Sensacja w UFC, wielki mistrz stracił tytuł

Szymon Szczepanik

Opracowanie:Szymon Szczepanik

15 września 2024, 09:45 • 2 min czytania

Reklama
Sensacja w UFC, wielki mistrz stracił tytuł

Do sporej niespodzianki doszło podczas gali UFC 306. W walce wieczoru Sean O’Malley, uznawany za jednego z najlepszych zawodników na świecie bez podziału na kategorie wagowe, stracił pas kategorii koguciej na rzecz Meraba Dwaliszwiliego. Gruzin dosłownie i w przenośni sprowadził 29-latka do parteru, gdzie nie dał mu żadnych szans i zwyciężył jednogłośnie na punkty.

Reklama

O’Malley to jedna z największych gwiazd organizacji zarządzanej przez Danę White’a. Amerykanin do tej pory w UFC wygrał aż dziesięć walk i poniósł zaledwie jedną porażkę. Za swoje pojedynki często zgarniał tytuł walki wieczoru. Efektowny styl oraz wyrazista osobowość szybko uczyniły z O’Malleya gwiazdę. Sam zainteresowany otwarcie mówił zresztą o tym, że ma ambicję by przerosnąć samego Conora McGregora.

I był na dobrej drodze, by osiągnąć swój cel. O’Malley nie przegrał walki od czterech lat. W 2023 roku wywalczył pas mistrza UFC w kategorii koguciej (do 61,2 kg), pokonując przed czasem Aljamaina Sterlinga. Sean stał się za Oceanem tak wielką gwiazdą, że coraz głośniej mówiło się nawet o jego pojedynku z… pięściarzem Ryanem Garcią. Co też świadczyłoby o jego popularności i nasuwało skojarzenia z hitowym pojedynkiem McGregora z Floydem Mayweatherem.

Jednak dziś podczas gali UFC 306 w Las Vegas O’Malley musiał zmierzyć się z Merabem Dwaliszwilim. Gruzin bez wątpienia nie jest taką medialną bestią, lecz dysponuje ogromnymi umiejętnościami. Chociaż miał trudny początek w organizacji, gdzie przegrał dwie pierwsze walki, to później wygrał kolejnych dziesięć starć, aż doczekał się upragnionej walki o tytuł.

A w niej pokazał klasę. Słynący z dobrej stójki O’Malley starał się walczyć właśnie w tej płaszczyźnie – wyprowadzał sporo ciosów i kopnięć. Ale Dwaliszwili potrafił przedrzeć się przez te uderzenia i sprowadzać mistrza do parteru. Tam z kolei udzielał Amerykaninowi bolesnej lekcji, pokazując wszystkie braki O’Malleya. Gruzin imponował przy tym kondycją, a w kolejnych starciach nawet walka we wspomnianej stójce przebiegała na jego korzyść.

Reklama

O’Malley zaczął przejmować inicjatywę dopiero w ostatniej, piątej rundzie. Jednak na wygraną na punkty było już za późno. Sean musiał liczyć na spektakularne zakończenie pojedynku przez nokaut… tymczasem w jego końcówce ponownie dał się obalić. Wobec takiego zakończenia starcia pewnym było, że podczas werdyktu usłyszymy zdanie „And the new…”. Tak też się stało: wszyscy sędziowie widzieli zwycięstwo Dwaliszwiliego w stosunku 49-46, 48-47 i 48-47. I była to wygrana w pełni zasłużona.

Fot. YouTube/UFC

Czytaj też:

Szymon Szczepanik

Pierwszy raz na stadionie żużlowym pojawił się w 1994 roku, wskutek czego do dziś jest uzależniony od słuchania ryku silnika i wdychania spalin. Jako dzieciak wstawał na walki Andrzeja Gołoty, stąd w boksie uwielbia wagę ciężką, choć sam należy do lekkopółśmiesznej. W zimie niezmiennie od czasów małyszomanii śledzi zmagania skoczków, a kiedy patrzy na dzisiejsze mamuty, tęskni za Harrachovem. Od Sydney 2000 oglądał każde igrzyska – letnie i zimowe. Bo najbardziej lubi obserwować rywalizację samą w sobie, niezależnie od dyscypliny. Dlatego, pomimo że Ekstraklasa i Premier League mają stałe miejsce w jego sercu, na Weszło pracuje w dziale Innych Sportów. Na komputerze ma zainstalowaną tylko jedną grę. I jest to Heroes III.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

MMA

Reklama
MMA

Koniec pięknej passy Baraniewskiego. Rywal pokonał go ze złamanym kciukiem

Patryk Idasiak
11
Koniec pięknej passy Baraniewskiego. Rywal pokonał go ze złamanym kciukiem
MMA

Co za debiut mistrza KSW w UFC! Nokaut w pierwszej rundzie

Patryk Idasiak
2
Co za debiut mistrza KSW w UFC! Nokaut w pierwszej rundzie