Mało kto wierzył, że po takim czymś uda mu się wrócić na boisko. Tamten pamiętny dzień – 12 czerwca 2021 roku sprawił, że cały świat i to nie tylko ten piłkarski, wstrzymał oddech. Nikomu nie mieściło się w głowie, że coś takiego może się przydarzyć piłkarzowi tej rangi i to w czasach, kiedy zawodnicy przechodzą regularnie setki badań w trakcie sezonu. Christian Eriksen faktycznie na chwilę pożegnał się ze światem podczas tamtego meczu z Finlandią, ale teraz wrócił i to wydaje się, że na jeszcze wyższy poziom niż ten, który prezentował tuż przed wydarzeniami z EURO 2020

Od Parken do Old Trafford. Odrodzenie Christiana Eriksena

Pamiętam wszystko poza pięcioma minutami. Potem mi powiedziano, że to było pięć minut. Pamiętam rzut z autu, piłkę uderzającą w moje kolana, a potem nie pamiętam już nic. Potem obudziłem się otoczony ludźmi, czułem ucisk na klatce piersiowej, próbowali przywrócić mój oddech. Nic nie rozumiałem. Zadawałem sobie pytania: Czy coś stało się z moimi nogami? Czy złamałem kręgosłup? Czy mogę podnieść nogi? Próbowałem zrozumieć, co się dzieje. Wtedy zrozumiałem, że na pięć minut umarłem – tak Christian Eriksen wspominał dramatyczne wydarzenia na Parken w rozmowie z duńską telewizją DR1.

Christian Eriksen w Manchesterze United

Koledzy, rodzina, lekarze i fani

Tamte wydarzenia naznaczyły w zasadzie całe EURO 2020. Eriksen doznał nagłego zatrzymania krążenia na oczach tysięcy widzów na stadionie Parken i milionów zgromadzonych przed telewizorami. Do końca turnieju czuć było napięcie związane z nieprzyjemną sytuacją z meczu Dania – Finlandia i to, pomimo że zakończyła się ona happy-endem. Nie ma się co oszukiwać, ale niemal każdy, kto oglądał tamto spotkanie na żywo miał w głowie najgorsze wizje. Wszystko wyglądało niezwykle dramatycznie, więc nie ma się co dziwić. Takich obrazków nie oglądamy na co dzień.

Wszyscy z podziwem patrzyliśmy na postawę kolegów z drużyny Eriksena, którzy nie dość, że błyskawicznie zareagowali, widząc, co się dzieje i udzielili pomocy, to jeszcze solidarnie zasłonili reanimację, tworząc naturalny mur. Tym razem nie był to mur, który miał tylko zablokować piłkę uderzoną z rzutu wolnego, a miał zdecydowanie ważniejsze zadanie.

Nie da się zapomnieć także ulgi, jaka wszystkim towarzyszyła, kiedy Eriksen był już znoszony z boiska na noszach i zauważono, że jest przytomny. Akcja zakończyła się sukcesem, a wszystko tylko i wyłącznie dzięki błyskawicznej reakcji kolegów i ratowników na Parken.

– Jestem wdzięczny, że moi koledzy z kadry zareagowali tak błyskawicznie. Dziękuję także lekarzom. Muszę przyznać, że nie spodziewałem się jednak tego, co się później działo. To było dziwne. Ludzie nagle zaczęli mi wysyłać kwiaty. Wysyłali mi kwiaty, bo przez pięć minut byłem martwy? Ale mimo wszystko to było bardzo miłe. Chciałbym podziękować wszystkim fanom i moim najbliższym – mówił wzruszony Eriksen.

Transferowa rozpusta Anglików. Inni zaciskają pasa, a Premier League podkręca tempo

Cel jest jasny

Zapewne każdemu wydaje się, że po takim czymś twoją pierwszą myślą raczej nie jest to, czy w ogóle wyjdziesz jeszcze kiedyś na boisko. Zaczynasz raczej zastanawiać się nad życiem, doceniać wszystko, co masz wokół siebie. I oczywiście tak było w przypadku Christiana Eriksena, ale tylko dlatego, że nie brał on w ogóle pod uwagę możliwości, że nie będzie mógł wrócić do uprawiania sportu, który kochał i który dał mu wszystko.

Od razu, gdy tylko doszedł do siebie miał tylko jeden cel. – Chciałem przejść wszystkie testy i omówić z lekarzami, jakie mam możliwości. Ale potem powiedziano mi, że oprócz tego, że mam defibrylator, to nic się nie zmieniło. Mogę prowadzić normalne życie i nie ma żadnych ograniczeń. To była prawdziwa ulga, ale byłem też zdziwiony, nie chciałem ryzykować. Mimo wszystko zrobiłem wiele testów, żeby sprawdzić, czy wszystko jest ok – zapewnił Eriksen.

Niestety problemy pojawiły się już na samym początku, bo pomimo tego, że lekarze twierdzili, że to „tylko” defibrylator, to regulamin Serie A był dla Duńczyka bezlitosny. Chcieli czy nie chcieli – właściciele Interu Mediolan musieli się z nim rozstać, bo nie było szans na to, żeby mógł z powrotem wybiec na włoskie boiska. To był oczywiście niezwykle trudny moment, bo kariera Christiana Eriksena stanęła wtedy pod znakiem zapytania. Nie było wiadomo czy jakiś klub, szczególnie spośród tych na najwyższym poziomie, zdecyduje się zaryzykować i zatrudni piłkarza po takich przejściach.

Urządzenie, które zostało wszczepione Eriksenowi to implantowany kardiowerter-defibrylator (ICD). Odpowiada ono za to, żeby „zresetować” serce w przypadku kolejnego zatrzymania krążenia. – To, co teraz robię, nie stanowi dla mnie żadnego zagrożenia. Gdyby powiedzieli mi coś innego, to z pewnością sytuacja wyglądałaby inaczej. Nie widzę żadnego ryzyka. Mam defibrylator, gdyby coś się stało, to jestem zabezpieczony – w teorii rzeczywiście tak to wygląda, ale miejmy nadzieję, że nie będzie trzeba tego weryfikować w praktyce.

Zjednoczone Merseyside. O co chodzi kibicom Evertonu i Liverpoolu?

Dania w Londynie

Ale właśnie dlatego w niektórych ligach z powodzeniem można grać, będąc wyposażonym w takie cudo techniki. Tak jest między innymi w przypadku Premier League i to właśnie tam ostatecznie udał się Christian Eriksen. Nie dostał od razu propozycji z klubu z czołówki, ale udało mu się przekonać do własnej osoby Brentford, które było beniaminkiem. Akurat w tym klubie jest spora duńska kolonia, do której zresztą należy także trener Thomas Frank. 48-letni szkoleniowiec był doskonale znany Eriksenowi jeszcze z czasów współpracy w młodzieżowych kadrach Danii.

Wydaje się więc, że Eriksen nie mógł znaleźć sobie lepszego miejsca do wskrzeszenia kariery piłkarskiej. Wrócił do rozsądnie budowanego klubu, w którym nie ma przesadnej presji. W dodatku do trenera, z którym się dobrze zna i całego grona rodaków w składzie. – To była długa droga i nadal się nie skończyła. Czuję, że jestem coraz bliżej i jestem przez to spokojny. To będzie bardzo wyjątkowy moment móc wyjść ponownie na boisko i zagrać mecz po tym, co zdarzyło się siedem, osiem miesięcy temu. To będzie niesamowite – mówił piłkarz jeszcze przed debiutem w barwach londyńskiego klubu.

Oczywiście doskonale były mu znane także realia panujące w Premier League, bo przecież spędził tutaj prawdopodobnie najlepszy czas w dotychczasowej karierze. W latach 2013-2020 był zawodnikiem Tottenhamu, z którym dotarł między innymi do finału Ligi Mistrzów w sezonie 2018/19. W sumie w barwach Kogutów rozegrał 305 spotkań, w których zdobył 69 bramek i zaliczył 90 asyst. Przez lata był jedną z największych gwiazd drużyny.

Nie musiał też całkowicie przemeblowywać własnego życia, bo Londyn to było jego miejsce na ziemi. I być może dzięki temu wszystkiemu jego przygoda z Brentford, choć krótka, była bardzo owocna. Duńczyk rozegrał zaledwie 11 spotkań w drużynie Thomasa Franka, ale stał się jej najważniejszym ogniwem. W tych niewielu występach był głównym kreatorem gry beniaminka i wyraźnie przyczynił się do pewnego utrzymania w Premier League. Tyle mu wystarczyło. Klub sporo ryzykował, ale mógł też sporo zyskać. I zyskał. – Dla mnie to nie był hazard. Byłem przekonany, że może nam pomóc i że może być dla Brentford najlepszym transferem – przyznał Thomas Frank.

Czy Bournemouth zostanie nowym Norwich?

Ostatnia szansa

Celem Eriksena nie było jednak przyjemne granie w Brentford, a powrót na najwyższy poziom i jeszcze jedna próba zapisania się w historii futbolu. Londyńczycy robili wszystko, aby go zatrzymać, bo przecież piłkarz tej klasy nigdy nie grał w tym klubie, ale Duńczyk zdawał sobie sprawę, że ma już 30 lat i nie ma na co czekać. Szczególnie z jego wcześniejszymi doświadczeniami. Dlatego gdy tylko odezwali się do niego właściciele Manchesteru United, nie wahał się zbyt długo.

Brentford chciał, żebym został, ale pojawiła się szansa w mojej karierze, aby zrobić to, o czym marzyłem. Chciałem na nowo rozkręcić moją karierę i przyjść do jeszcze większego klubu. To mi się udało. Manchester United to jeden z największych klubów na świecie. To było jak zbawienie po tym, co stało się wcześniej. Udowodniłem, że mogę dostać ofertę od takiego klubu jak United. To było wspaniałe. Dołączyłem do wielkiego klubu – podkreślił 30-latek w wywiadzie dla portalu bold.dk.

Wielu ekspertów miało obawy, spoglądając na ten ruch. Wydawało się bowiem, że dobra postawa Eriksena miała wiele wspólnego z otoczeniem, do którego trafił, bo jak już wspominaliśmy, było ono niemal idealnie dostosowane do niego. Sam piłkarz też miał z pewnością całą masę wątpliwości, ale nie mógł sobie pozwolić na zmarnowanie takiej szansy. Dlatego nie zadowolił się samym transferem na Old Trafford, a od razu chciał pokazać, na co go stać.

I pokazał. Był drugim transferem Manchesteru United od przyjścia Erika ten Haga zaraz po Tyrellu Malacii, ale zdecydowanie nie był to ruch, który powalił kibiców na kolana. Wszyscy pamiętają popisy Duńczyka z czasów gry w Tottenhamie, ale tego lata jego dyspozycja wciąż była wielką niewiadomą. Mało kto spodziewał się, że Eriksen będzie wyglądał na Old Trafford aż tak dobrze.

„Lisy” przestały gryźć. Dlaczego Leicester City tak słabo zaczęło sezon?

Wyższy poziom

Duńczyk od razu wskoczył do pierwszego składu United i okazało się, że nie tylko znajduje się w fantastycznej dyspozycji, ale został… najważniejszą postacią układanki Erika ten Haga. W tych kilku ostatnich bardzo dobrych spotkaniach Czerwonych Diabłów wyklarowała się dość zaskakująca trójka w środku pola – Eriksen, Fernandes i McTominay. Duńczyk pełni w niej funkcję swoistego bufora pomiędzy swoimi partnerami z drugiej linii. Dzięki jego pracy na boisku, Szkot może się skupić głównie na działaniach defensywnych, a Portugalczyk na ofensywnych.

Mało tego, Eriksen jest głównym kreatorem gry United. Niemal każda piłka transportowana od tyłu do zawodników ofensywnych musi przejść przez niego i to on jest odpowiedzialny za podjęcie decyzji, co zrobić z nią dalej. Dlatego jest zdecydowanie jednym z najaktywniejszych zawodników na boisku. W dodatku niemal w każdym spotkaniu gra wszystko od deski do deski. Tylko raz rozegrał mniej niż 80. minut – było to w ostatnim spotkaniu Manchester United z Realem Sociedad w Lidze Europy.

30-letni pomocnik zszedł z boiska już w przerwie i został zmieniony przez Bruno Fernandesa. Wtedy Erik ten Hag wystawił jednak mocno eksperymentalny skład i musiał wpuścić Portugalczyka, żeby dać nieco więcej jakości ofensywie. Tamten mecz był w ogóle dość nieszczęśliwy dla United. Pomimo przewagi nie potrafili udokumentować jej bramką, a w dodatku jedną stracili i ostatecznie ponieśli klęskę. Stało się to jednak w drugiej połowie, kiedy Eriksena nie było już na boisku.

Nowy nabytek United wyjątkowo rozegrał więc tylko 45 minut, ale i tak był najważniejszą postacią w drużynie, co widać po jego statystykach. Miał dokładnie 29 kontaktów z piłką, oddał 25 podań, z czego 21 trafiło do kolegów z drużyny. Daje to dokładność na poziomie 84 procent. Wniósł też swoje do ataku, bo zaliczył dwa kluczowe podania, a do tego trzy razy wykonał dokładne podania crossowe.

To już nie Szkocja. Bolesna weryfikacja Stevena Gerrarda

Coś do udowodnienia

To jednak tylko jedno spotkanie, w którym nie spędził zbyt dużo czasu na boisku. Ale nie szkodzi, bo najlepszy był także w ostatnim meczu ligowym z Arsenalem, który udało się wygrać dość pewnie 3:1 i był to chyba najlepszy mecz United pod wodzą Erika ten Haga. Eriksen królował w swoim zespole pod względem: kontaktów z piłką (56), podań (42), wykreowanych szans (3) i wyjątkowo był drugi pod względem przebiegniętego dystansu (11,2 km).

Wystawiamy go trochę niżej, na „szóstce” lub na „ósemce”, gdzie dostaje dużo swobody. Mówimy mu, w których strefach boiska ma grać, ale musi się także dostosowywać do sytuacji panującej na murawie. To taki zawodnik, który samodzielnie potrafi zmienić obraz gry. Kiedy zobaczy możliwość podania przecinającego formacje, jest w stanie posłać odpowiednią piłkę. Do tego potrafi podłączyć się w dobrym momencie do ataku , by pomóc drużynie w strzeleniu bramki – w ten sposób Eriksen został scharakteryzowany przez Erika ten Haga.

– Mógłby za to poprawić swoją grę w defensywie – dodał Holender i to chyba z powodu starty piłki po ataku Odegaarda, który zresztą okazał się być faulem. Dlatego bramka Martinellego, która po nim padła nie została uznana. Trzeba jednak przyznać, że sędzia w tej sytuacji mógłby się wybronić, a zachowanie Duńczyka faktycznie było trochę nieodpowiedzialne. Gdyby tamta bramka została uznana, mecz mógłby się potoczyć zupełnie inaczej. Zwykle w takich sytuacjach asekuruje go McTominay, ale jak widać, zdarzają się wyjątki.

Póki co liczby Christiana Eriksena nie powalają, bo jest to zaledwie jedna asysta, ale też znacznie zmieniła się jego rola w porównaniu z tym, jak wcześniej grał w Premier League. W Tottenhamie miał znacznie więcej zadań w ofensywie i pełnił raczej rolę „dziesiątki”. Wygląda na to, że Erik ten Hag znalazł mu idealną pozycję na jego obecne możliwości, co automatycznie daje też więcej swobody kolegom. I znów okazuje się, że Duńczyk udowodnił wszystkim, że wciąż jest zdolny do wielkich rzeczy i głodny sukcesów bez względu na pewne niedogodności, po których na szczęście nie ma śladu. A jeżeli będzie zdrowie, to udowodni nam jeszcze niejedno.

Czytaj więcej o Premier League:

Fot. Newspix

Weszło
30.09.2022

Quo vadis, Wisło Kraków?

Kiedy Mateusz Kuchta popisał się fenomenalną robinsonadą po strzale głową Igora Łasickiego w ostatniej akcji meczu i utonął w objęciach kolegów z Chojniczanki, stało się wielce prawdopodobne, że Wisła Kraków zakończy wrzesień jako najgorsza drużyna miesiąca w pierwszoligowej stawce.  Nie, to niemożliwe, aż tak źle nie jest, sami przecieramy oczy ze zdumieniem. To jakaś aberracja. Albo, po prostu, kicha podlana nędzą, żeby nie bawić się w trudne słówka. Biała Gwiazda nie wygrała piątego […]
30.09.2022
Suche Info
30.09.2022

Lewandowski: Radomiak jest w budowie, zmierza w dobrą stronę

Mariusz Lewandowski z Radomiaka Radom skomentował mecz z Cracovią. „Zieloni” przegrali z „Pasami” 0:2, a spotkanie kończyli w osłabieniu po czerwonej kartce Pedro Justiniano. – Po prostym wybiciu Cracovii za linię obrony nieporozumienie Pedro Justiniano z Raphaelem Rossim, w niegroźnej sytuacji tracimy bramkę. Później znów po dłuższym podaniu, gdy piłka leci 50-60 metrów Pedro źle obliczył jej lot, zabrakło asekuracji, była czerwona kartka. W dziesięciu graliśmy lepiej niż w jedenastu, […]
30.09.2022
Weszło
30.09.2022

Piast stracił punkty i Kądziora. A Wisła Płock wygrała po raz pierwszy od sierpnia

Po meczu Piasta ze Śląskiem dwa tygodnie temu mieliśmy wrażenie, że gliwiczanie już tylko czekali na tę przerwę na kadrę, żeby wtedy spokojnie przygotować coś nowego w ofensywie. Dziś w Płocku nic nowego nie oglądaliśmy. To wciąż był nudny i przewidywalny Piast. Wykorzystała to Wisła, która długo męczyła się z ekipą Fornalika, ale ostatecznie udało jej się przypomnieć sobie o tym, że mecze też można wygrywać. Gdyby dzisiaj zestawić osobny zespół z nieobecnych w kadrach meczowych obu […]
30.09.2022
Weszło
30.09.2022

Bayern w dwunastu nie miał problemu z Bayerem. Sojusznikiem był Hradecky

Nie przywykliśmy do Bayernu na innym miejscu niż fotel lidera. Wiadomo, to dopiero początek sezonu, ale Bawarczycy w przeszłości raczej szybko zaznaczali swoją dominację i pokazywali rywalom, że pierwsze miejsce jest zajęte. Teraz jest inaczej, po serii czterech meczów bez zwycięstwa Bayern osunął się w tabeli i po prostu musiał dziś wygrać z Bayerem, żeby pokazać, iż kryzys był chwilowy. No i tak też się stało – goście nie mieli na Allianz Arena żadnych szans. Dużo […]
30.09.2022
Suche Info
30.09.2022

Zieliński o Kallmanie: – Mówiłem, że to może być strzał w dziesiątkę

Cracovia pokonała na wyjeździe Radomiak Radom (2:0). Jednym z największych bohaterów tego spotkania był Benjamin Kallman, który zdobył gola i zaliczył asystę przy trafieniu Jakuba Myszora. Na konferencji prasowej Jacek Zieliński nie szczędził pochwał Finowi. – Cieszymy się, bo to ważne zwycięstwo dla naszego zespołu po serii różnych meczów. Już w drugim spotkaniu zaliczamy konkretne przełamanie. Wygrywamy na ciężkim terenie, bo tu naprawdę trudno się gra. I tak było w niektórych […]
30.09.2022
Suche Info
30.09.2022

UEFA ukarała Olympique Marsylia

Olympique Marsylia został ukarany przez UEFA grzywną w wysokości ponad 30 tysięcy euro. Powodem nałożenia tej kary są kibice francuskiego klubu, którzy zakłócali porządek w trakcie i po meczu z Tottenhamem w ramach 1. kolejki Ligi Mistrzów. Komisja Kontroli, Etyki i Dyscypliny UEFA ogłosiła w piątek, że Marsylia została ukarana grzywną w wysokości 15 tys. euro za rzucanie niebezpiecznymi przedmiotami i 15 tys. euro za zakłócanie spokoju na stadionie Tottenhamu oraz 2 500 euro […]
30.09.2022
Weszło
24.09.2022

Klich utknął w martwym punkcie, a miejsce w kadrze na mundial odjeżdża

Rok temu taki tytuł brzmiałby idiotycznie. W końcu Mateusz Klich był wtedy jednym z najważniejszych piłkarzy Leeds United. No ale czasy się zmieniły. Trener „The Peacocks” również. I choć Polak na początku kadencji Jessego Marscha dalej odgrywał istotną rolę w zespole „Pawi”, w tym sezonie nie jest już tak kolorowo. Polski pomocnik stracił miejsce w składzie. Ba, na domiar złego wcale nie zapowiada się, aby uległo to zmianie, przez co jego […]
24.09.2022
Weszło
17.09.2022

Obywatele udomowili Wilki. Cenne zwycięstwo Manchesteru City

Nie każdy jest fanem meczów, które zaczynają się o 13:30, ale mają swój urok. To pora obiadowa, więc przydałoby się, żeby coś dobrego grało nam do kotleta. Tym razem Premier League zafundowało nam starcie najlepszej defensywy z najlepszą ofensywą tego sezonu. Kontrastów nie brakowało, więc wskazanie faworytów ciężko było nazwać trudnym zadaniem. Obywatele nas tylko utwierdzili w tym przekonaniu i pokazali wyższość nad Wilkami. Kulawe wilki pozbawione zębów Dziś […]
17.09.2022
Anglia
17.09.2022

Tottenham nieźle zaczął sezon? Lepiej zachować spokój

Siedem meczów, pięć zwycięstw, dwa remisy, żadnych porażek. Do tego czternaście strzelonych bramek, pięć straconych Tak, właśnie w ten sposób Tottenham zaczął nowy sezon. Wiadomo było więc, że niektórzy fani angielskiego futbolu postanowią puścić wodze fantazji i zaczną stawiać „Koguty” na jednym z najwyższych stopni ligowego piedestału. Aż tu nagle klops. Piłkarze „Spurs” otrzymali w miniony wtorek zimny prysznic, przez co oczekiwania w stosunku do nich stały się […]
17.09.2022
Weszło
16.09.2022

Futbol w służbie jej królewskiej mości

Jedni chóralnie odśpiewują słowa hymnu „God Save the Queen”, drudzy dumnie wywieszają transparent z napisem „Fuck the Crown”. Taki los brytyjskiej rodziny królewskiej, że po śmierci Elżbiety II wrze nawet hermetyczny piłkarski światek.  Rządziła siedemdziesiąt lat i dwieście czternaście dni. Żaden brytyjski monarcha nie sprawował władzy przez dłuższy czas. Widziała naród w biedzie i naród w dobrobycie, naród w obliczu przemian i naród w obliczu stagnacji, naród rozwścieczony i naród […]
16.09.2022
Premier League
13.09.2022

Od Parken do Old Trafford. Odrodzenie Christiana Eriksena

Mało kto wierzył, że po takim czymś uda mu się wrócić na boisko. Tamten pamiętny dzień – 12 czerwca 2021 roku sprawił, że cały świat i to nie tylko ten piłkarski, wstrzymał oddech. Nikomu nie mieściło się w głowie, że coś takiego może się przydarzyć piłkarzowi tej rangi i to w czasach, kiedy zawodnicy przechodzą regularnie setki badań w trakcie sezonu. Christian Eriksen faktycznie na chwilę pożegnał się ze światem podczas tamtego meczu z Finlandią, […]
13.09.2022
Premier League
09.09.2022

Ambitny, ale nie magik. Graham Potter przed życiową szansą

Życie potrafi napisać scenariusz, którego nigdy byśmy się nie spodziewali. Jeszcze kilka lat temu Grahamowi Potterowi nawet nie przeszłoby przez myśl, że niedługo zostanie trenerem jednego z największych angielskich klubów, w którym zastąpi jednego z najlepszych trenerów na świecie. Wtedy myślał raczej nad tym, jaki jest najszybszy sposób na ogrzanie się po treningu prowadzonym przy kilkunastostopniowym mrozie. Jednak wszystko potoczyło się tak, że niedoszły reprezentant Anglii stanął przed życiową szansą […]
09.09.2022
Liczba komentarzy: 1
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Cjjdne
Cjjdne
16 dni temu

Zdaje się ze o 21 lekarz Interu w radiu stwierdził, ze Eriksen przyjął preparat, ale na drugi dzień lekarz kadry stwierdził ze nie…