Southgate znów rotuje i Anglia znów pokazuje siłę. Koniec mistrzostw dla Walii

Damian Smyk

Autor:Damian Smyk

29 listopada 2022, 22:20 • 4 min czytania

Southgate znów rotuje i Anglia znów pokazuje siłę. Koniec mistrzostw dla Walii

Wygląda na to, że Gareth Southgate jest jednym ze szczęśliwszych trenerów na tym turnieju. Kogokolwiek wrzuci do ofensywy angielskiej reprezentacji, ten odwdzięcza się golami i asystami. Z Iranem strzelali gracze z podstawowego składu i zmiennicy. Dzisiaj dorzucił od pierwszej minuty Marcusa Rashforda i ten zagrał koncert. Anglicy nie mieli litości i wysłali Walijczyków na gorzki powrót do domu.

Reklama

Przedziwne było nastawienie Walijczyków na ten mecz. Jasnym było, że muszą powalczyć o zwycięstwo, by w ogóle liczyć się w walce o awans do 1/8 mundialu. Tymczasem od pierwszych minut Bale i spółka grali w trybie „defensywka, spacer, może Anglicy usną i jakoś dotrwamy do 90. minuty”. Jeśli ktoś jest entuzjastą dwuminutowych wymian podań na własnej połowie, to musi nagrać sobie pierwsze 30 minut starcia Anglii z Walią. Maguire, Stones, Shaw i Walker grali sobie między sobą, czekali na pressing Walijczyków, a ci nic.

Do przerwy jedyną groźną akcję wykreował – a jakże – kluczowy rozgrywający Lwów Albionu, czyli Harry Kane. Snajper Tottenhamu posłał piękne prostopadłe podanie do Rashforda, ale ten nie wygrał starcia z Wardem. Z czasem sporo szumu zaczął robić Foden, na coraz wyższe obroty wchodził wspomniany Rashford, rekord zagrań piętą w jednym meczu chciał ustanowić Bellingham, ale do przerwy oglądaliśmy nudne jak flaki z olejem 0:0.

Reklama

Walia – Anglia 0:3. Apatyczni Walijczycy

Doprawdy do teraz nie wiemy, na co liczyli Walijczycy. To nie tak, że oni grali defensywnie – przecież można się zamurować i liczyć na kontry. Sęk w tym, że tych kontr nie było. Zagrali z zaangażowaniem na poziomie „uczeń piątej klasy tydzień po wystawieniu ocen”. Dość powiedzieć, że Gareth Bale do przerwy wykonał – uwaga – cztery podania, z czego – uwaga jeszcze większa – tylko jedno celne. I nie ma się co dziwić, że zjechał do bazy już w przerwie, na drugą połowę nawet nie wyszedł. Generalnie to nie był mecz liderów walijskiej kadry. Davies zagrał koszmarnie, środek pola właściwie nie istniał w kreacji, kilka razy szarpnął James, taś-tasie z dystansu posyłał Allen, nawet Moore nie za bardzo był w stanie wygrywać starcia fizyczne. Obraz nędzy i rozpaczy.

Za to Anglicy po przerwie się rozkręcili. W tryb bestii wszedł Marcus Rashford, który najpierw pięknie przyłożył z rzutu wolnego (chociaż mamy wrażenie, że Ward obroniłby ten strzał, gdyby nie to, że schował się za murem). Następnie zabrał piłkę Daviesowi, ta trafiła do Kane’a, który z kolei wyłożył ją na pustaka do Fodena i było 2:0. Wreszcie już po zmianach Rashford dostał dalekie podanie od Phillipsa, nawinął na proste zwody dwóch Walijczyków i jeszcze raz pokonał Warda.

Wystarczy rzucić okiem na to, jak rozkłada się tych dziewięć goli Anglików na tym turnieju, by zobaczyć, jak szeroką, wyrównaną i silną kadrą dysponuje Southgate. Dzisiaj przecież nawet nie zobaczyliśmy bohaterów meczu z Iranem – Sterlinga czy Saki. Dopiero z ławki weszli Grealish i Wilson, który dołożyli też swoje przy bramkach z tego pierwszego meczu. A Rashford, który z Iranem i USA wchodził na kwadrans z ławki, dzisiaj zaczął mecz w wyjściowym składzie i popisał się dwupakiem z dodatkiem w postaci kluczowego podania.

Kłopot bogactwa w ataku Southgate’a

Sami jesteśmy ciekawi – jakie jest tak naprawdę podstawowe zestawienie tego ofensywnego kwartetu? Pozycja Kane’a jest niepodważalna, ale boki pomocy? Zagrać może tam przecież Rashford, Sterling, Saka, Grealish, Mount, Foden. Niemal każdy z nich może też grać jako ofensywny pomocnik, a dziś tam hasał Bellingham. Na swoje minuty czeka jeszcze chociażby Maddison.

Oj, spory komfort ma selekcjoner Anglików. Dzisiaj po godzinie grania zaczął ściągać z boiska swoich liderów, bo przecież ze strony Walii nie było żadnego zagrożenia. Pickford równie dobrze mógłby wyjść na boisko z dwusetką panoramicznych, leżakiem oraz kapeluszem, a prawdopodobnie Moore i spółka nie daliby rady strzelić gola. Anglia jest zrelaksowana, pewna siebie, a naprzeciw jej stanie Senegal w 1/8 finału.

A Walijczyków czeka podróż do domu. I nawet jeśli byli zadowoleni z samego faktu awansu na mundial po wielu latach przerwy, to te trzy starcia w Katarze nie pozwoliły im na zapisanie zbyt wielu dobrych wspomnień. Dziś oglądaliśmy smutne podsumowanie najgorszej europejskiej drużyny na tych mistrzostwach.

CZYTAJ WIĘCEJ O MISTRZOSTWACH ŚWIATA:

foto. Newspix

Pochodzi z Poznania, choć nie z samego. Prowadzący audycję "Stacja Poznań". Lubujący się w tekstach analitycznych, problemowych. Sercem najbliżej mu rodzimej Ekstraklasie. Dwupunktowiec.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama
Reklama