Ranking ligowców wypada zakończyć tymi, którzy kończą akcje. Przynajmniej taki mają cel. Zwycięzca wśród napastników jest oczywisty jak to, że właściciel klubu, w którym gra, chociaż raz w tygodniu odpali się w mediach społecznościowych. Efthymis Koulouris, drodzy państwo.
Wiele dobrego powiedziano o napastniku Pogoni Szczecin i nikogo to nie dziwi. Facet uzbierał w ciągu roku cztery hat tricki, dwa dublety. Nie wpakował gola tylko pięciu ligowym rywalom: Górnikowi Zabrze, Lechowi Poznań, Legii Warszawa, Rakowowi Częstochowa oraz Radomiakowi. Nie chcę się przesadnie pastwić nad Portowcami, ale to naprawdę spora sztuka, żeby nie ugrać nawet awansu do pucharów, gdy z przodu masz taką strzelbę.
Ekstraklasa 2024/2025 – Efthymis Koulouris i inni najlepsi napastnicy
Efthymis Koulouris w pojedynkę odpowiada za połowę dogodnych sytuacji Pogoni Szczecin w minionym sezonie. Obliczam to, wyłączając sytuacje powyżej 0,3 xG według Hudl WyScout. Portowcy mieli 24 takie sytuacje, Koulourisowi trzeba przypisać 12 z nich. Wykorzystał siedem, co naprawdę dobrze o nim świadczy, bo tylko jeden piłkarz w lidze był podobnie dobry pod tym względem — Samuel Mraz, który jednak drugie tyle okazji marnował. Grekowi pudłować zdarzało się rzadziej, w dodatku miał tę rzadką umiejętność trafiania nawet wtedy, gdy sytuacja nie była oczywista i jednoznaczna.
O Koulourisie już przed rokiem mówiono, że facet ma gola. Wzdychali do niego nawet ci, którzy od napastników wymagają pracy, pracy i jeszcze raz pracy. W kuluarach trenerzy ligowi twierdzili, że dla takich ludzi warto przemodelować zespół, bo nawet, jeśli w pressingu taka dziewiątka jest mało przydatna, to zachowaniem w polu karnym nadrabia wszystkie braki.

Faktyczne, dane Hudl Performance wskazują, że biegowa high intensity, czyli dystans przebiegnięty z prędkością minimum 20 km/h, napastnika Pogoni, jest niemal najgorsza w stawce ligowych dziewiątek. Gorsi są Leonardo Rocha, Ilja Szkuryn, German Barkowskiej czy Lukas Podolski. Najlepsi osiągają wyniki o dwieście, nawet trzysta metrów lepsze. Tylko co z tego, skoro Koulouris wie, gdzie się ustawić, znaleźć, jak wyprowadzić obrońcę w pole i zrobić sobie miejsce wystarczające, żeby oddać strzał?
Sześć procent wszystkich jego kontaktów z piłką to strzały, niewielu napastników w Ekstraklasie tak mocno ogranicza się do polowania na gole. Tylko Lamine Diaby-Fadiga zalicza więcej kontaktów z futbolówką w polu karnym rywala. Koulouris to przede wszystkim goal machine i w tej roli jest to po prostu piłkarz wybitny.
Mikael Ishak zaliczył najlepszy sezon w Ekstraklasie
Na dalszych miejscach zestawienia też nie może być niespodzianek. Mikael Ishak to akurat przykład dziewiątki, która niespodziewanie — biorąc pod uwagę wiek, wcześniejsze osiągi oraz niedawną chorobę — poprawiła wyniki biegowe. Niels Frederiksen sprawił, że kapitan Lecha Poznań biega sprintem odległości nawet dwukrotnie większe niż dotąd. Przede wszystkim jednak Ishak zaliczył najlepszy sezon w Ekstraklasie w karierze. Ciekawe, że według danych Szwed poprawił niemal wszystko poza… przewidywanymi bramkami.

Poprzednie sezony Ishaka w Ekstraklasie (czerwony) vs sezon 2024/2025 (niebieski)
Jednak to właśnie dorobek bramkowy Ishaka budzi największy respekt. Przekroczył dwadzieścia sztuk, z czego tylko trzy padły z rzutów karnych. Oddawał strzały z lepszych pozycji niż kiedykolwiek. Wszystko to świadczy o tym, że Niels Frederiksen rozwinął zespół i wprowadził Lecha na inny poziom pod względem gry w ofensywie.
Benjamin Kallman to najbardziej uniwersalny napastnik na podium. Jego kreatywne podejście do gry dziewiątki sprawiało, że czasami pełnił wręcz rolę ofensywnego pomocnika. Stąd też nie dziwi, że nawet jeśli nie strzelał, nadrabiał asystami. Jonatan Braut Brunes wystrzelił późno, ale to bardziej wyrzut trenera Marka Papszuna, który długo trzymał taką armatę w szafie, upierając się na inne rozwiązania. Wiosną okazało się, że Brunes już nie musi być „modelowy”, skoro strzela tak często.
Wysoka pozycja Leonardo Rochy to zasługa jego jesieni w Radomiu. Ten okres lekko się przykurzył, ale przecież był to mocny kandydat do tytułu króla strzelców. Autor hat tricka w derbowym meczu z Koroną, człowiek, którego gole pomogły utrzymać Radomiaka w Ekstraklasie i przede wszystkim: napastnik, który trafiał z mniej dogodnych sytuacji niż umieszczony niżej Samuel Mraz. On, jak już wspomnieliśmy, połowę swoich wyśmienitych szans zmarnował.
Afimico Pululu to bestia, napastnik świetny, lecz pokazywał to głównie w Europie. Oceniamy ligę, trzeba o tym pamiętać. Marc Gual irytował kibiców Legii Warszawa, jednak jego rola w systemie gry Goncalo Feio była bardzo istotna. Schodzący niżej napastnik pracował na cały zespół, nieprzypadkowo zaliczył więcej asyst i asyst drugiego stopnia (10) niż goli (9). Wreszcie Imad Rondić, czyli maszyna do pressowania i piłkarz całkiem skuteczny oraz Tomas Bobcek, który wydatnie przyczynił się do utrzymania Lechii Gdańsk.
Pomysły, uwagi, zastrzeżenia?

RANKING LIGOWCÓW POZYCJA PO POZYCJI NA WESZŁO:
- Trelowski wygrywa z Mrozkiem. Reszta wyraźnie za nimi [RANKING]
- Prawa obrona ma się naprawdę dobrze [RANKING]
- Podium bez Skrzypczaka. Oto najlepsi stoperzy sezonu [RANKING]
- Niekwestionowany numer jeden ze Słowenii na lewej obronie [RANKING]
- Bardzo solidny sezon wielu środkowych pomocników [RANKING]
- Kilku topowych i cała reszta. Rynek “dziesiątek” jak liga dwóch prędkości [RANKING]
- Lata mijają, a Grosicki wciąż najlepszy [RANKING]
fot. Newspix