Reklama

Real czy Barcelona – kto może się pochwalić silniejszą jedenastką wszech czasów?

Michał Kołkowski

Autor:Michał Kołkowski

21 kwietnia 2024, 12:37 • 11 min czytania 21 komentarzy

Z jednej strony Alfredo Di Stefano, Cristiano Ronaldo, Sergio Ramos czy Zinedine Zidane. Z drugiej Leo Messi, Ronaldinho, Andres Iniesta i Carles Puyol. Z okazji kolejnego „Klasyku” postanowiliśmy pogłówkować nad tym, jak mogłyby wyglądać jedenastki wszech czasów Realu Madryt i Barcelony. I niby się spodziewaliśmy, że nie będzie łatwo wyselekcjonować tak wąską grupę najwybitniejszych zawodników w dziejach obu tych potężnych klubów, ale kłopot bogactwa i tak nas przytłoczył. Niejedną legendę musieliśmy z bólem serca pozostawić w rezerwie.

Real czy Barcelona – kto może się pochwalić silniejszą jedenastką wszech czasów?

Oczywiście braliśmy pod uwagę tylko okres gry danego piłkarza w Realu lub Barcelonie, dlatego – dajmy na to – w jedenastce wszech czasów „Blaugrany” nie znajdziecie Diego Maradony, a w walce o miejsce w składzie „Los Blancos” nie liczył się na przykład Kaka.

To co, kto może się pochwalić silniejszą drużyną wszech czasów, madrytczycy czy Katalończycy?

Poszukajcie odpowiedzi na to pytanie wraz z nami.

BRAMKARZE

Jeśli chodzi o obsadę bramki w jedenastce wszech czasów Realu Madryt, sprawa jest raczej oczywista. Nie sposób nie postawić na Ikera Casillasa. Naturalnie trzeba brać poprawkę na to, że Hiszpan zanotował nie najlepszą końcówkę przygody w ekipie „Królewskich” – popełniał sporo błędów, zwłaszcza na przedpolu, skonfliktował się z Jose Mourinho, pożegnano go w niezbyt eleganckim stylu. Ale w szczytowym okresie kariery Casillas przez ładnych kilka lat rywalizował z Gianluigim Buffonem o status najlepszego golkipera na świecie. W sumie rozegrał aż 725 spotkań w barwach Realu, sięgając z klubem po pięć tytułów mistrza Hiszpanii i trzykrotnie triumfując z nim w Lidze Mistrzów. Co tu dużo gadać – oczywista kandydatura, choć prestiżowe Trofeo Zamora padło jego łupem tylko raz.

Reklama

Rekordzistami, jeżeli chodzi o otrzymane nagrody za najniższą średnią straconych goli w hiszpańskiej ekstraklasie, są natomiast Antoni Ramallets i Victor Valdes, pięciokrotni laureaci Trofeo Zamora. Obaj znani głównie z występów w Barcelonie. My poszliśmy jednak nieco innym tropem i do jedenastki wszech czasów „Dumy Katalonii” delegujemy jednego z liderów ekipy, która na początku lat 90. zdominowała krajowe podwórko, a w sezonie 1991/92 sięgnęła także po Puchar Europy. Mamy rzecz jasna na myśli Andoniego Zubizarretę, który w barwach drużyny z Camp Nou rozegrał w sumie 410 spotkań. Wprawdzie trener Johan Cruyff miał do Baska sporo pretensji o niechęć do uczestnictwa w rozegraniu piłki krótkimi podaniami, no ale w czasach świetności Zubizarrety mało kto – poza holenderskim wizjonerem – zwracał uwagę na tego rodzaju aspekty. Liczyła się przede wszystkim postawa na linii, a pod tym względem Bask imponował przez lata.

Napięte relacje z Cruyffem ostatecznie sprawiły, że „Zubi” opuścił stolicę Katalonii i karierę dokończył w Valencii. A zatem, podobnie jak Casillas w Realu, nie doczekał się pięknego pożegnania. – Cruyff nigdy mnie publicznie nie pochwalił, nie docenił mojej roli w składzie. Gdy wyznaczał mnie do gry w dziadka podczas treningów, zawsze miałem wrażenie, że robi to przede wszystkim po to, żeby mnie ośmieszyć i zawstydzić – wyznał po latach Zubizarreta na antenie Movistar.

INNI KANDYDACI:

  • Real Madryt: Ricardo Zamora (1930-1936), Juan Alonso (1949-1960), Thibaut Courtois (2018-?)
  • FC Barcelona: Victor Valdes (2002-2014), Antoni Ramallets (1946-1962), Salvador Sadurni (1960-1976)

OBROŃCY

Ze skonstruowaniem formacji obronnej w obu jedenastkach mieliśmy już zdecydowanie więcej trudności, choć kilka wyborów zwyczajnie się narzuca. Trudno sobie na przykład wyobrazić jedenastkę wszech czasów Realu Madryt bez Sergio Ramosa, który pięciokrotnie wywalczył z „Królewskimi” mistrzostwo Hiszpanii, cztery razy zwyciężył w Champions League, a jego znakiem rozpoznawczym stała się nie tylko znakomita postawa w defensywie, ale i kluczowe bramki zdobywane w ostatnich sekundach spotkań. Kartotekę Ramosa obciąża wprawdzie pokaźny dorobek kartkowy, zwłaszcza w „Klasykach” hiszpański defensor miewał kłopoty z panowaniem nad emocjami i często przedwcześnie wylatywał z boiska, ale przymykamy na to oko. Ramos to niewątpliwie jeden z najlepszych defensorów swoich czasów.

A skoro o charyzmatycznych liderach mowa, to w jedenastce Barcelony nie może zabraknąć Carlesa Puyola. Nie był to rzecz jasna obrońca imponujący techniczną wirtuozerią, bazował w dużej mierze na nieustępliwości i wojowniczości, ale – skoro działało, to dlaczego mielibyśmy formułować mu z tego tytułu zarzuty? „Blaugrana” z Puyolem w składzie sięgnęła przecież po sześć mistrzowskich tytułów oraz trzy razy triumfowała w Lidze Mistrzów. Kozacki dorobek.

Reklama

U boku Puyola stawiamy zaś na zawodnika, z którym „El Tiburón” faktycznie sporo na Camp Nou pograł, czyli oczywiście na Gerarda Pique. Choć bardzo mocnym kandydatem do składu wszech czasów był także Ronald Koeman, jeden z najbardziej bramkostrzelnych obrońców w dziejach futbolu. Z kolei w składzie Realu na partnera Ramosa wybraliśmy Fernando Hierro, także autora ogromnej liczby bramek. Choć trzeba pamiętać, że Hierro – zapamiętany jako twardy, inteligentny stoper – grywał również w środku pola i to właśnie jako pomocnik notował najbardziej imponujące strzelecko sezony na Estadio Santiago Bernabeu. – Trener Radomir Antić stwierdził, że gra w obronie dla piłkarza z moimi możliwościami to wygodnictwo. Kazał mi brać odpowiedzialność za zespół – wspominał Hierro.

A boki bloku obronnego?

Cóż, na prawej stronie w katalońskiej jedenastce postawiliśmy na Daniego Alvesa, który w życiu prywatnym okazał się niestety łachudrą, ale jego boiskowe osiągnięcia pozostają wybitne. Mówimy o jednym z najlepszych prawych defensorów w całych dziejach futbolu. Aczkolwiek Barcelona obecnie oficjalnie odcina się od Brazylijczyka – po tym, jak usłyszał on wyrok skazujący za gwałt w nocnym klubie, przedstawiciele „Blaugrany” symbolicznie wykreślili go z listy legend.

Na lewej obronie w składzie „Królewskich” ląduje rodak Alvesa – Roberto Carlos, zwany niegdyś przez hiszpańskich dziennikarzy „Człowiekiem-pociskiem”. Autor wielu efektownych rajdów skrzydłem, znakomitych dośrodkowań i niezapomnianych bramek z dystansu. Aczkolwiek poważnie się zastanawialiśmy, czy nie powinniśmy jednak wrzucić do jedenastki Marcelo. Taką decyzję pewnie pochwaliłby… sam Roberto Carlos. – Moim zdaniem Marcelo jest najlepszym lewym obrońcą w historii piłki. On doskonale wie, że tak uważam – mówiłem mu to osobiście – przyznał Brazylijczyk w rozmowie z „Mundo Deportivo”. – Nie pojawiłem się na jego pożegnaniu, bo wiem, że bym się rozpłakał. Obserwowałem go tyle lat, widziałem, jak dorastał. Na pewno bym płakał.

Defensywę po stronie Realu uzupełnia Miguel Porlán Noguera, znany jako Chendo, autor blisko 500 występów dla „Królewskich” w latach 80. i 90. Do drużyny „Dumy Katalonii” dołączamy natomiast Sigfrida Gracię, fundamentalną postać dla wielkich sukcesów Barcy w latach 50.

INNI KANDYDACI:

  • Real Madryt: Marcelo (2007-2022), Raphael Varane (2011-2021), Manolo Sanchis (1983-2001), Jose Santamaria (1957-1966), Dani Carvajal (2013-?), Jose Antonio Camacho (1974-1989)
  • FC Barcelona: Joan Segarra (1949-1964), Antoni Torres (1965-1976), Rafael Marquez (2003-2010), Ronald Koeman (1989-1995), Jordi Alba (2012-2023), Miguel Bernardo Bianquetti (1973-1988)

POMOCNICY

Jeśli chodzi o linię pomocy, mamy co najmniej czterech pewniaków. Po stronie Barcelony w jedenastce po prostu musieli się znaleźć Xavi Hernandez oraz Andres Iniesta. Przemawiają za nimi właściwie wszelkie możliwe argumenty – status wychowanków, setki występów, ogrom trofeów. Plus – boiskowa inteligencja i swego rodzaju elegancja. Gdy ten duet wiódł prym w ekipie z Camp Nou i reprezentacji Hiszpanii, trudno było wskazać piękniej grające zespoły zarówno na arenie klubowej, jak i międzypaństwowej. Aczkolwiek madrytczycy dorobili się równie imponującego tandemu i mamy tu oczywiście na myśli Lukę Modricia oraz Toniego Kroosa. Bez tej dwójki nie byłoby fenomenalnych rezultatów Realu w Lidze Mistrzów, a przecież niewykluczone, że Chorwat i Niemiec lada moment dołożą do kolekcji kolejny triumf w najważniejszych europejskich rozgrywkach. Uprzedzanie faktów nie ma jednak większego sensu – Modrić i Kroos już teraz zasługują bowiem na miejsce w jedenastce wszech czasów „Los Blancos”, nie ma co do tego wątpliwości. Dalsze sukcesy po prostu umocnią ich pozycję w tym zestawieniu.

Kogo jednak umieścić w składzie u ich boku?

Kandydatów jest cały ogrom, co tylko pokazuje, jak bogatą historią może poszczycić się Real.

Mamy przecież Fernando Redondo, swego czasu jednego z najbardziej wyjątkowych defensywnych pomocników globu. Mamy Xabiego Alonso, który na boisku widział wszystko. Nie można zapominać o takich graczach jak Claude Makelele, Clarence Seedorf, a nawet Casemiro. No i o legendach z czasów zamierzchłych, zwłaszcza Pirrim oraz Ignacio Zoco. A gdyby ta wyliczanka wydawała wam się za krótka, to chętnie wzbogacimy ją również o Michela, Gutiego, Hectora Riala, Mesuta Oezila czy Martina Vazqueza. Słowem – jest w kim wybierać. Przed szereg musi jednak wystąpić Zinedine Zidane. Mimo że Francuz jako piłkarz spędził w ekipie „Królewskich” tylko pięć sezonów i zapisał na swoim koncie jedno mistrzostwo kraju oraz jeden triumf w Champions League, co na tle wielu innych legend Realu nie jest dorobkiem oszałamiającym, to i tak stał się postacią dla madryckiego klubu ikoniczną. Myślisz – „Zizou”, mówisz – Real Madryt.

Z podobnym kłopotem bogactwa mamy zresztą do czynienia w Barcelonie, gdzie ze smakiem muszą się obejść Yaya Toure, Javier Mascherano, Guillermo Amor, Ivan Rakitić, Michael Laudrup, Johan Neeskens, Deco, Jose Mari Bakero czy Bernd Schuster. Ostateczna rozgrywka toczyła się między Pepem Guardiolą i Sergio Busquetsem. Finalnie stawiamy na tego drugiego, bo to w gruncie rzeczy wyróżnienie dla obu jednocześnie. Wszak to Guardiola wykreował Busquetsa na jednego z najlepszych defensywnych pomocników w dziejach. – Oglądasz mecz, nie widzisz Busquetsa. Obserwujesz Busquetsa, rozumiesz mecz – twierdzi Vicente del Bosque.

INNI KANDYDACI:

  • Real Madryt: Fernando Redondo (1994-2000), Pirri (1964-1980), Ignacio Zoco (1962-1974), Casemiro (2013-2022), Michel (1982-1996)
  • FC Barcelona: Pep Guardiola (1990-2001), Michael Laudrup (1989-1994), Deco (2004-2008), Bernd Schuster (1980-1988), Guillermo Amor (1988-1998)

NAPASTNICY

W linii ataku musieliśmy trochę pokombinować z pozycjami poszczególnych zawodników, żeby upewnić się, iż zmieścimy w jedenastkach wszystkich graczy, którzy na to bezwzględnie zasługują. Dlatego Paco Gento, który na ogół występował na lewym skrzydle, u nas ląduje na skrzydle prawym. Nie mogliśmy jednak pominąć gościa, który rozegrał w w barwach Realu Madryt 600 spotkań, zanotował blisko 200 goli, dwunastokrotnie zgarnął mistrzostwo Hiszpanii, a sześć razy wzniósł nad głowę Puchar Europy. Jednak nawet te osiągnięcia to wciąż za mało, by Gento mógł zająć w zestawieniu miejsce przeznaczone dla Cristiano Ronaldo. Dlatego na lewe skrzydło trafia właśnie Portugalczyk, autor 450 bramek w 438 występach dla „Los Blancos”. Czy trzeba tu cokolwiek dodawać?

Między tą dwójką jako – używając współczesnej nomenklatury – fałszywa dziewiątka musi się natomiast pojawić gracz uchodzący za najwybitniejszego w dziejach „Królewskich” do czasu, gdy swoje panowanie na Estadio Santiago Bernabeu rozpoczął CR7. Mowa naturalnie o Alfredo Di Stefano. „Saeta Rubia” był niekwestionowanym liderem ekipy z Madrytu, gdy ta zdominowała europejski futbol w drugiej połowie lat 50.

Pięć triumfów w Pucharze Europy to wyczyn, który mówi sam za siebie.

Znowu można długo bardzo opowiadać o piłkarzach, którzy nie załapali się do zestawienia. Ferenc Puskas, Raul Gonzalez, Santillana, Raymond Kopa, Karim Benzema, Emilio Butragueño, Hugo Sanchez, Juanito, Ronaldo… No ale nic przecież nie poradzimy na to, że w składzie jest tylko jedenaście miejsc do obsadzenia. Po stronie katalońskiej zabrakło z kolei przestrzeni dla Diego Maradony, Rivaldo, Romario, Neymara, obu Luisów Suarezów, Samuela Eto’o, Thierry’ego Henry’ego, Cesara Rodrigueza, Laszlo Kubali, Christo Stoiczkowa czy Paulino Alcantary. Jasna cholera, nawet trzeci i czwarty garnitur największych gwiazd w dziejach Realu i Barcelony mógłby robić większe wrażenie niż jedenastka wszech czasów wielu innych potężnych klubów ze Starego Kontynentu.

Kto zatem znalazł się w ofensywie „Blaugrany”? Chyba was nie zaskoczymy – Leo Messi, Johan Cruyff oraz Ronaldinho. Każdy z nich odcisnął na „Dumie Katalonii” potężne piętno – ten pierwszy zapracował w jej barwach na status najlepszego piłkarza w dziejach, ten drugi najpierw podbił serca katalońskiej publiczności jako zawodnik, a później jako szkoleniowiec i – ujmijmy to – filozof futbolu, a ten ostatni jak nikt inny oczarowywał lekkością swoich boiskowych poczynań.

INNI KANDYDACI:

  • Real Madryt: Karim Benzema (2009-2023), Ferenc Puskas (1958-1966), Raul Gonzalez (1994-2010), Santillana (1971-1988), Raymond Kopa (1956-1959), Luis Figo (2000-2005)
  • FC Barcelona: Rivaldo (1997-2002), Luis Suarez (2014-2020), Luis Suarez (1955-1961), Samuel Eto’o (2004-2009), Laszlo Kubala (1951-1961), Cesar Rodriguez (1939-1955)

***

Podsumujmy zatem!

XI WSZECH CZASÓW REALU MADRYT:

  • (BR) Iker Casillas – 1999-2015 – 725 występów, 264 czyste konta
  • (PO) Chendo – 1982-1988 – 497 występów, 3 gole
  • (ŚO) Sergio Ramos – 2005-2021 – 671 występów, 101 goli
  • (ŚO) Fernando Hierro – 1989-2003 – 601 występów, 127 goli
  • (LO) Roberto Carlos – 1996-2007 – 527 występów, 69 goli
  • (ŚP) Luka Modrić – 2012-? – 525 występów, 39 goli
  • (ŚP) Toni Kroos – 2014-? – 458 występów, 28 goli
  • (ŚP) Zinedine Zidane – 2001-2006 – 230 występów, 49 goli
  • (LS) Cristiano Ronaldo – 2009-2018 – 438 występów, 450 goli
  • (ŚN) Alfredo Di Stefano – 1953-1964 – 396 występów, 308 goli
  • (PS) Paco Gento – 1953-1971 – 600 występów, 183 gole

XI WSZECH CZASÓW BARCELONY:

  • (BR) Andoni Zubizarreta – 1986-1994 – 410 występów, 173 czyste konta
  • (PO) Dani Alves – 2008-2016; 2021-2022 – 391 występów, 21 goli
  • (ŚO) Carles Puyol – 1999-2014 – 593 występy, 18 goli
  • (ŚO) Gerard Pique – 2008-2022 – 616 występów, 52 gole
  • (LO) Sigfrid Gracia – 1949-1966 – 437 występów, 17 goli
  • (ŚP) Xavi – 1998-2015 – 767 występów, 85 goli
  • (ŚP) Sergio Busquets – 2008-2023 – 722 występy, 18 goli
  • (ŚP) Andres Iniesta – 2002-2018 – 674 występy, 57 goli
  • (LS) Ronaldinho – 2003-2008 – 207 występów, 94 gole
  • (ŚN) Johan Cruyff – 1973-1978 – 227 występów, 85 goli
  • (PS) Leo Messi – 2004-2021 – 778 występów, 672 gole

Co tu dużo gadać, dwie naprawdę potężne jedenastki, niemalże bez słabych punktów. Chętnie wysłuchamy więc waszej opinii – która z tych ekip wyszłaby zwycięsko ze starcia, gdyby skonfrontować je ze sobą w ramach „Klasyku” wszech czasów? A może wy poukładalibyście te drużyny zupełnie inaczej?

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

fot. NewsPix.pl / FotoPyk / WikiMedia

Za cel obrał sobie sportretowanie wszystkich kultowych zawodników przełomu XX i XXI wieku i z każdym tygodniem jest coraz bliżej wykonania tej monumentalnej misji. Jego twórczość przypadnie do gustu szczególnie tym, którzy preferują obszerniejsze, kompleksowe lektury i nie odstraszają ich liczne dygresje. Wiele materiałów poświęconych angielskiemu i włoskiemu futbolowi, kilka gigantycznych rankingów, a okazjonalnie także opowieści ze świata NBA. Najchętniej snuje te opowiastki, w ramach których wątki czysto sportowe nieustannie plączą się z rozważaniami na temat historii czy rozmaitych kwestii społeczno-politycznych.

Rozwiń

Najnowsze

Liga Europy

Ademola Lookman strzelcem ósmego hat-tricka w finale europejskiego pucharu

AbsurDB
0
Ademola Lookman strzelcem ósmego hat-tricka w finale europejskiego pucharu

Hiszpania

Liga Europy

Ademola Lookman strzelcem ósmego hat-tricka w finale europejskiego pucharu

AbsurDB
0
Ademola Lookman strzelcem ósmego hat-tricka w finale europejskiego pucharu

Komentarze

21 komentarzy

Loading...