Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Adriela Ba Louę czeka kilkumiesięczna pauza. Brawo, panie Frankowski

Piotr Rzepecki

Autor:Piotr Rzepecki

04 grudnia 2023, 19:06 • 3 min czytania 22 komentarzy

Adriel Ba Loua doznał kontuzji w meczu z Koroną Kielce. Lech dziś ogłosił, że skrzydłowy wypadł na co najmniej dwa miesiące. – Do końca roku na pewno nie ujrzymy naszego piłkarza na boisku – czytamy w oświadczeniu “Kolejorza”. Zazwyczaj w przypadku kontuzji mówi się o pechu, czasami o przesadzonej interwencji rywala. Ale tutaj akurat jest inny winny. Bezpośrednim winowajcą pozostaje śnieg. Ale w egzekwowaniu konsekwencji byłby pewnie problem. W takim razie nasz wzrok wędruje w stronę arbitra: Bartosza Frankowskiego.

Adriela Ba Louę czeka kilkumiesięczna pauza. Brawo, panie Frankowski

No bo przecież ten mecz nie miał prawa się odbyć.

Intensywne opady przed i w trakcie spotkania. Boisko zasypane śniegiem, co rusz przerywane, ale jednak dokończone. Cofnijmy się do soboty. Przed godziną 14:00 (mecz Korona – Lech odbył się o godz. 20:00) rzecznik Korony Daria Wollenberg mówiła w rozmowie z nami: Śnieg sypie bardzo mocno, a widziałam prognozy, że w Kielcach ma być go jeszcze więcej po 15/16. Ma być dramat, ale na dobrą sprawę jak powiem, że nie zagramy, to później mogę się ośmieszyć. A jak powiem odwrotnie – mogłoby być to samo. Wszystko zatem może się zdarzyć. Ostateczną decyzję poznamy pewnie dwie godziny przed meczem, kiedy swoją opinię wydadzą sędziowie z delegatem.

Jeszcze później, na dwie godziny przed meczem Korona opublikowała post, a w nim czytaliśmy, że trwa walka z żywiołem. Pomagali pracownicy klubu, a o godz. 19:00 miała nastąpić inspekcja murawy w kontekście podtrzymania lub zmiany decyzji o rozegraniu meczu.

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama


No i chyba nie nastąpiła.

Ten „mecz” nie miał prawa się odbyć

Nikt o zdrowych zmysłach przecież nie wyraziłby zgody na rozegranie meczu w takich warunków. Ale przecież koszty, zaplanowana transmisja, duża kasa… Na drugiej szali zdrowie piłkarzy, ryzyko odniesienia kontuzji. No i traf chciał, że akurat piłkarz Lecha doznał urazu. Nie zawinił, poślizgnął się na (lodowisku) murawie. Efekt? Odnowienie urazu barku…

Adriel Ba Loua odniósł kontuzję, bo sędzia Frankowski nie podjął słusznej decyzji

Ale tak na poważnie. Wiadomo, czyja to wina. To przecież oczywiste, że sam z siebie Ba Loua by się nie przewrócił. A jeśli już, to nie w taki sposób. Oczywiście, ktoś powie, że to szklany piłkarz. Że tych kontuzji dużo. Że nie daje zespołowi tyle, na ile liczono, gdy trafiał na Bułgarską. Ale, do cholery jasnej, nie dokładajmy mu kolejnych urazów, bo katalog z listą uszczerbków na zdrowiu i tak jest przepełniony. W Kielcach można było tego uniknąć. Mecz nie powinien się odbyć. A jeśli już go rozpoczęto, to po pierwszych kilku minutach powinno się pójść po rozum do głowy, jak zrobiono to w Gliwicach, panie Frankowski.

To takie trudne, żeby realnie ocenić warunki do grania? Zabawa w śniegu. Biała kołdra, która przykryła murawę. Ishak stojący za linią boczną, Murawski, który do niego podaje… Żarty. Do pejzażu jak z ferii brakowało tylko dzieciaków na sankach i wojny na śnieżki. Bałwan przecież już był i kąśliwe komentarze jak na podwórku również. Murawski przecież mówił przed kamerami Canal+, że pogoda była na dwa uda, albo się uda, albo się nie uda. “Kolejorzowi” udało się wygrać, ale kosztem straty zawodnika, który akurat w tym sezonie spisywał się bardzo dobrze, o czym świadczy pięć goli i dwie asysty.

Na koniec przytoczymy pytanie Jacka Zielińskiego, który po meczu Cracovii z Ruchem skomentował granie w takich warunkach. – Widzieliśmy mecz w Kielcach… Grudniowe mecze są dużym problemem. Albo będzie decyzja, że gramy w Polsce do 5 grudnia i mamy miesiąc na odpoczynek, albo… Nie gramy w środku tygodnia, bo są problemy z terminami. A wszystkie ligi grają mecze w środy, a my nie. Ciekawe, kto będzie płacił za leczenie Ba Louy?

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

No kto?

CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE:

Urodził się dzień po Kylianie Mbappe. W futbolu zakochał się od czasów polskiego trio w Borussi Dortmund. Sezon 2012/13 to najlepsze rozgrywki ever, przynajmniej od kiedy świadomie śledzi piłkarskie wydarzenia. Zabawy z kotem Maurycym, Ekstraklasa, powieści Stephena Kinga.

Rozwiń

Najnowsze

Ekstraklasa

Komentarze

22 komentarzy

Loading...