Są na czołówkach sportowych gazet. I nie tylko sportowych. Nie mogą spokojnie wyjść na obiad, bo w mieście kibice zaczepiają ich na każdym kroku. Rozdają autografy, pozują do zdjęć. W pół roku potrafią zarobić tyle, ile przeciętny Polak nie jest w stanie odłożyć w dekadę. W piłce takich historii jest wiele. Nie dotyczą one jednak bohaterów tego tekstu…

Anonimowi. Zderzenie marzeń z realiami, czyli kulisy życia ekstraklasowych asystentów

Schemat jest zwykle całkiem podobny: byli w Ekstraklasie, ale z niej wypadli. Zdecydowali bowiem, że są w życiu rzeczy ważniejsze. Finansowe kłopoty, niekompetentni działacze, niepoważne traktowanie przez całe środowisko. Do tego rozłąka z dziećmi i rozwody – historie się powtarzają. Co skłania do takich, a nie innych wyborów? Do konfesjonału zaprosiliśmy kilku trenerów-asystentów z wieloletnim stażem szkoleniowej pracy. Oto ich wypowiedzi.

***

Na chwilę obecną ciężko byłoby mnie przekonać do tego, by wrócić do piłki profesjonalnej. Bardzo zraziłem się do tej pracy. Piłka to była zajawka. To była pasja. Czyste szczęście. Z biegiem czasu stała się toksycznym hobby.

***

Wyobraź sobie, że w jakiejkolwiek innej dziedzinie życia poświęciłbyś tak dużo: kursy, szkolenia, wyjazdy, staże. Jeżeli w cokolwiek zainwestowałbyś tyle czasu, energii i serca, nie martwiłbyś się o to, czy masz z czego zapłacić podatki albo czy możesz pojechać z rodziną nad morze.

***

To zawód dla osób bez rodzin, najlepiej kawalerów, którzy nie mają żadnych zobowiązań. Kiedy w pracy asystenta otrzymujesz pensję na poziomie pięciu tysięcy złotych, musisz pamiętać, że nie jest to „realne” pięć tysięcy. Jeżeli zaczniemy liczyć i weźmiemy pod uwagę podwójne życie, czyli dodatkowy wynajem mieszkania, nawet skromnego, dwupokojowego, do tego doliczymy koszty prowadzenia działalności gospodarczej, bo każdy klub wymaga od nas, by taką posiadać, to z pięciu tysięcy zostaje nawet nie jedna trzecia. Jak podsumujemy wydatki na jedzenie, to okazuje się, że… nie mamy na powrót do domu. Domu, który w tym czasie wraz z dziećmi utrzymuje żona. Trudno skupić się na pracy, gdy wiesz, że twoi najbliżsi mają problem. Że trzeba im opłacić rachunki, że trzeba kupić podręczniki. Nie ma możliwości, by to ci nie ciążyło, by zwyczajnie zapomnieć i przygotowywać trening czy analizować przeciwnika, z którym zagrasz w weekend.

***

W Ekstraklasie jest kilka miejsc pracy. W pierwszej lidze kilka kolejnych. A trenerów w Polsce jest ponad dwadzieścia tysięcy. Miejsca, w którym wszyscy chcą być, praktycznie nie ma. To mrzonka wszystkich trenerów, którzy zaczynają pracę. Oni chcą tam być, zarabiać wielkie pieniądze. Ale najprawdopodobniej tam nie dotrą. A nawet jeżeli dotrą, to nie dostaną pieniędzy, o których myślą.

***

Wszystko to, co z początku wydawało się takie fajne, z czasem staje się… niefajne. Fajnie wyjeżdża się na zgrupowania, obozy, ale na dłuższą metę cierpią wszyscy dookoła. Słyszałem kiedyś ciekawe porównanie naszego życia do kuchenki gazowej. My też mamy cztery palniki: jeden odpowiada naszej pracy zawodowej, drugi rodzinie, trzeci znajomym. Czwarty to nasze zdrowie. Kiedy odpalasz palnik pod tytułem „praca w piłce nożnej” – na innych gaz się nie zmniejsza. One gasną.

Gdyby warte tego wszystkiego były chociaż pieniądze… Poświęcasz dużo czasu, poświęcasz znajomych, poświęcasz rodzinę – kiedy rekompensują ci to finanse, po kilku latach możesz z oszczędności bezpiecznie żyć. I możesz cieszyć się życiem. Ale to tyczy się tylko piłkarzy w Ekstraklasie, pierwszych trenerów. Członkowie sztabu otrzymują pieniądze na przeżycie. A wymaga się od nich w zasadzie tego samego, co od znacznie inaczej traktowanych przez księgową w klubie kolegów.

Piłka niejednokrotnie doprowadziła mnie do momentu, w którym nie miałem za co żyć. Dopóki piłkę łączyłem z pracą nauczyciela, moje życie było stabilne. Kiedy zapragnąłem realizować marzenia i poszedłem do piłki profesjonalnej, problemy też zaczęły się profesjonalne.

***

Im bardziej ci zależy, im więcej czasu poświęcasz piłce, im bardziej chcesz w niej zaistnieć – tym bardziej się zatracasz. Bo nic poza piłką dla ciebie nie istnieje. Więcej: nic nie jest ważne, niczego nie dostrzegasz. Widzisz piłkę i swoje marzenia, które próbujesz realizować. Wszystko inne schodzi na drugi plan, wszystko inne nie ma znaczenia.

***

Po kilku latach tułaczki po Polsce rozwiodłem się. Dopiero gdy zacząłem pracować poza piłką, poznałem swojego syna. Dopiero teraz dostrzegam, jak wiele straciłem. I ile mnie to wszystko kosztowało. W życiu jest tak, że jeśli dużo na coś poświęcisz, przyjdzie taki moment, że otrzymasz za to fakturę. Mi przyszło ją właśnie spłacać.

***

Widywałem takie osoby, które przychodziły do pracy, a po kilku godzinach zamykały laptopa i wychodziły do domów. Ale ja takie zachowanie traktowałem jako słabość. Wchodząc do piłki, przyjąłem za pewnik, że jeśli chcesz pracować na najwyższym poziomie, praca nie kończy się o 16:00. To nie wzięło się jednak z niczego, bo pracowałem z trenerami, którzy tego ode mnie wymagali. Do dyspozycji miałeś być o każdej porze dnia i nocy. Nierzadko zdarzało się tak, że trener dzwonił po 22, by prosić o analizę czy raport na rano. Wtedy trzeba było wypić kilka kaw i działać. Nieliczni rozumieli, że można inaczej, ale w swojej ośmioletniej przygodzie na topie spotkałem tylko jednego trenera, który pod tym względem dbał o swój sztab.

***

Ta praca pochłania w całości. Nie chciałbym, by zabrzmiało to jak gorzkie żale, bo to kochałem i nawet funkcjonowanie w ten sposób byłem w stanie zaakceptować – tym bardziej, że nie miałem wtedy przy sobie rodziny. Ale spędzałem całe dnie w klubie. Analizowaliśmy treningi, przeciwnika, swoje mecze. Zawsze było coś, co można było jeszcze zrobić, coś, o co prosił nas pierwszy trener. Wracałem do mieszkania około 16-17, chyba że mieliśmy dwa treningi, wtedy wracałem o 22. Miewałem też telefony, nawet o północy, żeby na rano przygotować coś szczególnego, więc wielokrotnie zarywałem nocki. Miło to wspominam, dlatego raz jeszcze podkreślę – gdyby finanse odpowiadały nakładowi pracy, gdyby dawały nam komfort spokojnego życia, tak jak ma się to w przypadku pierwszych trenerów czy zawodników, perspektywa byłaby zgoła odmienna. W jednym obszarze może być skrajnie, ale wtedy inny musi tę skrajność kompensować.

***

Asystenci są traktowani po macoszemu. Oczywiście, pierwszy trener jest pod presją, ma większą odpowiedzialność, wyniki spadają na jego barki. Ale na co dzień my również robimy wszystko, by tej presji było jak najmniej. Widzę te różnice, ale nijak mają się one do różnic finansowych, bo tam jest już przepaść. Przecież pierwszy trener zarabia często dziesięć czy dwadzieścia razy więcej od swojej „prawej ręki”. Poza tym z dniem, gdy rozwiązujesz kontrakt, kończą się przelewy na twoje konto. Nie masz, jak on, okresu wypowiedzenia, nie masz dodatkowej wypłaty za rozwiązanie kontraktu za porozumieniem stron.

***

Dostałem ostatnio propozycję pracy z klubu pierwszoligowego. 450 kilometrów od domu. Nawet na nią nie spojrzałem. Zawsze dążyłem do tego, żeby pracować w jak najwyższej klasie rozgrywkowej. Teraz mam na to inne spojrzenie. I nie dlatego, że spocząłem na laurach, bo osiągnąłem cel. Dojrzałem. Dziś wartość, którą stanowi moja rodzina, jest dla mnie ważniejsza. Kiedyś myślałem, że jeśli dostałbym ofertę z drugiej ligi, to wezmę plecak i pójdę w ciemno. To przecież moja pasja, moje hobby.

***

Tyle razy dostałem po tyłku, że postanowiłem zająć się czymś innym. Głupotą jest robić ciągle to samo i liczyć, że efekty będą inne.

***

Moja pierwsza praca na szczeblu centralnym wiązała się z wypłatą na poziomie dwóch tysięcy złotych. Problem w tym, że przez pół roku klub mi nie płacił. W czterech klubach mój kontrakt kończył się sprawą w sądzie, ze względu na zaległości. W ogóle prezesi w klubach nie liczą się z tym, że opóźnienia w płatnościach to może być dla kogoś problem… Oni przyzwyczajeni są do tego, że piłkarz zarabia pięćdziesiąt tysięcy miesięcznie, więc sobie poradzi. Dwa tygodnie obsuwki? To norma. Kiedy pracowałem w szkole i miałem stałą wypłatę, klub traktowałem jako dodatek. Problem pojawił się, gdy ze szkoły zrezygnowałem. Kiedy masz własną działalność, musisz zapłacić ZUS i podatek dochodowy. Tłumaczenia, że klub ci nie płaci, nie interesują żadnego urzędu.

***

Chcieliśmy poprawić przekaz na odprawach, chcieliśmy ulepszać nasze analizy. Zaproponowałem więc zakup programu. To był czas, gdy nie było jeszcze polskiego LiveTaga, więc koszt był spory – 500 euro miesięcznie. No ale, do cholery, byliśmy w Ekstraklasie, nie mogliśmy nawet podświetlić zawodnika na wycinku video… Nie udało się. „Za tyle, to ja mam pracownika” – usłyszałem w odpowiedzi od prezesa.

***

Nie będę skupiał się na swoich początkach, bo przepracowałem w piłce dekadę. Maksymalnie jako asystent zarabiałem około dziewięciu tysięcy złotych. Zdaję sobie sprawę, że ta kwota wydaje się wielu osobom bajeczna. Dziewięć tysięcy i robisz to, co kochasz?! Ale dopiero kiedy pokażesz kontekst, można wyciągać jakieś wnioski. Bo realnie ta wypłata jest na poziomie trzech-czterech tysięcy. Każdy klub wymaga od asystenta, by prowadził własną działalność gospodarczą, która co miesiąc kosztuje go około dwa tysiące złotych (ZUS + księgowość). Każdy z nas musi też wynająć drugie mieszkanie, w miejscu, do którego przyjechał – a to kolejne, minimum, 2500 złotych. Jeżeli doliczymy do tego wynajem mieszkania, w którym żyje twoja kobieta z dziećmi i koszty dojazdów do nich, przynajmniej raz na dwa tygodnie, okazuje się, że na życie zostaje na tyle mało, że nie jesteś w stanie odłożyć ani złotówki (i analizuję tutaj najwyższe apanaże, których dostąpiłem). A przecież w tych realiach to jest niezbędne. Asystent trenera nie ma takiej umowy jak pierwszy trener – u niego okres wypowiedzenia wynosi zwykle trzy miesiące. Kiedy pierwszy traci pracę, klub wypłaca mu cały kontrakt, może więc czekać na kolejne oferty. Asystent, którego głowa spada w tej samej chwili, pozostaje bezrobotny. Z działalnością na utrzymaniu. A przypominam, że zazwyczaj nie ma oszczędności. Każdy tydzień to zatem narastająca presja. Pojawiają się pytania: może pójść do pracy w innej branży? Ale kto zatrudni cię mając świadomość, że za kilka miesięcy otrzymasz ofertę powrotu do piłki i z pracy odejdziesz? To może jakaś drużyna młodzieżowa? Może praca w akademii? A co, jeśli – znowu – będzie oferta? Ty na nią czekasz, ale sezonu z dzieciakami dokończyć nie będzie miał przecież kto… Nie widzę tutaj racjonalnego rozwiązania. Nie przywiązujcie się do tych stawek. Spójrzcie realnie. Pamiętajcie o specyfice. O działalności, o wynajmie dodatkowego mieszkania. Koszty pozaekonomiczne to jedno, ale tutaj nawet ekonomia się nie spina.

***

Jaka jest różnica między pierwszym trenerem, a trenerem asystentem? Obaj podpisują dwuletni kontrakt, ale ten drugi musi dodatkowo zgodzić się na trzymiesięczny okres wypowiedzenia. Praca asystentów jest niedoceniana. Rzadko kiedy jest widoczna, rzadko kiedy wspomina się i docenia anonimowych asystentów, którzy w moim przekonaniu mają duży wpływ na to, co dzieje się w zespole. Dla ludzi w sztabach brakuje pieniędzy, brakuje uczciwych kontraktów. Brakuje też normalności, jeżeli chodzi o planowanie pracy. Praca nie może wypalać, wykańczać. To musi być część życia, a nie całe życie.

***

W naszej kulturze możemy zauważyć bardzo duże poszanowanie wobec liderów, co w futbolu odpowiada roli pierwszego trenera. Buduje się dopiero przestrzeń do zaistnienia dla specjalisty w wąskiej dziedzinie. Bez takowej spojrzenie na asystenta będzie ograniczone do osoby, która robi analizy czy rozstawia pachołki.

***

Po jakim czasie kończą się oszczędności asystenta? Niestety nie doświadczyłem tego, co to są oszczędności (śmiech). Ktoś może pomyśli, że żyłem ponad stan, ale trzy czy cztery tysiące złotych, które po odliczeniu kosztów zostawało na życie, nie dawało mi takich możliwości. Tym bardziej, że ciągle rozmawiamy o najwyższej stawce, do której doszedłem, a przez wiele lat zarabiałem znacznie mniej. Nie doznałem ani jednego sezonu takiego, żebym mógł w przerwie między klubami zabrać rodzinę na wakacje lub samemu pojechać na jakiś staż, dokształcać się w okresie, gdy mogłem wykorzystać czas bez ligowej młócki.

***

Wyjeżdżasz do pracy. Nie wracasz na weekend, bo grasz mecz. Nie widzisz rodziny. Nawet nie chodzi już o taką codzienną tęsknotę, ale w roli asystenta nie stać cię nawet na to, żeby ta rodzina przyjechała w odwiedziny, raz w miesiącu, na kilka dni. Ty jedziesz do niej. Na dzień, maksymalnie półtora, spędzasz kilka godzin w samochodzie – i to jedyny kontakt, jaki masz z najbliższymi.

***

Najgorszy czas? Okres pandemiczny. Straciłem klub chwilę przed wybuchem zarazy, a futbolowy świat zatrzymał się. Jechałem samochodem, w kieszeni miałem 50 złotych. Wiedziałem, że tym razem nie będzie szybkiej zmiany. Dodatkowo klub nie zapłacił mi zaległości, wszystko było zamrożone. A miałem do opłacenia jeszcze trzy miesiące podatku dochodowego i ZUSy. Wtedy w radiu usłyszałem… ogłoszenie Amazona. To ciekawe, jak wiele zmienić może się przez kilka tygodni. W jednej chwili grasz mecz na Łazienkowskiej, z trybun dopinguje cię kilkanaście tysięcy widzów, a za moment przez dziesięć godzin dziennie pakujesz i wysyłasz paczki. Na szczęście… w maseczce.

To była dla mnie olbrzymia lekcja pokory. Moment przełomowy, który spowodował, że zacząłem na wszystko patrzeć inaczej. Rachunek zysków i strat pozwolił mi spojrzeć z trzeźwej perspektywy. Przeszedłem do call center. Sprzedawałem części samochodowe. Po miesiącu dostałem podwyżkę, lepsze stanowisko. Pracowałem od 8 do 16, będąc blisko domu. W tej pracy zamykałem laptopa o 16:00, po tej godzinie wszystko inne przestawało mnie interesować. Pieniądze otrzymywałem na czas. Kultura i szacunek były zupełnie inne. Skończyła się świadomość, że pracujesz z tygodnia na tydzień i twój dalszy los zależny jest od tego, co wydarzy się w weekend. A najśmieszniejsze w tej historii jest to, że praca w Amazonie, koniec końców, przynosiła mi takie same pieniądze jak praca… w Ekstraklasie.

***

Czego nauczyła mnie Ekstraklasa? Tego, że rodzina jest najważniejsza. Co z tego, że dostaniesz medal, że wygrasz puchar, kiedy nie masz z kim dzielić tego szczęścia?

***

Na profesjonalnym poziomie oszczędza się na tych, którzy wykonują pracę u podstaw. Ale to jest kwestia organizacji klubu. Czasami na wioskach widzimy podobne przykłady: A-klasowa drużyna nie ma żadnych struktur, porządnego zaplecza, ale znajduje pieniądze na kilku zawodników oraz pierwszego trenera, którzy robią z nią awans. Tzw. myślenie na krótką metę. Wieś? Moim zdaniem to samo jest w Ekstraklasie.

Nie mogę pojąć, że zawodnicy zarabiają krocie, kilkanaście razy więcej od członków sztabów, a czasami pensja jednego, nawet nie gwiazdy zespołu, wystarczyłaby na utrzymanie całego sztabu na poziomie przyzwoitym. Ale dochodzimy znów do słowa „organizacja”, która wygląda tak przez brak świadomości włodarzy.

***

Zawsze myślałem, że Ekstraklasa to dla mnie cel taki, jak dla olimpijczyka moment, kiedy kończy maraton i wbiega na stadion podczas Igrzysk. Wtedy kątem oka widzi kilkadziesiąt tysięcy wiwatujących kibiców, wszyscy mu gratulują, cieszą się. Wtedy czuje, że na tę chwilę pracował całe życie. Gdy ja wbiegłem na ekstraklasowy stadion… okazało się, że jestem tam całkowicie sam.

***

Poza nielicznymi przykładami, oszukujemy samych siebie. Piłka w polskim wydaniu nie ma większego sensu. Nie ma większego celu. Tu realizacja własnego pomysłu nie jest możliwa. Jeśli trener pracuje średnio w klubie ekstraklasowym pół roku, to ja pytam: jaki jest cel tej pracy? Niezależnie od tego, jaka jest nasza wiedza, jakie byłyby nasze pomysły i długofalowe plany – nie jesteśmy ich w stanie zrealizować. To nasza fatamorgana. Nigdy nie ma czasu na to, by wprowadzić swoją filozofię.

***

Medialnie nas nie ma. Jesteśmy anonimowi. Nie jest tak, że bardzo nam tego brakuje, ale na pewno żal, że środowisko nie ceni naszej pracy. Tym bardziej, że wykonujemy kawał roboty, jesteśmy w klubach piłkarskich mrówkami od czarnej roboty, poświęcamy się czasowo zdecydowanie ponad etat, a pewnie i ponad dwa. Każdy z nas chce wygrywać, wchodzić coraz wyżej, chce być na szczycie. Jako asystent jesteś na szczycie, ale nie wiesz do końca, jaką częścią tego szczytu jesteś. Niby jesteś na ławce, niby jeździsz na mecze, a przy tym dla kilkunastu tysięcy ludzi, którzy kupują na te mecze bilety, jesteś postacią, o której nie mają pojęcia. Której nie znają z nazwiska, której nie kojarzą z twarzy. To samo dotyczy dziennikarzy, komentatorów, którzy mijają cię na ulicy i nawet nie wiedzą, że w weekend pracowali kilkanaście metrów obok ciebie. Zdjęcie z fanami? Autograf? Z mojej perspektywy to wielki motywacyjny kop, który nakręca na kolejne tygodnie. Asystent potrzebuje go tak samo jak wszyscy pozostali ludzie, którzy funkcjonują w piłce.

***

Wiele zależy od tego, do jakiego sztabu się trafi. Na tym często buduje się później dalszą narrację. Dla mnie podstawą jest to, by mieć się od kogo uczyć i zależało mi, by w takich projektach się znaleźć. To był i jest dla mnie punkt wyjścia.

***

Po co wydawać na asystenta, skoro za chwilę przyjdzie kolejny? Zawsze jest ktoś „na dorobku”, zawsze na AWF-ach są studenci. Oni marzą o Ekstraklasie, oni są w stanie poświęcić wiele, by się w niej znaleźć. Na jak długo? To nie jest istotne, bo po nich przyjdą kolejni. Kolejne roczniki, kolejne pokolenie ludzi bez zobowiązań. Gdy oni założą rodziny, gdy im urodzą się dzieci – znów przyjdzie czas na wymianę. Pytanie tylko: jaką wartość dodaną takie osoby wnoszą do polskiej piłki?

***

Wszystkie spisane powyżej cytaty to historie prawdziwe. Za wieloma stoją osobiste dramaty tych, od których je usłyszeliśmy. Wszystkie dotyczą natomiast ludzi, którzy nie włóczą się wcale po trzecich ligach, a funkcjonowali w sztabach ekstraklasowych klubów. Przez wiele lat – co nie starczyło, by nie mylili ich ligowi komentatorzy. Dla kibiców, większości dziennikarzy i wszelkich osób postronnych – bohaterowie tych historii są anonimowi. Na potrzebę tego tekstu postanowiliśmy tego nie zmieniać.

PRZEMYSŁAW MAMCZAK

Więcej o trenerach:

Suche Info
29.11.2022

Onana wydał oświadczenie

Andre Onana, który został odsunięty od reprezentacji Kamerunu, wydał oświadczenie. Napisał: – Chciałbym wyrazić moje przywiązanie do kraju i reprezentacji. Wczoraj nie pozwolono mi być na boisku, aby pomóc Kamerunowi, jak zawsze to robię, w osiągnięciu zespołowych celów. Zawsze zachowywałem się tak, aby w odpowiedni sposób poprowadzić drużynę do sukcesu. Włożyłem cały swój wysiłek i energię w znalezienie rozwiązania sytuacji, której często doświadcza piłkarz, ale nie było tej samej woli po drugiej stronie. Niektóre […]
29.11.2022
Mistrzostwa Świata 2022
29.11.2022

Tak kończy najgorszy gospodarz mundialu w historii futbolu

Katar jest najgorszym gospodarzem mistrzostw świata w historii piłki nożnej. Już pal licho, że wyszpiegował i kupił sobie ten turniej, bo to skandal nad skandale, pokrzyczeliśmy i przeszliśmy do porządku dziennego. Sęk w tym, że ten sam Katar miał nie przynieść sobie wstydu na boisku. A, parafrazując słowa słynnego Zbigniewa Lacha, Katar się skompromitował tym swoim mundialowym wystąpieniem. I specjalnie wycięliśmy najpiękniejsze polskie przekleństwo, bo szkoda gadać po próżnicy. Ten […]
29.11.2022
Mistrzostwa Świata 2022
29.11.2022

Przed Ekwadorem długie miesiące plucia sobie w brodę

Wygraj, i to dość pewnie, z gospodarzem mundialu w meczu otwarcia. Wytrąć większość argumentów z rąk faworyzowanej Holandii – zremisuj tylko przez swoją nieskuteczność i indywidualny błysk jednego z rywali. Odpadnij z mundialu po meczu z Senegalem, który wcześniej nie zachwycał, rozgrywając trudne do wytłumaczenia spotkanie.  Tak, jesteś Ekwador. Nie chcemy przesadzić, robiąc z drużyny z Ameryki Południowej jakąś rewelację tego turnieju, ale jednak trzeba powiedzieć, że Ekwadorczycy budzili do tej pory pozytywne skojarzenia. Zespół pozbawiony wielkich […]
29.11.2022
Suche Info
29.11.2022

Bayern sięgnie po Fullkruga?

Sen Niclasa Fullkruga będzie trwał? Zdaniem Sportbuzzer.de Bayern jest zainteresowany ściągnięciem napastnika Werderu. Działacze Bawarczyków mieli już dopytywać swoich piłkarzy w kadrze, jakie wrażenie sprawia Fullkrug i opinie zawodników mają być pozytywne. Ponadto za sensownością tego transferu stoi fakt, że Werder nie żądałby za tego gracza wielkich pieniędzy – raz, że gość w lutym skończy 30 lat, dwa, że Werder nie stoi najlepiej finansowo. Mniej […]
29.11.2022
Weszło
29.11.2022

Taktyczne podsumowanie 2. kolejki mistrzostw świata

Po ciekawych meczach 1. kolejki pod kątem konstruowania gry od bramki (o czym TUTAJ) wiele zespołów w kolejnej serii gier mogło zwrócić na siebie uwagę kreowaniem i wykończeniem akcji. Zapraszamy na taktyczną wycieczkę po atakowanych połowach, gdzie sytuacje podbramkowe stwarzane były w bardzo charakterystyczny sposób. Skrzydlata nadzieja Australijczycy w meczu z Tunezji starali się atakować skrzydłami, wykorzystując wolne przestrzenie za plecami wahadłowych. Wówczas pod linią piłki pozostawało trzech obrońców, […]
29.11.2022
Suche Info
29.11.2022

Courtois stara się ugasić pożar w kadrze Belgii

Thibaut Courtois stara się ugosić pożar, który trawi reprezentację Belgii. Przypomnijmy: Kevin De Bruyne stwierdził, że kadra nie ma żadnych szans na mistrzostwo świata, bo jest za stara, a z kolei Jan Vertonghen po porażce 0:2 z Marokiem kąśliwie odpowiadał, iż faktycznie, chyba to w linii ataku jest problem z wiekiem. Jakby tego było mało, RTL donosił wczoraj, że w szatni reprezentacji doszło do bójki, oczywiście udział w niej wzięli obaj panowie (plus Eden Hazard), […]
29.11.2022
Weszło
23.11.2022

Śląsk Wrocław chce ściągnąć obrońcę Ruchu Chorzów

Śląsk Wrocław wybiera się na zimowe zakupy. Chce poszukać wzmocnień w 1. lidze, konkretnie w Ruchu Chorzów, który jako beniaminek radzi sobie bardzo dobrze. To oznacza, że poszczególni piłkarze się promują. Na jednego z nich szczególną uwagę zwrócili wrocławianie. Według naszych informacji mocno zabiegają o transfer Konrada Kasolika, 25-letniego środkowego obrońcy. Kasolik od 2019 roku jest piłkarzem Ruchu. W tym sezonie 1. ligi zagrał komplet minut, […]
23.11.2022
Ekstraklasa
21.11.2022

Zagłębie Lubin wybrało trenera. Szybki powrót Fornalika na ławkę

Zagłębie Lubin niedługo powinno przedstawić światu nowego trenera. W grze o to stanowisko było minimum czterech mocnych kandydatów, ale ostatecznie postawiono na bardzo sprawdzoną ligową opcję. Według naszych informacji nowym trenerem „Miedziowych” zostanie Waldemar Fornalik. Nie powiemy, że sprawa jest już domknięta, ale rewolta na ostatniej prostej byłaby sporym zaskoczeniem. Były trener Piasta Gliwice błyskawicznie wróci więc na ławkę, choć miał kilku mocnych rywali do pracy na Dolnym […]
21.11.2022
Weszło
20.11.2022

Prezes Wisły Płock: Ryzyko odejścia Wolskiego i Davo istnieje

Porozmawialiśmy z prezesem Wisły Płock Tomaszem Marcem i podsumowaliśmy rundę jesienną w wykonaniu Nafciarzy. Nie zabrakło też wątków transferowych i rozmów związanych z kończącymi się kontraktami. Najważniejsza osoba w zarządzie płockiego klubu przyznała, że priorytetem, jeżeli chodzi o sprowadzenie nowych piłkarzy, będą: prawonożny środkowy obrońca i skrzydłowy. Prezes Marzec potwierdził też, że najlepsi gracze Wisły: Rafał Wolski (6 goli i 6 asyst w tym sezonie) i Davo (9 goli […]
20.11.2022
Ekstraklasa
18.11.2022

Zwoliński jak mitologiczny Atlas. Tyle że zamiast nieba, dźwiga Lechię

Mitologiczny Atlas dźwigał sklepienie niebieskie, a Łukasz Zwoliński podtrzymuje na barkach Lechię. Dzięki niemu ekipa z Gdańska nie będzie zimować w strefie spadkowej. Z ostatnich dziewięciu punktów zdobytych przez biało-zielonych aż pięć to zasługa 29-letniego atakującego. Całe szczęście, że w Herbie Wielkim Miasta Gdańska znajdują się dwa lwy, bo w jednej głowie za cholerę nie zmieściłoby się to, co Lechia grała we właśnie zakończonej rundzie. Szkoda dla kibiców biało-zielonych, że zwierzęta podtrzymują tarczę […]
18.11.2022
Ekstraklasa
18.11.2022

Ile polskie kluby zarobią na mundialu? Jak wypadamy na tle reszty świata?

Mistrzostwa świata to ogromne pieniądze — wiemy o tym nie od dziś. Od niedawna na mundialach zarabiają nie tylko reprezentacje (i FIFA), ale także kluby. Każda drużyna, która wysyła swoich zawodników na turniej, może liczyć na rekompensatę ze strony światowej federacji. W 2022 roku FIFA wyda na „odszkodowania” dla klubów ponad 200 milionów euro — tyle samo, ile cztery lata temu. To, ile pieniędzy trafi do konkretnych zespołów, zależy od liczby zawodników, którzy zostali powołani na mistrzostwa […]
18.11.2022
Piłka nożna
18.11.2022

Wielkie święto futbolu: Lechia Gdańsk kontra Górnik Zabrze!

Czekaliśmy na ten dzień bardzo długo, ale oto jest, wreszcie nadszedł. Wielkie piłkarskie święto startuje właśnie dziś – już nie musimy nerwowo wyrywać kolejnych kartek z kalendarza, pośpieszać zegara, by wybijał sekundy szybciej. Teraz można wygodnie usiąść w fotelu i delektować się – razem z całym futbolowym światem – spektaklem, który zaprezentują współcześni gladiatorzy na zielonej murawie. Każdy młody chłopak, biegający za piłką na podwórku, marzy, by kiedyś […]
18.11.2022
Liczba komentarzy: 40
Subskrybuj
Powiadom o
guest

40 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
rxyz
rxyz
1 miesiąc temu

Tymczasem w Anglii asystent Ten Haga jeździ Lamborghini.

Tom
Tom
1 miesiąc temu
Reply to  rxyz

W Polsce tez pewnie asystenci zagranicznych trenerów typu Brom czy Gustafsson jeżdżą dobrymi furami, bo jak to u nas bywa swojego należy zgnoić a obcemu wchodzić w tyłek.

Mr Obvious
Mr Obvious
1 miesiąc temu
Reply to  Tom

To inaczej działa. Trenerzy z zagranicy dbają o swoich asystentów, z którymi często współpracują latami. W związku z tym podpisując kontrakt dbają też o ich zarobki itd. Polscy trenerzy, jak Skorża czy Nawałka również o to dbali, można to zobaczyć m.in. po długości współpracy, lojalności i rozpoznawalności ich asystentów 🙂 jak główny trener wymusi na władzach klubu, to one zapłacą ile trzeba.

Lecę na piwo
Lecę na piwo
1 miesiąc temu
Reply to  rxyz

Tymczasem w Polsce kopaczowi z pierwszej ligi ukradli Mercedesa warteogo około 200 tys…

trochę_się_znam
trochę_się_znam
1 miesiąc temu

Przemysław Mamczak: świetny temat na artykuł, za to wielkie gratulacje.
Natomiast zastanawiam się czy forma jest odpowiednia (być może jeszcze jeden artykuł z trochę inną formą)? Bo tu mamy powrzucane cytaty osób wypowiadających się, a może lepiej byłoby wkomponować to w formę artykułu?

Pep-Szun
Pep-Szun
1 miesiąc temu

Jest praca poza piłką. Nie pasuje? To wypi….
Zawsze to powtarzam swoim ludziom

Pep-Szun

Stasiu
Stasiu
1 miesiąc temu
Reply to  Pep-Szun

Jesteś pierdolonym debilem

Jan
Jan
1 miesiąc temu
Reply to  Pep-Szun

Musisz być przez nich bezbrzeżnie szanowany.

Michał
Michał
1 miesiąc temu

Zawszenie dziwią ludzie którzy pchają się do prac w których ,arobki są nieadekwatne do włożonego wysiłku,mają świadomość tego jak funkcjonuje dana branża,a potem chodzą inplacza jak to im źle.Ktos wam pistolet do łba przykładał? Nie pasuje to idź gdzie indziej

Tom
Tom
1 miesiąc temu
Reply to  Michał

Bo mają marzenia. Tak samo aktorzy, po co studiować, żeby potem szukać pracy i grać jako statysta za 500zl, karierę przecież robią nieliczni.Ludzie mają swoje marzenia i chcą je realizować i chwała im za to.

Michał
Michał
1 miesiąc temu
Reply to  Tom

Ja nikomu nie zabraniam mieć marzeń.Ba,nawet to rozumiem i szanuję.Sam mam marzenie wygrać miliony w totka.w tym celu od lat kupuje/skreślam kupony.Nie wygrałem dotąd żadnej większej sumy,same groszowe sprawy,ale nie chodzę i nie opowiada jaki to fotel niesprawiedliwy,złodziejski i ogólnie jak mi źle i nie polecam.Albo inny przyklad- gdy masz marzenie zostać prawnikiem to idziesz na studia i zapierdalasz ,ale nie chodzisz i nie pierdolisz jakie to przejechane studia,ile to trz na się nauczyć,jak długo to trwa i jak ciężko się do tej kasty dostać,Czemu tego nie mówisz? BO KURWA OD POCZATKU WIEDZIALES CO CIE PO DRODZE CZEKA.dotarło czy dalej macie za daleko do łba?

Krzysztof
Krzysztof
1 miesiąc temu
Reply to  Michał

Twoim marzeniem jest wygranie w totka? Naprawdę??? Gratuluję Tobie i przy okazji wyrażam smutek dla Twoich najbliższych…

Michał
Michał
1 miesiąc temu
Reply to  Krzysztof

Ale wy kurwa głupi jesteście.szkoda strzelić ryja

Jacek
Jacek
1 miesiąc temu
Reply to  Tom

Statysta za 500? Daj takie namiary. Nie znasz widzę realiów tego środowiska. Epizodysta to tak.

Essa
Essa(@essa)
1 miesiąc temu
Reply to  Michał

No super kurwa, a potem taki wielkorozumny jak ty płacze, że nauczyciele chujowi i pielęgniarki niemiłe, a policjanci debile. CZEMU NIE ZOSTALI PROGRAMISTAMI???????

Artykuł ukazuje kolejną patologię polskiej piłki, w której kopiący się po czole pseudopiłkarze jeżdżą nowymi AMG z salonu i rozjebują dotacje z miasta (xD) w kasynach, pani z marketingu dostaje 3200 netto, w skautingu siedzą wolontariusze, a asystent trenera żyje od pierwszego do pierwszego.

Brawo! Oby tak dalej, pamiętajcie, żeby przypadkiem ludziom z klubem w sercu zapierdalającym po godzinach w dziale wideo nie dać przypadkiem podwyżki powyżej 4000 zł, bo im odpierdoli i jeszcze zaczną chcieć jakieś umowy o pracę albo inne lewackie wynalazki.

Michał
Michał
1 miesiąc temu

Jeśli taki gość nie jest w stanie wysondować jak działa ta branża i jej funkcje,to w moich oczach już się dyskredytuje jako przyszły asystent trenera.Jak taki gość ma robić analizy piłkarzy,drużyn ITP jak z tak dość prosta sprawa sobie nie poradził?to nie jest wiedza tajemna.Malo się o tym mówi to fakt ale mimo wszystko trochę chęci i można dowiedzieć się duzo

Essa
Essa(@essa)
1 miesiąc temu
Reply to  Michał

Trochę chęci, to powinieneś mieć do myślenia, bo jesteś typowym tępakiem, który myśli, że wie wszystko o świecie.

POyeby
POyeby
1 miesiąc temu
Reply to  Michał

niby gdzie takie rzeczy mozna latwo jak piszesz wysondowac?

7312
7312
1 miesiąc temu

Polscy „trenerzy” są merytorycznie, warsztatowo gównem którą to tezę bronią wyniki, zatem należy domniemywać iż ich asystenci są gównem jeszcze większym. Każdy zatem grosz powyżej minimalnej to zbrodnia marnotrawstwa.

Kandyzowany
Kandyzowany
1 miesiąc temu
Reply to  7312

Oho, specjalista z za ekranu się odezwał. A ty jesteś w czymkolwiek chociażby solidny. Robisz strony internetowe? Pokaż swoje portfolio. Masz serwis samochodowy/bar mleczny/zakład fryzjerski? Jak oceniają twoje usługi ludzie? A może po prostu siedzisz na zasiłku i jedyne co potrafisz, to gardzić ludźmi mającymi swoje pasje i próbującymi uczciwie zapracować na życie.

asd
asd
1 miesiąc temu
Reply to  7312

bzdury klepiesz koleżko. Polscy trenerzy piłki nożnej to dobrze wyedukowani ludzie. Ci co mają marzenia i chęci, o leserach nie mówię, a jak podane w artykule jest 20 tysiecy ludzi. Mam jakiś oglad sytuacji bo działam w branży, ale porównujac to do fachowców od np. sportów walki to Pani kochany, tam są gamonie. Mówię poważnie.

Pinta Browar
Pinta Browar
1 miesiąc temu

https://livetag.pro/ Jakiś dziwny ten Jan Kowalski ze zdjęcia promocyjnego.

Lech Wałęsa
Lech Wałęsa
1 miesiąc temu

ten tekst, że dzwoni trener o 22 i na rano ma być raport. normalnie panie areczku, nie ma czasu na odpoczynek

axlgks
axlgks
1 miesiąc temu

Jakakolwiek praca w piłce to praca dla ludzi bez rodziny. Dla pasjonatów i marzycieli. Ogólnie świetny artykuł i fajnie że zaczyna się o tym mówić. No bo w czym gorsi są pracownicy sztabu od pierwszego trenera że dostają 3 miesięczne wypowiedzenia ?

odbut
odbut
1 miesiąc temu

wow, w końcu coś ciekawego na weszło. Gratulacje Przemysław Mamczak

Stonka
Stonka
1 miesiąc temu

Ten artykuł wpisuje się w tezę, że polskie kluby piłkarskie mają bardzo duże niedociągnięcia na polach organizacji i zarządzania. Tworzone są ogromne budżety płacowe na pensje zawodników przy czym leżą inne aspekty np. piony sportowe, wyszukiwanie piłkarzy, sekcje młodzieżowe itp., które powinny stanowić filary klubu myślącego o długofalowym rozwoju.

Cisse
Cisse(@cisse)
1 miesiąc temu

Bardzo ważny temat i cieszę się, że został w tak profesjonalny temat przedstawiony. Sam znam przypadek jak osoba pracująca w Rakowie Częstochowa rzuciła ta pracę zaraz po ślubie i wróciła w swoje domowe rejony (ok. 200 km). chyle czoła przed autorem

Parwdziwy Janusz
Parwdziwy Janusz(@parwdziwy-janusz)
1 miesiąc temu
Reply to  Cisse

Zostaw w spokoju moje weszlo dobra? Taki cwaniak zza komputera?

Tralalalla
Tralalalla(@tralalalla)
1 miesiąc temu

W innych dyscyplinach sportu jest dokładnie to samo. Moj kolega pracował w zagranicznym, renomowanym klubie /nie w piłce noznej/. On zarabiał 100 tysięcy euro, a na jego miejscowych asystentów zrzucali się w szatni zawodnicy…

Lecę na piwo
Lecę na piwo
1 miesiąc temu
Reply to  Tralalalla

Tak kurwa na pewno hahah twój kolega zarabiał 100k euro

Jan
Jan
1 miesiąc temu

Super artykuł dotyczący rzadko poruszanego tematu i to wszystko podane w ciekawej formie.

Oby więcej takich lektur!

pawell
pawell
1 miesiąc temu

to jest zabawa, gra dla dzieci po co płacić nieudacznikom, najpierw wyniki w Europie potem kasa

Amator
Amator
1 miesiąc temu

Pół roku pracy w pierwszej lidze. Dostałem kase za 3 tygodnie pracy. Zostawiłem w klubie 25 tysięcy

Lecę na piwo
Lecę na piwo
1 miesiąc temu

Dzięki za ten artykuł, sam mam podobne doświadczenia do wielu wyżej opisanych, dzięki Bogu w porę zrozumiałem jak cały ten showbiznes funkcjonuje naprawdę i jestem już dawno poza branżą. Wracam wspomnieniami z sentymentem, realnie na pewno nigdy nie.

Łukasz
Łukasz
1 miesiąc temu
Reply to  Lecę na piwo

Typie, to już trzeci jak nie czwarty alternatywny scenariusz z twojego życia. Bajki to możesz opowiadać w przedszkolu, gdzie ponoć też byłeś pedagogiem.

Stat
Stat(@stat)
1 miesiąc temu

Gdy zwykłem wbijać szpileczki w obecne funkcjonowanie klubów w Polsce i niedocenianie tego typu osób (stanowisk), to część komentujących o wątpliwym poziomie intelektualnym atakowało mnie, że jest we mnie jad. Insynuowało że mam zadrę, że mam za złe, że to i tamto 😉 cóż, mówiąc wprost, może gdy idioci przeczytają taki „artykuł”, to zmienią swoje podejście – choć równie prawdopodobne jest, że wypalą do takich asystentów z identycznym tekstem jak do mnie, czyli co zabawne, osoby której nawet nie znają. No dalej „eksperty”, brońcie polskie kluby i osoby decyzyjne, które przepalają każdego roku miliony zł oraz ogromne motywacje pracowników, przecież z pewnością oni mają rację – inaczej nie byliby osobami decyzyjnymi, co nie? 😉 a mi i tym kilkudziesięciu trenerom (oraz setkom kolejnych osób) wszystko się przecież tylko wydaje, wszyscy jesteśmy źli i w nas wszystkich jest jad – bo z pewnością merytorycznie nie mamy racji i obecne trzeźwe, a zarazem krytyczne podejście nie jest zbudowane właśnie złymi decyzjami klubów.

Nauczyciel
Nauczyciel
1 miesiąc temu

praca nauczyciela jest jak praca asystenta. Pełno kursów, szkoleń, spotkań wszystko z własnej kieszeni. Płaca marna. Tylko mniej wyjazdów.