Dobrym zwyczajem Jagiellonii jest to, że każdy rok otwiera, dedykując pierwszy domowy mecz swoim kibicom. Święto Ultry z czasem nabiera coraz większego rozmachu i znaczenia, stając się tradycją, o której może być głośno nawet poza Podlasiem. Limitowana edycja strojów, oparta na królewskim motywie podkreślającym historyczne mistrzostwo Polski, robi furorę w Białymstoku i okolicach. Śladem najbardziej znanego reprezentanta tego zakątka kraju, poszukaliśmy odpowiedzi na to, jak do tego doszło.
Zaczęło się siedem lat temu. To wtedy padł pomysł, żeby najważniejszym meczem dla kibiców był ten pierwszy, otwierający kolejne dwanaście miesięcy. Pomysł specyficzny, zwłaszcza jak na region, o którym mówimy. Świętowanie czegokolwiek podczas podlaskiej zimy wydaje się wyzwaniem dla największych śmiałków, ale cóż, w końcu o tych śmiałków w całym tym ambarasie chodzi.
Jagiellonia sprzedała ponad piętnaście tysięcy biletów na spotkanie z Radomiakiem. Szykuje się jedna z najlepszych frekwencji w sezonie, przewyższająca wszystkie mecze pucharowe — co brzmi zarazem źle i dobrze. Źle, bo zagadką jest, że w Białymstoku większą popularnością niż historyczne konfrontacje w Europie, cieszą się ligowe spotkania, nawet mniej wyjątkowe, niż to inaugurujące rok.
Dobrze, bo Jagiellonia udowadnia, że nie przesypia historycznego tytułu nie tylko na boisku. Otoczka Święta Ultry wskazuje nie tylko na duży potencjał kibicowski na Podlasiu, ale i na odrobioną lekcję klubowych marketingowców.
Królewski motyw na mistrzostwo i święto kibiców. Jak powstała nowa koszulka Jagiellonii Białystok?
Znacie nas, gdy trzeba przypieprzyć, przypieprzymy, lecz kiedy można pochwalić, to i dobre słowo da się od nas usłyszeć. W czasach, w których wciąż zdarzają się rodzynki w postaci Polonii Warszawa, której zgrupowanie w Turcji relacjonuje wysłannik, na którego zrzucili się kibice, bo klubowi szkoda było pieniędzy na opłacenie wyjazdu mediów klubowych, tym bardziej warto podkreślać, że tylko tworząc zainteresowanie tym, co dookoła, można rosnąć jako marka.
Jagiellonia drobne kroczki ku temu, żeby uczynić Święto Ultry dniem wyjątkowym także poza trybunami, zaczęła stawiać już przed rokiem. Mecz z Lechem Poznań był okazją do premiery unikalnego kompletu strojów, inspirowanego wojskową historią BKS i kibicowską faną „Wschodni Front”. Było nieszablonowo, lecz to seria Regina Poloniae, nawiązująca do dynastii Jagiellonów i mistrzowskich, królewskich barw, rozbiła bank.
Są takie połączenia, które ciężko jest popsuć. Czarno-złote trykoty przeważnie stają się hitem sprzedaży. Podobnie jest, gdy ze złotem łączy się burgund. Jagiellonia nie poszła jednak w wyświechtany motyw, co tłumaczą nam twórcy koszulki, agencja Wonderkitz, która, współpracując z klubami, zmienia katalogowe stroje w ciekawsze, dedykowane projekty.
– Pomysł na motyw narodził się szybko: stwierdziliśmy, że białostoczanie dość rzadko sięgają do najprostszego skojarzenia z klubem, a więc powiązania z Dynastią Jagiellonów. Dodatkowym argumentem był fakt, że główni odbiorcy koszulki nawiązywali już do królewskiego charakteru klubu w swoich oprawach. Nie byliśmy związani tradycyjnym pasiakiem, można było zatem nieco puścić wodze fantazji. Przedstawiliśmy ten pomysł klubowi na jednej z sesji kreatywnych i od razu wszystkim przypadł do gustu.

Jagiellonia Regina Poloniae – szczegóły projektu
Lepszej okazji do podkreślenia królewskich korzeni niż inauguracja pierwszego roku „panowania” być nie mogło, więc z Radomiakiem Jaga zagra w burgundowo-bordowych strojach ze złotymi wstawkami, które mają kilka mniej lub bardziej widocznych zdobień i nawiązań tematycznie powiązanych z Jagiellonami.
— W przypadku takich projektów bardzo ważne jest, aby “nie przedobrzyć” i nie nadużyć symboliki, dlatego główny ciężar położony został na rękawy wypełnione wzornictwem z okresu wczesnego renesansu. Dopełnia je pas na froncie z wplecionymi krzyżami jagiellońskimi zwieńczony stylizowanym, monochromatycznym herbem oraz datą powstania klubu. Finalnie stanęło na zestawie kolorystycznym, który pozwolił uzyskać balans pomiędzy zachowaniem domowych barw klubowych Jagiellonii a dodaniem jej jeszcze bardziej królewskiego charakteru — tłumaczą ludzie z Wonderkitz.
Porażki i sukcesy marketingowe Jagiellonii Białystok
Ciekawostką jest, że Jagiellonia bardzo mocno zaufała agencji specjalizującej się w kit designie, zostawiając jej pole do popisu, realizacji własnych pomysłów. Ciekawostką, bo — chyba nikt się nie obrazi — nie mówimy o renomowanych liderach branży. Wonderkitz dotychczas projektowali dla Znicza Pruszków, rumuńskiego Arges Pitesti czy Al-Arabi z Kuwejtu. W Polsce największy rozgłos przyniosły im współprace z lokalnymi klubami, jak Poznań FC oraz Okęcie Warszawa.
Zaprojektowanie strojów mistrzów Polski to największe przedsięwzięcie, jakiego Wonderkitz się podjęli. Ale w klubie też czuli, że urządzając tegoroczne Święto Ultry z taką pompą, tylko zaplusują. Stawka jest spora, bo chociaż mistrzostwo Polski wywołało i przedłużyło boom na Jagę, to płomień trzeba jeszcze podtrzymać. Marketingowi Jagiellonii często się obrywa, wystarczy sięgnąć pamięcią do naszego jesiennego wywiadu z Wojciechem Strzałkowskim, po którym dostaliśmy sugestię, żeby przy następnej okazji przycisnąć go w temacie nieudolności klubu w „sprzedawaniu siebie”.
Strzałkowski: Skład Jagiellonii jest wart tyle, ile noga napastnika Ajaksu. Znamy swoje miejsce
Przykład zaskakująco niskiej frekwencji na meczach pucharowych pokazuje, że nie wszystko działa, jak trzeba. Gdy jesienią pytaliśmy w klubie o powody, rozkładano ręce, tłumacząc, że zrobiono naprawdę wiele, żeby przyciągnąć widza na mecze w Europie. Niemniej sprawa odbiła się szerokim echem w kraju, więc wszystkim zależało, żeby udowodnić, że Podlasie potrafi skupić się wokół najważniejszego klubu w regionie. Bo potrafi, lecz w specyficznych, konkretnych sytuacjach. Dobrze pokazuje to przykład okolicznościowych koszulek i popytu na nie.
- seria na stulecie się nie wyprzedała, wciąż zalega w magazynach
- koszulek moro na poprzednie Święto Ultry wyprodukowano ledwie 250
- mistrzowskie trykoty trzeba było domawiać, zainteresowanie przerosło oczekiwania

Dominik Marczuk w koszulce moro z okazji Święta Ultry 2024
Koszulek z serii Regina Poloniae wyprodukowano tysiąc. Zdaniem wielu — za mało, bo rozchodzą się na pniu. Przed meczem z Radomiakiem sprzedano ponad osiemset sztuk, cały nakład zniknie bez większych problemów. W Jagiellonii wymyślono, że atrakcją dla kibica będzie nie tylko trykot sam w sobie, ale też forma sprzedaży produktu.
— To pierwsza w historii klubu koszulka z długim rękawem i kołnierzykiem, dopracowana w każdym detalu. Zdobienia na rękawach, krzyże dynastii Jagiellonów na froncie i napis Regina Poloniae na plecach nadają jej wyjątkowy charakter. Sponsorzy są w jednolitej żółtej barwie, a całość zapakowana jest w eleganckie pudełko z niespodziankami — komentuje całą akcję Adrian Molski-Strzałkowski, dyrektor marketingu Jagiellonii.
Pudełko pudełkiem, okolicznościowe koszulki dobrze opakowano w mediach, tworząc serię grafik w stylu królewskim, dorzucając do kolekcji także szalik, proporczyki, smyczki czy nawet wlepki w tym samym, jagiellońskim motywie. Słowem: pakiet, który zadowoli każdego kolekcjonera.
Styl, szyk, jakość, detale, wyjątkowość – Królowa jest tylko (J)edna 👑
Unikalna koszulka #ReginaPoloniae, wyprodukowana z okazji nadchodzącego #ŚwiętoULTRY, czeka na Ciebie 🤜🤛. Nie daj się uprzedzić i wpadnij po nią już teraz – limitowany nakład 1000 sztuk 🟡🔴.
📲 Online:… pic.twitter.com/t6hBcWcJ4s
— Jagiellonia Białystok (@Jagiellonia1920) January 27, 2025
Wszystko to utwierdza w przekonaniu, że seria Regina Poloniae to najlepszy pomysł, na jaki w ostatnich latach zdobyła się Jagiellonia. Oby nie ostatni, bo w polskiej piłce potrzebujemy kreatywności, świeżości, magnesu dla lokalnej społeczności. Ta podlaska dostała już wiele bodźców, które kierują ją ku stadionowi przy Słonecznej, ale obecny wynik — 8700 karnetów i subskrypcji — da się jeszcze wyśrubować.
WIĘCEJ O JAGIELLONII BIAŁYSTOK:
- Powrót do przyszłości. Jagiellonia mości się w czołówce
- Jagiellonia wykupi Czurlinowa? „Gdybyśmy przejęli jego pensję, gralibyśmy w sześciu”
- Jagiellonia zatrzymuje Masłowskiego. Po prostu: brawo!
SZYMON JANCZYK
fot. Newspix