Piłka się Makucha (jednak) słucha. Gol piętą dał ćwierćfinał PP!

Wojciech Górski

03 grudnia 2025, 19:40 • 3 min czytania 28

Reklama
Piłka się Makucha (jednak) słucha. Gol piętą dał ćwierćfinał PP!

Siedem wygranych w dziewięciu ostatnich meczach i awans do ćwierćfinału Pucharu Polski. Raków Częstochowa, wciąż pod wodzą Marka Papszuna, nie zagrał we Wrocławiu wybitnego meczu, ale pokonał Śląsk 2:1 i wciąż jest w grze o trofeum. Pierwszoligowiec zaprezentował się przyzwoicie, ale zostaje z niczym.

Reklama

Zanim spotkanie się rozpoczęło – Raków Częstochowa musiał poradzić sobie z bolesną stratą. Nie chodziło jednak o odejście Marka Papszuna, choć cały czas nie wiadomo, które ze spotkań Rakowa będzie ostatnim pod jego wodzą.

Kontuzji na rozgrzewce nabawił się Stratos Svarnas, a w wyjściowym składzie zastąpił go jego rodak, Apostolos Konstandopulos.

Śląsk – Raków 1:2. Gol Brunesa dał prowadzenie

To jednak nie żaden z obrońców w trakcie pierwszej połowy okazał się bohaterem częstochowian. W 20. minucie było bowiem blisko objęcia prowadzenia przez pierwszoligowca. Po rzucie rożnym strzał oddał Jakub Jezierski, piłkę przechwycił Damian Warchoł i poprawił uderzenie kolegi – Oliwier Zych nie miał już szans na skuteczną interwencję, ale w ostatniej chwili wyręczył go Peter Barath, wybijając zmierzającą do bramki piłkę.

Na boisku nie było widać wielkiej różnicy między pucharowiczem a szóstą drużyną I ligi, choć to Raków przed przerwą był bardziej konkretny i ostatecznie tworzył groźniejsze sytuacje. Prowadzenie mógł objąć już w 9. minucie, gdy Lamine Diaby-Fadiga świetnie naszedł na dośrodkowanie Adriano Amorima. Ale uderzenie z siedmiu metrów pozostawiało sporo do życzenia.

Reklama

Później zespół Papszuna trochę się schował, lecz odżył jeszcze w ostatnich minutach przed przerwą. Najpierw po rzucie rożnym groźnie uderzał Oskar Repka, a w 43. minucie piłka po raz pierwszy w tym spotkaniu znalazła drogę do bramki.

Znów wszystko zaczęło się od dośrodkowania z lewej strony, tym razem zbyt krótko wybitego przez Dijakovicia. Piłka spadła pod nogę Jonatana Brauta Brunesa, a ten fantastycznie uderzył z powietrza! Raków na przerwę schodził z prowadzeniem 1:0.

Wyrównanie Warchoła, gol piętą Makucha

Po zmianie stron do przodu ruszyli gospodarze, nic nie robiąc sobie z tego, że grają z – na papierze – znacznie silniejszym rywalem. Już cztery minuty po przerwie bliski wyrównania, choć dość przypadkowo, był Piotr Samiec-Talar. Jego centrostrzał odbił się jednak od spojenia słupka z poprzeczką.

Co nie udało się wtedy – dokonało się w 69. minucie. Śląsk miał rzut rożny, dośrodkowanie spadło na środek pola karnego, a tam nabiegał właśnie Damian Warchoł. Piekielnie mocny strzał byłego zawodnika Rakowa wylądował w bramce jego dawnego klubu.

Reklama

Ale remis widniał na tablicy wyników tylko przez pięć minut. Raków odpowiedział natychmiast i to w sposób, którego nikt się raczej nie spodziewał.

No, prostopadłego podania Amorima do Pieńki jeszcze się spodziewaliśmy. Zagrania Pieńki wzdłuż bramki do Makucha też. Ale uderzenia Patryka Makucha piętą, w dodatku tak sprytnego, że piłka odbiła się od ziemi i poleciała nad bramkarzem – nie. A właśnie w taki sposób 26-letni napastnik umieścił piłkę w bramce i zapewnił Rakowowi awans do ćwierćfinału Pucharu Polski.

Ostatecznie zwycięstwo częstochowian, choć ich gra nie zachwyciła, trudno nazwać niezasłużonym. Wygląda na to, że pucharowicz dość szybko otrząsnął się z zamieszania związanego z trenerem i nie przeszkadza mu to w odnoszeniu korzystnych rezultatów. Gorzej wygląda sytuacja w Śląsku, który zaliczył właśnie czwarte spotkanie bez zwycięstwa.

Śląsk Wrocław – Raków Częstochowa 1:2 (0:1)

  • 0:1 – Brunes 43′
  • 1:1 – Warchoł 69′
  • 1:2 – Makuch 74′

Czytaj więcej na Weszło:

Fot. Newspix

Reklama
28 komentarzy
Wojciech Górski

Uwielbia futbol. Pod każdą postacią. Lekkość George'a Besta, cytaty Billa Shankly'ego, modele expected Goals. Emocje z Champions League, pasja "Z Podwórka na Stadion". I rzuty karne - być może w szczególności. Statystyki, cyferki, analizy, zwroty akcji, ciekawostki, ludzkie historie. Z wielką frajdą komentuje mecze Bundesligi. Za polską kadrą zjeździł kawał świata - od gorącej Dohy, przez dzikie Naddniestrze, aż po ulewne Torshavn. Korespondent na MŚ 2022 i Euro 2024. Głodny piłki. Zawsze i wszędzie.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Liga Europy

Piętnaście goli polskich klubów jednego dnia. To rekord!

AbsurDB
11
Piętnaście goli polskich klubów jednego dnia. To rekord!

Piłka nożna

Reklama
Liga Europy

Piętnaście goli polskich klubów jednego dnia. To rekord!

AbsurDB
11
Piętnaście goli polskich klubów jednego dnia. To rekord!