników Lecha i jest mocno wyeksploatowany. W tym sezonie ekstraklasy nie zagrał tylko w jednym spotkaniu, a aż w 13 był na boisku przez 90 minut.

12

Łukasz Skorupski wzorowo wykorzystuje swoją szansę we włoskim Empoli i wszystko wskazuje na to, że już wkrótce spakuje walizki i wróci do Rzymu. Prosto do pierwszego składu. W „Przeglądzie” rozmowa z polskim golkiperem.

Reklama

Pierwsza różnica między Romą a Empoli?

Po meczach zacząłem mieć chrypę.

Klimat ci nie służy?

Nie, zacząłem więcej krzyczeć, podpowiadać na boisku. W Empoli mamy młodą drużyną, w większości to piłkarze urodzeni w 1990 roku i młodsi. Czuję, że odgrywam ważną rolę w zespole, poczuwam się do roli jednego z liderów. Może wcześniej brakowało tu przywódców, nie wiem. W Romie obserwowałem pod tym kątem Morgana de Sanctisa, podobało mi się, że z jego zdaniem liczyli się wszyscy w szatni. Chciałbym, żeby ze mną było podobnie.

Reklama

Właśnie po meczu z Romą część chłopaków poprosiła, żebym poszedł do ich szatni i zebrał kilka koszulek. W Rzymie mam wielu znajomych, z którymi utrzymuję kontakt. Zwłaszcza z bramkarzami – Morganem i Bogdanem Lobontem. Przed naszym meczem przywitali mnie jak najlepszego kumpla. A na koniec wszedłem do szatni Romy, na jej środku leżał stos ubrań. Wziąłem wszystko, co tam było – koszulki, spodenki czy bluzy – i zaniosłem do naszej. Powiedziałem chłopakom, żeby brali, co chcą.

Szybko poczułeś się w Empoli jak u siebie.

Atmosfera jest podobna jak w Górniku, kameralna i domowa. Po zwycięstwie z Lazio jako pierwszy pogratulował mi magazynier, Riccardo. Spontanicznie wskoczył na mnie z radości. Lubimy się. W drużynie mamy zwyczaj, że co czwartek spotykamy się na wspólnej kolacji. Stawia ten, kto strzelił gola…

Oprócz tego:

Reklama

– Polacy kontra Manchester (Boruc zagra z United, Fabiański z City),
– Szczęsny może pomścić Legię i wygrać z Napoli,
– Victor Sanchez przed meczem z Barceloną mówi, że zagra z najlepszymi,
– Piszczek i Olkowski wstają z ławki,
– pojedynek z Legią to najważniejszy mecz Radosława Murawskiego,
– Piechniczek, Lato, Tomaszewski i Hajto mówią o swoich oczekiwaniach związanych z reprezentacją.

13

I na koniec dwa felietony. Tomasz Włodarczyk:

11 października. Kolacja po wywalczonym awansie. Adam Nawałka przemówił do piłkarzy: – Ten mały finał to początek nowej drogi ku blaskowi polskiej piłki. Trochę tak górnolotnie – sam złapał się na pompatyczności tej sceny. Chwilę później dodał, że kadra zaczyna kolejny etap w myśl zasady „Trzy M”: Myślisz, Mówisz, Masz. Upraszczając, każdy jest kowalem własnego losu. W jaki sposób myślisz, co robisz i jak pracujesz daje konkretne rezultaty – przyciąga pożądane zdarzenia. Ładnie to wszystko brzmi. Fakt, selekcjoner lubi techniki motywacyjne, ale pod nimi kryje się jeszcze ciężka praca. Eliminowanie błędów i samodoskonalenie. Dlatego wierzę, że bez względu na dzisiejsze losowanie, słowo stanie się ciałem i w czerwcu/lipcu zasada „Trzech M” wejdzie w życie: Myślę sukces, Mówię sukces, Mam sukces.

Reklama

I Krzysztof Stanowski:

Istnieje hasło-wytrych, którego używa całe środowisko piłkarskie: „poziom z roku na rok się podnosi”. Zawodnicy tak mówią, żeby się dowartościować, dodać sobie klasy i publicznie podkreślić, że wykonują dobrą robotę, za którą – kto wie – może i powinni otrzymywać coraz więcej pieniędzy. Trenerzy z piłkarzami się zgadzają, bo przecież gdyby się nie zgadzali, można byłoby podważyć ich kompetencje i zapytać: skoro poziom się nie podnosi to jak wykonujecie swoją pracę? Nawet prezesi przytakują, bo oni – jako osoby na szczycie całej piramidy – również chcą być dobrze postrzegani – jaki ci, którzy przyczyniają się do permanentnego rozwoju, zatrudniają właściwych  szkoleniowców i kontraktują idealnych zawodników. „Poziom z roku na rok się podnosi” – potwierdzają także niektórzy dziennikarze, zwłaszcza tacy, którzy pracują w mediach żyjących ze sprzedawania kibicom produktu, jakim jest ekstraklasa. Każdy sprzedawca zachwala swój towar. Tylko co to właściwie znaczy, że poziom się podnosi? Jak to zmierzono? Czy są jakiekolwiek narzędzia do weryfikacji tej powtarzanej non-stop regułki?

 Fot. FotoPyk

Najnowsze

Reklama