Iga Świątek rozstała się z trenerem!

Sebastian Warzecha

Opracowanie:Sebastian Warzecha

23 marca 2026, 15:07 • 2 min czytania 21

Reklama
Iga Świątek rozstała się z trenerem!

Iga Świątek w poście na Instagramie poinformowała, że zakończyła współpracę z Wimem Fissette. Belg prowadził polską tenisistkę od końcówki sezonu 2024, wspólnie wygrali trzy turnieje, w tym wielkoszlemowy Wimbledon.

Po wielu miesiącach wspólnej pracy z trenerem podjęłam decyzję o tym, że pójdę inną drogą. To był intensywny czas pełen wyzwań i wielu ważnych doświadczeń. Jestem wdzięczna za jego wsparcie, doświadczenie i wszystko, co razem osiągnęliśmy – w tym spełnienie jednego z moich największych sportowych marzeń” – napisała Świątek na Instagramie.

Iga Świątek rozstała się że szkoleniowcem. Wim Fissette już nie prowadzi Polki

W poście opisywała też rozczarowanie i zawód, jakie czuje ze względu na wyniki w ostatnim czasie, z naciskiem na nieudany turniej w Miami, gdzie już w drugiej rundzie pokonała ją Magda Linette.

„Czuję […] poczucie niedosytu i odpowiedzialności za to, co się wydarzyło na korcie. Mam też sporo ważnych wniosków, z którymi idę dalej i myślę, że to bardzo ludzkie”.

Reklama

Świątek nie wygrała w tym sezonie jeszcze turnieju (nie licząc drużynowego United Cup), a nawet w żadnym nie wyszła poza fazę ćwierćfinału. Takie wyniki, naturalnie, muszą być rozczarowaniem dla jednej z najlepszych tenisistek świata. Decyzję o zmianie trenera podjęła jednak w ciekawym momencie – przed sezonem gry na mączce, gdzie przez lata dominowała, ale w zeszłym sezonie i tam radziła sobie stosunkowo słabo. Przekonamy się więc, czy taka zmiana, pozwoli jej na to, by regularnie wygrywać wielkie turnieje.

Na razie nie wiemy, kto zostanie nowym szkoleniowcem Polki. Iga napisała w poście, że chce dać sobie chwilę na zadbanie o siebie i przygotowanie się do nowego rozdziału w karierze.

Poinformowała też, że reszta jej sztabu pozostaje bez zmian.

Fot. Newspix.pl 

Reklama

WIĘCEJ O TENISIE NA WESZŁO:

21 komentarzy
Sebastian Warzecha

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Polecane