Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Kolejny Orzeł Wenty przechodzi na emeryturę. Podsumowujemy karierę Michała Jureckiego

Kamil Gapiński

Autor:Kamil Gapiński

18 października 2023, 18:54 • 4 min czytania 4 komentarze

– Jesteś gotowy, żeby wejść?
– Trenerze, ja jestem gotowy od urodzenia!

Kolejny Orzeł Wenty przechodzi na emeryturę. Podsumowujemy karierę Michała Jureckiego

To pamiętny dialog pomiędzy Bogdanem Wentą a Michałem Jureckim. Pierwszy z nich od lat nie pracuje już jako trener. Drugi od dziś jest oficjalnie sportowym emerytem. Tym samym z legendarnej, srebrnej kadry z mistrzostw świata 2007 ostał się już tylko jeden aktywny gracz – Mateusz Jachlewski z Wybrzeża Gdańsk.

Wspomniana w leadzie rozmowa odbyła się podczas dogrywki w półfinale mundialu, w którym graliśmy z Danią. Słowa “Dzidziusia” idealnie oddają jego wieloletnią postawę na parkiecie. To był facet, który nigdy nie pękał na robocie. Kiedy sytuacja tego wymagała – dosłownie – brał sprawy w swoje ręce i rzucał magiczne bramki z dziewięciu, dziesięciu czy nawet z jedenastu metrów. Kibic, który wspierał np. Wisłę Płock, reprezentację Niemiec czy Szwecji, nie raz i nie dwa musiał siarczyście przekląć po jego wspaniałych solowych akcjach. 

Gdy zamiast kreować trzeba było bronić, Michał pierwszy rwał się do walki w defensywie drużyn, w których występował. Pamiętam, jak w TuS N-Lubbecke Jurecki grał w obronie razem z Arturem Siódmiakiem. Panowie robili tam rywalom tak zwanego sandwicha – celowo zostawiali sporo miejsca pomiędzy sobą, a gdy przeciwnik chciał w nie wbiec, uderzali w niego z obu stron. Współczułem szczypiornistom, którzy nabierali się na ten trick – samo patrzenie na tę defensywną podpuchę bolało. 

W swoim prime timie Jurecki był bez wątpienia czołowym praworęcznym rozgrywającym świata. Facetem, którego umiejętności sportowe, połączone z niedźwiedzią siłą, budziły postrach każdej defensywy. Te cechy sprawiły, że był ważną postacią reprezentacji, która trzykrotnie zdobywała medale MŚ, czy też ekipy Vive Kielce, wygrywającej w 2016 roku Ligę Mistrzów. Poza tymi sukcesami “Dzidziuś” wielokrotnie sięgał po mistrzostwo czy puchar kraju, ale myślę, że bardziej niż te w miarę oczywiste sukcesy z kieleckim klubem, ceni sobie srebrny medal MP z 2006 roku. Zdobył go wówczas, będąc młodym chłopakiem, a zarazem czołową postacią Chrobrego Głogów, którego sama obecność w finale była zaskoczeniem. 

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

SPRAWDŹ: PROMOCJA W FUKSIARZ.PL DLA NOWYCH GRACZY. 100% BEZ RYZYKA DO 300 ZŁ

Z Dolnego Śląska Michał ruszył w świat, który podbijał przez mniej więcej półtorej dekady. Czy z tej kariery można było wycisnąć coś więcej? Pewnie, jak z każdej. Gdyby dziś spytać Jureckiego, czego najbardziej brakuje mu na półce z trofeami, powiedziałby zapewne, że olimpijskiego medalu. Moim zdaniem czegoś jeszcze – sukcesu z Biało-Czerwonymi na polskiej ziemi. Podczas mistrzostw Europy w naszym kraju Michał rzucił 34 bramki i zaliczył 27 asyst, dzięki czemu został wybrany najlepszym lewym rozgrywającym turnieju. Fajna nagroda, ale nie sądzę, że “Dzidziuś” się nią podniecił – podobnie jak cała drużyna był wkurwiony klęską z Chorwacją, która zabrała nam nadzieję na medal. 

Myślę, że Michał chciał “odpokutować” tę imprezę podczas MŚ w Polsce i Szwecji. W lutym 2022 roku wraz z Maćkiem Wojsem z TVP Sport gościliśmy go w Kanale Sportowym w programie “Super Zręczni”, w którym zdradził, że rozważa powrót do kadry.

– Nie ukrywam, że w głowie, parę miesięcy czy rok temu, urodziła mi się myśl, że może fajnie byłoby zagrać w kadrze. Mam 198 występów, więc minimum te dwa mecze, żeby do dwusetki dobić – mówił wówczas.

Ostatecznie nic z tego nie wyszło, podobnie jak z zakończenia kariery na własnych zasadach. Jurecki pograłby pewnie w Azotach Puławy do końca tego sezonu, ale nawracająca kontuzja śródstopia sprawiła, że powiedział “pas” nieco przedwcześnie. Szkoda, ale nie oznacza to, że Michał pożegna się ze środowiskiem. To ambitny facet, który nie ukrywa, że chciałby w przyszłości, pewnie bliższej niż dalszej, pracować jako trener. 

Jeśli do tego dojdzie, będzie kolejnym z Orłów Wenty, który spróbuje swojego szczęścia na ławce. Tę drogę wybrali m.in. Rafał Kuptel, Mariusz Jurkiewicz i – przede wszystkim – Marcin Lijewski, obecny selekcjoner, oraz Bartosz Jurecki, brat Michała. Każdy z nich przez ostatnie lata wyrobił sobie bardzo solidną markę. “Dzidziuś” ma wystarczającą wiedzę i odpowiedni charakter, by zrobić jako szkoleniowiec podobną karierę. I tego mu życzę w pierwszym dniu reszty życia. 

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

KAMIL GAPIŃSKI

Fot. Newspix.pl

Czytaj też:

Kibic Realu Madryt od 1996 roku. Najbardziej lubił drużynę z Raulem i Mijatoviciem w składzie. Niedoszły piłkarz Petrochemii, pamiętający Szymona Marciniaka z czasów, gdy jeszcze miał włosy i grał w płockim klubie dwa roczniki wyżej. Piłkę nożną kocha na równi z ręczną, choć sam preferuje sporty indywidualne, dlatego siedem razy ukończył maraton. Kiedy nie pracuje i nie trenuje, sporo czyta. Preferuje literaturę współczesną, choć jego ulubioną książką jest Hrabia Monte Christo. Jest dumny, że w całym tym opisie ani razu nie padło słowo triathlon.

Rozwiń

Najnowsze

Inne sporty

Komentarze

4 komentarze

Loading...