Łatwo nie będzie, ale jest promyk nadziei. Sprawdzamy, co może czekać Zalewskiego w Interze

Radosław Laudański

02 lutego 2025, 16:33 • 10 min czytania 10

Reklama
Łatwo nie będzie, ale jest promyk nadziei. Sprawdzamy, co może czekać Zalewskiego w Interze

Przejście Nicoli Zalewskiego do Interu Mediolan zaskoczyło nie tylko polskich kibiców. Wielu Włochów ma w pamięci jego słabe występy w Romie i uznaje ten transfer za żart. Reprezentant Polski trafia do dużo lepszego klubu, ze znacznie większą konkurencją od tej, z którą mierzył się w Rzymie. Na pierwszy rzut oka jest to przepis na katastrofę, jednak śledząc rozwój paru nieoczywistych piłkarzy w barwach Nerazzurrich, można dostrzec pewne światełko w tunelu. 

Reklama

Nicola Zalewski musi zrobić wszystko, aby w barwach Nerazzurrich w większym stopniu przypominał Carlosa Augusto lub Matteo Darmiana aniżeli Tajona Buchanana… Trener Simone Inzaghi znany jest z tego, że dokonuje wielu rotacji i zdecydowana większość piłkarzy może liczyć co najmniej na tyle minut, ile Polak dostawał w Romie. Sytuacja kilku zawodników wygląda jednak gorzej, więc 23-letni wahadłowy od razu musi pokazać, że można na nim polegać. Jeśli nie będzie popełniał rażących błędów w defensywie, to najprawdopodobniej zostanie piłkarzem rotacyjnym, który odciąży nieco Denzela Dumfriesa lub Federico Dimarco.

Tutaj rozwijają się piłkarze

Zdaniem „La Gazzetta dello Sport” największy wpływ na przejście Nicoli Zalewskiego do Interu wywarł trener Simone Inzaghi. Miał on rozmawiać telefonicznie z polskim wahadłowym i przekonać go do pomysłu, jaki on sam ma na klub z Lombardii. Jest to fakt, który może wlać w serca polskich kibiców nieco optymizmu – w ostatnich latach Inter wyrobił sobie opinię miejsca, które wyciąga z piłkarzy absolutne maksimum. Wystarczy popatrzeć na Marcusa Thurama, który po niezłej, aczkolwiek nie tak niezłej, przygodzie w Borussii Moenchengladbach stał się totalną bestią i jednym z najlepszych napastników na świecie. Drużyna z Włoch w ostatnich latach sięgała również po rozwiązania nieoczywiste, takie jak sprowadzanie podstarzałych piłkarzy.

Mowa oczywiście o Henrichu Mchitaryanie, Francesco Acerbim, Matteo Darmianie oraz Edinie Dżeko. Postronni obserwatorzy mogli się wtedy łapać za głowę i zastanawiać się, po co dyrektor generalny Beppe Marotta tworzy klub emeryta. Okazało się jednak, że ci piłkarze doskonale pasują do taktyki Simone Inzaghiego, a niektórzy z nich do dziś imponują solidnością. Mimo że wątpliwości było sporo, każdy z nich dał Interowi bardzo wiele, o czym świadczy chociażby awans do finału Ligi Mistrzów. Obecny szkoleniowiec Interu to człowiek, który miłuje solidną grę w defensywie oraz odpowiedzialny i bezpośredni futbol (to jednak nie drużyna defensywna!). Wspomniane aspekty sprawiły, że Acerbi czy Darmian poczuli się tutaj jak ryby w wodzie.

Reklama

Rotujący Inzaghi

Simone Inzaghi to trener, który lubi dawać szanse wielu zawodnikom. Ma to do siebie, że traktuje piłkarzy sprawiedliwie i nie zdarza mu się sadzać kogokolwiek na ławce bez przyczyny. Jego postawa sprawia, że w obliczu gry na trzech frontach wielu graczy może liczyć na rozegranie przyzwoitej liczby minut. Inter to drużyna, która posiada najszerszą oraz najbardziej jakościową kadrę we Włoszech. Istnieją tam jednak trzy grupy piłkarzy. Pierwsi są żelaznymi żołnierzami Inzaghiego i niemal zawsze trener wystawia ich na najbardziej prestiżowe spotkania. To Yann Sommer, Alessandro Bastoni, Federico Dimarco, Denzel Dumfries, Nicolo Barella, Henrich Mchitaryan, Hakan Calhanoglu, Lautaro Martinez i Marcus Thuram. Drudzy to gracze rotacyjni, jak Matteo Darmian, Carlos Augusto, Kristjan Asllani, Piotr Zieliński, Davide Frattesi czy Mehdi Taremi.

Są też jednak tacy, którzy grają bardzo niewiele. Joaquin Correa, Marco Arnautović czy wcześniej Tajon Buhanan dostają bardzo niewiele szans i Nicola Zalewski musi zrobić wszystko, aby nie podzielić ich losu. Najtrudniej zaklasyfikować do tego zestawienia środkowych obrońców, ponieważ w linii defensywnej występuje wiele kontuzji, a to wiąże się także z przesuwaniem Carlosa Augusto czy Matteo Darmiana na pozycję stopera. W środku bloku obronnego każdy dostaje sporo szans i poza Alessandro Bastonim trudno wskazać jacy piłkarze tworzą element wyjściowego garnituru.

Reklama

Minuty rotacyjnych i grających najrzadziej piłkarzy Interu:

  • Carlos Augusto – 1184 we wszystkich rozgrywkach / 683 w Serie A
  • Matteo Darmian 1473/1070
  • Kristjan Asllani – 890/526
  • Davide Frattesi – 1122/707
  • Piotr Zieliński – 1242/681
  • Mehdi Taremi – 1141/423
  • Joaquin Correa – 148/148
  • Marco Arnautović – 329/92
  • Tajon Buchanan – 163/89

W bieżącym sezonie Nicola Zalewski zanotował w Romie 817 minut we wszystkich rozgrywkach oraz 530 w Serie A. Widzimy więc, że wygląda to podobnie jak w przypadku Kristjana Asllaniego. Nawet jeśli Polak stanie się podstawowym zmiennikiem dla Dumfriesa czy Dimarco, trudno spodziewać się tego, aby zaczął grać więcej niż Piotr Zieliński – jeśli jednak osiągnie taką liczbę minut jak „Zielu”, będzie można uznać to za dobry prognostyk, a same przenosiny do Mediolanu za ostatecznie całkiem niezły ruch.

Reklama

Kwestia prawego wahadła

Pewną pozytywną informacją dla Nicoli Zalewskiego może być fakt, że w ostatnim czasie Matteo Darmian oraz Carlos Augusto rzadziej występują na wahadłach. Pierwszy z nich ma już 35 lat, więc stracił sporo szybkości i chociażby w meczach z Monzą czy Genoą było widać spore deficyty w jego grze ofensywnej. Znacznie lepiej czuje się występując na pozycji półstopera, ponieważ w fazie obronnej nadal jest to jeden z najbardziej solidnych zawodników w całej lidze. Przejście byłego piłkarza Manchesteru United do Interu wzbudziło ogromny szok, jednak na przestrzeni lat pokazał się ze świetnej strony i zarówno Antonio Conte, jak i Simone Inzaghi potrafili wyciągnąć z niego pełnię potencjału.

W bieżącym sezonie Matteo Darmian rozegrał 12 spotkań na prawym wahadle jako piłkarz pierwszego składu. Trzeba przyznać, że w większości z nich prezentował się solidnie. Nie jest to co prawda poziom Denzela Dumfriesa, jednak w meczach z Lecce czy Udinese Włoch potrafił zrobić różnicę nawet w ofensywie. Warty wspomnienia jest fakt, że w lidze ostatni raz w pierwszym składzie na prawym wahadle Darmian zagrał 23 listopada, od tej pory częściej występuje jako półstoper.

W ostatnich miesiącach jednym z najlepszych piłkarzy Interu stał się za to Denzel Dumfries. Od grudnia holenderski wahadłowy rzadko kiedy siada na ławkę rezerwowych i nie biorąc pod uwagę spotkania z Bayerem, które opuścił z powodu grypy rozegrał 87% dostępnych minut. To statystyka, która może niepokoić Zalewskiego, jednak nikt nie ma wątpliwości co do tego, że Polak przegra rywalizację z Dumfriesem, który parokrotnie ośmieszał go w bezpośrednich pojedynkach.

Nie można również wydać jednoznacznego osądu w sprawie Darmiana. Nie powiemy, że Włoch definitywnie pożegnał się z rolą prawego wahadłowego, ponieważ od grudnia wystąpił na tej pozycji w trzech spotkaniach Ligi Mistrzów, dwa razy wchodząc z ławki, a raz rozpoczynając mecz w pierwszym składzie.

Reklama

Nicola Zalewski w Interze. Czy tak umiera potencjał największego polskiego talentu?

Alarmującym przykładem w kontekście Nicoli Zalewskiego była nieudana przygoda Raoula Bellanovy w Interze. Jest to wahadłowy, który dziś prezentuje się o wiele lepiej od Polaka. Świadczy o tym fakt, że od momentu rozpoczęcia sezonu 2023/24 zaliczył w Serie A 15 asyst. Kiedy wcześniej występował w barwach Nerazzurrich, nie dostał szansy od Simone Inzaghiego i zanotował jedynie 657 minut we wszystkich rozgrywkach. Jednak w tamtym okresie mógł on nie być gotowy na Nerazzurrich, a po odejściu do Torino i Atalanty zrobił ogromny postęp. Tego lata La Dea zapłaciła za niego 20 milionów euro i ma z Bellanovy spory pożytek.

Reklama

Lewa strona też jest silnie obsadzona

Sytuacja na lewym wahadle wygląda bardzo podobnie, tyle że Federico Dimarco częściej schodzi w końcówkach spotkań aniżeli Denzel Dumfries. Jego zmiennikiem jest wspominany już Carlos Augusto. W ostatnim czasie w mediach pojawia się wiele doniesień, że zarówno on i Darmian mogą nie być konkurentami Zalewskiego, ponieważ występują na pozycji półstopera, ale jest to półprawda. Owszem, Brazylijczyk i Włoch czasem tam grają, jednak obaj niezmiennie uznawani są przez trenera za niezłą opcję do zajęcia na boisku bardziej ofensywnej pozycji. Zwłaszcza Carlos Augusto.

W trzech z ostatnich czterech spotkań Interu w Serie A 26-latek występował na lewym wahadle, z czego dwukrotnie w pierwszym składzie. W bieżącym sezonie 14 spotkań rozegrał jako wahadłowy, dziewięć jako półstoper. Nie można więc powiedzieć, że został on już w pełni zmiennikiem dla Alessandro Bastoniego i na pewno nie będzie konkurentem dla Nicoli Zalewskiego. Być może na początku Inzaghi będzie myślał nad tym, aby dać szansę Zalewskiemu, a wtedy Augusto czy Darmian faktycznie pojawią się na środku obrony. Jeśli jednak Polak popełni jakikolwiek błąd w defensywie, to można spodziewać się błyskawicznego zastąpienia go właśnie Włochem czy Brazylijczykiem, którzy niejednokrotnie udowodnili, że można na nich liczyć.

Grając na wahadle Carlos Augusto ośmiokrotnie pojawiał się w pierwszym składzie Interu i w większości tych spotkań wyglądał przyzwoicie. Na pewno nie był to zawodnik, który zawodził na tyle mocno, że klub musiał szukać kogoś lepszego w jego miejsce i postawił na Zalewskiego. Nie błyszczy co prawda jak w Monzy i daleko mu do Dimarco, jednak nadal jest to piłkarz o dużo większej renomie niż Nicola Zalewski.

Reklama

Uniknąć losu Bereszyńskiego

Na papierze jest to podobny transfer do przejścia Bartosza Bereszyńskiego do Napoli. Wtedy były piłkarz Legii Warszawa dołączał do Azzurrich jako zmiennik dla Giovanniego Di Lorenzo. Skończyło się na 286 minutach, z czego większość z nich została rozegrana po zdobyciu mistrzowskiego tytułu. Dziś „Bereś” na pewno nie żałuje swojego wyboru, ponieważ przeżył przygodę życia, a nie ma bardziej szalonej rzeczy w Europie niż świętowanie mistrzowskiego tytułu pod Wezuwiuszem. Wtedy jednak miał już 30 lat i mógł sobie pozwolić na taki ruch.

Dziś nie ulega najmniejszej wątpliwości, że Nicola Zalewski dużo większe szanse na regularną grę miałby w Marsylii u Roberto De Zerbiego. Nie jest też powiedziane, że wygra tytuł mistrzowski w zespole Nerazzurrich, ponieważ prowadzone przez Antonio Conte Napoli stało się co najmniej równorzędnym rywalem w walce o scudetto. Ten ruch nie ma zbyt wielu logicznych przesłanek, aby się nim ekscytować. Tak naprawdę jedyną nadzieję dla Polaka stanowi postać Simone Inzaghiego…

Także dlatego, że wcześniej Zalewski w Romie nie potrafił pokazać swoich umiejętności nawet wtedy, kiedy zespół prezentował się dobrze. Najbardziej rzucał się w oczy jego błąd w meczu przeciwko… Interowi. To właśnie wtedy Giallorossi, przez niego, stracili punkty, a kibice wygwizdali Zalewskiego na Stadio Olimpico.

Reklama

Zachowanie kibiców udowodniło, że Zalewski nie ma czego szukać w Romie

Kibice i piłkarze myślą inaczej

Plusem przejścia do Interu jest fakt, że taktycznie jest to drużyna bardziej przygotowana na styl gry reprezentanta Polski niż Roma. Giallorossi z Juriciem, mimo ustawienia z wahadłami, grali zbyt defensywnie, a Ranieri nie ufał zbyt mocno Polakowi. Z kolei pod wodzą De Rossiego zespół wychodził w ustawieniu z czwórką obrońców. Przez długi czas Zalewski nie mógł tam znaleźć miejsca dla siebie, a w Mediolanie może poczuć się trochę lepiej.

Losy Buchanana oraz Bellanovy brutalnie pokazują jednak, że w Interze albo grasz dobrze, albo definitywnie zostajesz posadzony na ławce rezerwowych. Nie ma nic pomiędzy i tylko taka postawa jest w stanie zapewnić klubowi rozwój. Zalewski udaje się wyłącznie na półroczne wypożyczenie, czyli ryzykuje tylko utratą rundy wiosennej. Z perspektywy reprezentacji Polski możemy patrzeć na ten ruch z niepokojem, jednak 23-latek widzi tutaj swoją szansę. Nawet potencjalny zmarnowany czas jest dla niego warty podjęcia ryzyka. W końcu chodzi o największy w tym momencie włoski klub. Jeśli pokaże się z dobrej strony, Inter wykupi go za 6,5 miliona euro.

Reklama

Łatwo zdać sobie sprawę z tego, że kiedy zgłasza się po ciebie Inter i Simone Inzaghi, trudno podjąć inną decyzję. Nawet jeśli Zalewski wybrałby Marsylię czy Fenerbahce, to zapewne w kolejnych latach miałby do siebie żal i ciągle powtarzałby: „Mogłem spróbować”. Myśli kibica reprezentacji Polski nie są myślami piłkarza, dlatego niektóre decyzje zawodników tak trudno zrozumieć…

WIĘCEJ O WŁOSKIEJ PIŁCE:

Fot. Newspix

10 komentarzy
Radosław Laudański

Urodzony w tym samym roku co Theo Hernandez i Lautaro Martinez. Miłośnik wszystkiego co włoskie i nacechowane emocjonalną otoczką. Takowej nie brakuje również w rodzinnym Poznaniu, gdzie od ponad dwudziestu lat obserwuje huśtawkę nastrojów lokalnego społeczeństwa. Zwolennik analitycznego spojrzenia na futbol, wyznający zasadę, że liczby nie kłamią. Podobno uważam, że najistotniejszą cnotą w dziennikarstwie i w życiu jest poznawanie drugiego człowieka, bo sporo można się od niego nauczyć. W wolnych chwilach sporo jeździ na rowerze. Ani minutę nie grał w Football Managera, bo coś musi zostawić sobie na emeryturę.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Dwustu graczy z lig angielskich na mundialu. Ekstraklasa za Cyprem i Rosją

AbsurDB
1
Dwustu graczy z lig angielskich na mundialu. Ekstraklasa za Cyprem i Rosją

Piłka nożna

Reklama
Ekstraklasa

Dwustu graczy z lig angielskich na mundialu. Ekstraklasa za Cyprem i Rosją

AbsurDB
1
Dwustu graczy z lig angielskich na mundialu. Ekstraklasa za Cyprem i Rosją