Valencia dociągnęła do karnych, ale to Real awansował do finału!

redakcja

Autor:redakcja

11 stycznia 2023, 23:13 • 4 min czytania

Valencia dociągnęła do karnych, ale to Real awansował do finału!

Gennaro Gattuso i Carlo Ancelotti nie znają się od dziś. Przed laty Rino był wiernym żołnierzem Carletto w Milanie i wspólnie wygrali kilka istotnych tytułów. W tamtych czasach ich relacje wychodziły daleko poza sprawy boiskowe. Dopiero po latach – gdy już Gattuso był trenerem – poróżnił ich temat Napoli. Ancelotti przejął drużynę po Gattuso i narzekał na przygotowanie fizyczne, co uderzyło w dumę młodszego z Włochów. Panowie po fakcie nie rozmawiali ze sobą ponad rok, ale już zdążyli dojść do porozumienia. Dziś w ramach półfinału Superpucharu Hiszpanii uczeń spróbował pokonać mistrza i wywalczyć awans do finału, który uwiarygodniłby pracę trenera Valencii. Jego zespół dzielnie walczył, ale musiał uznać wyższość Realu.

Reklama

Valencia w ostatnim czasie nie była w najlepszej formie, ale to nie mogło stanowić wymówki dla tej drużyny. Przecież teoretycznie dwa dobre mecze dzieliły ją od zdobycia Superpucharu Hiszpanii. Haczyk polegał na tym, że choć mowa o krótkiej drodze do trofeum, to jednak bardzo krętej i wyboistej.

Moment nieuwagi wiele zmienia

Gattuso musiał jakoś zaskoczyć zdecydowanie mocniejszego rywala, ale Valencia miała mnóstwo chwil, gdy grała przewidywalnie dla Realu. Zwłaszcza w ataku pozycyjnym. W kontrach wyglądało to nieco lepiej. Ale no właśnie – czasem coś im też wychodziło. I wtedy zazwyczaj kasował ich Thibaut Courtois jak choćby strzał Edinsona Cavaniego. Tak więc Valencia spisywała się zdecydowanie lepiej niż ostatnio, ale wciąż fajerwerki były ukryte głęboko w szafie.

Reklama

Czy Real był zdecydowanie lepszy? Niekoniecznie. Mecz był dość wyrównany, bo Królewscy nie potrafili docisnąć rywali do ściany i zmusić ich do kapitulacji. Miewali przebłyski Rodrygo, Vinicius i Benzema, ale mogliśmy mieć niedosyt.

Aż do momentu, gdy Benzema został sfaulowany w polu karnym przez Comerta. Jedno dobre zagranie, przyspieszenie i Valencia mocno się pogubiła. Do jedenastki podszedł Francuz i pewnie pokonał Mamardaszwilego.

Nabrali nas i wkopali się w dogrywkę

Logika podpowiadała Valencii, że trzeba odważniej ruszyć na ten Real i jakimś cudem doprowadzić do wyrównania. I to się udało niemal od razu po wznowieniu drugiej połowy. Wystarczyła dobra wrzutka Toniego Lato, drzemka Lucasa Vazqueza i gola zapakował Samuel Lino. Super, bo szybkie wyrównanie dawało nadzieję, że tempo spotkania zostanie podkręcone.

Nic bardziej mylnego.

Spadło. Valencia bez piłki była wciąż brzydka, podobnie jak Real z futbolówką przy nodze. Do tego Królewscy zaczęli się wykruszać. Z kontuzjami schodzili Camavinga, Vazquez i Militao. W przypadku Valencii analogiczna sytuacja wystąpiła w związku z problemami zdrowotnymi Lino, Lato i Almeidy. To miało przełożenie na to spotkanie. Długo, bardzo długo wiało nudą i dopiero w doliczonym czasie gry Real ostro wjechał w pole karne Valencii. Vinicius miał dobrą okazję, ale przekombinował i został zatrzymany przez bramkarza.

Nic nie wpadało do sieci, więc obie strony skazały się na dogrywkę, której ewidentnie nie chcieli.

Już w dogrywce ponownie Gruzin zatrzymał Brazylijczyka. Później wyciągnął też uderzenie Kroosa, a te wszystkie sytuacje zaczęły się brać z prostych błędów Valencii i bardziej zespołowej gry Realu. Ale to były tylko środki doraźne i nietrwałe.

Uczciwie trzeba przyznać, że mieliśmy bardziej mecz bramkarzy niż napastników, bowiem również Courtois ratował swój zespół przed nagłą utratą gola i był najlepszym graczem w swoim zespole. Wyciągnął dwa groźne strzał Frana Pereza z bliskiej odległości, które ktoś inny pewnie by wpuścił.

A więc rzuty karne.

A w nich lepsi okazali się Królewscy, którzy byli bezbłędni. Piłkarze Valencii gorzej znieśli presję. Comert spudłował. Później jeszcze Gaya przegrał pojedynek z Courtois i w ten sposób zmęczony, wręcz zajechany Real Madryt zameldował się w finale Superpucharu Hiszpanii. A meczów będzie tej drużynie jeszcze dochodzić. W lutym już Klubowe Mistrzostwa Świata zatem nogi bolą od samego myślenia o nagromadzeniu spotkań drużyny Carlo Ancelottiego. Dziś przepchnęli mecz, ale nie da się oszukać barier, które ma ludzkie ciało.

Już jutro drugi półfinał – Betis zagra z FC Barceloną, w której będzie mógł zagrać Robert Lewandowski, bo jego zawieszenie nie obejmuje Superpucharu.

Real Madryt – Valencia 1:1 (r.k. 4:2) (1:0)

K. Benzema (k.) 40′ – S. Lino 46′

WIĘCEJ O LIDZE HISZPAŃSKIEJ:

Fot. Newspix.pl

Najnowsze

Reklama

La Liga

La Liga

Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski

Jakub Radomski
54
Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski
La Liga

Zdążył się już pożegnać. Real zablokował jego transfer

Braian Wilma
0
Zdążył się już pożegnać. Real zablokował jego transfer
La Liga

Kolejne miasto powalczy o organizację finału Ligi Mistrzów

Maciej Piętak
2
Kolejne miasto powalczy o organizację finału Ligi Mistrzów
Reklama
Reklama