Polska nagle nauczyła się grać mecze o wszystko

AbsurDB

Autor:AbsurDB

31 marca 2026, 13:50 • 10 min czytania 39

Reklama
Polska nagle nauczyła się grać mecze o wszystko

Ostatnie klasyczne mecze polskiej kadry o wszystko w eliminacjach to baraże ze Szwecją w 2022 roku, następnie Estonią i Walią dwa lata później oraz czwartkowy z Albanią. Wszystkie okazały się być albo zwycięskie, albo kończyły się naszym awansem po rzutach karnych. To olbrzymia odmiana w stosunku do tego, co przechodziliśmy wcześniej, kiedy to przez czterdzieści lat nie rozstrzygnęliśmy na swoją korzyść żadnego z takich spotkań. Wygląda na to, że nagle, ni z tego ni z owego nauczyliśmy się grać w meczach o wszystko. Niestety na razie tylko w eliminacjach, ale co się odwlecze…

Mecze o wszystko w historii reprezentacji Polski

Zacznijmy od definicji. Na potrzeby tego tekstu za „Mecz o Wszystko” przyjąłem takie spotkanie, w którym porażka ostatecznie eliminuje nas z walki o zakwalifikowanie się do finałów wielkiego turnieju o mistrzostwo Europy lub świata, bądź też podczas gry w finałach wyklucza nas z przejścia do ich kolejnej fazy.

Na poprzednim mundialu nie mieliśmy takiego spotkania w fazie grupowej. Ostatni mecz z Argentyną przegraliśmy, a i tak awansowaliśmy dzięki równoległej niskiej wygranej Meksyku z Arabią. Oczywiście „o wszystko” był przegrany mecz 1/8 finału z Francją, ale faza pucharowa mistrzostw to nieco inny kaliber.

Przed barażem ze Szwecją, który okazał się wielkim sukcesem trenera Michniewicza, mecze o wszystko graliśmy w finałach Euro 2020. Właściwie już drugie spotkanie fazy grupowej z Hiszpanią było dla nas takim, po porażce ze Słowacją. Dzień przed starciem w Sewilli Szwedzi pokonali bowiem Słowację, co oznaczało, że przy przegranej zajęlibyśmy ostatnie miejsce w grupie. Udało nam się jednak zremisować z Hiszpanami, dzięki czemu czekał nas jeszcze kolejny mecz o wszystko – ze Szwecją. Po godzinie gry przegrywaliśmy 0:2, Lewandowskiemu udało się doprowadzić do remisu, który nic nam nie dawał i w doliczonym czasie gry pogrążył nas Claesson (a właściwie powrót truchtem Płachety). Przegraliśmy 2:3 i odpadliśmy z turnieju.

Reklama

W kwalifikacjach do ostatniego Euro nie mieliśmy meczu o wszystko w fazie grupowej, bo Liga Narodów praktycznie gwarantowała nam i tak udział w barażach. Tam najpierw rozbiliśmy Estonię, a potem ledwo co w karnych wyeliminowaliśmy Walię. W turnieju finałowym nie mieliśmy takich spotkań, bo po porażce z Austrią eliminował nas dopiero strata punktów przez Holandię z Francją w później rozgrywanym meczu.

W trwających eliminacjach mundialu też nie mieliśmy takiego spotkania w fazie grupowej. Dopiero mecz z Albanią był „o wszystko” i udało się go wygrać. Zatem cztery z ostatnich pięciu takich spotkań udało nam się rozstrzygnąć na swoją korzyść. Co ciekawe, wcześniej przez prawie czterdzieści lat kompletnie tego nie potrafiliśmy!

Poza ostatnimi barażami przykra historia „meczów o wszystko”

Na drodze do finałów Euro 2016 i 2020 i mistrzostw świata 2018 za kadencji trenerów Nawałki i Brzęczka nie graliśmy ani jednego meczu o wszystko w czasie eliminacji! Natomiast na rosyjskim mundialu taki status miało spotkanie z Kolumbią, przegrane 0:3. Znów, ze względu na rozegrany wcześniej mecz Japonia – Senegal zakończony remisem, po naszej porażce w pierwszym meczu z afrykańskim zespołem, nie mogliśmy sobie pozwolić na potknięcie z Kolumbią. Lekcja futbolu w Kazaniu okazała się dla nas bardzo bolesna. Słynne cztery razy „k”.

W finałach Euro 2016 w żadnym meczu fazy grupowej nie staliśmy pod ścianą, a o meczach fazy pucharowej piszę w dalszej części artykułu, bo nie wszyscy traktują je jako klasyczne mecze o wszystko.

Reklama

W eliminacjach mistrzostw świata 2014 tym, w którym porażka ostatecznie eliminowała nas z walki o kwalifikację, był mecz z Ukrainą w Charkowie. Przegraliśmy po golu Jarmołenki i straciliśmy resztki i tak już niewielkich wówczas szans na awans.

Na rozgrywanym w Polsce Euro 2012 klasyczny mecz o wszystko rozgrywaliśmy w ostatniej rundzie fazy grupowej z Czechami we Wrocławiu. Remis nic nam nie dawał, ale gol Jiráčka w drugiej połowie odebrał wszelkie nadzieje. Klęska reprezentacji Smudy w turnieju, z którym wiązaliśmy wielkie nadzieje, stała się faktem.

Również mecz z Czechami stanął nam na drodze do podbicia RPA podczas mistrzostw w 2010 roku. Po katastrofalnych porażkach Beenhakkera w Bratysławie, Belfaście i Mariborze oraz domowym remisie z Irlandią Północną nasze szanse i tak były minimalne, ale wciąż się tliły. Porażka w Pradze eliminowała nas ostatecznie, a mecz niestety zakończył się wygraną gospodarzy 2:0. W tamtych eliminacjach jedyne punkty wyjazdowe zdobyliśmy w San Marino. Wstyd.

Reklama

Szwedzi nas prześladowali

W finałach Euro 2008 znów dwa razy graliśmy o wszystko i ponownie przez wynik rozgrywanego wcześniej starcia drugiej kolejki fazy grupowej (Chorwacja – Niemcy 2:1), już spotkanie z Austrią było tym, w którym porażka eliminowała nas ostatecznie. Udało się jej uniknąć, ale zwycięstwa także nie osiągnęliśmy – w dużej mierze dzięki staraniom sędziego Howarda Webba w doliczonym czasie gry. Czekał nas zatem kolejny mecz z nożem na gardle – z Chorwacją, który klasycznie przegraliśmy 0:1. Ze względu na porażkę Austrii w równolegle rozgrywanym pojedynku z Niemcami okazało się, że nawet zwycięstwo nic nam nie dawało.

Paweł Janas ani w eliminacjach, ani w finałach Mundialu 2006 nie grał prawdziwego meczu o wszystko według definicji, którą dziś stosuję. Porażka 0:1 w drugim meczu z Niemcami nie eliminowała nas bowiem ostatecznie z turnieju. Wciąż mogliśmy pozostać w grze, gdyby Ekwador przegrał z Kostaryką. Niestety wygrał gładko 3:0 i dopiero wtedy, dzień po meczu z Niemcami, zgasły nasze szanse na wyjście z grupy.

W eliminacjach Euro 2004 brak zwycięstwa w ostatnim meczu w Budapeszcie oznaczał ostateczne odpadnięcie z eliminacji. Problemem jednak była Łotwa, która nie mogła wygrać w Szwecji. Tym razem mecz z nożem na gardle przeciwko Węgrom wygraliśmy 2:1 po golach Niedzielana. Niestety na nic to się zdało, bo grający o nic Szwedzi przegrali z Łotwą, która zamiast nas pojechała do Portugalii. Nie wykorzystali tam karnego i gry w przewadze… Ach, ta przeklęta Szwecja.

Pauleta wybija nam mundial z głowy

Meczem o wszystko Jerzego Engela było spotkanie z Portugalią podczas mistrzostw świata 2002. Scenariusz ponownie był ten sam. W pierwszym meczu przegrywamy (0:2 z Koreą), w drugiej kolejce we wcześniej rozgrywanym spotkaniu pada rezultat (Korea-USA 1:1), który oznacza, że nasza porażka eliminuje nas ostatecznie z turnieju. Po hat-tricku Paulety przegrywamy boleśnie 0:4 i z USA gramy o honor.

Reklama

W eliminacjach Euro 2000 ostatni mecz gramy w Szwecji. Nawet remis oznacza przedłużenie szans na awans poprzez kwalifikację do baraży kosztem Anglii. I znów grający o nic Szwedzi stają na naszej drodze do pierwszych finałów Euro, wygrywając 2:0. Mamy zatem z reprezentacją Trzech Koron poważne porachunki.

Za drugiej kadencji Antoniego Piechniczka takim meczem był z kolei ten z Anglią w Chorzowie już na półmetku eliminacji mistrzostw świata 1998. Przegraliśmy po słabej grze 0:2 i już na trzy mecze przed końcem kwalifikacji pożegnaliśmy się z marzeniami o występie we Francji.

Lata dziewięćdziesiąte – szybkie mecze o wszystko

Eliminacje Euro 1996 to klęska na Tehelnhym Polu ze Słowacją w meczu, którego przegrać nie mogliśmy. W Zabrzu wygraliśmy 5:0, na wyjeździe do przerwy było 1:1 i wtedy Roman Kosecki i Piotr Świerczewski postanowili wejść na pierwszy plan. Niestety… nie strzelając gole. Pierwszy długo schodził z boiska, a gdy postanowił przed jego opuszczeniem zdjąć koszulkę, został przez arbitra wykluczony z meczu. Drugi najpierw dostał żółtą kartkę za dyskusje z sędzią, by po kilkunastu sekundach za ostentacyjne kłanianie się mu w pas dostać kolejną. Mecz przegraliśmy 1:4.

Reklama

W latach dziewięćdziesiątych mecze o wszystko graliśmy dość szybko, często już na kilka kolejek przed zakończeniem eliminacji. Tak też było w eliminacjach mistrzostw świata 1994, kiedy na trzy mecze przed ich końcem nie mogliśmy przegrać z Norwegią. Nasze szanse były już wtedy minimalne, dlatego na stadionie w Poznaniu fanów ze Skandynawii było niewiele mniej niż naszych kibiców. Kadra, którą w zastępstwie trenera Strejlaua prowadził Lesław Ćmikiewicz poległa 0:3, co świadczyło o jej niskim poziomie.

W eliminacjach Euro 1992 i mistrzostw świata 1990 sytuacja była bliźniacza. Gramy domowy mecz z Anglią, w którym porażka odbiera nam szanse na awans i oba z nich remisujemy. Czasem notowaliśmy niezłą grę, trochę przeszkodziły nam błędy sędziowskie i za każdym razem niewiele brakowało do pokonania Lwów Albionu, które w tym okresie notorycznie nas prześladowały.

W eliminacjach Euro 1988 mecz o wszystko gramy w Zabrzu, gdzie przegrywamy 0:2 z Holandią po dwóch golach Gullita. Po raz pierwszy Pomarańczowym udało się wygrać w Polsce.

Pamiętny mundial 1982

W eliminacjach mistrzostw świata 1986 porażka z Belgią spychała nas do baraży, zatem nie odbierała ostatecznie szans na awans. Mecz udało się zremisować i wejść do finałów bezpośrednio.

Reklama

W kwalifikacjach do Euro 1984 kluczowy mecz gramy w Moskwie ze Związkiem Radzieckim, z którym przegrywamy 0:2 po golach dwóch Ukraińców – Demjanenki i Błochina – przez co odpadamy z walki o turniej finałowy.

Dotarliśmy zatem aż do pamiętnego Mundialu 1982. Na nim dzięki rozgrywaniu aż dwóch faz grupowych mieliśmy dwa mecze, w których przegrać nie mogliśmy. Pierwszy to ten z Peru, przed którym obie ekipy, a także Włochy i Kamerun miały po dwa punkty, zatem ten, kto przegrał – odpadał. Długo trwały męczarnie, ale druga połowa to był błysk. Wygraliśmy 5:1 i w drugiej fazie grupowej w ostatnim meczu mierzyli się dwaj współliderzy grupy – Polska i ZSRR. Ze względu na lepszy bilans bramkowy wystarczał nam remis, który osiągnęliśmy i zagraliśmy w półfinale.

Wygrana bez karnych w fazie pucharowej? Zbyt wysokie progi

Oddzielną kwestią są rozgrywane przez nas mecze fazy pucharowej, w której oczywiście porażka eliminuje z dalszej gry. Są to mecze o wszystko, ale w powszechnej opinii chyba nie są one rozumiane jako typowy przykład klasycznego „Meczu o Wszystko”, czyli takiego, po przegraniu którego tracimy resztki szans na dalszą grę w danym turnieju albo eliminacjach do niego. Od 1980 roku rozegraliśmy pięć takich meczów i… żadnego nie wygraliśmy.

Reklama

W 1982 przegraliśmy z Włochami 0:2 w półfinale mistrzostw świata, a w 1/8 finału w 1986 roku 0:4 z Brazylią, a w 2022 – z Francja 1-3. Na Euro 2016 formalnie rzecz biorąc remisowaliśmy 1-1 po 120 minutach ze Szwajcarią i Portugalią, by z pierwszym rywalem wygrać, a z drugim przegrać po rzutach karnych. Zatem nawet poszerzając definicję meczu o wszystko do meczów fazy pucharowej, nie udało nam się wygrać żadnego z takich dodatkowych spotkań od 1980 roku bez rzutów karnych.

Przegrałeś? Wylatujesz

Łączny bilans naszej kadry w meczach o wszystko w latach 1983-2021 to 1 wygrana (Węgry 2003 – kiedy i tak odpadliśmy z dalszej gry przez Szwedów), 6 remisów (cztery razy nie wystarczają one do awansu, a dwa razy kończą się karnymi na Euro 2016) oraz 14 porażek! To bilans katastrofalny. Pozwala on znacznie bardziej docenić sukces w barażu ze Szwecją, do którego przecież mogło nawet nie dojść, gdyby Putin nie postanowił najechać Ukrainy. Tym cenniejsze są też kolejne starcia z Estonią, Walią i Albanią. Oznaczają one, że nagle z drużyny nie potrafiącej przeżyć meczu o wszystko przez 40 lat staliśmy się drużyną, która rozstrzygnęła na swoją korzyść cztery z pięciu ostatnich takich spotkań, a jedyne pechowe to 1/8 finału mundialu z Francją, którą można wybaczyć.

Niepokojący dla trenera Urbana może być fakt, dla jak wielu naszych selekcjonerów brak sukcesu w meczu o wszystko był ostatnim tygodniem pracy z reprezentacją. Było tak w przypadku Michniewicza (jeśli mecz z Francją traktujemy jako takie spotkanie), Nawałki, Fornalika, Smudy, Janasa, Engela, Wójcika, Piechniczka i Ćmikiewicza. Zatem większość naszych selekcjonerów ostatnich 40 lat traciła pracę zaraz po tym, gdy przegrali mecz o wszystko. Oby trener Urban miał jeszcze szansę na rozegranie takich tradycyjnych meczów także podczas czerwcowych finałów mundialu.

Mecze o wszystko reprezentacji Polski po MŚ 1982 (rozumiane jako mecze, w których porażka definitywnie eliminuje nas z dalszej walki w danych mistrzostwach):

  • El. MŚ 2026 Polska – Albania 2:1 awans
  • El. Euro 2004 Polska – Estonia 5:1, Walia – Polska 0:0, karne 4:5 awans
  • *MŚ 2022 Polska – Francja 1:3
  • El. MŚ 2022 Polska – Szwecja 2:0 awans
  • Euro 2020 Polska – Hiszpania 1:1, Polska – Szwecja 2:3 odpadamy
  • MŚ 2018 Polska – Kolumbia 0:3
  • *Euro 2016 Polska – Szwajcaria 1:1, karne 5:4, Polska – Portugalia 1:1, karne 3:5
  • El. MŚ 2014 Ukraina – Polska 1:0
  • Euro 2012 Polska – Czechy 0:1
  • El. MŚ 2010 Czechy – Polska 2:0
  • Euro 2008 Austria – Polska 1:1, Polska – Chorwacja 0:1 (odpadamy)
  • El. Euro 2004 Węgry – Polska 1:2 (ale i tak odpadamy, bo Łotwa wygrała w Szwecji)
  • MŚ 2002 Polska – Portugalia 0:4
  • El. Euro 2000 Szwecja- Polska 2:0
  • El. MŚ 1998 Polska – Anglia 0:2
  • El. Euro 1996 Słowacja – Polska 4:1
  • El. MŚ 1994 Polska – Norwegia 0:3
  • El. Euro 1992 Polska – Anglia 1:1 (ale i tak odpadamy)
  • El. MŚ 1990 Polska – Anglia 0:0 (ale i tak odpadamy)
  • El. Euro 1988 Polska – Holandia 0:2
  • *MŚ 1986 Polska – Brazylia 0:4
  • El. Euro 1984 ZSRR – Polska 2:0

*- mecze w fazie pucharowej

Reklama

CZYTAJ WIĘCEJ O MECZU SZWECJA – POLSKA NA WESZŁO:

Fot. Newspix

39 komentarzy
AbsurDB

Kocha sport, a w nim uwielbia wyliczenia, statystki, rankingi bieżące i historyczne, którymi się nałogowo zajmuje. Kibic Górnika Wałbrzych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Mistrzostwa Świata 2026