W cieniu wydarzeń na Vitality Stadium Chelsea wygrała z Tottenhamem 2:1 i na kolejkę przed końcem sezonu wróciła na miejsce gwarantujące udział w europejskich pucharach. Spurs obudzili się zdecydowanie za późno, żeby myśleć o zdobyciu choćby jednego punktu.
Bezzębny Tottenham
Początek spotkania dawał nadzieję kibicom gości, że Spurs rozstrzygną we wtorkowy wieczór losy utrzymania. Do matematycznego pozostania w lidze Koguty potrzebowały zwycięstwa, a realnie remisu, bo West Ham wówczas musiałby wygrać i przy okazji odrobić w ostatniej serii gier 13 bramek straty.
Podopieczni Roberto De Zerbiego prawie otworzyli wynik w 11. minucie. Do piłki dośrodkowanej przez Pedro Porro dopadł Mathys Tel, a ten trafił w słupek.
Francuz jako jedyny z przodu tworzył cokolwiek pod bramką Roberta Sancheza. Katastrofalny występ zanotował Randal Kolo Muani, z którym z łatwością radził sobie Marc Cucurella. Z kolei o istnieniu Richarlisona na boisku przypomnieliśmy sobie w 51. minucie, kiedy zupełnie niepilnowany z siódmego metra uderzył głową daleko obok bramki Sancheza.
Inna sprawa, że i tak był spalony.
Ale największy problem goście mieli w środku pola. Tercet Bentancur – Palhinha – Gallagher kompletnie nie funkcjonował, a momentami panowie wyglądali, jakby grali ze sobą po raz pierwszy.
Przede wszystkim piłkarze Chelsea grali zdecydowanie szybciej. Może i to nie był galaktyczny futbol, ale na wtorkowy Tottenham w zupełności wystarczył. The Blues korzystali ze sporych przestrzeni na 30. metrze przed bramką Kinskiego.
Z tej części boiska dwukrotnie strzał oddawał Palmer, ale raz Czech obronił, a raz Anglik minimalnie chybił. To, co nie udało się Palmerowi, udało się jednak Fernandezowi. W 18. minucie huknął z dystansu i dał prowadzenie gospodarzom. Być może Kinsky mógł zrobić więcej, ale wina leży głównie po stronie środkowych pomocników gości, bo nie wywierali żadnej presji na Argentyńczyku.
Wieczór pięknych goli w Premier League! 😍😍😍
Enzo Fernandez trafia, Chelsea prowadzi z Tottenhamem!
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/1wptvdwffH pic.twitter.com/2sPFSDnhXx
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) May 19, 2026
Chelsea wyczekała i podwyższyła prowadzenie
W drugiej części spotkania Tottenham podkręcił obroty, ale dalej wyglądało to miernie. To tak, jakby zainstalować na dachu Citroena C1 spojler – niby jest dynamiczniej, ale to nic nie zmieniało. Dalej to było zdecydowanie zbyt wolne tempo, by jakkolwiek zaskoczyć graczy Chelsea. Poza dwoma główkami Richarlisona goście nie stworzyli sobie do 68. minuty nic.
Tymczasem gospodarze przesuwali, czekali na błąd rywala i taki się trafił. Randal Kolo Muani katastrofalnie zagrał w poprzek boiska, Neto przechwycił piłkę, a chwilę później Chelsea była już w polu karnym, gdzie Santos zdobył bramkę.
Chelsea podwyższa! 2:0 w Londynie i wszystko wskazuje na to, że Tottenham będzie musiał w ostatniej kolejce walczyć o utrzymanie! ⚽
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/1wptvdwffH pic.twitter.com/KoT1Sl7G3C
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) May 19, 2026
Wiadomo, można wieszać psy na Francuzie za katastrofalne zagranie, ale gracze gości mogli z trzy razy przerwać kontrę The Blues.
Przemiana Spurs
Roberto De Zerbi zareagował – zmienił trzech zawodników i jakby w graczy gości wstąpiło nowe życie. Początek drugiej połowy wyglądał tak, jakby piłkarze Tottenhamu dowiedzieli się, że Arsenal został mistrzem Anglii i byli dość przygnębieni.
Po roszadach w akcjach gości widać było wiarę, że, może jednak się uda. Chwilę później było już 1:2 po zdecydowanie najszybszej akcji Kogutów, asyście piętką wprowadzonego na boisko Sarra i wykończeniu Richarlisona.
Tottenham wciąż w grze! Richarlison z golem kontaktowym ⚽
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/1wptvdwffH pic.twitter.com/4QpUefpbfx
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) May 19, 2026
W kolejnych minutach nie można było odmówić graczom gości zaangażowania, ale bardziej odbijało się to na rosnącej liczbie fauli. Choć i tak zapachniało remisem, gdy Maddison wjechał w końcówce w pole karne, ale świetnie przyblokował go Hato. Również ciekawie zrobiło się, gdy Cucurella powalił na ziemię van de Vena, ale sędzia nie wskazał na wapno, bo faul miał miejsce jeszcze przed wykonaniem rzutu rożnego.
Więcej goli nie padło, zatem Chelsea na kolejkę przed końcem sezonu wskakuje na ósme miejsce, premiujące grę w eliminacjach Ligi Konferencji. Tottenham z kolei wciąż nie jest pewny utrzymania i wszystko rozstrzygnie się w nadchodzącą niedzielę. Roberto De Zerbi może się teraz zastanawiać, czy gdyby wcześniej przeprowadził zmiany, to udałoby się zyskać cenny punkcik na Stamford Bridge.
Chelsea – Tottenham 2:1 (1:0)
- 1:0 – Enzo Fernandez 18′
- 2:0 – Andrey Santos 68′
- 2:1 – Richarlison 74′
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix