Reklama

Nie ma spalonej ziemi po Lewandowskim

Przemysław Michalak

Autor:Przemysław Michalak

11 czerwca 2024, 15:50 • 4 min czytania 22 komentarzy

Robert Lewandowski ostatnimi czasy dość często był krytykowany za swoją postawę w reprezentacji. Medialnymi wypowiedziami chwilami jeszcze dodatkowo dolewał oliwy do ognia. Sporo osób w nerwach sugerowało, że może lepiej byłoby nam bez napastnika Barcelony, który za bardzo gra pod siebie, paraliżuje innych swoimi ciągłymi pretensjami i nie jest koniem do pressingu. Kiedy jednak okazało się, że „Lewy” wypada nam na inaugurację EURO z Holandią, złość mogła im przejść, bo nagle widzimy, jak duży powstał problem.

Nie ma spalonej ziemi po Lewandowskim

Oczywiście – powoli i tak wszyscy musieliśmy się nastawiać, że raczej prędzej niż później kadra będzie musiała się odnaleźć w rzeczywistości po Lewandowskim. Dopuszczaliśmy do siebie, że może już nawet po niemieckim turnieju Robert podziękuje za dalsze występy w biało-czerwonych barwach i skupi się na końcówce kariery klubowej.

No ale właśnie, wszyscy jednak zakładaliśmy, że ta rzeczywistość nastanie najwcześniej po Euro 2024. Teraz jego koledzy zostali zmuszeni, by w trybie przyspieszonym przygotować się na wyzwanie, które w przyszłości i tak by ich czekało.

Pytanie: jak to zrobić?

Wydaje się, że przy takim obrocie wydarzeń najlepiej będzie, jeżeli Michał Probierz z przodu postawi przede wszystkim na rozwiązania, które zadziałały w sparingu z Ukrainą. Zaczęliśmy wtedy z „Lewym” na ławce i bez jego udziału zdobyliśmy trzy bramki, kreując jeszcze kilka innych zagrożeń w polu karnym przeciwnika. Co prawda gole wpadły nam po dwóch rzutach rożnych i centrostrzale, ale trudno czynić zarzut z tego, że popracowało się nad stałymi fragmentami. Dobra była też sama energia w naszym zespole i nastawienie mentalne, wreszcie oglądaliśmy reprezentantów chcących grać odważnie, wysoko i agresywnie.

Reklama

W roli samotnej „dziewiątki” nieźle spisał się Adam Buksa. Doszedł do dwóch dobrych sytuacji, potrafił utrzymać się przy piłce tyłem do bramki (cztery wywalczone faule), a gdy już wszedł Lewandowski, wykreował mu najlepszą okazję. Buksa w roli takiego rozbijacza obrońców bez wątpienia czuje się lepiej niż Krzysztof Piątek, a skoro na włosku wisi także zdrowie Karola Świderskiego, trudno zakładać, aby sztab „Biało-Czerwonych” zdecydował się w niedzielę na wyjściowe ustawienie z dwoma napastnikami.

Jak pamiętamy, pierwotna koncepcja na Ukrainę nie zakładała Buksy samego z przodu, ale kontuzja Arkadiusza Milika zmieniła plan i za piłkarza Juventusu wszedł Kacper Urbański.

I tutaj chyba dochodzimy do optymalnego zestawienia za plecami napastnika. Urbański współpracujący z Zielińskim to naprawdę kusząca koncepcja. Ponadto pozytywne sygnały wczoraj wysłał również Jakub Moder, po jego wejściu przestaliśmy mieć lej po bombie w środku pola. Oznaczałoby to, że z drugiej linii wypada Slisz lub Piotrowski, co być może przed spotkaniem z Turcją wyglądałoby na mało realny scenariusz, ale po nim już niekoniecznie. Obaj rozczarowali, zwłaszcza Piotrowski, który prokurował zagrożenie pod naszą bramką i nie dawał jakości w rozegraniu.

W tej sytuacji poświęcenie jednego z nich na rzecz zmieszczenia i Modera, i Urbańskiego, także przecież nie unikających mniej wdzięcznej roboty na boisku, jawi się jako rozwiązanie nie tylko miłe sercu kibica, ale najzwyczajniej w świecie rozsądne. Jeżeli ma się zawodnika na fali wznoszącej, trzeba z niego korzystać, nawet jeśli dopiero wchodzi do drużyny. Pytanie: czy Probierz odważy się na ten śmiały ruch?

Gdybyśmy zatem mieli typować, najprędzej spodziewalibyśmy się dziś takiego zestawienia na Holandię: Szczęsny – Bednarek, Dawidowicz, Kiwior – Frankowski, Slisz, Zieliński, Moder, Zalewski – Urbański – Buksa. 

Reklama

Bez Lewandowskiego będziemy musieli grać inaczej, odpowiedzialność zostanie rozłożona na większą liczbę zawodników. To, co z jednej strony jest problemem, z drugiej może być szansą dla innych. Większy ciężar na swoje barki powinien wziąć Buksa, Urbański już trochę więcej będzie musiał niż mógł, Moder miałby idealną okazję, by zapomnieć wreszcie o dochodzeniu do siebie po kontuzji. Wyzwanie duże, lecz jeżeli na tych nazwiskach chcemy opierać reprezentację w kolejnych latach, po prostu muszą się sprawdzić w najważniejszych bojach (w przypadku Modera – ponownie sprawdzić). Los sprawia, że stanie się to szybciej niż sądziliśmy, ale tylko trochę.

Choć gdzieś z tyłu głowy tli się jeszcze delikatna nadzieja, że Michał Probierz znów toczy jakieś psychologiczne gierki i w niedzielę przed 14:00 wszyscy wytrzeszczą oczy ze zdziwienia, widząc Lewandowskiego w pierwszym składzie…

CZYTAJ WIĘCEJ:

Fot. FotoPyK/Newspix

Jeżeli uznać, że prowadzenie stronki o Realu Valladolid też się liczy, o piłce w świecie internetu pisze już od dwudziestu lat. Kiedyś bardziej interesował się ligami zagranicznymi, dziś futbol bez polskich akcentów ekscytuje go rzadko. Miał szczęście współpracować z Romanem Hurkowskim pod koniec jego życia, to był dla niego dziennikarski uniwersytet. W 2010 roku - po przygodach na kilku stronach - założył portal 2x45. Stamtąd pod koniec 2017 roku do Weszło wyciągnął go Krzysztof Stanowski. I oto jest. Najczęściej możecie czytać jego teksty dotyczące Ekstraklasy – od pomeczówek po duże wywiady czy reportaże - a od 2021 roku raz na kilka tygodni oglądać w Lidze Minus i Weszłopolskich. Kibicowsko nigdy nie był mocno zaangażowany, ale ostatnio chodzenie z synem na stadion sprawiło, że trochę odżyła jego sympatia do GKS-u Tychy. Dodając kontekst zawodowy, tym chętniej przyjąłby długo wyczekiwany awans tego klubu do Ekstraklasy.

Rozwiń

Najnowsze

EURO 2024

Komentarze

22 komentarzy

Loading...