Australian Open: Dobre losowanie Świątek. Problemy Hurkacza?

Szymon Szczepanik

Opracowanie:Szymon Szczepanik

09 stycznia 2025, 10:52 • 5 min czytania 9

Reklama
Australian Open: Dobre losowanie Świątek. Problemy Hurkacza?

Poza emocjami związanymi z grą polskich tenisistów w kwalifikacjach do Australian Open, dziś rano równolegle mogliśmy przeżywać także wyniki losowania turniejowych drabinek gry pojedynczej pań i panów. I po nim mamy mieszane uczucia. O ile bowiem Iga Świątek może mówić o sporym szczęściu, o tyle Hubert Hurkacz już w pierwszym meczu nie będzie miał łatwego rywala. A w IV rundzie zawodów może trafić na lidera rankingu ATP, Jannika Sinnera!

Reklama

SZCZĘŚLIWE LOSOWANIE IGI

Oczywiście zdajemy sobie sprawę z tego, że kiedy jesteś drugą rakietą świata i pięciokrotną mistrzynią wielkoszlemową, to podczas losowania rywalki powinny obawiać się ciebie – nie odwrotnie. Mimo wszystko, nawet dla faworytek zawodów pokroju Igi Świątek, dobra drabinka może mieć spore znaczenie. Dzięki grze z teoretycznie łatwiejszymi zawodniczkami, Polka może zaoszczędzić więcej sił na dalsze fazy turnieju. A także poczuć większą pewność siebie na korcie, poprzez stosunkowo łatwe zwycięstwa.

I od takiej wygranej tenisistka pochodząca z Raszyna powinna rozpocząć rywalizację w tegorocznym Australian Open. Jej pierwszą rywalką będzie bowiem Katerina Siniakova. Zawodniczka, która posiada niebagatelne sukcesy, lecz w grze deblowej, gdzie wygrywała aż dziewięć turniejów wielkoszlemowych. Grając w pojedynkę, jest natomiast po prostu solidna, zresztą zajmuje obecnie 46. miejsce w rankingu WTA. Ale nic ponadto.

Jeżeli Świątek poradzi sobie z Czeszką, to w kolejnej rundzie zagra z lepszą zawodniczką z pary Rebecca Sramkova (49. WTA) – Katie Volynets (59. WTA). W trzeciej rundzie tenisistką zajmującą najwyższą pozycję w rankingu WTA, z którą może zmierzyć się Świątek, jest Jekaterina Aleksandrowa (27.). Z kolei w czwartej najgroźniejsza na papierze wydaje się Anna Kalinskaya (14. WTA).

Dopiero ćwierćfinał może przynieść polskiej zawodniczce pierwsze spotkanie z rywalką z pierwszej dziesiątki rankingu WTA. Tam bowiem Świątek ma szansę zagrać z Emmą Navarro lub Darią Kasatkiną… przy czym aktualnie 8. i 9. zawodniczka świata trafiają na siebie w czwartej rundzie. Zatem siłą rzeczy jedna wyeliminuje drugą.

Reklama

Półfinał to potencjalny pojedynek z Jasmine Paolini (4. WTA), Jeleną Rybakiną (6. WTA), lub… Danielle Collins, która ostatnio ma z Polką na pieńku. I choć szaleństwem byłoby zakładać, że Świątek podczas tegorocznego Australian Open czeka spacerek, to jednak drabinka ułożyła się dla Polki bardzo korzystnie. Przede wszystkim dlatego, że największe rywalki Świątek – Aryna Sabalenka, Coco Gauff i Qinwen Zheng – znalazły się w drugiej części zestawienia. Oznacza to, że Iga zmierzy się z nimi dopiero w finale zawodów. O ile oczywiście do niego dotrze.

Wydawało się, że szczęście fazy losowania miała też Magdalena Fręch. Aktualnie druga najlepsza polska tenisistka wylosowała grę z zawodniczką z eliminacji. Tą jednak okazała się Polina Kudiermietowa. Rosjanka aktualnie zajmuje 57. miejsce w rankingu WTA, a kilka dni temu w Brisbane dotarła do finału zawodów. Tam ograła ją dopiero Aryna Sabalenka, ale Białorusinka potrzebowała do tego trzech setów (4:6, 6:3, 6:2). Innymi słowy, spośród wszystkich tenisistek, które musiały kwalifikować się do Australian Open, Fręch trafiła na jedną z najtrudniejszych. Jeżeli Magdalena poradzi sobie z tenisistką z Rosji, to w drugiej rundzie czeka ją mecz z lepszą z pary Anna Blinkowa (75. WTA) – Daria Saville (112. WTA, gra z dziką kartą).

Reklama

Równie trudną przeprawę co imienniczka, będzie miała też Magda Linette. Poznanianka w pierwszym meczu zagra z Moyuką Uchijimą (63. WTA). Jeżeli nasza rodaczka sprosta Japonce, to w następnej rundzie zmierzy się z Mirrą Andriejewą (15. WTA) lub Marie Bouzkovą (42. WTA). Maja Chwalińska, która dziś awansowała do drabinki głównej zawodów, zagra w pierwszej rundzie z Niemką Julie Niemeier (92. WTA).

KŁOPOTY HURKACZA?

O podobnym do Igi Świątek szczęściu w losowaniu nie może za to mówić Hubert Hurkacz. Polak pod koniec ubiegłego roku zmienił sztab szkoleniowy, a jedną z głównych przyczyn owej zmiany była rozczarowująca gra Hubiego w Wielkich Szlemach. Jednak fani Hubiego mogą mieć powody do obaw, czy aby jego pierwszy wielkoszlemowy turniej pod wodzą trenerów Nicolasa Massu i Ivana Lendla, nie zakończy się już po jednym meczu.

Przeciwnikiem Hurkacza został bowiem Tallon Griekspoor (40. ATP). Holender w trakcie kariery dał się mocno we znaki naszemu tenisiście. Hubert posiada z nim bilans 2-2, przy czym każde z tych spotkań było szalenie wyrównane. A ostatnim razem, w 2024 roku w Rotterdamie, to Griekspoor był górą.

Reklama

Jeśli 27-latkowi udałoby się przejść reprezentanta Kraju Tulipanów, to jego następnym rywalem będzie Serb: Miomir Kecmanović (55. ATP) lub Dusan Lajović (75. ATP). Paradoksalnie więc – przynajmniej na papierze – przeciwnik Hurkacza z wcześniejszej fazy zawodów wydaje się trudniejszy.

W trzeciej rundzie najpoważniejszymi przeciwnikami Hurkacza wydają się Holger Rune (13. ATP) lub Matteo Berrettini (35. ATP). Gdyby jednak nasz reprezentant sprostał i temu wyzwaniu, to w czwartej fazie zawodów czeka go pojedynek godny miana najcięższego boss fightu z serii gier Dark Souls. Tam bowiem najprawdopodobniej zmierzyłby się z Jannikiem Sinnerem. Czyli liderem rankingu ATP, obrońcą tytułu mistrza Australian Open i gościem, który ma wszystko, by w kolejnych latach stać się największą gwiazdą światowego tenisa.

Podkreślamy jednak, że samo dotarcie do tego spotkania nie będzie dla Huberta bułką z masłem. Polak, by dostąpić możliwości gry z Włochem, będzie musiał się naprawdę sporo napracować we wcześniejszych meczach.

Reklama

Kamil Majchrzak, który podobnie jak Chwalińska, dziś przeszedł ostatnią rundę eliminacji do drabinki głównej, w pierwszej rundzie turnieju zmierzy się z Pablo Carreño-Bustą.

Fot. Newspix

Czytaj więcej o tenisie:

9 komentarzy
Szymon Szczepanik

Pierwszy raz na stadionie żużlowym pojawił się w 1994 roku, wskutek czego do dziś jest uzależniony od słuchania ryku silnika i wdychania spalin. Jako dzieciak wstawał na walki Andrzeja Gołoty, stąd w boksie uwielbia wagę ciężką, choć sam należy do lekkopółśmiesznej. W zimie niezmiennie od czasów małyszomanii śledzi zmagania skoczków, a kiedy patrzy na dzisiejsze mamuty, tęskni za Harrachovem. Od Sydney 2000 oglądał każde igrzyska – letnie i zimowe. Bo najbardziej lubi obserwować rywalizację samą w sobie, niezależnie od dyscypliny. Dlatego, pomimo że Ekstraklasa i Premier League mają stałe miejsce w jego sercu, na Weszło pracuje w dziale Innych Sportów. Na komputerze ma zainstalowaną tylko jedną grę. I jest to Heroes III.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany

Mikołaj Duda
0
Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany
Ekstraklasa

Angel Rodado zagra dla… reprezentacji Polski? „To byłby zaszczyt”

Mikołaj Duda
11
Angel Rodado zagra dla… reprezentacji Polski? „To byłby zaszczyt”

Polecane

Reklama
Ekstraklasa

Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany

Mikołaj Duda
0
Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany
Ekstraklasa

Angel Rodado zagra dla… reprezentacji Polski? „To byłby zaszczyt”

Mikołaj Duda
11
Angel Rodado zagra dla… reprezentacji Polski? „To byłby zaszczyt”