Reklama

Janczyk: Szwarga minimalizuje ryzyko porażki – jest w tym logika, ale nie ma gwarancji sukcesu

Szymon Janczyk

Autor:Szymon Janczyk

26 kwietnia 2023, 12:42 • 6 min czytania 10 komentarzy

Michał Świerczewski, ogłaszając rozstanie z Markiem Papszunem stwierdził, że wybrał już nowego trenera. Że będzie to osoba, która zmaksymalizuje szanse na zrealizowanie jego najbardziej wyczekiwanego celu — awansu do europejskich pucharów. W „Stanie Futbolu” stwierdziłem wtedy, że to jasna sugestia wskazująca na Dawida Szwargę, dotychczasowego asystenta trenera. Dlaczego rozumiem, że właściciel klubu największe szanse na grę w Europie widzi w wyborze szkoleniowca-debiutanta?

Janczyk: Szwarga minimalizuje ryzyko porażki – jest w tym logika, ale nie ma gwarancji sukcesu

– Już dwa lata temu Marek Papszun wiedział, że Dawid Szwarga to jego potencjalny następca – stwierdził Michał Świerczewski, właściciel Rakowa Częstochowa. Dorzucił też parę słów o topowym potencjale, o wielkiej wiedzy oraz kompetencjach, które od początku wyróżniały nowego trenera Rakowa Częstochowa. Od początku, czyli od 2015 roku, kiedy Świerczewski pierwszy raz spotkał się z grupą „Deductor” i samym Dawidem Szwargą.

Właśnie dlatego rozumiem jego wybór, właśnie dlatego twierdzę, że ta logika i to podejście ma sens, ma ręce i nogi. Nawet jeśli nie zmienia to fakt, że ryzyko, jakie podjęto w Rakowie Częstochowa, jest bardzo duże.

„Zawsze miał świeże spojrzenie na futbol”, „był technicznym stoperem”. Historia Dawida Szwargi

Dawid Szwarga nowym trenerem Rakowa Częstochowa. Czy to dobry wybór?

Jako pierwszy asystent często przejmowałem obowiązki Marka Papszuna — mówił Szwarga, tłumacząc, że to nie tak, że kompletnie nie wie, z czym to się je. Wie i to bardzo dobrze. Zakładam, że najlepiej spośród wszystkich współpracowników szkoleniowca Rakowa, którzy przewinęli się przez jego sztab. Specyfika współpracy między pierwszym trenerem i asystentami różni się w zależności od klubu i – przede wszystkim – od oczekiwań sternika danego okrętu. Wie o tym sam Dawid Szwarga, który wspominał, że podczas pracy w GKS-ie Katowice jego obowiązki różniły się w zależności od tego, komu podpowiadał.

Reklama

Jedni chcieli, żeby pracował na boisku, inni nie. Jedni chcieli, żeby pomagał w analizie w sposób obszerny, inni preferowali mniejsze wsparcie w tym zakresie.

Tak się składa, że Raków Częstochowa i Marek Papszun oczekiwali od swojego głównego asystenta maksymalnego zaangażowania. Nie chodzi tylko o czas, jaki dana osoba przeznaczała na pracę, chodzi głównie o wpływ na model gry zespołu. Sam Papszun opowiadał o tym, że asystenci z czasem zaczęli go mocno odciążać w wykonywaniu poszczególnych zadań. Był on rzecz jasna twarzą wszystkich pomysłów, był numerem jeden i filarem ze szkoleniowego punktu widzenia. Jeśli jednak nazwiemy Szwargę współtwórcą tego, jak grał Raków, nie miniemy się z prawdą.

Asystenta i pierwszego trenera pewne sprawy, rzecz jasna, różnią. To nie tak, że Michał Świerczewski wybrał Dawida Szwargę, bo ten skopiuje wszystko, co robił Marek Papszun. Właściciel Rakowa Częstochowa wierzy jednak, że nominowanie kogoś, kto od dawna uczestniczył w wielu procesach, które doprowadziły „Medaliki” do mistrzostwa kraju i sprawiły, że Raków gra tak, jak gra, będzie największą gwarancją płynnego przejścia w nową erę. Świerczewski chce, żeby Szwarga drużynę rozwinął, nadał jej swój własny sznyt. Najpierw jednak trzeba zapewnić możliwie najbezpieczniejsze przebrnięcie przez najtrudniejszy od lat okres życia klubu.

W momentach tak wielkich i istotnych zmian rozsądnie jest minimalizować ryzyko totalnej rozsypki. Nie decydować się na zbyt radykalną rewolucję, która mogłaby mocno utrudnić utrzymanie poziomu sprzed czasu rzeczonej zmiany.

Szwarga: Mówili mi, że oglądam za dużo „Ligi+ Extra” [WYWIAD]

Czy Dawid Szwarga będzie dobrym następcą Marka Papszuna?

Nie chcę jednak zabrzmieć tak, jakby wybór Dawida Szwargi był jedyną słuszną opcją. Taką, której nie da się podważyć i która jest wręcz gwarantem sukcesu. No bo nie jest. Dawid Szwarga jest 33-letni trenerem, osobą szalenie kompetentną, ale będzie także debiutantem na trenerskiej ławce. Człowiekiem, który wkroczy w arcytrudną rzeczywistość. On sam zdawał sobie z tego sprawę, gdy mówił mi w wywiadzie:

Reklama

Nie będę zazdrościł ewentualnemu następcy, to będzie musiała być osoba bardzo, bardzo kompetentna, żeby w tych procedurach dobrze funkcjonować.

Owszem, te kompetencje ma, ma także po swojej stronie atut w postaci znajomości klubu oraz metod pracy Marka Papszuna. Nie zmienia to jednak faktu, że człowieka, który zbudował wielkość Rakowa, zastąpi w zasadzie absolutny nowicjusz, który nie zdążył nawet wyrobić sobie takiej marki w swoim regionie, jaką miał Papszun, kiedy Michał Świerczewski decydował się na odważny krok i powierzył mu drugoligowy zespół z Częstochowy.

Nikogo nie zaskoczę, mówiąc, że praca asystenta i pierwszego trenera to mimo wszystko duża różnica. Ale nie chcę mówić o tym ja, bo nie przeżyłem takiego przeskoku. Przeżył go za to Kamil Kuzera, który podczas tego samego zgrupowania, na którym poznawałem filozofię pracy Dawida Szwargi, podzielił się ze mną refleksjami na ten temat:

Dzisiaj wiem, jaka jest różnica między byciem asystentem a pierwszym trenerem, jaka to jest odpowiedzialność. Przede wszystkim ogrom pracy poza treningami. Wszystkie sprawy organizacyjne, rozmowy z piłkarzami. Z punktu widzenia asystenta one czasami wydają się zero jedynkowe, z punktu widzenia trenera, jak poznasz kulisy pewnych rzeczy, już takie nie są. Trzeba wszystko ważyć, żeby nie popełnić błędu, bo wiem, że drużyna ufa, wierzy w sposób pracy, jaki zaproponowaliśmy, ale też wiem, że bardzo łatwo to zaufanie stracić. Zespół czyta, żyje, cały czas oczekuje profesjonalizmu i zdrowego podejścia.

Można twierdzić, że powierzenie drużyny komuś z wewnątrz, wychowywanemu następcy, minimalizuje ryzyko wpadki w pucharach. Trzeba też jednak zauważyć, że zespół otrzymuje ktoś, kto nigdy wcześniej samodzielnie nie zarządzał ekipą, która ma walczyć na kilku frontach, która musi zmierzyć się z silnymi rywalami, bo przecież Raków nie ma jeszcze na tyle dobrego rankingu UEFA, żeby szukać w losowaniach taryfy ulgowej i szansy na spokojny start sezonu.

Szwarga minimalizuje ryzyko? Ok, ale nie gwarantuje sukcesu

Nie da się zmierzyć tego, czy Raków Częstochowa podjąłby lepszą decyzję, zatrudniając trenera doświadczonego. Szkoleniowca, który przerobił już pucharową przygodę, kogoś, kto ma CV ociekające sukcesami — oczywiście jak na polskie warunki — w Europie. Zapewne ocenimy to po fakcie, kiedy już dowiemy się, jak „Medaliki” przebijały się przez kwalifikacje. Ale nawet wtedy będzie to tylko gdybanie. Kiedy Szwarga się potknie, łatwo będzie powiedzieć: błąd, kto inny zrobiłby to lepiej.

Tyle że nigdy się tego nie dowiemy.

Sensu nie będą miały także porównania do Johna van den Broma. Nie zapominajmy, że przecież to już drugi rok z rzędu, kiedy zwycięzca Ekstraklasy musi przystępować do walki o Ligę Mistrzów bez trenera, który sięgał po tytuł. Lech Poznań poszedł drogą doświadczonego, europejskiego szkoleniowca. Drogą, która znalazła happy end w postaci fantastycznej przygody w Lidze Konferencji, ale przecież rozpoczęła się od katastrofy w eliminacjach Ligi Mistrzów. Lanie od Karabachu, dreszczowiec z Vikingurem — królestwo dla tego, kto wtedy przewidziałby, że na koniec wszyscy będą zadowoleni.

Oczywiście Kolejorz był w ciut innej sytuacji, miał mniej czasu na przygotowanie planu B, co jest istotnym szczegółem. Niemniej jednak nie chciałbym, żebyśmy za trzy, cztery miesiące, dyskutowali o tym, czy Raków popełnił błąd, bo to rzecz, której nie zmierzymy. Mogę się podpisać pod tym, że uważam decyzję Michała Świerczewskiego i słowa o tym, że wybór Dawida Szwargi minimalizują ryzyko porażki w Europie, za logiczne i sensowne. Jednocześnie jednak podpiszę się i pod tym, że wybór Dawida Szwargi wcale sukcesu w Europie nie gwarantuje.

Bo decyzje nie muszą być czarne lub białe. Mogą być i takie, i takie. Można przeprowadzić rekrutację nowego trenera zgodnie z logiką, obronić ją mocnymi argumentami, żeby na końcu ponieść porażkę. I wcale nie być przez to postrzeganym jako dyletant, który się skompromitował. Raków postanowił pójść swoją drogą i za to Raków szanuję. Niezależnie od tego, dokąd ich ta droga prowadzi.

CZYTAJ WIĘCEJ O DAWIDZIE SZWARDZE:

SZYMON JANCZYK

fot. Newspix

Nie wszystko w futbolu da się wytłumaczyć liczbami, ale spróbować zawsze można. Żeby lepiej zrozumieć boisko zagląda do zaawansowanych danych i szuka ciekawostek za kulisami. Śledzi ruchy transferowe w Polsce, a dobrych historii szuka na całym świecie - od koła podbiegunowego przez Barcelonę aż po Rijad. Od lat śledzi piłkę nożną we Włoszech z nadzieją, że wyprodukuje następcę Andrei Pirlo, oraz zaplecze polskiej Ekstraklasy (tu żadnych nadziei nie odnotowano). Kibic nowoczesnej myśli szkoleniowej i wszystkiego, co popycha nasz futbol w stronę lepszych czasów. Naoczny świadek wszystkich największych sportowych sukcesów w Radomiu (obydwu). W wolnych chwilach odgrywa rolę drzew numer jeden w B Klasie.

Rozwiń

Najnowsze

Ekstraklasa

Komentarze

10 komentarzy

Loading...