Iga Świątek poznała rywalki na Wimbledonie i… wycofała się z turnieju w Bad Homburg

Sebastian Warzecha

30 czerwca 2023, 12:42 • 3 min czytania

Reklama
Iga Świątek poznała rywalki na Wimbledonie i… wycofała się z turnieju w Bad Homburg

Reprezentanci Polski, którzy wezmą udział w singlowych turniejach na Wimbledonie, poznali już swoich rywali w najważniejszym trawiastym turnieju świata. Magda Fręch grę w Londynie rozpocznie we wtorek, z kolei już w poniedziałek na kortach zaprezentują się Hubert Hurkacz, Magda Linette i Iga Świątek. Ta ostatnia wycofała się tymczasem z turnieju w Bad Homburg, gdzie miała rozgrywać dziś swój półfinał. Oficjalnie – z powodu nieprzespanej nocy, gorączki i możliwego zatrucia pokarmowego.

Reklama
Przykro mi, ale niestety nie dam rady zagrać dziś mojego meczu. Z powodu gorączki i możliwego zatrucia pokarmowego mam za sobą nieprzespaną noc. Nie jestem w stanie dziś rywalizować i muszę zadbać o siebie. Wasz doping w Bad Homburg był niesamowity i dziękuję za to – napisała Iga Świątek w swoich mediach społecznościowych. Można zastanawiać się, na ile to prawdziwy powód wycofania – mając Wimbledon za pasem i pierwszy mecz na nim już w poniedziałek, warto mieć kilka dodatkowych dni na aklimatyzację w Londynie i przygotowanie się do rywalizacji już na miejscu. Zwłaszcza, że w Bad Homburg Iga pokazała, że na trawie radzi sobie już lepiej, niż rok temu i gra jej się na tej nawierzchni bardziej komfortowo. W dodatku trafiła na całkiem niezłą drabinkę. Gdyby doszła co najmniej do półfinału, uniknie w nim obrończyni tytułu – Jeleny Rybakiny – która wylądowała po stronie Aryny Sabalenki.

W pierwszej rundzie Świątek zmierzy się z 33. w światowym rankingu Chinką Lin Zhu. I to całkiem niezłe wyzwanie na start. W tym sezonie Zhu pokazuje, że coś pograć na trawie potrafi, w dodatku jest 33. w światowym rankingu – na wyżej notowaną zawodniczkę Iga nie mogła wpaść. Mimo wszystko Polka powinna się z Chinką uporać i to szybko. Podobnie jak z kimś z pary Martina Trevisan/Sara Sorribes Tormo, bo któraś z nich będzie jej rywalką w II rundzie. Na kogo trafi w trzeciej i dalej – trudno prognozować, choć kilka nazwisk stanowiłoby trudne wyzwanie. W IV rundzie Iga może grać z Belindą Bencić albo Danielle Collins, z kolei w ćwierćfinale z Coco Gauff czy Wiktorią Azarenką. Ale ćwierćfinał, biorąc pod uwagę ubiegłoroczny występ, to dla Igi i tak byłby dobry wynik. A wszystko ponad ten etap byłoby bonusem.

Czysto teoretycznie w 1/8 finału może dojść do polskiego pojedynku. W ćwiartce Igi znalazła się bowiem Magda Linette. Półfinalistka Australian Open rozpocznie grę na Wimbledonie od spotkania z Jil Teichmann, raczej specjalistką od mączki. Zresztą Magda pokonała ją już w tegorocznym United Cup. Jeśli Linette uda się przejść tę przeszkodę, czeka ją pojedynek z kimś z pary Barbora Strycova/Martyna Zanevska. A potem najpewniej ze wspomnianymi Bencić lub Collins. Czy Polkę stać na to, by dojść do IV rundy? Tak, z pewnością. Ale w ostatnim czasie Magda zmagała się z problemami zdrowotnymi i nie była w pełni formy. Trudno więc wyrokować, jak zaprezentuje się w Londynie. Dużo pewniej pisać możemy o potencjalnym występie drugiej z Magd – Fręch. Ta ostatnio akurat grała nieźle, zaliczyła dwa ćwierćfinały turniejów WTA, ale… w losowaniu miała ogromnego pecha. Trafiła na Ons Jabeur i raczej pożegna się z turniejem w I rundzie. Choć na tegorocznym Indian Wells obie zawodniczki zagrały trzysetowy, wyrównane spotkanie. Więc może Polka powalczy.

Reklama

Problemów w I rundzie w teorii – bo wiemy, jak to z nim jest – nie powinien mieć Hubert Hurkacz. Rozstawiony z 17. Polak, półfinalista Wimbledonu sprzed dwóch lat, zagra z Albertem Ramosem-Vinolasem. 35-letni Hiszpan najlepsze czasy ma z sobą, a wcześniej dwa razy mierzył się z Hurkaczem i oba spotkania przegrał. Potem Huberta czeka najpewniej mecz z Dusanem Lajoviciem (52. w rankingu ATP), a w III rundzie jego rywalem powinien być Lorenzo Musetti. Gdyby Hubert przeszedł i tę przeszkodę, to na czwarty meczu najpewniej zakończy się jego przygoda z turniejem – tam bowiem czekać będzie Novak Djoković. Choć nikt Polakowi – ani nam – nie zabroni marzyć o tym, że to właśnie Hurkacz pokona Serba.

Fot. Newspix

Sebastian Warzecha

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Suche Info

Reklama
Ekstraklasa

Jest obsada sędziowska na Multiligę. Dwóch nieobecnych

Jan Broda
27
Jest obsada sędziowska na Multiligę. Dwóch nieobecnych
Mundial 2026

Włosi reagują na propozycję zastąpienia Iranu. Jasne stanowisko

Jan Broda
16
Włosi reagują na propozycję zastąpienia Iranu. Jasne stanowisko
Piłka nożna

Rekord frekwencji w kobiecej piłce! Piłkarki Lecha rozbiły bank

Jan Broda
29
Rekord frekwencji w kobiecej piłce! Piłkarki Lecha rozbiły bank