Gdy około 80. minuty wychodzę z centrum prasowego, w moją stronę kieruje się katarski tłum. Mężczyźni w białych tunikach, nazywanych thobe, oraz chustach, to już ghutra lub szemagh. Kobiety z kolei w czarnych tunikach, czyli abajach, oraz chustach zakrywających włosy – hidżabach. Każdy Katarczyk ubrany jest tak samo. Strój narodowy to dla niego strój, który nakłada na co dzień. Nikt nie wyobraża sobie, by złamać tę tradycję. Bo tradycja jest dla Katarczyków niezwykle ważna.

Białek z Al-Khor: Infantino? Drugi po Allahu

Gdyby w ich tradycje wpisywała się piłka nożna, zapewne nie wyszliby ze stadionu Al-Bayt przed czasem. A przynajmniej nie tak tłumnie. Na dziesięć minut przed końcem meczu trybuny świeciły już pustkami. To surrealistyczny widok dla każdego, kto wychował się na mundialach, wieszał plakat grubego Ronaldo nad łóżkiem, zrywał się ze szkoły wcześniej, by obejrzeć mecz z Koreą w 2002 roku. Piłka nożna nie ma w Katarze jednak żadnej tradycji, co widać nawet w tak drobnych sytuacjach jak przedwczesne opuszczenie stadionu. Katarczycy najpierw kupili sobie mundial, a później spróbowali zadbać o to, by futbol stał się popularny, a reprezentacja odnosiła sukcesy. To pierwsze – względnie się udało. Na meczu z Ekwadorem pojawiło się podobno 67 tysięcy widzów (tak mówił spiker, a przecież obiekt w Al-Khor pomieści oficjalnie 60 tysięcy fanów). To drugie – niekoniecznie. Katarska drużyna wyglądała wczoraj jak po 14-godzinnej zmianie na budowie za głodową stawkę bez możliwości zrobienia sobie przerwy.

To porównanie to oczywiście przypadek.

Gdy kupujesz mundial za ogromne miliardy, a potem mówisz obywatelom swojego kraju: „słuchajcie, ta piłka nożna to świetna rozrywka, a do tego dzięki niej nasza pozycja na świecie jeszcze bardziej urośnie”, w dwanaście lat nie stworzysz społeczeństwa, które z głowy wymieni dziesięciu laureatów „Złotej Piłki”. Katarczycy nie wychowali się z plakatami piłkarzy nad łóżkiem, ich kluby niewiele znaczyły na arenie międzynarodowej, nie mieli piłkarzy, którzy pobudzali wyobraźnię. Choć liga rozpoczęła granie w 1972 roku, trybuny na niej do dziś świecą pustkami. Reprezentacja nigdy nie dostała się na mundial i pewnie tym razem też by na nim nie zagrała, gdyby sama go nie organizowała. Choć to nie tak, że Katarczycy nic nie osiągnęli w piłce. W 2019 roku wygrali Puchar Azji. Ale czy to oznacza, że są już – w wymiarze społecznym – piłkarskim krajem? No nie. Wychodzenie przed końcem to brak kultury. Tej piłkarskiej.

***

Po mediach społecznościowych krążą różne paragony grozy. Dwie cole, dwie wody – 18 riali, 22 złote.

Jak na stadionowe ceny – jest dobrze.

***

Katarczycy nie zabierają na stadion szalików czy innych gadżetów. Doping tworzą jednolicie ubrani na bordowo kibice, którzy wyuczyli się pieśni, wyuczyli się gestykulacji, prezentują je jakby od linijki.

Nie reagują żywiołowo na to, co dzieje się na boisku – choć też nie mają ku temu zbyt wielu powodów. Wrzawa na stadionie Al-Bayt podniosła się tylko dwa razy. Gdy sędziowie odwołali gola w pierwszych minutach meczu i chwilę wcześniej, gdy na scenę wszedł Gianni Infantino.

Czy prezydent FIFA cieszy się w Katarze statusem drugiego po Allahu? Nie wiem, ale nie jest to teza, której nie dałoby się obronić. Gdy prześladowany kiedyś przez kolor włosów działacz pojawia się przed meczem na telebimie, ludzie szaleją. W żadnym innym miejscu na świecie łysy z FIFA nie spotkałby się z tak entuzjastycznym odbiorem. – Witamy w naszym domu – mówi po hiszpańsku, inaugurując mundial, a później powtarza to samo hasło po angielsku. Istotne jest tu zwłaszcza jedno słowo. W naszym domu. Naszym. Szkoda, że nie poszedł o krok dalej – hasło „it’s coming home” brzmiałoby w tych okolicznościach iście wybornie.

Może jednak rację ma Sepp Blatter, który sugeruje, że Infantino chce przenieść siedzibę FIFA do Dauszy?

Trochę cieszy, że nasz piłkarski dom wyposażony jest już w porządne ręczniki. Oczywiście – cały Katar zagrał katastrofalnie, w pierwszej połowie w zasadzie nie wyściubił nosa poza swoją połowę. Występ Al Sheeba, bramkarza, daje nam kolejną nadzieję na mecz z Arabią – przecież w jej bramce również stanie gość, który nie daje żadnej pewności, grający na co dzień w drugiej lidze saudyjskiej.

***

Konferencja prasowa. Katarscy dziennikarze chyba nie istnieją. Po najważniejszym meczu w historii kraju na spotkaniu ze szkoleniowcem nie padło żadne pytanie od lokalnych mediów.

Ekwadorczycy wypytali o wszystko, co chcieli.

Nawet Irakijczyk zadał pytanie.

Katarczycy? Ani nie pytali, ani za bardzo nie było ich na sali.

***

Przez cały dzień najbardziej niepokoiło mnie to, że wszystko podczas tych mistrzostw świata jest takie łatwe.

Odbiór akredytacji? Trzy minuty czekania, a bardziej doświadczeni koledzy podpowiadali, że na niektórych turniejach były to i trzy godziny. Dojazd do centrum medialnego? 11 złotych Uberem, który podjeżdża błyskawicznie. Samo centrum medialne? Budynek, jakiego na tego typu imprezach jeszcze nigdy nie było (wkrótce wam go opiszę dokładniej). Dojazd na stadion Al-Bayt, który znajduje się 40 kilometrów na północ od Dauszy? Zanim człowiek pomyślał, jak tam dotrzeć, już miał pod nosem dedykowany dla mediów żółty autobus, darmowy, który odjeżdża co sześć minut.

Chciałbym, żeby coś poszło nie tak, no bo co – mam jak ten dureń opisywać wszystko w samych superlatywach?

Idea autobusów co sześć minut z przeróżnych zakątków Dauszy wyglądała świetnie. Organizatorzy nie przewidzieli jednak, że gdy te wszystkie autobusy spotkają się pod stadionem, stworzą korek większy niż lista grzeszków Gianniego Infantino. Drogę pod stadion przemierzamy więc w trzydzieści minut. W korku pod stadionem stoimy kolejne 1,5 godziny, przez co prawie przepada mi wejściówka na mecz. System akredytacyjny FIFA ma nieubłagane zasady – jeśli nie pojawisz się na stadionie dwie godziny do meczu, twój bilet przepada i dostaje go ktoś inny z listy oczekujących. Na szczęście w tym roku po roku organizatorzy wprowadzili opcję „hold ticket”, dzięki której możesz przytrzymać swoją wejściówkę, podając powód spóźnienia. 

Wielu dziennikarzy skorzystało z tej opcji. Wszyscy z nich z tego samego powodu.

Drodze na stadion towarzyszą miłe okoliczności.

Jest siedemnasta, do meczu dwie godziny, a w autokarze trwa chaos. Kierowca nie wie, gdzie nas wysadzić. Stoimy w korku. On zawraca. Znowu stoimy w korku. W końcu zatrzymuje się w randomowym miejscu, na środku ulicy, i każe wyjść z pojazdu. Gdzie jest wejście dla mediów? Obsługa pokazuje na biały barak, w którym musimy przepuścić przez taśmę nasz ekwipunek. Kładę więc plecak i kamerę, pokazuję co w środku, idę dalej.

– Plecak czy kamera? Co nie przeszło kontroli? – pyta mnie zza lady pracowniczka.

– Słucham?

– Jednej z tych rzeczy nie możesz zabrać na stadion, zostawisz w naszym depozycie. Nie powiedzieli ci?

– Nie rozumiem.

Przyszła kolejna pracowniczka, a za nią ochroniarz, który podczas kontroli zgłosił, że w moim plecaku znajduje się niedozwolony przedmiot, więc nie mogę wejść z nim na stadion. Tym niedozwolonym przedmiotem okazała się butelka z napojem. Zaproponowali, że mi ją zabiorą, schowają w depozycie, a ja dostanę karteczkę z napisem „cola”, dzięki której po meczu będę mógł odebrać swój napis z depozytu. Gdy już chcę odchodzić, wpadają na pomysł, że z kamerą nie mogę wejść na stadion. – Jestem dziennikarzem, potrzebuję jej – kontruję. – Nie możesz jej używać – twierdzą. Po minutowej przepychance okazuje się, że źle nas pokierowano. To nie jest wejście dla mediów, a depozyt dla kibiców. Wychodzę, szukam dalej. 

Już na stadionie, drukując bilet w specjalnym automacie, opcja „hold ticket” nie chce zadziałać. Jeden z pracowników tłumaczy, że to nowy system i prawdopodobnie się zawiesił. Próbuję raz jeszcze po kilku minutach. I znowu. I znowu. Udaje się dopiero za którąś z kolei próbą. W końcu udaje mi się dotrzeć na trybunę prasową.

Wiele rzeczy tego dnia nie działało. Może dlatego, że Katarczycy jeszcze nigdy nie organizowali takiego meczu?

Nieee, na pewno nie.

Cieszę się jednak, że można ponarzekać. Katarczycy wcale nie zorganizowali perfekcyjnego turnieju. Zgodnie z tym, co pisałem wczoraj, każdy powód, by nie popadać w zachwyt na tą imprezą, jest warty docenienia. 

WIĘCEJ KORESPONDENCJI Z KATARU: 

Fot. Jakub Białek

Prasówka
28.11.2022

PRASA. Matthaus: Gdybyście tak zagrali z Meksykiem, już mielibyście awans

„Fakt” koronuje Czesława Michniewicza, „Sport” daje dziesiątkę Wojciechowi Szczęsnemu, Lothar Matthaus docenia poprawę w grze Polaków. Prasa wciąż żyje meczem z Arabią Saudyjską. Sport Oceny za mecz Polska – Arabia Saudyjska. Wojciech SZCZĘSNY – 10 W zasadzie zabrakło skali, by ocenić to, co zrobił w tym spotkaniu. Sytuacja przy rzucie karnym to bezapelacyjnie kandydatura numer jeden do interwencji mundialu. I nie ma znaczenia, że gdyby dobitka Saudyjczyka była celna, […]
28.11.2022
Suche Info
28.11.2022

Michniewicz: Z Argentyną nie da się zagrać na 0:0

Sztab reprezentacji Polski intensywnie szykuje się już do meczu z Argentyną, który zdecyduje o naszych losach w grupie C mundialu. Czesław Michniewicz zapewnia, że nie będziemy się cały czas murować.  – Nie chcę mówić o stylu. Dużo już o tym się nasłuchaliśmy. Na pewno nie zagramy  na 0:0, bo z Argentyna nie nie da się tak zagrać. To jeden z kandydatów do mistrzostwa świata i zawsze znajdą się sytuacje, żeby coś w meczu strzelić. Obrona to ważna rzecz, ale chcemy też zdobywać […]
28.11.2022
Weszło
27.11.2022

STAN MUNDIALU #8 – NIEMCY GRAJĄ DALEJ, KANADA ODPADA

Stan Mundialu i kolejne mecze do omówienia! Zapraszają Wojciech Kowalczyk, Mateusz Janiak, Michał Kołkowski i Paweł Paczul.
27.11.2022
Mistrzostwa Świata 2022
27.11.2022

Niemcy remisują z Hiszpanią i zwiększają swoje szanse

Jeden punkt po dwóch meczach to na pewno nie jest szczyt marzeń Niemców, tym bardziej że nie są przecież całkowicie zależni od siebie – oczywiście muszą ograć Kostarykę, ale istnieją kombinacje wyników Japonii i Hiszpanii, które nieco komplikują im sprawę. Niemniej biorąc pod uwagę to, że jeszcze przed 83. minutą mieli tych punktów zero, a swoją pozycję cholernie trudną, to i tak muszą się cieszyć. HISZPANIA – NIEMCY 1:1. MISTRZOSTWA ŚWIATA 2022 Można […]
27.11.2022
Suche Info
27.11.2022

Derby Izmiru przerwane, bo kibic zdzielił bramkarza chorągiewką [WIDEO]

Nie, to nie pomyłka w tytule. Autentycznie fan Goeztepe wtargnął na murawę, wyciągnął chorągiewkę z rogu, zabiegł od tyłu Ozana Oezenca z Altay i dwukrotnie uderzył. Mecz – oczywiście – przerwano. Zadyma wisiała w powietrzu od początku, grę wstrzymano przed upływem 20 minut, bo jedni kibice obrzucili drugich środkami pirotechnicznymi i byli ranni. Na boisko wjechały dwie karetki, rozpoczęto udzielanie pomocy i właśnie w tamtym momencie jeden z widzów nie wytrzymał. Wyrwał chorągiewkę […]
27.11.2022
Suche Info
27.11.2022

Książę Arabii Saudyjskiej o porażkę z Polską obwinia sędziego

Według księcia Arabii Saudyjskiej Abdula Rahmana Bin Mosaada Zielone Sokoły poniosły porażkę z Polską 0:2 z powodu błędów arbitra. Saudyjski książę swoje stanowisko przedstawił na Twitterze. – Reprezentacja Arabii Saudyjskiej mimo dzisiejszej niezasłużonej przegranej rozegrała dwa efektowne mecze i moim zdaniem pod względem zaprezentowanego poziomu to nasz najlepszy występ w mistrzostwach świata. Sędzia powinien wyrzucić w pierwszej połowie polskiego obrońcę z boiska, tak samo w drugiej. […]
27.11.2022
Mistrzostwa Świata 2022
27.11.2022

Niemcy remisują z Hiszpanią i zwiększają swoje szanse

Jeden punkt po dwóch meczach to na pewno nie jest szczyt marzeń Niemców, tym bardziej że nie są przecież całkowicie zależni od siebie – oczywiście muszą ograć Kostarykę, ale istnieją kombinacje wyników Japonii i Hiszpanii, które nieco komplikują im sprawę. Niemniej biorąc pod uwagę to, że jeszcze przed 83. minutą mieli tych punktów zero, a swoją pozycję cholernie trudną, to i tak muszą się cieszyć. HISZPANIA – NIEMCY 1:1. MISTRZOSTWA ŚWIATA 2022 Można […]
27.11.2022
Mistrzostwa Świata 2022
27.11.2022

Chorwaci jeszcze żyją i mają się dobrze. Kanada ich nie roz****ła

– Kanadyjska małpo, ja jeszcze żyję – zapewne takie słowa wypowiedzieliby Chorwaci, gdyby tylko znali twitterowe poczynania jednego z kontrowersyjnych byłych działaczy PZPN. Niestety raczej nie mają pojęcia o jego istnieniu, więc wystarczy, że przemówili na boisku. Spora część opinii publicznej zaczynała dochodzić do wniosku, że reprezentacja Chorwacji powoli się kończy i wicemistrzowie świata są już tylko mglistym wspomnieniem. Wszyscy byli zauroczeni młodą, krzepką i pełną fantazji kadrą Kanady, której pary […]
27.11.2022
Weszło
27.11.2022

Już nie laga, a dalekie podanie. Jak Michniewicz wyciągnął wnioski i wykorzystał „efekt Lewego”?

Po meczu reprezentacji Polski z Meksykiem spadła na biało-czerwonych zasłużona krytyka. Czesław Michniewicz mówił, że „nie nauczy gry w piłkę zawodników w trzy dni”. Ale kadra przeszła częściowe przeobrażenie. Owszem, graliśmy z zespołem o niższej jakości od Meksyku, natomiast modyfikacja taktyki oraz sposobu grania okazała się strzałem w dziesiątkę. Choć znów dostaliśmy potwierdzenie na to, że droga dominacji oraz kontroli nie jest dla nas. Tak, krytykowałem sposób gry reprezentacji w starciu z Meksykiem. I nadal […]
27.11.2022
Mistrzostwa Świata 2022
27.11.2022

Lwy Atlasu zaryczały z pełną mocą! Belgia ofiarą

Reprezentacja Maroka gdzieniegdzie była typowana na czarnego konia mundialu w Katarze i nie ma wątpliwości, że jak najbardziej są ku temu podstawy. Lwy Atlasu już przeciwko Chorwacji sprawiły dobre wrażenie, a dziś z Belgią zaryczały z pełną mocą. Czerwone Diabły nie miały zbyt wielu argumentów, żeby im się przeciwstawić.  Marokańczycy mieli prawo przystąpić do meczu lekko rozkojarzeni. Już po odegraniu hymnów okazało się, że ich podstawowy bramkarz Bono nie będzie w stanie wystąpić. Z marszu […]
27.11.2022
Weszło
27.11.2022

Białek z Kataru: Kawaii po zwycięstwie, kawaii po porażce

– Może to, że często malujemy sobie flagę na policzkach? – zastanawia się młoda Japonka, gdy pytam ją w kolejce do wejścia na Ahmad bin Ali Stadium o zachowania typowe dla japońskiej kultury kibicowania. – Gdzie jest więc twoja flaga? – pytam w kontrze i po chwili dociera do mnie, co zrobiłem. Zupełnie niepotrzebnie wprowadziłem ją w zakłopotanie, po którym usłyszałem „I’m sorry”. Gdyby chciała mnie przepraszać w języku japońskim, miałaby do wyboru dwadzieścia różnych słów […]
27.11.2022
Weszło
27.11.2022

Wojtek, to była twoja chwila prawdy

Życie to tylko chwile, a w sobotę była chwila prawdy Wojciecha Szczęsnego. Chwila, w której wreszcie pokazał prawdziwego siebie. Chwila, w której w ważnym momencie nareszcie był wielki. Chwila, która zmieni jego obraz w świadomości kibiców reprezentacji, czyli tak naprawdę większości Polaków. 1929 rok, Madryt. Podczas jednej z obfitych, szczodrze podlanych kolacji Ernest Hemingway pojadł obficie i popił szczodrze. Wspaniały wieczór, jeden z wielu. Tak trzeba żyć! Jednak żarcie i alkohol uśpiły […]
27.11.2022
Liczba komentarzy: 4
Subskrybuj
Powiadom o
guest

4 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
KSG
KSG
6 dni temu

W Polsce za te napoje trzeba zapłacić ponad 30 złotych na meczu eklapy.

Todzik
Todzik
6 dni temu

Fajne artykuły w końcu do poczytania ale zdecydowanie za krótkie za tą serię brawo

Jeden ( dawniej Nie Byłem Robotem )
Jeden ( dawniej Nie Byłem Robotem )
6 dni temu

Te ichniejsze laski to aby wolno fotografować ?

Pasta
Pasta(@pasta)
6 dni temu

Sie zastanawialem kto pije cole, no i juz wiem