Reklama

Odnaleziona tożsamość. Albania w końcu stała się atrakcyjną reprezentacją dla najbardziej uzdolnionych piłkarzy

Radosław Laudański

Autor:Radosław Laudański

06 czerwca 2024, 16:37 • 15 min czytania 43 komentarzy

Albania to kraj, który mało komu kojarzył się z piłką nożną. Mogło się to jednak zmienić po ostatnich eliminacjach do EURO 2024. Podopieczni Sylvinho udzielili Polakom srogiej lekcji futbolu i w zaskakująco efektownym stylu awansowali na turniej. Do niedawna wydawało się, że to piłkarski kraj trzeciego świata, który nie ma niczego do zaoferowania zdolnym piłkarzom. W przeszłości reprezentowania Albanii odmawiały uznane talenty, takie jak Adnan Januzaj, Granit Xhaka oraz Xherdan Shaqiri. Dziś grają tam głównie zawodnicy, którzy wychowali się poza swoją ojczyzną. Część z nich dziś robi kariery w czołowych ligach europejskich. Wszystko wskazuje na to, że do Niemiec poleci najlepsza reprezentacja w historii Albanii. 

Odnaleziona tożsamość. Albania w końcu stała się atrakcyjną reprezentacją dla najbardziej uzdolnionych piłkarzy

Można powiedzieć, że Albania ma niesamowitego pecha. Po najlepszych w historii eliminacjach i zbudowaniu silnej, a także konkurencyjnej kadry, trafili do grupy śmierci. Podopieczni Sylvinho zagrają w grupie B z Hiszpanią, Chorwacją oraz Włochami. Biorąc pod uwagę klasę rywali, można stwierdzić, że mimo wyraźnego progresu przystąpią do turnieju w roli kopciuszka. Selekcjoner jasno zadeklarował jednak, że Albańczycy nie polecą się do Niemiec wyłącznie dobrze bawić, tylko walczyć o swoje cele. Z racjonalnego punktu widzenia ich awans do fazy pucharowej wydaje się niemalże nierealny. Albania spróbuje jednak dokonać niemożliwego. Jej awans byłby sensacją podobną do Kostaryki podczas mundialu w Brazylii, kiedy zajęła ona pierwsze miejsce w grupie z Urugwajem, Anglią oraz Włochami. Z perspektywy albańskiej możemy mówić o ciekawej grupie nie tylko ze sportowego punktu widzenia.

Biedniejsze Włochy

Wiele osób, które kiedyś odwiedziło Albanię, uważa ten kraj za biedniejsze Włochy. To dwa państwa, które są oddalone są od siebie o nieco ponad 200 km, nigdy jednak nie zbliżyły się to siebie tak bardzo, jak pragnęło tego wielu Albańczyków. Znaczna część obywateli bałkańskiego państwa w latach 90. emigrowała na Półwysep Apeniński. Wtedy mało która rodzina chciała zostać w swoim kraju, dziś większa część społeczeństwa decyduje się na pozostanie w ojczyźnie. Po krwawej dyktaturze Enverda Hodży, latach komunizmu oraz korupcji widocznej na każdym kroku (do dziś), Albania stała się symbolem archaizmu oraz zacofania. Przechadzając się ulicami tego państwa można odnieść wrażenie, że rozwój cywilizacyjny zatrzymał się tam w latach 80. Oczywiście nie dotyczy to społeczeństwa, które ewoluuje tak samo, jak w większości innych miejsc na świecie. Dziś dzięki rozwojowi technologicznemu i możliwości kontaktu ze światem, Albańczycy nie są tak mocno dotknięci traumatycznymi wspomnieniami, jak miało to miejsce we wcześniejszych pokoleniach. To kraj otoczony państwami pełnymi Słowian, z którymi nie odczuwają żadnej więzi, a wręcz pojawia się między nimi wrogość. Często zostaje ona przenoszona na stadiony piłkarskie, spotkania rozgrywane w Tiranie uchodzą za te o podwyższonym ryzyku.

Albańczycy to grupa etniczna, którą charakteryzują mocno zacieśnione wspólnotowe więzi. Mimo że rodzą i wychowują się w wielu miejscach Europy, i grają dla innych reprezentacji, to i tak nigdy nie kryją dumy ze swojego pochodzenia. Doskonałymi przykładami są wspomniani wcześniej Xhaka i Shaqiri, którzy mimo gry dla Szwajcarii nie bali się w ostentacyjny sposób pokazać swojej albańskiej przynależności podczas meczu z Serbią. Na tego typu zachowania może wpływać fakt, że mimo wielu wojen, podziałów i przelanej krwi, państwu udało się zachować autonomię i dla wielu muzułmanów Albania może stanowić symbol niezłomności.

W Albanii najczęściej słyszanym językiem obcym jest włoski. Co ciekawe nauczyli się go nie tylko mieszkańcy, którzy zdecydowali się opuścić kraj. Albańczycy biegle porozumiewają się w tym języku, ponieważ od wielu lat w ich kraju można oglądać włoską telewizję. Trudno więc się dziwić licznym włosko-albańskim konotacjom, w końcu z takiego Bari do Albanii odległość wynosi zaledwie 235 kilometrów. Można przepłynąć tę trasę za 100 euro w dwie strony promem. Aby dostać  się do Tirany, trzeba pokonać jeszcze nieco ponad 40 kilometrów drogą lądową. Tak bliska odległość sprawia, że pod względem kulturowym możemy mówić o podobnych społeczeństwach. Wiele elementów codziennego życia w Albanii i na południu Włoch można uznać za niemalże identyczne, dlatego Albańczycy przez wielu są nazywani biedniejszymi Włochami. Te przyzwyczajenia to wszystko to, z czym kojarzymy stereotypowego mieszkańca Bari lub Neapolu. Są oni rozpoznawalni przede w związku z zamiłowaniem do jazdy na skuterze od najmłodszych  lat, paleniem papierosów, noszeniem świecących kolczyków, robieniem sobie tatuaży, szybkiej jazdy i częstego trąbienia na innych kierowców. Obecnie pół miliona Albańczyków mieszka we Włoszech i są największą grupą obcokrajowców na Półwyspie Apenińskim.

Reklama

Nie zawsze jednak stosunki Albańczyków z Włochami były neutralne, jak obecnie. Najbardziej gorąco było 7 kwietnia 1939 roku, kiedy Włosi, chcąc podkreślić mocarstwowy charakter rządów Benito Mussoliniego, przeprowadziły inwazję na Albanię. Broniące się państwo wystawiło armię liczącą 15 tysięcy żołnierzy, nie potrafiło jednak zatrzymać włoskiego naporu na dłużej niż trzy dni. W międzyczasie z kraju uciekł król Albanii Zog I, a Włosi mieli otwartą drogę do przejęcia terytorium. Najeźdźca podczas walk stracił 12 żołnierzy, a 53 zostało rannych. To najbardziej brutalna karta historii w relacjach między tymi narodami.

Dziś Włosi i Albańczycy starają się ze sobą współpracować. Niedawno oba państwa podpisały umowę ws. wspólnego radzenia sobie z kryzysem migracyjnym. W listopadzie 2023 roku premierzy ratyfikowali umowę, na mocy której powstaną w Albanii obozy dla uchodźców. Została poparta przez Unię Europejską, jest jednak krytykowana przez organizacje broniące praw człowieka. Premier Włoch Giorgia Meloni twierdzi, że porozumienie ma być symbolem przyjaźni i długoletniego partnerstwa pomiędzy oboma państwami. Kontrolę nad obozami mają sprawować Włosi. Cała sytuacja nie podoba się albańskim ruchom nacjonalistycznym, które twierdzą, że ucierpi przez to branża turystyczna, która rozwija się na północy kraju. Tirański rząd twierdzi, że to wyrażenie wdzięczności wobec Włochów, którzy udzielili im pomocy w latach 90. Italia, podobnie jak Turcja i Grecja, to główny partner handlowym dla albańskich władz.

Najbardziej lubiane państwo na Bałkanach

Wspólny wróg potrafi łączyć nawet tych, którzy z logicznego punktu widzenia nie powinni się lubić. Albańczycy najbardziej neutralne stosunki na Bałkanach mają z Chorwatami. Oba narody doznały sporo krzywdy ze strony Serbów i dziś potrafią walczyć z nimi wspólnie na drodze dyplomatycznej.  Chorwacja wspólnie z Albanią przystąpiły do NATO w 2009 roku roku i na licznych wystąpieniach ich przedstawiciele nie boją mówić się o wzajemnych stosunkach, które zazwyczaj są pozytywne. Niegdyś władze Chorwacji i Albanii przyznały, że w ich historii nie ma punktów spornych, a ich narody są związane węzłem przyjaźni.

Skąd takie stosunki, skoro Albańczycy nie lubią Słowian? Obserwując niektóre konflikty Albańczyków można mieć wrażenie, że przyjmują one bardziej polityczny aniżeli etniczny charakter. Chorwaci w przeszłości popierali postulaty, które wydawały się słuszne i ważne dla Albańczyków, chodzi m.in. o niepodległość Kosowa. Rok temu premier Kosowa stwierdził, że Serbia zachowuje się bardzo podobnie do Rosji przed rozpoczęciem inwazji na Ukrainę. Poparli go premierzy Chorwacji i Albanii, Chorwacja zgłosiła nawet sprawę do Unii Europejskiej. Albańczycy dużo częściej ścierali się z Serbami, Czarnogórcami czy Słoweńcami niż z Chorwatami. Kto więc po losowaniu grup EURO 2024 roku myślał, że będziemy mieli do czynienia z bałkańskim kotłem, nie miał racji. Oczywiście nigdy nie można wykluczyć pewnych ofensywnych działań grup kibicowskich, które są uważane za niebezpieczne, niemniej między Albańczykami, a Włochami czy tym bardziej Chorwatami nie występuje masowe poczucie wrogości.

Najsilniejsi w historii

Przed rozpoczęciem EURO 2024 można zastanawiać się, czy Albania jest najsilniejsza w swojej historii. Statystyki wskazują na to, że tak. Po raz pierwszy „Orły” wygrały grupę eliminacyjną, a także zdobyły 15 punktów. Rok 2023 to najlepszy czas w historii albańskiej piłki. Podopieczni Sylvinho w dziewięciu meczach wykręcili średnią dwóch punktów punktów na mecz grając przy tym naprawdę widowiskową piłkę. Wątpliwości może budzić tylko klasa rywali w eliminacjach. Polska, Czechy, Mołdawia oraz Wyspy Owcze nie są tuzami i na pewno nie można ich porównywać z grupą eliminacyjną EURO 2016, kiedy Albańczycy weszli na turniej, rywalizując z Portugalią, Danią, Serbią oraz Armenią. Warto przypomnieć, że wtedy podopieczni Gianniego De Biasiego wygrali z Portugalią 1:0 na wyjeździe, była to jednak mocno okrojona kadra późniejszych mistrzów Europy, na ławkę załapał się nawet Pedro Tiba.

Albania De Biasiego wywalczyła sobie kwalifikacje na pierwszy wielki turniej w historii kraju, jednakże była oparta głównie na defensywie i pragmatycznym futbolu, który nierzadko uciekał się do brutalności. Sylvinho zmienił całkowicie sposób gry. Brazylijczyk postanowił odmłodzić reprezentację, a także zmienić formację z 5-3-2 lub 3-5-2 na 4-2-3-1 lub 4-3-3. Dziś z pierwszego składu „Orłów”, który występował podczas turnieju we Francji pozostali wyłącznie ostatni mohikanie; Etrit Berisha oraz Elseid Hysaj.

Reklama

W kadrze Sylvinho funkcje liderów coraz częściej zaczynają pełnić młodzi zawodnicy. Świadczy o tym postawa Kristjana Asllaniego oraz Nedima Bajramiego, którzy rozegrali bardzo dobre eliminacje. Pierwszy z nich ma dopiero 22 lata, drugi 25. Obaj z różnym powodzeniem radzą sobie we włoskiej Serie A, w kilku spotkaniach pokazali jednak, że drzemie w nich potencjał dobrych rozgrywających i potrafią to wykorzystać w narodowych barwach. Asllani w ostatnim czasie dobrze rozwija się w zespole mistrza Włoch Interze Mediolan i w dłuższej perspektywie może być graczem, który powalczy o pierwszy skład „Nerazzurrich”.

Kto może zaskoczyć podczas EURO 2024? Spory potencjał wykazuje Mirlind Daku. 26-letni napastnik Rubinu Kazań w ostatnim czasie jest w dobrej formie i może zrobić różnicę wchodząc z ławki. Podczas eliminacji został wpuszczony na boisko w drugiej połowie podczas meczu z Polską i zdobył bramkę. W obecnym sezonie rosyjskiej Primeira Liga zdobył dziesięć bramek i zaliczył cztery asysty i warto wspomnieć, że większość trafień pochodzi z końcówki sezonu. Wcześniej Daku miał dobre liczby lidze słoweńskiej oraz kosowskiej. Ostatnio Sylvinho coraz chętniej na niego stawia.

Wzrost atrakcyjności

Dziś Albania w mniejszym stopniu niż w przeszłości przejmuje się tym, czy najbardziej utalentowani zawodnicy zechcą dla niej grać. W przeszłości spora część piłkarzy wybierała inne reprezentacje, z powodu braku perspektyw wyjazdu na turniej. Sytuacja uległa zmianie, co pokazuje fakt, że urodzony w Anglii Armando Broja odrzucił propozycję wyspiarzy, by grać w ich młodzieżowej reprezentacji, po to, aby reprezentować swój rodzimy kraj. Inni młodzi zawodnicy, tacy jak Marash Kumbulla i Kristjan Asllani również mają podwójne obywatelstwa i z pełnym przekonaniem zdecydowali się na reprezentowanie Albanii. Kolejnym przykładem może być nieco starszy Berat Djimsiti, który urodził i wychował się w Szwajcarii, i grał nawet w tamtejszych młodzieżówkach. Dziś nie mielibyśmy wątpliwości co do tego, że załapałby się do pierwszego składu „Helwetów”. Djimsiti w niemalże każdym meczu występuje w pierwszym składzie Atalanty i niedawno rozegrał znakomity finał Ligi Europy przeciwko Bayerowi Leverkusen.

 

 

Można spodziewać się tego, że podczas EURO 2024 Albania nie wywalczy sobie awansu do fazy pucharowej. W końcu Hiszpania, Chorwacja oraz Włochy to uznane europejskie marki. Sylvinho zdaje sobie jednak sprawę z tego, że prowadzenie kadry „Orłów” wymaga nastawienia na rozwój w dłuższej perspektywie. Największym marzeniem albańskich kibiców jest pierwszy w historii wyjazd na mistrzostwa świata. Na razie nie wiadomo, czy brazylijski szkoleniowiec poprowadzi zespół w kwalifikacjach do mundialu. Jego dotychczasowa praca pokazuje, że bez względu na wynik podczas mistrzostw warto kontynuować tę współpracę (przynajmniej z albańskiej perspektywy). Selekcjoner posiada kontrakt d0 31 lipca 2024 roku i w tej chwili nie ma informacji, czy zostanie przedłużony.

– Wiedzieliśmy, że za granicą możemy znaleźć takich zawodników, jak Asani. Nasza ciężka praca się opłaciła i przyniosła pożądane skutki. Nie jedziemy na turniej, aby się dobrze bawić. Nasza praca nie została jeszcze wykonana w stu procentach i nie możemy w tym momencie pozwolić sobie na element rozprężenia. Będziemy walczyć o awans do fazy pucharowej z taką samą determinacją i w taki sam sposób, jak w eliminacjach – powiedział Sylvinho w rozmowie z „BBC”.

***

Najgłupsza historia wokół kadry

Może nie tyle najgłupsza co mocno zaskakująca. Z obecnej kadry tylko czterech zawodników urodziło się i wychowało w Albanii. To Elseid Hysaj, Ernest Muci, trzeci bramkarz Elhan Kastrati oraz czwarty golkiper Simon Simoni. Lista piłkarzy, którzy urodzili się w Albanii, ale piłkarsko ukształtowali się w innym miejscu, jest bogatsza o cztery nazwiska. Tymi zawodnikami są Kristjan Asllani, Rey Manaj, Quazim Laci oraz Klaus Gjasula. Wszyscy pozostali reprezentanci urodzili i wychowali się poza państwem, które będą reprezentować na mistrzostwach Europy. Spora grupa piłkarzy dorastała w Grecji, Macedonii Północnej, Szwajcarii, Włoszech, a także na terenach dzisiejszego Kosowa.

Albania to reprezentacja niezwykle zróżnicowana etnicznie. Myśląc o rozwoju tamtejszej piłki, trudno mówić o rozwoju akademii czy jasno określonym długofalowym planie, który przyniósł skutek. W końcu w ostatnich latach jedynym albańskim piłkarzem, który urodził i wychował się w tym kraju, a teraz robi europejską karierę, jest dobrze znany w Polsce Ernest Muci. Przyczyn rozwoju Albańczyków należy szukać w zjednoczeniu, przygotowaniu taktycznym, a także stworzeniu warunków dla najbardziej uzdolnionych albańskich emigrantów. Dziś reprezentacja w zdecydowanej większości składa się z piłkarzy, którzy nie urodzili, ani nie wychowali się na terenie Albanii. Ci piłkarze często grali dla drużyn młodzieżowych innych krajów. Kibice nie mają problemu z tym, że grają tam zawodnicy, którzy niezbyt wiele mieli do czynienia z albańskim futbolem. Zdecydowana większość piłkarzy nigdy nie występowała w żadnym albańskim klubie. Towarzystwo jest do tego stopnia międzynarodowe, że Sylvinho często decyduje się na prowadzenie zajęć w języku włoskim.

Potencjał na ulubieńca kibiców

Ernest Muci

Niewykluczone, że nieoczywistym bohaterem EURO 2024 w kadrze Albanii, a także ulubieńcem kibiców zostanie dobrze nam znany Ernest Muci, na którego coraz chętniej stawia Sylvinho. Co prawda byłego zawodnika Legii Warszawa nie można uznać za wiodącego zawodnika „Orłów” w eliminacjach, jednakże po ich zakończeniu selekcjoner coraz częściej daje mu szansę. Muci to zawodnik, który bardzo dobrze radził sobie w młodzieżowych reprezentacjach, strzelił tam kilka goli. Teraz pokazuje, że jego dorobek w dorosłej kadrze również za chwilę może być okazały. W październiku otrzymał 90 minut w meczu z Bułgarią i zdobył bramkę, w ostatnim sparingu przeciwko Liechtensteinowi również trafił do siatki rywala. Niewykluczone, że podczas turnieju pomocnik Besiktasu zostanie kluczowym rezerwowym, który wchodząc na końcówki spotkań wykorzysta swoją szybkość, przebojowość oraz wizję gry.

Kryć na plaster

Jasir Asani

Przez długi czas Jasir Asani był piłkarzem, który nie mógł do siebie przekonać żadnego z selekcjonerów reprezentacji Albanii. Skrzydłowy ma już 29 lat i mimo tego, że urodził i wychował się w Macedonii, to jako jeden z nielicznych reprezentantów posiada kilkuletnie doświadczenie w lidze albańskiej. Ostatnio często jednak zmienia kraje. Sylvinho dostrzegł go w momencie, kiedy strzelał bramki w lidze koreańskiej (występuje tam do dziś). Selekcjoner potrzebował do swojego systemu prawoskrzydłowego – przed rozpoczęciem eliminacji ta pozycja uchodziła za piętę achillesową Albańczyków. Odkrycie Asaniego było efektem dokładnej obserwacji zawodników występujących za granicą. Jak informuje portal „BBC”, sztab Brazylijczyka przed podjęciem pierwszych decyzji personalnych obejrzał 240 fragmentów meczów, na podstawie których wybrał listę 70 piłkarzy mogących występować w kadrze narodowej. Wśród nich znalazł się Asani. Skrzydłowy zaliczył fenomenalne wejście do reprezentacji i został najlepszym zawodnikiem Albanii podczas eliminacji. Strzelił w nich trzy bramki oraz zaliczył trzy asysty. Polacy w szczególności zapamiętają jego bramkę z dystansu w Tirany. Dla wielu osób takie trafienia są przypadkowe, Sylvinho przyznaje jednak, że często zachęca piłkarzy do podejmowania tego typu prób. Asani w nowym, kombinacyjnym stylu gry Albanii czuje się jak ryba w wodzie. To piłkarz z dużym ciągiem na bramkę, szybkością oraz precyzyjnym uderzeniem. Przed mistrzostwami Europy można być pewnym tego, że trenerzy drużyn przeciwnych zapiszą sobie to nazwisko w notesie, ponieważ  Asani w pojedynkę może najwięcej. W sparingu rozgrywanym trzeciego czerwca również popisał się golem i asystą i chyba nikt nie ma wątpliwości, że jedzie na turniej jako największa gwiazda „Orłów”.

Leśny dziadek

Prezydent federacji Armand Duka. Jak na Albanię przystało, kraj o tak barwnym i zacofanym usposobieniu musi mieć typowego leśnego dziadka na czele swojej piłki. 62-letni Duka pełni swoją funkcję nieprzerwanie od 2002 roku. Jakiś czas temu został doceniony przez UEFĘ i powierzono mu funkcję wiceprezesa europejskiej federacji. Duka podczas swojej pracy wybrał 14 selekcjonerów kadry narodowej. Wskoczył do prezydium UEFA po tym, jak został z niego wydalony Luis Rubiales po czynie, jakiego dopuścił się wobec piłkarek reprezentacji Hiszpanii. W momencie, kiedy obecny prezes zaczynał pracę w albańskim związku, czwórka powołanych na EURO 2024 jeszcze się nie urodziła. Skoro Albańczycy mają brazylijskiego selekcjonera, to posiadają również system zarządzania federacją, który jest niezwykle podobny do tego, jaki można zobaczyć w „Kraju Kawy”. Może w tym tkwi tajemnica sukcesu, kto wie…

Zazdrościmy im…

Atmosfery na stadionie

Mecz Albanii z Polską rozgrywany 10 września 2023 roku w Tiranie idealnie pokazał, co może zdziałać gorąca atmosfera na stadionie połączona z zaangażowaniem piłkarzy. Albańczycy pewnie wygrali to spotkanie 2:0 i pokazali, że są drużyną o klasę lepszą. Po tamtej porażce zwolniony został Fernando Santos. Po tym fatalnym dla naszej kadry odniosłem wrażenie, że energia albańskich kibiców na stadionie zmusiła Polaków do refleksji. Po tamtych wydarzeniach kwestia dopingu na meczach reprezentacji Polski rozgrywanych na PGE Narodowym zaczęła być częściej komentowana.

Więcej niż tysiąc słów

Zaangażowanie zagranicznego selekcjonera

Kiedy Sylvinho przejmował reprezentację Albanii, od razu dał do zrozumienia, że jedną z najważniejszych kwestii jest to, aby mieszkał w Tiranie. Brazylijczyk twierdzi, że jeśli ma prowadzić zagraniczną reprezentację narodową, musi maksymalnie dobrze poznać jego język, kulturę oraz ludzi z tego kraju. Dziś selekcjoner jest dla Albańczyków bohaterem. Nie przywykli oni do sytuacji, w której ich reprezentacja awansuje na turniej, gra efektowny futbol i posiada trenera, który potrafi odkryć nieoczywistych zawodników.  Po przykładzie reprezentacji Polski, i to nie tylko przez pryzmat pracy jednego selekcjonera, wiemy, że taka postawa nie jest oczywistością.

Co trzeba wiedzieć

5 najważniejszych faktów z ostatnich dwóch lat

  1. Dwa braki powołań na EURO 2024 zszokowały kibiców. Pierwszym z nich jest pominięcie podstawowego napastnika w eliminacjach Sokola Cikalleshiego, drugim wielkim nieobecnym jest skrzydłowy Myrto Uzuni, który strzelił 11 goli w zeszłym sezonie La Liga. Cihalleshi nie jedzie na mistrzostwa z powodu chęci odmłodzenia kadry, zaś Uzuni niedawno zmagał się z kontuzją.
  2. Albania posiada w składzie swojego Krzysztofa Piątka. Chodzi o Reya Manaja, którego kariera podobnie jak Polaka znalazła się na zakręcie. Obaj napastnicy rok temu przeszli do ligi tureckiej i tam odbudowali swoją pozycję. Piątek strzelił 17 goli, Manaj 18. Albańczyk został trzecim najlepszym strzelcem Super Lig i podobnie jak polski snajper dobrymi występami w Turcji wywalczył sobie powrót do reprezentacji.
  3. Reprezentacja Albanii mimo dobrych eliminacji zgromadziła najmniej punktów spośród wszystkich drużyn, które wygrały grupy eliminacyjne – 15 . Żaden inny zespół, który zakończył grupę na pierwszym miejscu nie zdobył też tak małej liczby bramek – 12.
  4. Albania, mimo historycznego potencjału kadrowego, nadal ma piłkarzy, którzy są młodzi i muszą udowodnić swoja wartość. Obecnie wartość kadry „Orłów” w serwisie „Transfermark” wynosi 112 milionów euro i gorsza pod tym względem jest tylko Rumunia.
  5. W szerokiej kadrze na EURO 2024 w kadrze Albanii znalazło się dwóch piłkarzy, którzy grają w rosyjskich klubach. To lewy obrońca Mario Mitaj z Lokomotiwu Moskwa, który jest podstawowym zawodnikiem drużyny Sylvinho. Drugi to Mirlind Daku z Rubinu Kazań, który podczas turnieju może być bardzo dobrym zmiennikiem.

Przewidywany skład

Czytaj więcej przez Euro 2024: 

Fot. Newspix

Urodzony w tym samym roku co Theo Hernandez i Lautaro Martinez. Miłośnik wszystkiego co włoskie i nacechowane emocjonalną otoczką. Takowej nie brakuje również w rodzinnym Poznaniu, gdzie od ponad dwudziestu lat obserwuje huśtawkę nastrojów lokalnego społeczeństwa. Zwolennik analitycznego spojrzenia na futbol, wyznający zasadę, że liczby nie kłamią. Podobno uważam, że najistotniejszą cnotą w dziennikarstwie i w życiu jest poznawanie drugiego człowieka, bo sporo można się od niego nauczyć. W wolnych chwilach sporo jeździ na rowerze. Ani minutę nie grał w Football Managera, bo coś musi zostawić sobie na emeryturę.

Rozwiń

Najnowsze

EURO 2024

Komentarze

43 komentarzy

Loading...