Raków uratował remis. Makuch na korepetycje do Svarnasa!

Michał Kołkowski

23 października 2025, 23:20 • 4 min czytania 16

Reklama
Raków uratował remis. Makuch na korepetycje do Svarnasa!

Patryk Makuch powinien chyba poprosić Stratosa Svarnasa o korepetycje w zakresie wykańczania podbramkowych sytuacji. Byłby to co prawda dość nietypowy układ, bo nauczycielem byłby w nim obrońca, a uczniem napastnik, ale w dzisiejszym spotkaniu Rakowa Częstochowa z Sigmą Ołomuniec to właśnie Svarnas zapisał na swoim koncie efektownego gola, podczas gdy Makuch z uporem godnym lepszej sprawy marnował dogodne sytuacje strzeleckie. Ostatecznie Raków tylko zremisował w Czechach 1:1.

Reklama

Dlaczego „tylko”? Bo to naprawdę był mecz do wygrania.

Sigma Ołomuniec – Raków Częstochowa 1:1. Rażąca nieskuteczność Makucha

Już po pierwszej połowie można było bez cienia wątpliwości stwierdzić, że przedmeczowe opinie o mizernej sile ognia Sigmy Ołomuniec nie były wyssane z palca. Gospodarze przed przerwą nie stworzyli sobie ani jednej naprawdę klarownej sytuacji strzeleckiej. Gorąco pod bramką strzeżoną przez Kacpra Trelowskiego zrobiło się tylko raz – po uderzeniu Daniela Vasulina. I to w zasadzie tyle, jeśli chodzi o godne wzmianki akcje gospodarzy w pierwszej odsłonie spotkania.

Raków nie miał najmniejszych kłopotów z rozbijaniem ataków Sigmy. Nie dopuszczał rywali nawet w okolice własnej szesnastki.

Mało tego, sami częstochowianie całkiem sprawnie radzili sobie z rozrywaniem szeregów obronnych drużyny z Ołomuńca, choć przecież szczelna defensywa miała być akurat atutem Sigmy. Tymczasem podopieczni Marka Papszuna przed przerwą wykreowali sobie trzy DOSKONAŁE sytuacje do wyjścia na prowadzenie.

Reklama

Mieli w zasadzie tylko jeden problem – problem, który nazywał się Patryk Makuch. 26-latek najpierw popisowo spartolił sytuację sam na sam z bramkarzem Sigmy, mimo że miał – luźno licząc – pół godziny, by zdecydować, jakiego rodzaju strzałem pokona golkipera rywali. Potem sknocił jeszcze dwie dogodne okazje. W efekcie wicemistrzowie Polski schodzili do szatni na przerwę nie z komfortowym, dwu- czy trzybramkowym prowadzeniem, tylko przy bezbramkowym remisie. Zabrakło tylko i aż skuteczności, byśmy mogli z czystym sumieniem pochwalić drużynę Medalików za znakomite 45 minut.

Raków dał się zaskoczyć po stałym fragmencie

Niestety po zmianie stron Raków dostosował się poziomem gry ofensywnej do Sigmy. To znaczy – przez dobrych kilkadziesiąt minut nie wykreował pod bramką rywali dosłownie nic. Serio, widowisko stało się po prostu koszmarne do oglądania. Faule, straty, niecelne podania, długie piłki zagrywane bez sensu i do nikogo…. Paździerz, na którym ewidentnie zależało gospodarzom. Medaliki niepotrzebnie pozwoliły na sprowadzenie rywalizacji na tak żałośnie niski poziom. O ile wcześniej brakowało im (a konkretnie – Makuchowi) jedynie postawienia kropki nad i, tak w drugiej połowie ich ataki gasły zanim zdążyły się na dobre rozkręcić.

Jakoś na kwadrans przed końcem podstawowego czasu gry Raków zaczął jednak wyglądać na zespół wybudzający się z letargu. Tylko że… zaraz potem gola zdobyli gospodarze. Gole kompletnie niezasłużonego, po stałym fragmencie i pierwszym celnym strzale w tym meczu.

Niemniej – to oni mieli korzystny wynik w garści.

Reklama

Na szczęście Raków w miarę szybko pozbierał się po tym bolesny ciosie i zdążył zdobyć wyrównującą bramkę. Trzeba było efektownego strzału z woleja w wykonaniu… Stratosa Svarnasa, by stojący między słupkami Sigmy Jan Koutny wreszcie skapitulował.

Reklama

Raków Częstochowa wyszarpał punkt, ale zwycięstwo było w zasięgu

Biorąc pod uwagę okoliczności, ten punkt może oczywiście cieszyć częstochowian. Ale prawda jest taka, że Sigma zagrała naprawdę słabiutko i Raków miał wszelkie argumenty, by po prostu w Ołomuńcu zwyciężyć. I to spokojnie, w miarę wysoko, mając mecz od początku do końca pod stuprocentową kontrolą.

No ale jak próbujesz podbijać Europę z Makuchem na szpicy i Jonatanem Brunesem błąkającym się gdzieś bez celu za jego plecami, to musisz w ostatecznym rozrachunku liczyć się z tym, że będziesz gubił punkty w meczach, w których spokojnie mogłeś sięgnąć po pełną pulę.

Sigma Ołomuniec – Raków Częstochowa 1:1 (0:0)

  • 1:0 – Kral 83′
  • 1:1 – Svarnas 90′

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Reklama

fot. NewsPix.pl

16 komentarzy
Michał Kołkowski

Za cel obrał sobie sportretowanie wszystkich kultowych zawodników przełomu XX i XXI wieku i z każdym tygodniem jest coraz bliżej wykonania tej monumentalnej misji. Jego twórczość przypadnie do gustu szczególnie tym, którzy preferują obszerniejsze, kompleksowe lektury i nie odstraszają ich liczne dygresje. Wiele materiałów poświęconych angielskiemu i włoskiemu futbolowi, kilka gigantycznych rankingów, a okazjonalnie także opowieści ze świata NBA. Najchętniej snuje te opowiastki, w ramach których wątki czysto sportowe nieustannie plączą się z rozważaniami na temat historii czy rozmaitych kwestii społeczno-politycznych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Grzelak nie jest magikiem, więc Cracovia dalej gra słabo. Ale Pogoń też!

Paweł Paczul
12
Grzelak nie jest magikiem, więc Cracovia dalej gra słabo. Ale Pogoń też!

Liga Konferencji

Reklama