Środek? Ludzie, tu nikogo nie ma! Polska, biało-czarni

Mateusz Janiak

25 listopada 2022, 16:11 • 4 min czytania

Reklama
Środek? Ludzie, tu nikogo nie ma! Polska, biało-czarni

Nie ma środka. Ani w naszej reprezentacji, ani w rozmowach o niej. W tej pierwszej, bo Grzegorz Krychowiak najlepiej robi, kiedy unika piłki. W tych drugich, bo albo jest się za, albo przeciw. Nie wolno być pomiędzy. Nie ma szarości. Polska, biało-czarni!

Reklama

Nie podobał ci się występ kadry z Chile albo Meksykiem? Że co, za dużo długich piłek? Nie pasuje ci, że najczęściej podającym do Roberta Lewandowskiego okazał się Wojciech Szczęsny? Że 74% dograń naszego bramkarza leciało na ponad 36 metrów i to zdecydowanie największy odsetek w turnieju?

Wszystko jasne. Zwariowałeś. Chciałbyś tiki-taki. 1000 podań, posiadanie przygniatające, najlepiej już na rozgrzewce zabrać rywalom wszystkie piłki, żeby się niepotrzebnie nie przyzwyczajali. Pewnie w ogóle idealnie jakby Paulo Sousa wrócił i generalnie jesteś przeciwko swojej reprezentacji.

Doceniasz defensywę i zachowanie czystego konta z wyżej notowanym przeciwnikiem? Że Meksyk zagrał w ataku, jak zagrał, bo na tyle mu pozwoliliśmy? Że może ci się taki styl nie podoba, ale jednak w XXI wieku pierwszy raz nie dostaliśmy łomotu w pierwszym meczu mundialu?

Już wszystko wiadomo. Bronisz Czesława Michniewicza, bo to twój kumpel. Względnie kumpel kumpla. Ewentualnie masz w tym jakiś interes. Ktoś ci to zlecił. W najlepszym wypadku – zwyczajnie się nie znasz.

Reklama

Albo miliony podań, albo laga na Robercika. Albo Sousa, albo Michniewicz. Albo jesteś za, albo przeciw. A coś pomiędzy? W środku? Nie wolno! W środku rozejrzyj się w prawo i lewo, a powiesz jak Najman: – Ludzie, tu nikogo nie ma…

Dychotomiczne postrzeganie świata polega na uwypuklaniu dwóch skrajnych możliwości i odrzucaniu wszystkiego, co pośrednie. Uproszczenie rzeczywistości to cecha współczesności. Musi być jak najmniej skomplikowana, więc ci ze skrajnymi poglądami albo ciągną do siebie, albo pchają w ramiona tych drugich. Dlatego w środku nikogo nie powinno być. Biel i czerń starają się zalać szarość. – Polska, biało-czerwoni! – wrzeszczy się od dawna, ale bardziej prawdziwie byłoby inaczej. Polska, biało-czarni.

Ale tak naprawdę w środku jest życie.

Reklama

Nie, nie wspominam z rozrzewnieniem spotkania z Meksykiem. Według mnie pomylono piłkarską prostotę z prostactwem. U podstaw tego, cośmy zobaczyli, leżał futbol, tyle że niestety cholernie głęboko pogrzebany. Ale to nie znaczy, że oczekuję od naszych grania niczym Hiszpania. Nie proszę o powrót Sousy. Nie błagam o najbardziej ofensywny skład z możliwych. Po prostu między antyfutbolem z wtorku a dziurawą defensywą z czasów Portugalczyka znajduje się całe mnóstwo stanów pośrednich. Nawet jeśli to się komuś nie podoba.

Pamiętam fragment felietonu Antoniego Słonimskiego (XX-wieczny poeta, Skamandryta, warto znać) z 1938 roku. Ten Słonimski przywołał proces rozwodowy z Anglii, w którym pewnego lorda oskarżyła jeszcze aktualna żona o to, że przez dwa lata się do niej nie odezwał. Arystokrata bronił się tym, że ta… o nic go nie pytała.

Dzisiaj coraz rzadziej ktoś pyta, bo każdy wie swoje i wie, co myślisz po twoich kilku zdaniach, ale mimo wszystko apeluję – ludzie wszystkich szarości, łączmy się! Nie bądźmy jak ten lord, nie milczmy, w naszym wypadku zahukani przez biało-czarnych. Pokazujmy, że można stać w różnych miejscach, niekoniecznie na barykadzie z jednymi albo drugimi. Zbuntujmy się przeciw coraz bardziej radykalizującemu się światu.

Piłka nożna zawsze była odbiciem epoki i miejsca. W XIX wieku w Wielkiej Brytanii grano agresywnie, skupiano się na zastraszeniu przeciwnika, bo wyrastała z potrzeby hamowania żądzy seksualnych zawodników. Nie miała prawa być finezyjna. W przesiąkniętym buntem Amsterdamie wyrósł Ajax, który wywrócił do góry nogami wszystkie zasady i powstał „futbol totalny”. Przecież w tamtym czasie w Niderlandach pisano też o „totalnej urbanizacji”, „totalnym środowisku” i „totalnej energii”. W Kijowie – ówczesnej stolicy radzieckiego przemysłu komputerowego – inżynier Walerij Łobanowski zaczął traktować drużynę piłkarską jako system złożony z podsystemów i stworzył niesamowite Dynamo. 

Reklama

Dzisiaj globalizacja sprzyja zatarciu stylów, kiedyś typowych dla konkretów krajów, a przy okazji zmieniła sposób rozmów o piłce. W świecie przeciwieństw wciąż zmusza się nas do wyborów. Opowiedzenia się po jednej ze stron. Wykształcenia opinii. Klarownej postawy. Ale nie dajmy się zwariować. Nie ma tylko bieli i czerni. Nie i już.

CZYTAJ WIĘCEJ O MISTRZOSTWACH ŚWIATA:

foto. Newspix

Reklama
Mateusz Janiak

Rocznik 1990. Stargardzianin mieszkający w Warszawie. W latach 2014-22 w Przeglądzie Sportowym. Przede wszystkim Ekstraklasa i Serie A. Lubi kawę, włoskie jedzenie i Gwiezdne Wojny.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany

Mikołaj Duda
0
Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany
Ekstraklasa

Angel Rodado zagra dla… reprezentacji Polski? „To byłby zaszczyt”

Mikołaj Duda
11
Angel Rodado zagra dla… reprezentacji Polski? „To byłby zaszczyt”

Felietony i blogi

Reklama
Ekstraklasa

Legendy usuwają się w cień? Przykro się patrzyło [KOZACY I BADZIEWIACY]

Mikołaj Duda
19
Legendy usuwają się w cień? Przykro się patrzyło [KOZACY I BADZIEWIACY]