Reklama

Najszybsza na świecie. Ewa Swoboda: Nie pier***ę się w tańcu

Szymon Szczepanik

Opracowanie:Szymon Szczepanik

28 stycznia 2024, 10:47 • 5 min czytania 31 komentarzy

Ewa Swoboda była jedną z największych gwiazd łódzkiego ORLEN Cup. Polka w pierwszym starcie w sezonie halowym na 60 metrów uzyskała czas 7.08, zaś finałowy bieg wygrała z rezultatem 7.04. Tym samym znalazła się na szczycie światowych list tej konkurencji w 2024 roku. Po zawodach Swoboda skierowała jasny przekaz w stronę konkurentek ze światowej czołówki: – Proszę to zamazać, mam nadzieję, że to nie idzie do radia: nie pier***ę się w tańcu – powiedziała w swoim stylu.

Najszybsza na świecie. Ewa Swoboda: Nie pier***ę się w tańcu

Dzisiejszy start okupiłaś małą stratą…

EWA SWOBODA: Straciłam paznokieć! Już kiedy biegłam, to czułam, że on mi pęka. Ale chociaż tyle, że ten normalny paznokieć pozostał cały.

Jak dziś czułaś się na bieżni?

Bardzo dobrze. Wprawdzie troszkę zaspałam w blokach, więc nad startem trzeba jeszcze popracować. Ale wiadomo, jak to jest. Pierwszy start to dużo stresu, wielka niewiadoma. Stąd wyniki 7.08 i 7.04 biorę w ciemno.

Reklama

Ale jeszcze jest co robić w tym sezonie.

Tak, mam jasno postawione cele, które chcę osiągnąć i będę do nich dążyć.

Przyzwyczaiłaś nas do finałów mistrzowskich imprez. Teraz zbliża się kolejna – halowe mistrzostwa świata. Myślisz już o niej?

Oczywiście, że myślę i czekam na nie. Wracam do mojego ukochanego Glasgow, gdzie w 2018 roku zdobyłam złoty medal halowych mistrzostw Europy. Chcę i mogę powtórzyć ten sukces.

Odtwarzasz sobie czasami tamten start?

Tak. Czas już niekoniecznie, ale sam start i to, gdzie byłam w swojej głowie – do tego cały czas chcę dążyć.

Reklama

Mówiłaś, że masz ambitne cele na ten sezon. To po kolei, co planujesz osiągnąć?

Nie będę wam zdradzać. Zdradziłam już jeden i wystarczy. Zobaczymy co będzie w lecie, ale cel jest taki, by wejść do finału igrzysk. Tyle. Co więcej – nie powiem.

Jak to jest – czy zmieniasz coś przed każdym sezonem, czy idziesz cały czas tą samą ścieżką?

Idę tą samą ścieżką. Oczywiście dodajemy różne rzeczy, ale nie ma tak, że coś zmienia się o 180 stopni. Dodajemy, ale nie zmieniamy, bo wiemy, co działa.

Ta siódemka w czasie trochę drażni? Wolisz szóstkę z przodu?

Chciałabym ją mieć i dążę do tego, aby w tym sezonie ta szóstka była. Wiem, że jestem gotowa, bo przed sezonem halowym jeszcze nigdy nie biegałam tak, jak podczas tych przygotowań. Nigdy nie było mi tak lekko. Myślę, że głową i kolejnymi spokojnymi startami do tego dojdziemy.

A co z letnim rekordem Polski na 100 metrów?

Spokojnie, zostańmy jeszcze w hali, skupmy się na niej. O lecie będziemy gadać, jak będzie lato. Oczywiście, ja bardzo bym chciała go pobić, ten rekord jest coraz bliżej… ale też coraz dalej. To nie jest tak, że z roku na rok będę się poprawiać. Już niestety mam prawie 27 lat i ten progres nie przychodzi tak łatwo jak wtedy, kiedy miałam 19. Jak będzie zdrowie, to postaram się go poprawić, ale niczego nie obiecuję.

Robert Lewandowski ma 36.

Dobra, to są piłkarze, oni mają więcej pieniędzy niż my. (śmiech)

Trudniej się teraz regenerować?

Wydaje mi się, że tak. Staram się dobrze jeść, dobrze spać, dużo odpoczywać i jakoś bardzo się nie przemęczać, ale i tak wstaję zmęczona. Niestety, już nie jest tak łatwo.

Ale dla czołówki pokazałaś, że jesteś groźna już teraz.

Proszę to zamazać, mam nadzieję, że to nie idzie do radia: nie pier***ę się w tańcu. Dziękuję.

Jednak wybiegnijmy w przyszłość. Pewnie rekord Polski pobity na Stadionie Śląskim wspaniale by smakował. To chyba jeden z twoich ulubionych obiektów.

W Polsce ulubiony i w sumie na świecie chyba też. Jeżeli pobiłabym u siebie rekord Polski, byłby to idealny scenariusz. Ale nic więcej nie powiem, bo nie wiem, czy go pobiję.

Zatem wróćmy do hali. Na początku marca czekają nas wspomniane mistrzostwa świata. Jaki wynik na nich planujesz zrobić?

Nie wiem. Teraz był mój pierwszy start, więc myślę że będzie dobrze, ale się nie napalajmy. Każde miejsce od pierwszego do trzeciego mi pasuje.

Wymieniacie się sugestiami z Krzysztofem Kilianem?

Ja do płotków się nie będę mieszać, bo się na nich nie znam. Bardzo mnie to fascynuje, że zawodnicy są w stanie przebiec tak wysokie płotki. Ale fajnie, że razem się wpieramy, to jest najważniejsze. Fajnie mieć chłopaka sportowca. Zawsze mówiłam, że już nie chcę tego ponownie, ale dobrze trafiłam.

SPRAWDŹ: PROMOCJA W FUKSIARZ.PL DLA NOWYCH GRACZY. 100% BEZ RYZYKA DO 300 ZŁ

Jak to jest być jedną z największych gwiazd polskiej lekkoatletyki?

Jestem zodiakalnym lwem, a lwy kochają być w centrum uwagi. Ale czasami ludzie za dużo oczekują, ja jestem tylko człowiekiem, pewnych spraw nie przeskoczę. Chcę dawać ludziom cały czas radość, ale niestety to nie wychodzi aż tak często. Więc cieszmy się tym, co jest teraz.

Podczas dużych imprez równie istotne będą wasze występy w sztafecie 4 x 100 metrów.

Na pewno. Jak widać dziewczyny biegają szybko, mamy dobrą ekipę. Jeżeli się zbierzemy, zaciśniemy pięści, to będzie dobrze. Wierzę w tę sztafetę. Wszystkie się lubimy, wspieramy. Bardzo szkoda mi Madzi Stefanowicz, już myślałam, że pobiegnie te 7.10 [Polka w sobotę startowała w Astanie, gdzie w zawodach rangi Gold początkowo źle zmierzono wyniki. Ostatecznie jej czas wyniósł 7.22 – dop. red.]. Bardzo się cieszyłam z tej informacji, bo to znaczy, że będzie biegała szybciej na 100 metrów. Ale niestety, mogliśmy się tego spodziewać, bo to Kazachstan. Szkoda, że nie przyjechała do Łodzi, żeby pobiegać z nami. Ale liczę na to, że każda z nas będzie szybko biegać.

Wspomniałaś o Magdzie Stefanowicz. Jest takie wasze piękne zdjęcie, które trafiło na licytację WOŚP. Zachęcisz ludzi do tego, żeby otworzyli serca w tej akcji?

Oczywiście, ja wspieram całą akcję i zachęcam do uczestniczenia w licytacjach. Widziałam, że Madzia udostępniła link do aukcji tego obrazu. Ale pewnie też go umieszczę na swoich profilach społecznościowych.

Masz pomysł na jakąś szaloną niespodziankę dla siebie, jeżeli uda ci się spełnić marzenia o finale igrzysk?

Kupię sobie drugie BMW M4. Czarne.

Fot. Newspix

Czytaj też:

Pierwszy raz na stadionie żużlowym pojawił się w 1994 roku, wskutek czego do dziś jest uzależniony od słuchania ryku silnika i wdychania spalin. Jako dzieciak wstawał na walki Andrzeja Gołoty, stąd w boksie uwielbia wagę ciężką, choć sam należy do lekkopółśmiesznej. W zimie niezmiennie od czasów małyszomanii śledzi zmagania skoczków, a kiedy patrzy na dzisiejsze mamuty, tęskni za Harrachovem. Od Sydney 2000 oglądał każde igrzyska – letnie i zimowe. Bo najbardziej lubi obserwować rywalizację samą w sobie, niezależnie od dyscypliny. Dlatego, pomimo że Ekstraklasa i Premier League mają stałe miejsce w jego sercu, na Weszło pracuje w dziale Innych Sportów. Na komputerze ma zainstalowaną tylko jedną grę. I jest to Heroes III.

Rozwiń

Najnowsze

Lekkoatletyka

Komentarze

31 komentarzy

Loading...