Gdyby nie on, nie byłoby wielkich LeBrona Jamesa, Michaela Jordana czy Kobego Bryanta. To James Naismith sprawił, że wszyscy oni mogli przejść do historii. Jak to zrobił? Stworzył koszykówkę – sport, który dziś należy do najpopularniejszych na całym świecie. Sam jednak zagrał w basket… dwukrotnie. Nie lubił też rozgłosu, sprzeciwił się więc propozycji, by nazwać nową dyscyplinę jego nazwiskiem. Postawiono więc na basketball, co wiąże się z tym, jak grano pierwszy mecz w jego historii. Początkowo cały sport miał zresztą jedynie służyć rozwojowi fizycznemu młodzieży. A stał się globalnym fenomenem.

Wymyślił koszykówkę, ale sam w nią nie grał. Dziś rocznica śmierci Jamesa Naismitha

Wcale nie z USA

Żeby było śmiesznie – twórca sportu, który najbardziej kochany jest w USA i to Amerykanie grają w niego najlepiej na świecie, sam… nie był Amerykaninem. W trzech czwartych miał szkockie korzenie. Ojciec był szkockim imigrantem, a matka pół-Szkotką i pół-Kanadyjką – to brakująca jedna czwarta. James Naismith urodził się w Almonte, mieście w Quebecu. Był więc Kanadyjczykiem, ale jego dzieciństwo raczej nie przypominało sielanki, z którą czasem kojarzy się ten kraj. Jego rodzice zmarli, gdy miał dziesięć lat (na dur brzuszny), a on sam wraz z dwójką młodszego rodzeństwa trafił pod opiekę babci. U tej spędził ledwie dwa lata, powód był ten sam – śmierć. Dzieci przyjął więc ich wujek.

Dzieciństwo Jamesa – jakkolwiek by to nie brzmiało – było jednak stosunkowo standardowe jak na tamte lata. On sam niczym się raczej nie wyróżniał. Dopiero w szkole średniej się to zmieniło. O ile uczniem James był raczej przeciętnym, o tyle jako sportowiec w wielu dyscyplinach wyrastał nad rówieśników. Sport cenił sobie bardzo, również w wolnym czasie, a już szczególnie zainteresował się nim, gdy rozpoczął studia – na McGill University trenował rugby, gimnastykę, lacrosse i futbol amerykański. W tamtym okresie okazało się zresztą, że uczyć też potrafi się jednak całkiem dobrze. Uniwerek skończył w pierwszej dziesiątce swojej klasy, a stopień naukowy uzyskał z filozofii i języka hebrajskiego.

Brzmi jak coś, czym można się chwalić, prawda? No to dalej było jeszcze lepiej.

Potem trafił do… szkoły teologicznej. I tam zaczęły się drobne problemy, bo mimo że z nauką nie zwolnił – otrzymywał nawet stypendia za różnorakie osiągnięcia – to profesorowie raczej krzywo patrzyli na to, że w dużej mierze nadal poświęcał się sportowi. W oko kłuł ich zwłaszcza lacrosse, uważany za dyscyplinę brutalną i pełną kontuzji. Naismith niewiele sobie jednak z tego robił i nadal wychodził na boisko. Wstąpił też do Young Men’s Christian Association, czyli popularnego Y.M.C.A. – tam szybko dał się poznać jako nie tylko praktyk, ale i teoretyk rozwoju cielesnego. Wdawał się w dyskusje z innymi członkami, sugerował jak można by usprawnić „doskonalenie ciała”.

Przez to trafił najpierw do Massachusetts, a potem Springfield, gdzie istniała międzynarodowa placówka Y.M.C.A. Tam właśnie miała powstać koszykówka.

Kosze po brzoskwiniach

W Springield Naismith był trenerem wychowania fizycznego. Prowadził lekcje dla młodzieży, ale zauważył – co dostrzegali zresztą też jego przełożeni – że liczba możliwych zajęć kurczy się niesamowicie, gdy nadchodzi zima. Latem nie było z tym żadnego problemu – w każdej chwili można było wyjść na boisko, zagrać w lacrosse, rugby czy futbol amerykański. Kiedy robiło się zimno, zostawały właściwie tylko gimnastyka czy kalistenika. Naismitha zachęcono więc, by spróbował znaleźć inne możliwości. Zrobił to, wraz z Lutherem Gulickiem, swoim przełożonym.

Naismithowi, jak potem wspominał, towarzyszyły w jego poszukiwaniach trzy główne założenia, dzięki którym miał nadzieję uczynić potencjalny sport bezpieczniejszym (kilka lat później został zresztą lekarzem i tego typu rozważania towarzyszyły mu długo):

  1. Przeanalizował inne sporty kontaktowe – takie jak piłka nożna, futbol amerykański, hokej czy lacrosse – i zauważył, że bezpieczniejsza będzie duża i stosunkowo miękka piłka. Taką więc wybrał.
  2. Dostrzegł też, że do większości kontaktów z rywalem dochodzi w bezpośrednich starciach przy okazji biegu z piłką lub prób jej odzyskania. Zdecydował więc, że niemożliwe będzie bieganie z piłką w rękach, a legalne będą jedynie podania (późniejszym efektem było powstanie kozłowania).
  3. Uznał też, że oddalenie celu graczy od nich samych, zwiększy bezpieczeństwo. Za najskuteczniejszą metodę obrał zawieszenie go nad ich głowami, bo zmuszało to zawodników do delikatnych, ale precyzyjnych rzutów.

Do tego dopisać wypadałoby by jeszcze fakt, że punkty można było zdobyć u Naismitha w każdej chwili, gracze mogli więc skupić się bardziej na tym, niż na próbach eliminowania przeciwnika. Ogółem zasad spisał ostatecznie trzynaście. I tak powstała koszykówka. Sam jej twórca nie ukrywał, że inspirował się grą dla dzieci, którą w przeszłości bardzo lubił. Zwała się „duck on the rock”, a polegała po prostu na wrzucaniu piłek do pustych koszy czy pudełek. To o znalezienie mu dwóch pudełek poprosił zresztą woźnego. Ten jednak przyniósł dwa… kosze po brzoskwiniach (bez usuniętego dna!). Naismith uznał, że te pasują nawet bardziej, ochrzcił nową grę „Basket Ballem” i wraz ze swymi uczniami rozegrał pierwszy w historii mecz koszykówki. Na raty, bo pierwsze w historii podejście wypadło średnio, zwłaszcza biorąc pod uwagę założenia Jamesa wobec nowego sportu.

– Pierwsza próba skończyła się fiaskiem. Gdy tylko zagwizdałem, chłopcy zaczęli się kopać, uderzać i podcinać. Skończyło się na wielkim zamieszaniu na środku boiska i kilku kontuzjach [swoją drogą w meczu brało udział 18 osób, po 9 na drużynę – przyp. red.] – wspominał po latach Naismith. Dodał więc zasadę o braku biegu z piłką. – To zapobiegło większości starć. Spróbowaliśmy jeszcze raz i tym razem nikt nie doznał urazu. Kartkę z 13 ustalonymi regułami położyłem na platformie instruktora.  

To był grudzień 1891 roku. Nowy sport szybko stał się hitem.

Kiepski trener, wielka postać

Wieści o koszykówce rozchodziły się natychmiastowo. Ledwie miesiąc później w „Triangle”, oficjalnej gazecie Y.M.C.A. opublikowano listę zasad i w nową dyscyplinę zaczęto grać właściwie w całych Stanach Zjednoczonych, szybko stała się też popularna w Kanadzie. A że cała organizacja była międzynarodowa, to dwa lata później uprawiano ją już w co najmniej dwunastu krajach. Naismith unikał jednak przesadnego rozgłosu. Gdy jego uczniowie proponowali, że nowy sport można by ochrzcić „Naismithballem”, sprzeciwił się. Zresztą sam nawet w niego nie grał. Zrobił to tylko dwa razy. W 1892 roku w meczu towarzyskim w Springfield, a sześć lat później w spotkaniu University of Kansas.

To w tym drugim rozwijał własny, autorski program koszykarski. Zresztą właśnie od 1898 roku, wtedy tam przyjechał. Jego podopieczni grali głównie z lokalnymi ekipami – czy to z Y.M.C.A., czy też innymi uczelniami. Swoją drogą okazało się, że James o ile był pomysłowym gościem i dobrym nauczycielem wychowania fizycznego, o tyle trenerem średnim – w sporcie, który sam wymyślił, ma ujemny bilans w roli szkoleniowca (55-60, swoją drogą to jedyny taki trener w historii University of Kansas!). Inna sprawa, że sam prowadził wielu późniejszych trenerów – w tym swojego następcę w Kansas, Forresta Allena.

Choć tu akurat chyba nie wypada oddawać mu zasług – Allena do zostania trenerem ponoć zniechęcał. Ten jednak się uparł, a potem poszło mu tak dobrze, że do dziś jest człowiekiem, którego uważa się za „ojca koszykarskiej trenerki”.

A co z Naismithem? On przeprowadził się do Denver, tam ukończył szkołę medyczną. Został lekarzem, kilka lat później wrócił wraz z żoną do Kansas, tym razem jednak nie w roli trenera koszykówki, a doktora (potem profesora) medycyny. Brał też udział w I wojnie światowej – w swoim pułku był zresztą nawet kapelanem – ale jego oddział nie wyjechał poza USA, a stacjonował przy granicy z Meksykiem. On sam ostatecznie trafił do Francji, jednak w roli sekretarza Y.M.C.A. Gdy wojna i wszystko co z nią związane się skończyło, wrócił do Stanów. W 1926 roku przyjął zresztą nawet amerykańskie obywatelstwo.

Zmarł w 1939 roku, co do dnia 83 lata temu. Trzy lata wcześniej koszykówka zadebiutowała na igrzyskach olimpijskich. Zresztą sam Naismith zjawił się w Berlinie i honorowym rzutem otworzył pierwszy olimpijski mecz tego sportu w historii. Poza tym w swojej zawodowej pracy zajmował się też wspomnianym już bezpieczeństwem w sporcie – był pionierem w zachęcaniu sportowców do noszenia kasków w dyscyplinach kontaktowych, grożących urazami głowy (sam opracował pierwszy taki dla futbolu amerykańskiego). Angażował się też w działania przeciw segregacji rasowej (co zresztą ładnie wpisuje się w dzisiejszy obraz koszykówki) i sam wierdził, że miały na to wpływ jego doświadczenia z czasów I wojny światowej.

Ci, którzy go znali, wspominali, że był cichym, religijnym człowiekiem, który wolał słuchać innych, niż samemu się wypowiadać. Choć gdy już to robił, zawsze znakomicie argumentował swoje stanowisko. Znał się na medycynie, teologii, edukacji fizycznej czy filozofii – z każdej tych dziedzin miał zresztą dyplom uniwersytecki. Jego zasługi doceniono na wiele sposobów – przede wszystkim w czasie igrzysk olimpijskich w Berlinie mianowano go honorowym prezydentem Międzynarodowej Federacji Koszykówki, powstałej ledwie cztery lata wcześniej. Z kolei 20 lat po śmierci do życia powołano koszykarskie Hall of Fame, które nosi jego imię.

Sport, który stworzył, dziś jest znacznie większy, niż ktokolwiek – nawet on sam – mógł to przewidzieć.

Fot. Wikimedia/D. Gordon E. Robertson

Czytaj więcej o koszykówce: 

Weszło
30.01.2023

Powrót do przyszłości. Neapol znowu ma prawo czuć się wielki

Czy to ptak? Czy to samolot? Nie! To supernapastnik – Victor Osimhen, który w masce ochronnej prowadzi Napoli po mistrzostwo Włoch, a w niedzielę pomógł mu w tym superrezerwowy – Giovanni Simeone.Neapol od dziesiątek lat żyje przeszłością i nic dziwnego, skoro o teraźniejszości najczęściej szkoda nawet gadać. Po cudownych latach świetności miasta, w pewnym momencie historii jednego z największych i najpiękniejszych w Europie, pozostały wspomnienia. XX wiek to bieda i rozczarowanie. II wojna światowa. Cholera. Trzęsienie ziemi. Mafia. […]
30.01.2023
Weszło
29.01.2023

Jak oddać 20 strzałów i zremisować 0:0? Niedzielny wykład Realu Madryt

W niedzielny wieczór na Estadio Santiago Bernabeu zobaczyliśmy interesujący wykład. Gospodarze pokazali wszystkim, że można oddać mnóstwo strzałów na bramkę przeciwników, przeważać przez większość spotkania, a i tak bezbramkowo zremisować. Wystąpienie ciekawe, interesujące, ale z pewnością niepotrzebne w sytuacji Królewskich.Kubo pokazał, że dużo potrafiDziś faworyt był oczywisty i nikt nie mógł mieć co do tego wątpliwości. Z tego względu Real Sociedad przystępował trochę w roli drużyny, która przy dobrych wiatrach może miło się rozczarować. […]
29.01.2023
Suche Info
29.01.2023

Nicolo Zaniolo chce odejść z AS Romy

Szykuje nam się kolejny sensacyjny transfer na sam koniec zimowego okienka. Dyrektor sportowy AS Romy Tiago Pinto potwierdził, że Nicolo Zaniolo chce odejść z klubu.Zaniolo kilka lat temu został okrzyknięty jednym z największych talentów włoskiej piłki. Niestety jego rozwój poważnie zahamowały kontuzje, więc kariera nie do końca potoczyła się tak, jakby sobie tego życzył. Jednak w obecnym sezonie zdrowie mu dopisywało i pozwoliło rozegrać 17 spotkań […]
29.01.2023
Suche Info
29.01.2023

Walerian Gwilia na wylocie z Rakowa

Wygląda na to, że to koniec przygody Waleriana Gwilii w Rakowie Częstochowa. Janekx89 poinformował na Twitterze, że lider Ekstraklasy jest blisko rozwiązania kontraktu z reprezentantem Gruzji. Gwilia zdecydowanie nie może uznać pobytu w Częstochowie za udany. 28-latek trafił do Rakowa w sierpniu 2021 roku i nie spełnił oczekiwań. Jeszcze w poprzednim sezonie Marek Papszun dość często korzystał z jego usług, ale w tym obecnym sytuacja znacznie się zmieniła. Gruzin rozegrał jak do tej pory cztery spotkania, […]
29.01.2023
Suche Info
29.01.2023

Jagiellonia porozumiała się z Udinese ws. transferu Kowalskiego

Wygląda na to, że kolejny młody talent opuści Ekstraklasę. Według Tomasza Włodarczyka Jagiellonia Białystok porozumiała się z Udinese w sprawie transferu 17-letniego Mateusza Kowalskiego.Utalentowany napastnik pokazał się szerszej publiczności w lipcu, kiedy to zdobył bramkę w wygranym 2:0 meczu z Piastem Gliwice. Była to jego pierwsza bramka w pierwszym meczu rozegranym na poziomie Ekstraklasy. 17-latek nie utrzymał jednak formy strzeleckiej i na ten moment ma na swoim koncie dwa trafienia w tym […]
29.01.2023
Suche Info
29.01.2023

Media: Marc Gual może trafić do Legii Warszawa

Wygląda na to, że Legia Warszawa szykuje prawdziwą bombę na letnie okienko transferowe. Z informacji przekazywanych przez Bartosza Ignacika z Canal + wynika, że drużynę Wojskowych ma zasilić Marc Gual.Dyrektor sportowy Legii Jacek Zieliński już od dłuższego czasu usilnie poszukuje środkowego napastnika z prawdziwego zdarzenia. Mówiło się już o wielkich powrotach Tomasa Pekharta czy Aleksandra Prijovicia, ale jak do tej pory nic z tego nie wyszło. Nowy snajper ma trafić na Łazienkowską dopiero latem.Według Bartosza […]
29.01.2023
NBA
29.01.2023

Fantastyczny mecz Sochana! Rekord Polaka w NBA

Jeremy Sochan zaliczył zdecydowanie najlepszy występ w dotychczasowej karierze w NBA. W starciu z Phoenix Suns zdobył 30 punktów i zapisał się w historii swojego klubu, a nawet… całej ligi. Jego San Antonio Spurs przegrali jednak po dogrywce, 118:128. Progres, jaki zalicza Jeremy Sochan, widać gołym okiem. Z meczu na mecz Polak wygląda coraz lepiej. Podkreślić trzeba tu jego wiarę we własne umiejętności – Jeremy żadnego rywala się […]
29.01.2023
Suche Info
26.01.2023

14 punktów Sochana nie uchroniło San Antonio Spurs przed porażką

Jeremy Sochan w ostatnich dniach zadziwia regularnością. Nasz rodzynek w NBA w czterech poprzednich spotkaniach zdobywał odpowiednio 15, 16, 16 i 18 punktów. Jak na pierwszoroczniaka, to bardzo dobre liczby, chociaż przełożyły się one na zaledwie jedno zwycięstwo San Antonio Spurs – z Brooklyn Nets, którzy zagrali bez swoich liderów, Kevina Duranta i Kyrie Irvinga. Tym razem Ostrogi mierzyły się z sąsiadami w tabeli Konferencji Zachodniej – Los […]
26.01.2023
Suche Info
24.01.2023

Świetny Sochan nie uchronił Spurs przed porażką

Im dalej w sezon, tym lepiej wygląda ofensywna gra Jeremy’ego Sochana. Polak był drugim najlepszym strzelcem Spurs w meczu z Portland Trail Blazers, ale nie uchronił swojej drużyny przed porażką. Gospodarze poniedziałkowego starcia triumfowali 147:127.Sochan nie tylko wyróżniał się w zdobywaniu punktów, ale pokazał umiejętność kreacji gry. Jego statystyki przedstawiały się tak: 18 oczek (5/11 z gry, 2/2 za trzy, 6/8 z osobistych), 6 zbiórek, 4 asysty, blok i strata. […]
24.01.2023
Suche Info
21.01.2023

Sochan łapie rytm. Kolejny udany występ Polaka w NBA

San Antonio Spurs przegrali z Los Angeles Clippers 126:131, ale Jeremy Sochan ponownie nie może mieć sobie wiele do zarzucenia. Polak był skuteczny, a także grał efektownie, popisując się trzema wsadami.Drużyna Gregga Popovicha nie miała łatwego zadania, bo Clippers muszą czuć się zmotywowani w walce o dobrą pozycję przed playoffami. Co też nie jest oczywiste: do meczu ze Spurs przystąpili w miarę kompletnym składzie. Trener Tyronn Lue miał do dyspozycji swoje […]
21.01.2023
NBA
18.01.2023

Spurs wygrali z Nets, a Sochan powalił rywala. Dosłownie

Osłabieni brakiem dwóch najważniejszych zawodników Brooklyn Nets ulegli w nocy San Antonio Spurs. Ekipa Jeremy’ego Sochana wygrała 106:98, a Polak przy okazji pokazał, że nie pęka w starciach z bardziej doświadczonymi rywalami. Nawet gdy chodzi o… zapasy. Jeremy Sochan rozegrał w tym spotkaniu naprawdę udane zawody… choć głównie w pierwszych dwóch kwartach. To wtedy rzucił 16 punktów i taki dorobek utrzymał do końca spotkania. Do tego – w ciągu 26 […]
18.01.2023
NBA
16.01.2023

Dobry mecz Sochana, ale Spurs przegrali z Kings

Jeremy Sochan w meczu z Sacramento Kings był bliski double-double i zaliczył niezły występ. San Antonio Spurs przegrali jednak spotkanie 119:132 i była to ich piąta porażka z rzędu. Trzy z czterech kwart całego meczu były bardzo wyrównane. Poza trzecią – w niej Kings wygrali 39:26 i właściwie ustalili wynik, bo ostatecznie zwyciężyli właśnie trzynastoma punktami. Spurs w grze brakowało przede wszystkim skuteczności Keldona Johnsona. Lider Teksańczyków […]
16.01.2023