Nagranie dla ludzi o mocnych nerwach! I żeby nie było, że nie uprzedzaliśmy – stempel, którym nogę Jordiego Alby naznaczył Sebastian Kowalczyk mógł wręcz sprawić, że Hiszpan zamiast grać w piłkę, będzie dorabiał w Disneylandzie jako Kaczor Donald. Stopa mu się jednak aż tak nie spłaszczyła, choć, serio, brakło niewiele. Ale my nie o ostrym wejściu naszego rodaka, a o tym, co wyprawiał w spotkaniu Interu Miami z Houston Dynamo arbiter główny.
Nie znaliśmy i w sumie nadal niezbyt znamy pana Josepha Dickersona, który miał zapanować nad emocjami w starciu drugiej kolejki Major League Soccer. Sędzia poradził sobie z tym zadaniem raczej kiepsko, bowiem najpierw nie zauważył bezczelnego wręcz faulu Kowalczyka na Albie. A w ostatnich sekundach meczu ukarał jednego z protestujących kolegów Hiszpana czerwoną kartką za nic. Wobec takich decyzji Dickersona czujemy się dość niezręcznie, zresztą zobaczcie sami:
Chyba za to, że dał się podeptać przez Sebastiana Kowalczyka. Tutaj nie było faulu. I niech ktoś jeszcze powie, że liga się ustawia pod Inter i Messiego. pic.twitter.com/aQYsYpSlQp
— Polish Miami (@PolishMiami) March 3, 2025
Tak, „niezręcznie” to bardzo delikatne określenie. Kowalczyk pewnie mógłby za swoje zagranie wylecieć z boiska i nikt by się nawet temu nie dziwił, ale interpretacja arbitra była zupełnie inna. Chyba że to z nami coś jest nie tak, ale najwyżej naprostujecie nas zaraz w komentarzach…
WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Apel Weszło do szefa sędziów. Niestety – to czas na dymisję
- Lewandowski przed sądem. Kolejny rozdział starcia z byłym agentem
- Stal Mielec sięga po byłego reprezentanta Portugalii. Grał w Anglii i Francji [NEWS]
Fot. zrzut ekranu