Reklama

Dlaczego Polacy „grają w piłkę”? Analizujemy grę kadry Probierza

Patryk Stec

Autor:Patryk Stec

17 czerwca 2024, 08:56 • 4 min czytania 12 komentarzy

Po meczu z Holandią media społecznościowe zdominowane zostały wypowiedziami o tym, że reprezentacja Polski chciała grać w piłkę. Czy to oznacza, że doszło do jakiegoś przełomu taktycznego w drużynie Michała Probierza? Czy wcześniej nasi piłkarze nie próbowali gry w piłkę? Analizujemy. 

Dlaczego Polacy „grają w piłkę”? Analizujemy grę kadry Probierza

Co właściwie oznaczają słowa, że Polacy próbują „grać w piłkę”? Na pewno nie chodzi tutaj o liczbę podań, bo tych w meczach barażowych czy spotkaniach kwalifikacyjnych jesienią mieliśmy dwa razy więcej. Z Holandią reprezentacja Polski, w porównaniu do tamtych spotkań, o wiele lepiej spisywała się w pressingu, o czym zresztą na konferencji prasowej wspominali Ronald Koeman i Cody Gakpo.

Różnica w fazie przejściowej

To jest kluczowe w pomyśle Michała Probierza na grę kadry. Mamy szybko odzyskiwać piłkę i potem równie szybko przenosić ją pod bramkę przeciwnika. Duże pole do popisu mają tutaj szybcy Przemysław Frankowski i Nicola Zalewski lub Piotr Zieliński, który potrafi jednym podaniem zaskoczyć przeciwników. Nigdy nie graliśmy dobrze atakiem pozycyjnym, więc próbujemy być groźni w fazie przejściowej z obrony do ataku (kontrataki). Wczoraj właśnie to sprawiło Holendrom najwięcej kłopotów. Trzeba jednak dodać jedną rzecz – nic z tych rzeczy by się nie udało, gdyby nie zmiana mentalna w tym zespole. Wola walki i odpowiedni charakter to must have przy agresywnym pressingu.

Nie gramy trzema obrońcami

Często eksperci powtarzają, że ustawienie na grafice ze składami to jest tylko ustawienie na początku meczu, a ostatecznie wszystko wygląda inaczej. Jak to jest w rzeczywistości? Na mecz z Holandią selekcjoner Michał Probierz wystawił drużynę złożoną teoretycznie z trzech obrońców (Kiwior, Salamon, Bednarek) i dwóch wahadłowych (Zalewski, Frankowski). W rzeczywistości bardzo rzadko podczas niedzielnego spotkania graliśmy trójką w obronie.

W pierwszej połowie najczęściej broniliśmy czwórką. Do trójki stoperów dołączał po lewej stronie Nicola Zalewski. Cała czwórka stała w linii, aby złapać przeciwnika na spalonym. W obronie kompaktowo, w ataku szeroko. Jeśli centrum gry było po drugiej stronie boiska, niżej schodził Frankowski. Jednak w sytuacji, gdy Holendrzy byli w trakcie ataku pozycyjnego, zawodnik Romy grał niżej. Widać to doskonale na poniższym zrzucie ekranu. W drugiej połowie do momentu straty drugiej bramki widzieliśmy lekką zmianę nastawienia. Wtedy piłkarz Lens coraz częściej schodził do formacji defensywnej i Polacy tworzyli pięcioosobowy blok obronny. Gdy byliśmy w ataku najczęściej z tyłu zostawał samotnie Bartosz Salamon, a przed nim byli Kiwior i Bednarek.

Reklama

Jak strzeliliśmy bramkę?

W strzeleniu gola Adamowi Buksie mocno pomogło ustawienie Holandii podczas rzutów rożnych. Podopieczni Koemana grają hybrydową obroną. Pięciu zawodników ustawionych dość ciasno kryje strefowo, a trzech ustawionych wyżej ma za zadanie kryć 1 na 1. Oprócz tego widzimy jednego z Holendrów ustawionego na bliższym słupku. To właśnie jeden z zawodników kryjących Buksę nie dał sobie rady z naszym napastnikiem, a obrońca kryjący strefę nie wybił piłki. Dodatkowa pomoc w postaci zawodnika „kryjącego słupek” zdała się na nic. Nasz napastnik miał tylko 5% szans na strzelenie gola w tej sytuacji. Gakpo po meczu wspominał o złym zachowaniu Holendrów podczas tego rzutu rożnego. Reprezentacja Polski broniła dzisiaj kornery w inny sposób. Mieliśmy dwóch zawodników kryjących strefę, a reszta zajmowała się przeciwnikami.

Błędy w kryciu

Przy obu straconych bramkach można mieć pretensje do więcej niż jednego zawodnika. Przy pierwszej, źle piłkę pod presją przeciwnika podał Nicola Zalewski, ale warto spojrzeć na zachowanie przy tej bramce Przemysława Frankowskiego. Polski wahadłowy odpuścił krycie Cody’ego Gakpo, a ten zszedł do środka i strzelił gola. Widać to na szerszej kamerze (tzw. kamerze trenerskiej, dostępnej na stronie TVP Sport) i na zrzucie ekranu, na którym zawodnik Lens (na dole) jest już daleko od Gakpo. Przy drugiej bramce Bartosz Slisz odpuścił krycie jednego z Holendrów, przez co musiał do pressingu wybiec Jakub Moder. To dało dużo miejsca Nathanowi Ake, który mógł komfortowo dograć do Weghorsta.

Reklama

Kadra za Michała Probierza ma charakter. Nasi zawodnicy, mówiąc żargonem piłkarskim, gryzą trawę. Największą różnicą jest jednak liczba sytuacji bramkowych. Dużo biegamy, agresywnie pressujemy, odzyskujemy piłkę i stwarzamy sytuację. Na to Holendrzy nie byli gotowi. Dużo biegał Adam Buksa i możemy być z niego zadowoleni, ale ciekawe jak nasza kadra by się spisała z Robertem Lewandowskim na szpicy. Xavi zarzucał mu opieszałość w pressingu, który wydaje się być kwintesencją pomysłu Probierza…

WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. 400mm

Zrzuty ekranu: transmisja TVP Sport

Od dziecka fan Realu Madryt i hiszpańskiej piłki, ale nieobce są mu realia klubów z niższych lig. Dużą część wolnego czasu spędza na czytaniu książek o służbach specjalnych, polityce i grze w Football Managera. Ma licencję UEFA C, więc ma papier na używanie słów "tercja", "baza" i "półprzestrzeń".

Rozwiń

Najnowsze

Igrzyska

Amerykanie postawili się kadrze Grbicia. Wilfredo Leon: „Spokojnie. Na igrzyskach będzie dobrze””

Jakub Radomski
1
Amerykanie postawili się kadrze Grbicia. Wilfredo Leon: „Spokojnie. Na igrzyskach będzie dobrze””

EURO 2024

Igrzyska

Amerykanie postawili się kadrze Grbicia. Wilfredo Leon: „Spokojnie. Na igrzyskach będzie dobrze””

Jakub Radomski
1
Amerykanie postawili się kadrze Grbicia. Wilfredo Leon: „Spokojnie. Na igrzyskach będzie dobrze””

Komentarze

12 komentarzy

Loading...