Jakoś tak się układa, że regularnie słyszę od otoczenia władz Lecha i Legii, że oba kluby są wielkie, a podobnej wypowiedzi z ust rządzących Rakowem jakoś jeszcze nie słyszałem. Tymczasem jeśli ktoś ma się od kogoś uczyć, to Lech i Legia od Rakowa, a nie odwrotnie. Częstochowianie robią wynik, ale też jednocześnie kompromitują resztę polskiej piłki, bo przy porządnych finansach i dobrej organizacji, można w tej lidze rozdawać karty po bardzo krótkim czasie obecności w, tfu, elicie. Żadna wielka filozofia. Lech i Legia biedne nie są, ale kompetencji tam brakuje.

Życzę Rakowowi mistrzostwa Polski. Dość mam kompromitacji „wielkiej” Legii i „wielkiego” Lecha

Już widać, że Lech idzie drogą Legii z zeszłego sezonu. No, z tym zastrzeżeniem, że Legia zaistniała w pucharach, a Kolejorz na pewno nie będzie ogrywał w fazie grupowej Ligi Europy Leicester czy Spartaka, bo się tam nie dostanie. Co więcej – z Ligą Konferencji też będzie problem, może się wypierdzielić na islandzkim Vikingurze.

I w sumie słusznie: przy tym składzie nie ma co szaleć. Jak jakimś cudem będzie faza grupowa europejskich pucharów, to składu nie wystarczy na dwa fronty. Dzisiaj jakby van den Brom miał zmienić pięć zawodników względem meczu na Islandii, to kibice Lecha zabiliby go śmiechem, widząc jedenastkę, jaką wystawił. Kto by tam miał grać… Nie wiem, pewnie już masażysta albo kierowca klubowego autokaru.

Lech się tak „wzmocnił” przed Europą, że ściągnął albo parodystę do pierwszego składu (Rudko), albo rezerwowych (Sousa, Citaiszwili). Oczywiście Portugalczyk ma niby sprzątnąć tę ligę z palcem w nosie, ale na razie sprząta kurze z ławki. Cóż, trzeba było się targować jeszcze dłużej i ściągnąć go 31 sierpnia. Przy dwóch frontach Lech nie ma żadnych szans. Przy jednym – też mizerne. Oczywiście zaraz mogą się pojawić posiłki, kto wie, może jednak uda się skusić Sekulskiego, a potem, nie wiem, Sezonienkę. Wtedy to będzie kapela.

Nie rozumiem tego – w normalnym życiu gdy się popełni błąd, to się wyciąga wnioski i stara drugi raz tego nie robić. Lech jak ostatnio wygrał mistrzostwo, to ściągnął Thomallę, Tetteha, Robaka i, kuźwa, Dudkę, myśląc, że to wystarczy. Nie wystarczyło, był dramat. Mieli kilka lat, żeby przemyśleć ten błąd, nie tydzień, nie miesiąc, nie rok. Kilka lat. I co? Zrobili to samo. Nie wzmocnili zespołu, licząc, że jakoś się uda wybłagać dobre wyniki w Europie. No nie da się. Sensacja. Wtedy też się nie dało, a w lidze było wręcz tragicznie.

Jak kiedyś znowu wygrają mistrzostwo, pewnie zrobią to samo. I na pewno będą zaskoczeni, dlaczego nie działa. Nie ma wniosków, nie ma odpowiedzialności. Ci sami ludzie odpowiadają za ten temat i z chęcią, a wręcz radością, popełnią te same błędy nieskończoną liczbę razy. Mówi się, że w polskiej piłce nie ma powtarzalności. Bzdura! Lech jest bardzo powtarzalny.

Oczywiście winny jest też trener i strzelam, że jak nie wygra zaraz dwóch-trzech meczów, to jeszcze latem go pożegnamy. A jak odpadnie z pucharów – na pewno.

Apeluję też do wszystkich polskich klubów – jak macie mecz na Islandii, piszcie pisma do UEFA, żeby to jakoś przełożyć, odwołać. Jedzie Lech parę lat temu – w ryj od Stjarnana i bez bramki. Jedzie Pogoń – w ryj od kogoś tam, nie chce mi się tego pamiętać, bez bramki. Lech w ryj od Vikingura i też bez bramki. Czy te dwie ekipki zmontowały przez 180 minut tam jakąś groźną sytuację? Nie wydaje mi się.

Życzę Rakowowi mistrzostwa Polski w tym sezonie i pokazanie po raz kolejny „wielkim”, że da się nie skompromitować chwilę po sukcesie.

WOJCIECH KOWALCZYK

CYKL “WJAZD Z BRAMĄ” WSPÓŁTWORZYMY Z FIRMĄ GATIGO – PRODUCENTEM NOWOCZESNYCH OGRODZEŃ, NALEŻĄCYM DO POLARGOS GROUP. NAJOSTRZEJSZE OPINIE TYLKO TUTAJ!

Suche Info
08.08.2022

Oficjalnie: Modeste w Borussii Dortmund

Awaryjny transfer do zespołu z Dortmundu stał się faktem. Do ekipy BVB dołączył 34-letni Anthony Modeste. Francuz związał się z Borussią rocznym kontraktem. Wicemistrzowie Niemiec tego lata sprowadzili już wcześniej dwóch napastników, którzy mieli wypełnić lukę po Erlingu Haalandzie – Karima Adeyemiego i Sebastiena Hallera. Okazało się jednak, że ten drugi jest poważnie chory. U piłkarza wykryto złośliwy nowotwór jąder i choć rokowania lekarzy są dobre, […]
08.08.2022
Suche Info
08.08.2022

Show Patryka Szysza! Gol i asysta w ligowym debiucie [WIDEO]

Fenomenalne wejście w ligowy sezon zaliczył Patryk Szysz, który tego lata przeniósł się do Turcji. Strzelił gola i zaliczył asystę, a jego Basaksehir pokonał Kasimpasę 4:0. 24-latek ma już za sobą trzy oficjalne występy w barwach nowej drużyny – wszystkie w eliminacjach do Ligi Konferencji Europy, we wszystkich wchodził z ławki rezerwowych. Teraz przyszedł czas na pierwszy mecz w lidze, który Szysz rozpoczął w podstawowej jedenastce. Polak pierwszego gola dla swojej […]
08.08.2022
Lekkoatletyka
08.08.2022

Kadra Polski na lekkoatletyczne ME. Na ile medali możemy liczyć?

81. Tyle osób będzie reprezentować Polskę na rozpoczynających się za tydzień lekkoatletycznych mistrzostwach Europy w Monachium. Dla części z nich będzie to impreza, w trakcie której powalczą o powetowanie sobie nieudanych mistrzostw świata. Dla innych – szansa na pierwsze wielkie sukcesy na stadionie. Jeszcze inni będą chcieli po prostu potwierdzić swoją klasę lub sprawić niespodziankę. Jak wygląda skład Polski i na kogo możemy liczyć w walce o medale? Utrzymać status […]
08.08.2022
Suche Info
08.08.2022

Kamil Glik z golem dla Benevento [WIDEO]

Obrońca reprezentacji Polski strzelił gola dla swojego zespołu w meczu 1/32 finału Pucharu Włoch z Genoą. Drużyna Glika przegrała jednak 2:3. Piłkarze spadkowicza z Serie A trzykrotnie pokonali golkipera Benevento. Dwa razy na listę strzelców wpisał się Islandczyk, Albert Gudmundsson, raz Włoch – Massimo Coda. Pierwszy gol dla Benevento padł w doliczonym czasie gry pierwszej połowy. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Dejana Vokicia […]
08.08.2022
Suche Info
08.08.2022

Obsada sędziowska 5. kolejki I i II ligi

PZPN podał, którzy sędziowie będą rozstrzygać w najbliższych meczach drugiej i trzeciej klasy rozgrywkowej w Polsce. Mecze 5. kolejki I i II ligi rozegrane zostaną w środku tygodnia. Pierwszoligowcy wybiegną na murawę w dniach 9-11 sierpnia, drugoligowcy zaś 10 i 11 sierpnia. PZPN wyznaczył do prowadzenia tych spotkań następujących arbitrów. I liga 9 sierpnia (wtorek): Odra Opole – Sandecja Nowy Sącz, godz. 18:00, sędzia: Dominik Sulikowski (Gdańsk). Wisła Kraków […]
08.08.2022
Suche Info
08.08.2022

Krychowiak: Żaden z chłopaków nie potępia Rybusa

W wywiadzie udzielonym Mateuszowi Skwierawskiemu z portalu WP Sportowe Fakty, Grzegorz Krychowiak odniósł się do sytuacji Macieja Rybusa, a także swojego transferu do Al-Shabab. Reprezentant Polski został na rok wypożyczony do Al-Shabab. Umożliwiły mu to przepisy UEFA, dzięki którym piłkarze mogą opuszczać rosyjskie i ukraińskie kluby w ramach rocznych wypożyczeń – dokładnie tak, jak wiosną. Wtedy Krychowiak trafił do greckiego AEK Ateny, tym razem do występującego w Arabii Saudyjskiej Al-Shabab. […]
08.08.2022
Weszło
08.08.2022

Leo Messi kontra Andre Ayew | BRAMA DNIA

Mamy dziś dla was dwie bramki, które nie są dziełem potężnych uderzeń z dystansu, a odpowiedniej koordynacji, techniki i kreatywności. Zapraszamy do wyboru „Bramy dnia” wraz z Gatigo. MESSI VS SSC NAPOLI (08.08.2020) FC Barcelona w sezonie 19/20 pożegnała się z Ligą Mistrzów w kompromitujących okolicznościach, ale zanim doszło do blamażu, potrafiła zaprezentować kilka przebłysków. W meczu z Napoli niebywałym rajdem popisał się Leo Messi. Choć był kopany, niemal […]
08.08.2022
Prasówka
08.08.2022

Dziekanowski: Raków staje się klubową wizytówką naszej piłki

Poniedziałkowa prasówka.  PRZEGLĄD SPORTOWY Barcelona zaskoczona szałem na punkcie Roberta Lewandowskiego?  – Jesteśmy fatalni, przepraszam — mówi nam sprzedawca w oficjalnym sklepie klubowym przy Placa Catalunya. I choć uśmiecha się od ucha do ucha, to dobrą miną i tak nie zmieni tego, jak FC Barcelona marketingowo rozgrywa przyjście Polaka. Ci, którzy chcą zaopatrzyć się w jego koszulki, muszą obejść się smakiem. Od ręki trykotu nowej gwiazdy wicemistrza Hiszpanii […]
08.08.2022
Brama dnia
07.08.2022

Nani kontra Saidi Ntibazonkiza | BRAMA DNIA

Dzisiaj pod głosowanie poddajemy dwa trafienia sprzed dekady – jedno autorstwa Naniego, drugie będące dziełem Saidiego Ntibazonkizy. Zapraszamy do wyboru „Bramy dnia” wraz z Gatigo. NANI VS MANCHESTER CITY (07.08.2011) Mecze o Tarcze Wspólnoty cieszą się coraz mniejszym prestiżem, ale mimo wszystko te spotkania – niejako otwierające sezon na angielskich boiskach – przez całe lata dostarczyły kibicom mnóstwo wrażeń. Dokładnie dekadę temu Manchester […]
07.08.2022
Prasówka
06.08.2022

PRASA. „Porażka z pasterzami z Islandii boli, ale szczytem żenady był Karabach”

Sobotnia prasówka skupia się na tematach ligowych i prezentacji Roberta Lewandowskiego.  SPORT Trener Śląska Wrocław Ivan Djurdjević nie ma wątpliwości, że jego zespół w meczu z Koroną Kielce zgubiła zbytnia pewność siebie. – Nie może brakować pewności siebie, ale przesada też nie jest dobra. Cały czas konieczna jest pełna koncentracja i skupienie, a tego zabrakło. Emocje w drużynie puściły po tym, jak z Pogonią wreszcie, po długim czasie, wygraliśmy spotkanie u siebie. […]
06.08.2022
Felietony i blogi
05.08.2022

Życzę Rakowowi mistrzostwa Polski. Dość mam kompromitacji „wielkiej” Legii i „wielkiego” Lecha

Jakoś tak się układa, że regularnie słyszę od otoczenia władz Lecha i Legii, że oba kluby są wielkie, a podobnej wypowiedzi z ust rządzących Rakowem jakoś jeszcze nie słyszałem. Tymczasem jeśli ktoś ma się od kogoś uczyć, to Lech i Legia od Rakowa, a nie odwrotnie. Częstochowianie robią wynik, ale też jednocześnie kompromitują resztę polskiej piłki, bo przy porządnych finansach i dobrej organizacji, można w tej lidze rozdawać karty po bardzo krótkim czasie obecności w, tfu, elicie. […]
05.08.2022
Prasówka
05.08.2022

PRASA. Van den Brom: Potrzeba czasu, którego nie mamy

Piątkowa prasa to dużo dobrej lektury przed 4. kolejką Ekstraklasy oraz inauguracją Bundesligi i Premier League. PRZEGLĄD SPORTOWY Rozmowa z trenerem Górnika Zabrze, Bartoschem Gaulem. ŁUKASZ OLKOWICZ: Gdy porównujemy polskie drużyny do tych zagranicznych, od których nasze obrywają w pucharach, często podkreśla się różnicę w intensywności podczas gry. Czym dla pana jest ta mityczna intensywność? BARTOSCH GAUL (TRENER GÓRNIKA): Dwa aspekty. Pierwszy to mentalna aktywność. Czyli? Ważne, żeby być […]
05.08.2022
Liczba komentarzy: 90
Subscribe
Powiadom o
guest
90 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Jayco
Jayco
3 dni temu

Po co ci to?

Big Tom
Big Tom
3 dni temu
Reply to  Jayco

te Kowal, wróżbito. Raków nigdy nie grał w fazie grupowej żadnego pucharu. Skąd wiesz że się nie skompromitują. Daj im szanę. Wszyscy wiemy że xcom ci płaci za wychwalanie Rakowa i trenera bez honoru.

Dżon wan-Kenobi
Dżon wan-Kenobi
3 dni temu
Reply to  Big Tom

Ty.. ale ty widzisz synek, co w pucharach gra Raków, a co grają te wronieckie popłuczyny po amice ??? Czy nie widzisz?? A może widzisz tylko, kurwa, nie daje ci to nic do myślenia ???

szopenik
szopenik
3 dni temu
Reply to  Big Tom

Spierd…aj parodysto

Volksdeutch
Volksdeutch(@volksdeutch)
3 dni temu
Reply to  szopenik

Kto jest czerwoną latarnią w ekstraklasie?

Volksdeutch
Volksdeutch(@volksdeutch)
3 dni temu
Reply to  Big Tom

Jesteś głupim chujem trolu

Normal
Normal
3 dni temu
Reply to  Big Tom

A co ty wiesz o honorze ćwoku.To dla ciebie zupełnie obce pojęcie.Trzymasz teraz pewnie kciuki żeby Raków przegrał bo nienawidzisz wszystkich którym się coś udaje bo wtedy widzisz jak twoje życie jest gówniane. Dlatego tak łatwo przychodzi ci obrzucanie innych gównem bo tylko tego masz pod dostatkiem.

Podszyszkownik
Podszyszkownik
2 dni temu
Reply to  Big Tom

tak,a zespół trenera z honorem szlifuje dno.

KingOfJamaica
KingOfJamaica
3 dni temu
Reply to  Jayco

Od razu powiem, że szanuje rodzinę Rutkowskich. Polska piłka to bagno które wciągnęło już niejednego. Szacunek że są osoby które wchodzą w ten biznes. Ale jeśli prezesami są przyjaciel właściciela i jego syn, a dyrektorem sportowym ich serdeczny kolega to nie może być dobrze. Albo zabawa w FM na żywo, albo zatrudnia się specjalistow i daje się sobie szanse na sukces. Ryba psuje się od głowy a efekt jest taki, że Lech gra poniżej swojego potencjału sportowego. Z obecną kadra powinni awansować do grupy lke. Ale nie awansują. Ja już te mecze widziałem. Sytuacja się powtarza. W Poznaniu 1:1 i zapełniamy gablotę z eurowpierdolem, a do maja ’23 regularny masaż mokra szmatą po ryju. Pozniej rewolucja w składzie i sezon przejściowy.
Panowie prezesi, szukacie cały czas wzmocnień. Lech ma być punktowo zmieniany, a następcy mają wnieść go na nowy poziom. Spróbujcie zmian w najwyższej kadrze menadżerskiej. Jaka jest szansa, że najlepsze osoby do prowadzenia klubu sportowego znajdzie się akurat przy wigilijnym stole? Na świecie jest 8 miliardów ludzi. Poszerzmy obszar poszukiwań.
Jeszcze jedno. Przyznac się do błędu to żaden wstyd. Wstydem jest powtarzać cały czas ta sama czynność w ten sam sposób i oczekiwać innego efektu.

Podszyszkownik
Podszyszkownik
2 dni temu
Reply to  KingOfJamaica

Oj wiesz ilu im to już mówiło? Ale do trzech razy sztuka.Teraz jest ten trzeci.Tylko że tym razem mogą się spierdolić z ligi.Wywiozą Rutków na taczkach,a w Ponaniu zamieszki

Lecę bo chcę
Lecę bo chcę
2 dni temu
Reply to  KingOfJamaica

Brawo za ten wpis.
Ja też biegam tylko i gadam, że te mecze już widziałem.
A passus z wigilijnym stołem powinien przejść do klasyki, szacuneczek.

Krzysztof
Krzysztof
2 dni temu
Reply to  KingOfJamaica

Od razu powiem, że szanuje rodzinę Rutkowskich”
Jak można szanować zakałę polskiej piłki klubowej?
Kto był właścicielem Amiki i hojnie obdarowywał sprzętem AGD arbitrów, czy dawał kasę na kupno meczów Fryzjerowi?
Może obejrzyj na you tubie finał Pucharu Polski Amika – Aluminium to zobaczysz ogromną radość Jacka Rutkowskiego po końcowym gwizdku.

Juliusz Słowacki
Juliusz Słowacki
3 dni temu
Reply to  Jayco
Balladyna
Tragedia w pięciu aktach

ISBN 978-83-288-2852-0




KOCHANY POETO RUIN!

Pozwól, że pisząc do ciebie zacznę od apologu, który mi opowiedziano nad Salaminy zatoką.

Stary i ślepy harfiarz z wyspy Scio przyszedł nad brzegi Morza Egejskiego, a usłyszawszy z wielkim hukiem łamiące się fale; myślał, że szum ów pochodził od zgiełku ludzi, którzy się zbiegli pieśni rycerskich posłuchać. — Oparł się więc na harfie i śpiewał pustemu morza brzegowi: a kiedy skończył, zadziwił się, że żadnego ludzkiego głosu, żadnego westchnienia, żadnego pieśń nie zyskała oklasku. Rzucił więc harfę precz daleko od siebie, a te fale, które śpiewak mniemał tłumem ludzkim, odniosły złote pieśni narzędzie i położyły mu je przy stopach. I odszedł od harfy swojej smutny Greczyn nie wiedząc, że najpiękniejszy rapsod nie w sercach ludzi, ale w głębi fal Egejskiego Morza utonął.

Kochany Irydionie! ta powiastka o falach i harfiarzu zastąpi wszelką do Balladyny przemowę. Wychodzi na świat Balladyna z ariostycznym uśmiechem na twarzy, obdarzona wnętrzną siłą urągania się z tłumu ludzkiego, z porządku i z ładu, jakim się wszystko dzieje na świecie, z nieprzewidzianych owoców, które wydają drzewa ręką ludzi szczepione. Niech naprawiacz wszelkiego bezprawia Kirkor pada ofiarą swoich czystych zamiarów; niech Grabieć miłuje kuchnią Kirkora; niechaj powietrzna Goplana kocha się w rumianym chłopie, a sentymentalny Filon szuka umyślnie męczarni miłosnych i umarłej kochanki; niechaj tysiące anachronizmów przerazi śpiących w grobie historyków i kronikarzy: a jeżeli to wszystko ma wnętrzną siłę żywota, jeżeli stworzyło się w głowie poety podług praw boskich, jeżeli natchnienie nie było gorączką, ale skutkiem tej dziwnej władzy, która szepce do ucha nigdy wprzód nie słyszane wyrazy, a oczom pokazuje nigdy, we śnie nawet, nie widziane istoty; jeżeli instynkt poetyczny był lepszym od rozsądku, który nieraz tę lub ową rzecz potępił: to Balladyna wbrew rozwadze i historii zostanie królową polską — a piorun, który spadł na jej chwilowe panowanie, błyśnie i roztworzy mgłę dziejów przeszłości.

Uśmiechnij się teraz, Irydionie, bo oto naśladując francuskich poetów: powiem ci, że Balladyna jest tylko epizodem wielkiego poematu w rodzaju Ariosta, który ma się uwiązać z sześciu tragedii, czyli kronik dramatycznych. Cienił już różne ludzi niebyłych wyszły ze mgły przedstworzenia i otaczają mnie ciżbą gwarzącą: potrzeba tylko, aby się zebrały w oddzielne tłumy, ażeby czyny ich ułożyły się w postacie piramidalne wypadków, a jedną po drugiej garstkę na świat wypychać będę; i sprawdzą się może sny mego dzieciństwa. Bo ileż to razy patrząc na stary zamek, koronujący ruinami górę mego rodzinnego miasteczka, marzyłem, że kiedyś w ten wieniec wyszczerbionych murów nasypię widm, duchów, rycerzy; że odbuduję upadłe sale i oświecę je przez okna ogniem piorunowych nocy, a sklepieniom każę powtarzać dawne Sofoklesowskie „niestety!” A za to imię moje słyszane będzie w szumie płynącego pod górą potoku, a jakaś niby tęcza z myśli moich unosić się będzie nad ruinami zamku. — O! nie mów mi, że z dzwonków polnych większa ozdoba ruinom niż z tego wieńca myśli, w który je ubierze poeta: — bo choć róże rosnące na ruinach pałacu Nerona rozwidniały nam pięknie te gruzy: to jednak jaśniej mi je oświecił ów duch Irydiona, któregoś ty pod krzyżem w Kolosseum położył i nakrył złotymi skrzydłami anioła.

Tak więc, kiedy ty dawne posągowe Rzymian postacie napełniasz wulkaniczną duszą wieku naszego; ja z Polski dawnej tworzę fantastyczną legendę, z ciszy wiekowej wydobywam chóry prorockie — i na spotkanie twojej czarnej, piorunowej, dantejskiej chmury prowadzę lekkie, tęczowe i ariostyczne obłoki, pewny, że spotkanie się nasze w wyższej krainie nie będzie walką, ale tylko grą kolorów i cieni, z tym smutnym dla mnie końcem, że twoja chmura, większym wichrem gnana i pełniejsza piorunowego ognia, moje wietrzne i różnobarwne obłoki roztrąci i pochłonie.

Doniosły mi sylfy, żeś powędrował teraz odwiedzić Etnę czerwoną: posłałem natychmiast Skierkę, aby ci na drodze wszystkie pootwierał kwiaty i wszystkie gwiazdy nad tobą zapalił; za to przez wdzięczność, stanąwszy na szczycie wulkanu, spojrzyj na mórz rozległe błękity i pomyśl, że niedawnymi czasy przez te zwierciadła wędrował okręt mój, jak łabędź żaglami nakryty. Powiedz, czy nie dojrżysz jakiego rysu na fali, jakiego śladu po zniknionym okręcie? Księża wtenczas śpiewali hymn do Najświętszej Panny, a ja stałem z wlepionymi w ogień Etny oczyma, smutny, że mnie fala znów tylko do Europy odnosiła. Słuchaj w ciszy powietrznej, czy echo tego hymnu, który mi serce uciszał, nie drga dotąd w kryształowej atmosferze? Szukaj mojego śladu w powietrzu i na fali, a jeśli o mnie na fali i w powietrzu nie słychać, to znajdź mnie w sercu twoim i niech ja będę jeszcze z tobą przez jedną godzinę. Wszak darem to jest Boga, że my umiemy myślą latać do siebie w odwiedziny.

Rozpisałem się długo, a zamierzyłem był tylko napisać

Autorowi Irydiona
na pamiątkę
Balladynępoświęca/
Juliusz Słowacki

Paryż, d. 9 lipca 1839 r.


OSOBY:
 * Pustelnik — Popiel III wygnany
 * Kirkor — pan zamku
 * Matka — wdowa
 * Balladyna, Alina — jej córki
 * Filon — pasterz
 * Grabiec — syn zakrystiana
 * Fon Kostryn — naczelnik straży w zamku Kirkora
 * Gralon — rycerz Kirkora
 * Kanclerz
 * Wawel — dziejopis
 * Paź
 * Poseł ze stolicy Gnezna
 * Oskarżyciel sądowy
 * Lekarz koronny
 * Pany — rycerze — służba zamkowa — wieśniacy — dzieci.



OSOBY FANTASTYCZNE:
 * Goplana — nimfa, królowa Gopła
 * Chochlik
 * Skierka




Za czasów bajecznych, koło jeziora Gopła.




AKT PIERWSZY



SCENA I

/ Las blisko jeziora Gopła — chata pustelnika ustrojona kwiatami i bluszczem. — Kirkor wchodzi w karaceńskiej zbroi, bogato ubrany, z orlimi skrzydłami… /


KIRKOR

/ sam /

Rady zasięgnąć warto u człowieka,
Który się kryje w tej zaciszy leśnej;
Pobożny starzec — ma jednak w rozumie
Nieco szaleństwa: ilekroć mu prawisz
O zamkach, królach, o królewskich dworach,
To jak szalony od rozumu błądzi,
Miota przekleństwa, pieni się, narzeka;
Musiał od królów doznać wiele złego,
I z owąd został przyjacielem gminu.

/ stuka do celi /

Puk! puk! puk!


GŁOS Z CELI

                        Kto tam?


KIRKOR

                        Kirkor.


PUSTELNIK

/ wychodząc z celi /

                        Witaj synu…
Czego chcesz?


KIRKOR

                        Rady.


PUSTELNIK

                        Zostań pustelnikiem.


KIRKOR

Gdybym podstarzał dziesiątym krzyżykiem,
Może bym w smutne schronił się dąbrowy;
Ale ja młody, pan czterowieżowy,
Przemyślam dzisiaj, jak by się ożenić…
Poradź mi, starcze.


PUSTELNIK

                        Lat dwadzieścia z górą
Jak żyję w puszczy…


KIRKOR

                        Cóż stąd?


PUSTELNIK

                        Więc ocenić
Ludzi nie mogę — ani wskazać, którą
Weźmiesz dziewicę.


KIRKOR

                        Te, co rozkwitały
Z dzieciństwa pączków, gdyś ty żył na świecie,
Są dziś pannami… czerwony li biały
Pączek na róży, taka będzie róża…
Przypomnij niegdyś najpiękniejsze dziecię,
Białą, jak w ręku anielskiego stróża
Kwiat lilijowy — niech jej słowik śpiewny
Zazdrości głosu, a synogarlica
Wiernością zrówna… gdzie taka dziewica,
Wskaż mi, o starcze? Mówią, że królewny
Słyną wdziękami?


PUSTELNIK

                        Nieba! to ród węża.
Żona zbrodniami podobna do męża,
Córki do ojca, a do matek syny;
Jak w jednym gnieździe skłębione gadziny.
O bogdaj piorun!…


KIRKOR

                        Nie przeklinaj.


PUSTELNIK

                        Młody,
Przeklinaj ze mną — oni klątwy warci.
Bogdaj doznali, co pomór i głody!
Bogdaj piorunem na poły pożarci,
Padając w ziemi paszczą rozdziawioną,
Proch mieli płaszczem, a węża koroną.
Bogdaj! — Klnąc zbójcę potargałem siły,
Wściekłem się jako brytan uwiązany.
Bo też ja kiedyś byłem pan nad pany,
Stutysiącznemu narodowi miły,
Żyłem w purpurze, dziś noszę łachmany;
Muszę przeklinać. Miałem dziatek troje,
Nocą do komnat weszli brata zbóje,
Różyczki moje trzy z łodygi ścięto!
Dziecinki moje w kołyskach zarżnięto!
Aniołki moje!… wszystkie moje dzieci!


KIRKOR

Któż jesteś, starcze?


PUSTELNIK

                        Ja… Król Popiel trzeci…


KIRKOR

/ schyla kolano /

Królu mój!


PUSTELNIK

                        Któż mię z żebraki rozezna?…


KIRKOR

Uzbrajam chamy i lecę do Gnezna
Mścić się za ciebie…


PUSTELNIK

                        Młodzieńcze, rozwagi!


KIRKOR

Bezprawie gorzej od Mojżesza plagi
Kala tę ziemię i prędzej się szerzy;
Popiel, skalany dzieci krwią niewinną,
Niegodny rządzić tłumowi rycerzy.
Niech więc się stanie, co się stać powinno,
Pod okiem Boga, na tej biednej ziemi.


PUSTELNIK

Czy ty skrzydłami anioła złotemi
Z nieba zleciałeś?


KIRKOR

                        Na barkach orlicy
Para tych białych skrzydeł wyrastała;
Gdy na rycerskiej są naramiennicy,
Będzież–li rycerz mniej niż owa biała
Ptaszyna ludziom użyteczny? — ma–li
Gadom przepuszczać rycerz uskrzydlony
Orła piórami?


PUSTELNIK

                        O mężu ze stali!
Ty jesteś z owych, którzy walą trony.


KIRKOR

Ty wiesz, jak nasza ziemia wszeteczeństwem
Króla skalana. Wiesz, jak Popiel krwawy
Pastwi się coraz nowym okrucieństwem…
Zaczerwienione krwią widziałem stawy:
Król żywi karpie ciałem niewolników.
Nieraz wybiera dziesiątego z szyków
I tnąc w kawały, ulubionym rybom
Na żer wyrzuca; resztę ciał wymiata
Na dworskie pola i czerwonym skibom
Ziarno powierza. Sąsiad ziemię kata
Na pośmiewisko zwie Rusią Czerwoną.
Dotąd żyjącym pod Lecha koroną
Bóg dawał żniwo szczęścia niezasiane,
Lud żył szczęśliwy; dzisiaj niesłychane
Pomory, głody sypie Boża ręka.
Ziemia upałem wysuszona pęka;
Wiosenne runa złocą się, nim ziarno
Czoła pochyli, a wieśniacy garną
Sierpami próżne tylko włosy żyta.
Ta sama Polska, niegdyś tak obfita,
Staje się co rok szarańczy szpichlerzem;
Niegdyś tak bitna, dziś bladym rycerzem
Z głodami walczy i z widmem zarazy.


PUSTELNIK

Ach jam przeklęty! przeklęty! trzy razy
Przeklęty! winien jestem nieszczęść ludu.


KIRKOR

Jako, tyś winien?…


PUSTELNIK

                        Z rozlicznego cudu
Korona Lecha sławną niegdyś była,
W niej szczęścia ludu, w niej krainy siła
Cudem zamknięta… oto ja, wygnany,
Lud pozbawiłem tej korony.


KIRKOR

                        Starcze?…


PUSTELNIK

Korona brata mego jak liczmany
Fałszywa… moja pod spróchniałe karcze
Lasu wkopana… miałem ją do grobu
Ponieść za sobą.


KIRKOR

                        Skądże tej koronie
Cudowna władza?


PUSTELNIK

                        Ku ojczystej stronie
Wracali niegdyś od Betleem żłobu
Święci królowie — dwóch Magów i Scyta.
Ów król północny zaszedł w nasze żyta,
Zabłądził w zbożu jak w lesie — bo zboże
Rosło wysokie jak las w kraju Lecha;
Więc zabłądziwszy rzekł: „Wyprowadź, Boże!”
Aż oto przed nim odkrywa się strzecha
Królewskiej chaty — bo Lech mieszkał w chacie. —
Wszedł do niej Scyta i rzekł: „Królu! bracie!
Idę z Betleem, a gwiazda błękitna
Twoich bławatków ciągle szła przede mną,
Aż tu zawiodła”. — Lech rzekł: „Zostań ze mną.
Kraina moja szczęśliwa i bitna,
Jeśli chcesz, to się tą ziemicą z tobą
Dzielę na poły”. — Scyta rzekł: „Zostanę,
Lecz kraju nie chcę, bo ziemie złamane
Rozgraniczają się krwią i żałobą
Dzieci i matek”. Więc razem zostali;
Ale to długa powieść…


KIRKOR

                        Mów! mów dalej!


PUSTELNIK

Więc jako dawniej czynili mocarze,
Z Lechem się mieniał Scyta na obrączki;
A pokochawszy mocniej sercem, w darze
Dał mu koronę… stąd nasza korona.
Zbawiciel niegdyś wyciągając rączki
Szedł do niej z matki zadumanej łona
I ku rubinom podawał się cały
Jako różyczka z liści wychylona,
I wołał: caca! i na brylant biały
Różanych ustek perełkami świecił.


KIRKOR

O biedny kwiatku! na toż ty się kwiecił,
By cię na krzyżu ćwiekami przybito?
Czemuż nie było mnie tam na Golgocie,
Na czarnym koniu, z uzbrojoną świtą!
Zbawiłbym Zbawcę — lub wyrąbał krocie
Zbójców na zemstę umarłemu.


PUSTELNIK

                        Synu!
Bóg weźmie twoją pochopność do czynu
Za czyn spełniony. Wróćmy w nasze czasy.
Gdy mię brat wygnał, uniosłem w te lasy
Świętą koronę…


KIRKOR

                        Wróci ona! wróci!
Przysięgam tobie… Lecz…


PUSTELNIK

                        Co chcesz powiadać?


KIRKOR

Nim Kirkor w przepaść okropną się rzuci
Szukając zemsty — chcę — chciałbym cię badać,
Na jakim pieńku zaszczepić rodowe
Drzewo Kirkorów, aby kiedyś nowe
Plemię rycerzy tronu twego strzegło?
Kogo wprowadzić w podwoje zamkowe
Z żony imieniem?


PUSTELNIK

                        Tylu ludzi biegło
Z pierścionkiem ślubnym za marą wielkości,
A prawie wszyscy wzięli kość niezgody
Zamiast straconej z żebra swego kości.
Postąp inaczej — ty szlachetny, młody;
Niechaj ci pierwsza jaskółka pokaże,
Pod jaką belką gniazdo ulepiła;
Gdzie okienkami błysną dziewic twarze,
A dach słomiany, tam jest twoja miła.
Ani się wahaj, weź pannę ubogą,
Żeń się z prostotą, i niechaj ci błogo
I lepiej będzie, niżbyś miał z królewną…


KIRKOR

Tak radzisz, starcze?


PUSTELNIK

                        Idź, synu, na pewno
Do biednej chaty — niechaj żona karna,
Miła, niewinna…


KIRKOR

                        Jaskółeczko czarna!
Ptaszyno moja, gdzie mię zaprowadzisz?


PUSTELNIK

Słuchaj mię, synu…


KIRKOR

                        Starcze, dobrze radzisz…
Prowadź, jaskółko!

/ Odchodzi Kirkor. /


PUSTELNIK

/ sam /

                        O! ci młodzi ludzie,
Odchodzą od nas i wołają głośno:
Idziemy szukać szczęścia. Więc my, starce,
Cośmy przebiegli po tej biednej ziemi,
A nigdy szczęścia w życiu nie spotkali;
Możeśmy tylko szukać nie umieli…
Idź! idź! idź, starcze, do pustelnej celi…

/ chce wchodzić do celi — i zatrzymuje się na progu /

/ Wchodzi Filon, pasterz… zamyślony — fantastycznie we wstążki i kwiaty ubrany. /


FILON

/ z egzaltacją /

O! złote słońce! drzewa ukochane!
O! ty strumieniu, który po kamykach
Z płaczącym szumem toczysz fale śklane!
Rozmiłowane w jęczących słowikach
Róże wiosenne! z wami Filon skona!
Bo Filon marzył los Endymijona,
Marzył, że kiedyś po blasku miesiąca
Biała bogini, różami wieńczona,
Z niebios błękitnych przypłynie, i drżąca
Czoło pochyli, a koralowemi
Ustami usta moje rozpłomieni.
Ach! tak marzyłem! Ale na tej ziemi
Nie ma Dyjanny. Samotny uwiędnę
Jako fijołek — albo kwiat jesieni.


PUSTELNIK

Co znaczą owe narzekania zrzędne?
Młody szaleńcze, gdzie zimny rozsądek?
Wywracasz świata boskiego porządek,
A że ty chciwy Akteona wanien,
Czekasz na ziemi anielskiego bóstwa:
Dlatego tyle zestarzałych panien
Dotąd się mężów swych nie doczekały;
Szukaj kochanki na ziemi.


FILON

                        Świat cały
Na próżno zbiegłem przeglądając mnóstwa
Dziewic śmiertelnych. Nieraz wzrok łakomy
Śledził spod złotej kapeluszów słomy
Żniwiarek twarze, podobne czerwienią
Makom zbożowym. Nieraz poglądam
Na białe płótna, łąk jasną zielenią
Słońcu podane; rojąc serca szałem,
Że z bieli płócien jako z morskiej piany
Alabastrowa miłości bogini
Wyjdzie na słońce. Ach! tak obłąkany,
Żyłem na świecie jako na pustyni;
Nienasycony, dumający, rzewny.
Byłem na dworach, widziałem królewny
Podobne gwiaździe Wenus, co wynika
Wieczorem z nieba różowego zorzą,
Zaczerwieniona, ale bez promyka.
Serca nie mają, a sercem się drożą
Więcej niż koron brylantami.


PUSTELNIK

                        Głupcze!
Niedoścignionych gwiazd szalony kupcze!
Ty, co na dworach szukałeś kochanki:
Precz! precz ode mnie, kwiecie beznasienny,
Studniom niezdatny jak stłuczone dzbanki,
Światowi jako słońca blask jesienny
Bezużyteczny. Skoro na tron wrócę,
Zamknę cię w szpital szalonych lub rzucę
Na bakalarską ławę między dzieci.


FILON

Mój dobry ojcze! niechaj ci Bóg świeci!
Musisz być chory, gadasz nieprzytomnie.


PUSTELNIK

Wszyscy szaleńcy zlatują się do mnie,
A wszyscy marzą o królewskich dworach,
Myślą o królach, a kryją się w borach,
I jęczą, jęczą jak oślepłe sowy.


FILON

Wsadź, starcze, głowę w strumień kryształowy,
Może ochłonie.


PUSTELNIK

                        Woda nie obmyje
Na moim czole czerwonego pasu.
Widzisz! czy widzisz, jak korona ryje?
Dwudziestoletnie życie w głębi lasu
Nie zagoiło rany. Pas na czole,
A drugi taki pas mi serce płata;
Ten od korony,

/ pokazując na serce /

                        ten od mieczów kata.
O! moje dzieci! o! sieroctwa bole!
O! moja przeszłość!


FILON

                        Nudzi mię ten stary,
W głowie ma jakieś bezcielesne mary,
Pewnie oszalał samotnością, postem.


PUSTELNIK

Cierpienie myśli jest kolącym ostem,
Lecz rzeczywistość… o! ta jak żelazo
Rani, zabija…


FILON

                        O tym inną razą
Mówić będziemy, a przekonam ciebie,
Że smutek serca…


PUSTELNIK

                        Niechaj cię pogrzebie,
Mdława istoto. Nic niech nic zabije;
A twój grobowiec zamknie nic.


FILON

                        O luba!
Nie znaleziony twój obraz

/ pokazując na serce /

                        tu żyje!
Nieznalezienie gorsze niźli zguba;
Jam cię nie znalazł, a widzę przed sobą!
Idę do lasu, gdzie będę sam — z tobą…
Błogosławiony wyobraźni cudzie,
Ty mnie ocalasz!

/ odchodzi w las /


PUSTELNIK

                        Jak szaleją ludzie!

/ wchodzi do celi /



SCENA II

/ Inna część lasu — widać jezioro Gopło. /

/ Skierka i Chochlik wchodzą. /


SKIERKA

Gdzie jest Goplana, nasza królowa?


CHOCHLIK

Spi jeszcze w Gople.


SKIERKA

                        I woń sosnowa,
I woń wiosenna nie obudziła
Królowej naszej? woń taka miła!
Czyliż nie słyszy, jak skrzydełkami
Czarne jaskółki biją w jezioro
Tak, że się całe zwierciadło plami
W tysiące krążków?


CHOCHLIK

                        Zanadto skoro
Zbudzi się jędza i będzie
Do pracy nas zaprzęgać. To w puste żołędzie
Wkładać jaja motylic — to pomagać mrówkom
Budującym stolice i drogi umiatać
Do mrównika wiodące… to majowym krówkom
Rozwiązywać pancerze, aby mogły latać,
To zwiedzać pszczelne ule i z otwartej księgi
Czytać prawa ulowe lub rotę przysięgi
Na wierność matce pszczelnej od zrodzonej pszczółki;
To na trzcinę jeziora zwoływać jaskółki
I uczyć budownictwa pierworoczne matki.
Już zamykać stawiane na ptaszęta klatki,
Nim jaki biedny ptaszek uwięźnie w zapadni,
Na przekor ptasznikowi; już to pani sroce
Ciągle trąbić do ucha naukę: nie kradnij;
Albo wróblowi wmawiać, że pięknie świegoce,
Aby ciągle świegotał nad wieśniaczą chatą…
Pracuj jak koń pogański, pracuj całe lato,
A zimą spij u chłopa za brudnym przypieckiem,
Między garnkami, babą szczerbatą i dzieckiem.


SKIERKA

    Bo też ty jesteś leniwy, Chochliku!

/ patrzy na jezioro /

    Ach, patrz! na słońca promyku
    Wytryska z wody Goplana;
    Jak powiewny liść ajeru,
    Lekko wiatrem kołysana;
    Jak łabędź, kiedy rozwinie
    Uśnieżony żagiel steru,
    Kołysze się — waha — płynie.
    I patrz! patrz! lekka i gibka,
    Skoczyła z wody jak rybka,
    Na nezabudek warkoczu
    Wiesza się za białe rączki,
    A stopą po fal przezroczu
    Brylantowe iskry skrzesza.
    Ach czarowna! któż odgadnie,
    Czy się trzyma z fal obrączki?
    Czy się na powietrzu kładnie?
    Czy dłonią na kwiatach się wiesza?


CHOCHLIK

    Ona ma wianek na głowie…
    Czy to kwiaty? czy sitowie?


SKIERKA

    O nie… to na włosach wróżki
    Uśpione leżą jaskółki.
    Tak powiązane za nóżki
    Kiedyś, w jesienny poranek,
    Upadły na dno rzeczułki:
    Rzeczułka rzuciła wianek,
    Wianek czarny jak hebany
    Na złote włosy Goplany.


CHOCHLIK

Radzę ci, uciekajmy, mój Skierko kochany,
Wiedźma gotowa zaraz nową pracę zadać.
Albo obracać młyny, skąd woda uciekła
Biednemu młynarzowi, lub każe spowiadać
Leniwego szerszenia, nim pójdzie do piekła
Za kradzież słodkich miodów… lub malować pawie


SKIERKA

    Więc uciekaj… ja się bawię… Promienie słońca przenikły
    Jaskółeczek mokre piórka…
    Ożyły — pierzchły — i znikły
    Jak spłoszonych wróbli chmurka
    Królowa nasza bez ducha.
    Zadziwiona stoi, słucha;
    Nie śmie wiązać i zaplatać
    Kos rozwianych, nie wie, czemu
    Wianeczkowi uwiędłemu
    Przyszło ożyć? skąd mu latać? Goplano! Goplano! Goplano!

/ Wchodzi Goplana. /


GOPLANA

Narwij mi róż, Chochliku! poleciał mój wianek.


CHOCHLIK

Już się zaczyna praca.

/ Chochlik odchodzi mrucząc. /


GOPLANA

                        Czy to jeszcze rano?


SKIERKA

Pierwsza wiosny godzina.


GOPLANA

                        Ach! gdzież mój kochanek?


SKIERKA

    Co mi rozkażesz, królowo?
    Zadaj piękną jaką pracę.
    Winąć tęczę kolorową,
    Albo budować pałace,
    Powojami wiązać dachy.
    I opierać kwiatów gmachy
    Na kolumnach malw i dzwonów
    Lazurowych.


GOPLANA

/ zamyślona /

                        Nie!


SKIERKA

                        Chcesz tronów
    Z wypłakanych nieba chmurek?
    Czy ci przynieść pereł sznurek?
    Z owych pereł, które dają
    Lep na ptaszki; ale mają
    Takie blaski, takie wody,
    Jak kałakuckie jagody.
    Chcesz? lecę na trzęsawice,
    Dojrzę — dogonię — pochwycę —
    Błędnego moczar ognika;
    I zaraz w lilijkę białą
    Oprawię jak do świecznika,
    I nakryję białym dzwonkiem,
    By ci świecił… Czy to mało?
    Rozkaż, pani! Co pod słonkiem,
    Co na ziemi, wszystko zniosę:
    Drzewa, kwiaty, światło, rosę.
    Co nad ziemią, w ziemi łonie:
    Dźwięki, echa, barwy, wonie,
    Wszystko, o czym kiedy śniły
    Myśli twoje w jezior burzy
    Kołysane.


GOPLANA

                        Skierko miły,
    Ja się kocham.


SKIERKA

                        W czym? czy w róży
    Bezcierniowej? czy w kalinie?
    W czterolistnej koniczynie?
    Może w kwiatku: „niech Bóg świeci”,
    Który posadzi macocha
    Na grobie mężowskich dzieci?
    Może w Magdaleny nitce,
    Co bez wiatru leci płocha?
    Może w białej margieritce,
    Co piątym listkiem: „nie kocha”
    Zabiła młodą pasterkę?
    W czym się kochasz? poszlij Skierkę,
    A przyniesie ci kochanka,
    I wplecie do twego wianka,
    I będziesz go wiecznie miała,
    Pieściła i całowała
    Do przyszłej wiosny poranka,
    Do drugiego kwiatów wieku.


GOPLANA

Ach! ja się kocham, kocham się w człowieku!


SKIERKA

To ludzkie czary.


GOPLANA

                        Tej zimy, gdym usnęła
Na skrysztalonym łożu, światło mię jakieś
Z głuchego snu gwałtownie ocuciło.
Otwieram oczy — patrzę… płomień czerwony
Jako pożaru łuna bije przez lody
I słychać głuchy huk. Rybacy to rąbali
Przełomkę biednym rybkom zdradliwą… Nagle
Okropny krzyk — w przełomkę człowiek pada.
Na moje upadł łoże; a czy to światło
Podobne barwie róż, które świeciło
W moim pałacu szklistym? czy też prawdziwe
Róże na jego licach śmiercią mdlejące;
Ale się piękny wydał — ach! piękny tak, że chciałam
Zatrzymać go na wieki w zimnych pałacach,
I nie rozwiązać z wieńca ramion, i przykuć
Łańcuchem pocałunków. Wtem zaczął konać…
Musiałam wtenczas, ach! musiałam go wypuścić!
Gdybym przynajmniej mogła była go wynieść
Z wody na rękach moich, usta z ustami
Spoić i życie wlać w ostygłe jego piersi;
Ale ty wiesz, co to za męka dla nas,
Kiedy podobne kwiatom, musiemy składać
Rumieniec nasz i piękne barwy wiosny,
I do kamieni białych podobne leżyć
W głębiach jeziora. Taką ja wtenczas byłam.
Musiałam leżeć na dnie, ani się płocho
Na światło dnia wyrywać. Na pół martwego
Wyniosłam drzącą ręką i przez otwory
W lodzie wybite rzucam: sama boleśnie
Wracam na puste łoże, na zimne łoże;
A moje serce rozdarł okrzyk rybaków,
Którzy witali wtenczas, gdy ja żegnałam.
Jakżem czekała wiosny, przyszła nareszcie!
Z miłością w sercu budzę się… kwiaty
To nic przy jego licach — gwiazdy gasną
Przy jego jasnych oczach… Ach kocham, kocham!


SKIERKA

Ktoś idzie tutaj lasem.


GOPLANA

                        To on!to on! mój miły.
Bądź niewidomym, Skierko.

/ Skierka odchodzi. /

/ Wchodzi na scenę Grabiec — rumiany — w ubiorze wieśniaka. /


GRABIEC

                        Ach, cóż to za panna?
Ma twarz, nogi, żołądek — lecz coś jakby szklanna.
Co za dziwne stworzenie z mgły i galarety.
Są ludzie, co smak czują do takiej kobiety;
Ja widzę coś rybiego w tej dziwnej osobie.


GOPLANA

Jak się nazywasz, piękny młodzieńcze?


GRABIEC

                        Nic sobie…


GOPLANA

Miły nic sobie!


GRABIEC

                        Jakżeś głupia, mościa pani —
Nic sobie, to się znaczy, że nic nie przygani
Mojej piękności, to jest, żem piękny. A zwę się
Grabiec.


GOPLANA

                        Cóż cię za anioł obłąkał w tym lesie?


GRABIEC

Proszę, coż za ciekawość w tym wywiędłym schabku!


GOPLANA

Proszę cię, panie Grabiec!


GRABIEC

                        Wolno mówić: Grabku!
Panie Grabku!


GOPLANA

                        Któż jesteś?


GRABIEC

                        Aśćki panny sługa…
A pytasz, kto ja jestem?… to historia długa;
W naszym kościółku stały ogromne organy,
Mój tata grał na dudach; pięknie grywał pjany,
Ale kiedy na trzeźwo, okropnie rzępolił;
Do tego był balwierzem i całą wieś golił,
Golił i grał na dudach, bo golił w sobotę,
na dudach grał w niedzielę; a miał taką cnotę,
Że nie pił, kiedy golił, a pił, kiedy grywał.
I wszystko szło jak z płatka. Wtem kogut zaśpiewał
I mój ojciec małżeństwem z zoną los zespolił.
Panna młoda wąs miała, ojciec wąs ogolił
I wszystko szło jak z płatka. Lecz tu nowe cuda!
Żona grała na dudach, a tatuś był duda;
Grała więc po tatusiu i dopóty grała,
Aż go na cmentarzyku wiejskim pogrzebała.
Ja zaś, pośmiertne dzieło pana organisty,
Jestem, jak mówią, ojca wizerunek czysty,
Bo lubię stary miodek i kocham gorzonnę,
I uciekam od matki…


GOPLANA

                        Słowa jego wonne
Przynosi wiatr wiosenny do mojego ucha…
O luby! ja cię kocham…


GRABIEC

                        Coż to za dziewucha?
Obcesowo zaczyna. Wprawdzie to nie dziwy.
Ilekroć przez wieś idę, to serca jak śliwy
Lecą pod moje nogi… wołają dziewczęta:
Panie Grabku! Grabiątko, niech Grabiec pamięta,
Że jutro grabim siano — pomóż, Grabku, grabić
A to znaczy, że za mnie dałyby się zabić,
I to, że się na sienie dadzą pocałować.


GOPLANA

Czy mię kochasz, mój miły…?


GRABIEC

                        Ha!… trzeba skosztować…
Na przykład… daj całusa


GOPLANA

                        Stój!… pocałowanie
To ślub dla czystych dziewic. Na dziewiczym wianie
Za każdym pocałunkiem jeden listek spada.
Nieraz dziewica czysta i smutkami blada
Dlatego, że spadł jeden liść u serca kwiatu,
Nie śmie kochać i daje pożegnanie światu,
I do mogiły idzie nigdy nie kochana.


GRABIEC

Coś waćpanna jak mniszka.


GOPLANA

                        Raz pocałowana
Będę twoją na wieki — i ty mój na wieki…


GRABIEC

Ha, pocałunek bliski, a ten „mój” daleki.

/ całuje /


GOPLANA

O mój luby!


GRABIEC

                        Dalibóg… pfu!… pocałowałem
Niby w pachnącą różę… pfu… róża jest ciałem,
Ciało jest niby różą… niesmaczno!…


GOPLANA

                        Mój drogi!
Więc teraz co wieczora na leśne rozłogi
Musisz do mnie przychodzić. Będziemy błądzili,
Kiedy księżyc przyświeca, kiedy słowik kwili,
Nad falą szklistych jezior, pod wielkim modrzewiem
Będziemy razem marzyć przy księżycu…


GRABIEC

/ do siebie /

                        Nie wiem,
Co odpowiedzieć babie…


GOPLANA

                        Ty smutny? ty niemy?
O! my z tobą będziemy szczęśliwi!


GRABIEC

                        Będziemy,
Lecz nie wieczorem — i nie przy jeziorze…


GOPLANA

                        Czemu?


GRABIEC

Bo ja nie lubię wody jak wściekły.


GOPLANA

                        Mojemu
Kochankowi rwać będę poziomki, maliny.


GRABIEC

Lecz ja nie lubię malin… a kiedy dziewczyny
Niosą dzbanek na głowie, nieraz zrzucam dzbanek,
Ale to nie dla malin.


GOPLANA

                        Lecz ty mój kochanek…
Ty musisz lubić kwiaty… Więc przyjdź co wieczora.


GRABIEC

A to już tego nadto!… co za nudna zmora!
Nie przyjdę w żaden wieczór…
Roman
Roman
3 dni temu

Czy tu nie można zrobic autousuwania po 20 linijkowym komentarzu?

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe(@icek-mordehaj)
3 dni temu
Reply to  Roman

Nikt nie kiwa palcem, by pozbyć się pewnego trolla udającego kibica Lecha i piszącego coraz bardziej obrzydliwe teksty, a ty myślisz, że takimi skomplikowanymi zagadnieniami ktoś się zajmie?

Roman
Roman
3 dni temu

To jest proste do zrobienia z automatu

Co Dwie Głowy Tonie Jedna
Co Dwie Głowy Tonie Jedna
2 dni temu
Reply to  Roman

Niekoniecznie, weszło kupiło system komentarzy od rusków, jak najedziesz na godzinę i potem na przycisk do szerowania to się pojawiają vkontakte i odnoklassniki – więc pewnie jest niesamowite spaghetti podlane bukwami. A wystarczyło jeden z setek porządnych systemów do CMS na którym to i tak stoi (wordpress)

Robert Barceloński
Robert Barceloński
3 dni temu
Reply to  Roman

Jednak zawsze to lepsze niż „darmowe typy ”, „mój Kacperek jest chory”, albo „nie pracuje a mam 3737473838 USD”

Roman
Roman
2 dni temu

Leosze darmowe typy niz białek typuje

marrunios
marrunios
2 dni temu
Reply to  Roman

Następnym razem wkleję książkę telefoniczną. Zobaczymy czy się zorientują

Lecę bo chcę
Lecę bo chcę
2 dni temu
Reply to  marrunios

Są jeszcze książki telefoniczne?
Wikipedię wklej.

rroy
rroy
2 dni temu

zy tę kurwę można zbanować?

Dosyć zasiłków dla ukrów
Dosyć zasiłków dla ukrów
2 dni temu
Reply to  Jayco

Ukry wypierdalać z Polski

ambermozart
ambermozart
3 dni temu

a jeśli Raków zdobędzie tytuł i też sie skompromituje rok później?

Gadol
Gadol(@gadol)
3 dni temu
Reply to  ambermozart

Raków może przegrać, oczywiście. Ale skompromitować się, na pewno się nie skompromituje. Inna mentalność ludzi, poczynając od zarządu a na zawodnikach kończąc.

ambermozart
ambermozart
3 dni temu
Reply to  Gadol

pfy. mało było takich, którzy wydawali się ogarnięci a po pierwszym prawdziwym sukcesie im odpierdalało? Jak na razie Raków tylko zdobył puchar. Zobacyzmy jak zareagują po mistrzostwie kiedy nagle pismaki zaczną DOMAGAĆ się od nich super transferów NA JUŻ, a jednocześnie cena piłkarzy wzrośnie bo „teraz maja kasę to można wołac wiecej”. Cudzymi zawsze najlepiej się rozporządza

Kandyzowany
Kandyzowany
3 dni temu
Reply to  ambermozart

Zdobyli puchar 2x z rzędu, 2x z rzędu też zajmując miejsce na pudle, to już nie jest przypadek, a powtarzalność.

DuckUEFA
DuckUEFA
3 dni temu
Reply to  Kandyzowany

Wielkie halo, Lech przegrał finał pucharu 3 razy z rzędu. To jest powtarzalność

Jayco
Jayco
3 dni temu
Reply to  Kandyzowany

jednooki wsrod slepcow

Podszyszkownik
Podszyszkownik
2 dni temu
Reply to  Gadol

Trochę mnie rozśmieszyłeś.Ludzie są ludżmi,i czas płynie.Zakładam że nawet w twoim cudownym mentalnie klubie, ludzie przeminą,inni odejdą,i nie da się jeszcze raz,tak szybko zebrać podobnej ekipy.Albo komuś szajba odbije z powodu zdobycia jakże poważnego trofeum-mistrzostwa Polski,wymyśli sobie że będzie walczył,nigdy się nie podda,i będzie na tym robił biznes.W końcu to wszystko jest polska mentalność.Raków,moim zdaniem jest taką jaskółką,co wiosny nie czyni,choć ja chciałbym żeby czynił,a nawet marzę o tym….

Lecę bo chcę
Lecę bo chcę
2 dni temu
Reply to  Podszyszkownik

Podszyszkowniku, żądnej opcji nie można wykluczyć. Zauważ jednak, że w Rakowie ludzie się przecież wymieniają ale jednak wg jakiejś innej filozofii. Oczywiście, że nie da się zebrać szybko podobnej ekipy. Tyle, że tam nikt tego nie chce robić szybko, bo wiedzą, czym to grozi. A póki co, mają ekipę, ktora wg mnie jest kandydatem nr 1 do miszczostwa i już nie skompromitowała się w pycharach.

Volksdeutch
Volksdeutch(@volksdeutch)
3 dni temu
Reply to  ambermozart

a jeśli Korea rzuci bombę atomową na Nowy York?

Roman
Roman
3 dni temu
Reply to  Volksdeutch

pierwsza opcja jest możliwa, druga nie

baran
baran
3 dni temu

Panie Paczul. Wracaj do Rumii. Już nic nie wymyślisz.

imie
imie
3 dni temu

na razie raków miał samych kelnerów, zobaczymy jak trafią ma kogoś w dtylu brondby

Kapelan
Kapelan
3 dni temu
Reply to  imie

Już mieli Rubina, z budżetem niedostępnym dla polskich klubów, z o wiele bardziej doświadczonym składem i trenerem, z szalejącym na skrzydle Gruzinem (ten co poszedł do Napoli). Owszem Rubin zaliczył potem sezon zakończony spadkiem, ale wtedy nikt tego nie wiedział, co więcej liczyli na grę w LM. A potem byli Belgowie. W obu meczach lepsi, ale jeden udało się wygrać. Doświadczenie niebagatelne, jeśli chodzi chociażby o różnicę w kulturze gry. W tym sezonie, wygrali jak na razie komplet spotkań z ekipami, dla których, to polskie kluby w ostatnich latach, to byli kelnerzy (jak i dla większości w Europie, każdy chce nas wylosować)

Roman
Roman
3 dni temu
Reply to  Kapelan

Tego Rubina co im się numery zmazały i przylecieli na raty? Muszą mieć drogie mazaki i baterie do zegarków

Volksdeutch
Volksdeutch(@volksdeutch)
3 dni temu
Reply to  imie

Albo Vikingur

ziut
ziut
3 dni temu

Odkąd sięgam pamięcią, a moja pamięć sięga czasów gry Legii i Widzewa w LM, to od tamtej pory Mistrz Polski prawie zawsze osłabiał się przed walką o LM, a praktycznie nigdy nie wzmocnił. Jeden jedyny raz Wisła próbowała zatrzymać Kalu Uche, to tamten sfochowany i tak grał piach, a Wisła wyjebała się wtedy na Anderlechcie, bo Vincent Kompany zamiótł murawę Żurawskim. Paradoksalnie właśnie Legia w poprzednim sezonie naściągała drogiego szrotu last minute w nadziei, że to wystarczy. Nie wystarczyło. I teraz Lechowi też nie wystarczy, bo transfery są robione w pośpiechu i nieprzemyślane. Jest ktoś akurat wolny na rynku? No to jeśli go można kupić za mniej, niż go wycenia transfermarkt, to bierzemy! Widać gołym okiem, że wzmocnienia przed walką o LM powinny przyjść jeszcze zimą, a najpóźniej nowi zawodnicy powinni być finalizowani tuż po zakończeniu sezonu. Nie byli. Dopiero wtedy rozpoczęto rozmowy. I teraz pojawia się pytanie, które pewnie wielu kibiców (a zwłaszcza kibiców Lecha) sobie zadaje: czy Skorża nie odszedł właśnie dlatego, że widział, co się święci? Nie widać nowego bramkarza, ani 4 ŚO (a Salomon na długo kontuzjowany), Kownackiego nie wykupią, nowi skrzydłowi się nie sprawdzają, ale na ich miejsce nikt poważny nie zostanie sprowadzony, chociaż odejdzie Kamiński. U niektórych zawodników też pewnie widać już było ślady wypalenia i trzeba było wpuścić świeżej krwi (jak Raków w końcu zdobędzie mistrzostwo, to też tam wszystko siądzie, tym bardziej, że Ajwi odejdzie). No to Maciek widocznie stwierdził: Pierdolę, nie robię!

generał Pinochet
generał Pinochet
3 dni temu
Reply to  ziut

aradoksalnie właśnie Legia w poprzednim sezonie naściągała drogiego szrotu last minute w nadziei, że to wystarczy. Nie wystarczyło.” – ale Legia awansowała do pucharów a taki był cel wiec wystarczyło.

ziut
ziut
3 dni temu

No właśnie Legię wziąłem w obronę, bo czesiolubcy w kółko pierdolą, jak to nie dostał wzmocnień, a dostał. Tyle, że tylko Emreli się sprawdził i to też na krótką metę. Kastrari pomógł w awansie? Albo Charatin? Albo Rose? Albo Johannson? Albo Abu Hanna?

Kapelan
Kapelan
3 dni temu

Cel był, aby nie mieć wreszcie problemu z łączeniem gry na 3 frontach – dobra przygoda w Europie, plus miejsce mimimum dające awans do pucharów, plus puchar Polski. W Europie, jak na taką padakę w lidze ugrali max (no może ze Spartakiem u siebie remis przynajmniej), w PP – półfinał, a liga….

generał Pinochet
generał Pinochet
2 dni temu
Reply to  Kapelan

Nie, cel był awans do pucharów – mieć problem z grą na 3 frontach to zawsze będą mieć polskie klub bo głupio wyprzedają piłkarzy.

roosvelt1984
roosvelt1984
3 dni temu
Reply to  ziut

Też mi po głowie chodzi taka teza, że Skorża odszedł ze strachu i beznadziei tym, jaki będzie Lech kadrowo w kolejnym sezonie.

generał Pinochet
generał Pinochet
3 dni temu

Raków jeszcze nie awansował do pucharów przypominam – nigdy nie awansował. Legia awansowała rok temu i lech 2 lata temu. Rozumiem emocje ale zejdźmy na ziemie.

Kapelan
Kapelan
3 dni temu

Eliminacje do faz grupowych, są również integralną częścią pucharów, nagradzanych kasą i pkt do rankingu. Owszem mniejszymi kwotami i połową pkt, ale jednak są. Zasady takie same, kartki liczą się tak samo itp, itd.

aaa
aaa
3 dni temu
Reply to  Kapelan

Idąc tym tokiem myślenia, eliminacje do Mistrzostw Świata, są integralną częścią MŚ. Czyli przykładowa Estonia Twoim zdaniem grała na MŚ czy jednak nie?

Ambasador Spock
Ambasador Spock
3 dni temu
Reply to  aaa

Oczywiście, że są, skoro są eliminacjami do Mś. Te się dzielą na fazę eliminacyjną kontynentalną z barażami, baraże międzykontynentalne i turniej główny. Eszystko jest po egidą FIFY a nie UEFY czy innego kontynentalnego zwiążku.

F91-DudeLange
F91-DudeLange(@f91-dudelange)
3 dni temu
Reply to  Kapelan

Nie, nie są. Skąd bierzesz takie głupoty?

Kapelan
Kapelan
3 dni temu
Reply to  F91-DudeLange

Na stronie Uefy masz chociażby – „The second edition of the UEFA Europa Conference League kicks off on 14 June 2022 and runs until the final in Prague on 7 June 2023.”
Dzieli się na – kwalifikacje, fazę grupową, fazę pucharową.

generał Pinochet
generał Pinochet
2 dni temu
Reply to  Kapelan

edycja a turniej to co innego – turniej się zaczyna od fazy grupowej. Kwalifikacje są tylko kwalifikacjami. Raków gówno osiągnął.

Krzysiek
Krzysiek
3 dni temu

Ale jednocześnie ładnie punktuje – co w następnych latach pozwoli mu być lepiej rozstawionym zespołem.

Stary
Stary
3 dni temu
Reply to  Krzysiek

Spokojnie, ten sen się skończy tak jak Groclin czy amika

Puchacz Rozjemca
Puchacz Rozjemca(@puchacz-rozjemca)
3 dni temu

Dokładnie. Każdy Polak trzyma kciuki za Raków.

Jebać przegrywów i nieudaczników z Poznania, Warszawy czy Krakowa.

Kuba
Kuba
3 dni temu

Zapomniales o frajerach z Łodzi ktorzy naiwnie myślą ze maja w koncu poukładane klubiki xD

Papryk
Papryk
3 dni temu

nie zesrajta się wszyscy z tym rakowem, już się czytać nie da jaki to kurwa nie jest klub, a papszun jaki najlepszy trener na świecie

Kandyzowany
Kandyzowany
3 dni temu
Reply to  Papryk

Boli dupcia, że w twoim kurwidołku nie pyka?

Matacochceta
Matacochceta
3 dni temu
Reply to  Papryk

Bo ogarnia dzbanie.

Ksav
Ksav
3 dni temu

Lech to klub, który chyba najbardziej się skompromitował w historii polskiej piłki w pucharach ( a na pewno w XXI wieku) W 2014 odpadł z innym islandzkim klubem. Szkoda, że nie wyciąga wniosków z błędów swoich i Legii.

Tak tak, Legia przegrała z Dudelange, ale liga luksemburska jest lepsza od islandzkiej. I tak, zremisowała z gibraltarczykami, ale awansowała w ostatecznym rozrachunku i to się liczy.

Kandyzowany
Kandyzowany
3 dni temu
Reply to  Ksav

Mimo całej zasłużonej krytyki jaka spada na Lecha po ich koszmarnym występie chyba zapomniałeś że jeszcze nie odpadli, więc pisanie o awansie w ostatecznym rozrachunku nie ma sensu, bo Lech równiez to może zrobić.

Volksdeutch
Volksdeutch(@volksdeutch)
3 dni temu
Reply to  Kandyzowany

Czerwona latarnia już odpadła z pucharu

F91-DudeLange
F91-DudeLange(@f91-dudelange)
3 dni temu
Reply to  Ksav

To złote przechwalanie się czyj wpierdoli jest lepszy XD

Andrzej
Andrzej
3 dni temu

Lechem rządzą dyletanci, ale jakoś ich to nawet nie zawstydza.

Pawlitto
Pawlitto
3 dni temu

To, że klub ma dużo pieniędzy, których nie potrafi dobrze wydać, oraz gra na dużym stadionie, którego i tak nie jest w stanie zapełnić, nie oznacza jeszcze, że może się nazywać „wielkim” .

Volksdeutch
Volksdeutch(@volksdeutch)
3 dni temu
Reply to  Pawlitto

Których nie chce wydać, a nie „nie potrafi”

Lecę bo chcę
Lecę bo chcę
2 dni temu
Reply to  Volksdeutch

Wydaje mi się, że ani nie chce, ani za bardzo nie potrafi.

Abdulwisimulaha
Abdulwisimulaha
3 dni temu

Problemem Polskiej piłki są właściciele klubów a Lech jest tego najlepszym przykładem. Do tego Legia, Lechia, Wisła K. i tak dalej.

9nine6ix
9nine6ix(@9nine6ix)
3 dni temu

A ja nie
Tylko Skra!

Volksdeutch
Volksdeutch(@volksdeutch)
3 dni temu
Reply to  9nine6ix

Skra to polski klub!

9nine6ix
9nine6ix(@9nine6ix)
3 dni temu

Ja pamiętam czasy jak 2!! polskie kluby grały na wiosnę!!! w pucharach.

Juliusz Słowacki
Juliusz Słowacki
3 dni temu
Beniowski
Pięć pierwszych pieśni






Pieśń I

Za panowania króla Stanisława
  Mieszkał ubogi szlachcic na Podolu,
Wysoko potem go wyniosła sława;
  Szczęścia miał mało w życiu, więcej bolu;
Albowiem była to epoka krwawa,
  I kraj był cały na rumaku, w polu;
Łany, ogrody leżały odłogiem,
Zaraza stała u domu za progiem.

Maurycy Kaźmierz Zbigniew miał z ochrzczenia
  Imiona; rodne nazwisko Beniowski.
Tajemniczą miał gwiazdę przeznaczenia,
  Co go broniła jako Częstochowski
Szkaplerz: od dżumy, głodu, od płomienia,
  I od wszystkich plag — prócz śmierci i troski;
Bo w życiu swojem namartwił się bardzo,
A umarł, choć był z tych, co śmiercią gardzą.

Młodość miał bardzo piękną, niespokojną.
  Ach! taką tylko młodość nazwać piękną,
Która zaburzy pierś jeszcze niezbrojną,
  Od której nerwy w człowieku nie zmiękną,
Ale się staną niby harfą strojną
  I bite pieśnią zapału nie pękną.
Przez całą młodość Pan Beniowski bujnie
Za trzech ludzi czuł — a więc żył potrójnie.

Wioseczkę małą miał — ale dziedziczną,
  Dwadzieścia miał lat — był u siebie panem.
Spraszał do domu szlachtę okoliczną.
  Fortunka jego ciągle ciekła dzbanem.
Miał nadto proces i sprawę graniczną;
  A prędzej sprawę wygrałby z szatanem,
Niż z ową psiarnią wtenczas palestrantów:
Słowem, że przyszło do długów i fantów.

Pozbył się naprzód klinów i futorów.
  Potem i konie wyprzedał z uprzężą —
Nie znano wtenczas jeszcze w Polsce szorów,
  O które żony dziś mężów ciemiężą —
Pozbył się potem swoich białozorów,
  Regentowi dał charty — w rękę księżą
Ostatnie grosze dwa za ojca duszę,
I na ornaty dwa ojca kontusze.

Z tych majątkowych ostatnich konwulsji
  Nie zyskał, jedno wyrok przeciw sobie:
Wyrok, w którym rzecz była o ekspulsji.
  Mało o to dbał (tracąc na chudobie,
Dzisiaj są ludzie młodzi stokroć czulsi),
  Lecz Pan Beniowski rzekł: ja sam zarobię
Na drugą wioskę, et si non mi noces
Fortuna — z wioską nabędę i proces.

I znowu mój syn będzie miał przyjemność
  Z palestrą jadać i być Akteonem;
I na przyjaciół wzdychać niewzajemność,
  I stać, tak jak ja, pod ciemnym jesionem,
Który mój ojciec sadził… O! nikczemność!
  Tu Pan Kazimierz jęknął harfy tonem,
I na szumiący jesion łzawo spojrzał.
W tej chwili zyskał trochę — trochę dojrzał,

Trochę skorzystał w sobie jako prawnik,
  Trochę skorzystał jak człowiek odarty,
Na którego sam Pan Sędzia, Zastawnik
  I Regent — niby trzy głodne lamparty,
Lub jako muły puszczone na trawnik,
  Lub jak na duszę rozsierdzone czarty,
Wpadli, ogryźli i na pocieszenie
Rzecz zostawili słodką — doświadczenie.

O! doświadczenie — ty jesteś pancerzem
  Dla piersi, w której serce nie uderza;
Jesteś latarnią nad morskiem wybrzeżem,
  Do której człowiek w dzień pochmurny zmierza;
O! doświadczenie — jesteś ciepłem pierzem
  Dla samolubów; tyś gwiazdą rycerza,
Bawełną w uszach od ludzkiego jęku —
Dla mnie, śród ciemnej nocy — świecą w ręku.

Lecz Pan Beniowski liczył lat dwadzieścia,
  O doświadczenie jak o grosz złamany
Nie dbał — wolałby mieć wioskę i teścia;
  To jest ślubem być dozgonnym związany
Z Panną Anielą. — Tej sztuka niewieścia
  Sprawiła, że był srodze zakochany:
Na gitarze grał i rym śpiewał włoski,
I wszystko dobrze szło — dopóki wioski

Nie stracił… wtenczas po włosku: addio!
  Po polsku: pisuj do mnie na Berdyczów.
Okropne słowa! jeśli nie zabiją,
  To serce schłoszczą tysiącami biczów.
Panna Aniela, dziewczę z białą szyją,
  Była z rodziny dostatniej A…wiczów…
Kochała wiernie — wierność była w modzie…
Lecz ojciec — ten stał jak mur na przeszkodzie.

Mimo to jednak Aniela, jak róże,
  Co nad wysoki mur liściem wybiegną
Patrzeć na słońce — oczy miała duże,
  Czarne. — Jak róże, co się nad mur przegną,
I mimo czujne ogrodowe stróże,
  Zerwaniu chłopiąt i dziewcząt ulegną,
A potem gorzki los tych niewiniątek
Więdnąć na włosach i sercach dziewczątek;

Aniela — mimo ojcowskie czuwanie
  Widywała się ze swoim Zbigniewem.
Kronika milczy, czy to widywanie
  Odbywało się pod jaworu drzewem,
W godzinę, kiedy słychać psów szczekanie,
  Kiedy słowiki wywołują śpiewem
Księżyc spod ziemi; — lecz pozwól asindziej,
Że się nie mogli widywać gdzie indziej…

Zwłaszcza o innej porze… Ojciec srogi,
  Do tego wielki oryginał, splennik;
Diabeł wie jakiej wiary: w rzymskie bogi
  Wierzył i wierzył w proroctwa i w sennik,
Chrystusa także krwią oblane nogi
  Całował; zwał się cesarzów plemiennik…
Słowem była to dziwna meskolancja
Świętości, złota, folgi — jak monstrancja.

To porównanie pojąłbyś od razu,
  Gdybyś go widział w złocistym szlafroku,
Z łbem łysym, gdzie jak z Rembrandta obrazu
  Odstrzeliwało słońce; kiedy w mroku
Adamaszkowych purpur, stał jak z głazu
  Kłaniającym się ludziom na widoku;
I stał jak martwy, niczem się nie wzruszył,
Lecz widać było, że żył — bo się puszył.

Zamek jego stał nad rzeczką Ladawą
  Na skale — a pod skałą staw był wielki.
W tym stawie widać było twarz jaskrawą
  Słońca i białe łabędzie Anielki;
Grobelka z młyńską u końca zastawą,
  Za groblą kościół Panny Zbawicielki
Z trzema wieżami baniastemi, w złocie;
I chat okienka niby oczy kocie.

Wszystko to było dziwnie piękne, cudne!
  Zwłaszcza, że szlachcic, wielki oryginał,
Góry uczynił do przebycia trudne,
  Wężowe w skałach ścieżki powycinał,
I między róże, co rosły odludne,
  Postawiał golce rzymskie. — Ten puginał
W ręku swym trzymał i twarz miał brodatą —
Skąd łatwo było poznać, że to Kato.

Apollo w morzu zostawił koszulę,
  I na Starosty górach stał bez listka.
Dalej w egipskich katakombach ule;
  Dalej posągi, którym koniec świstka
Wyłaził z gęby i przemawiał czule
  Do Pana zamku jak do Antychrystka…
Albowiem wszystkie te wymysły pańskie
Nie katolickie były — lecz pogańskie.

W ogrodzie stała jakaś larwa niema,
  Czarna, ogromna, rozrosła szeroko,
Był to krzesany dąb na Polifema.
  Jedno w koronie miał wybite oko
A tyle widział nieba, co obiema,
  I nad sadzawką coś dumał głęboko,
Patrząc tem jednem okiem w ciemną wodę;
Na deszcz miał czarny wzrok, jasny w pogodę.

Naprzeciw była bardzo ciemna grota,
  Przed nią się nieraz siwy rybak skłoni,
Gdy go na stawie ogarnie ciemnota,
  A sieci pluszczą śród spokojnych toni;
Albowiem w grocie Matka Boska złota,
  Z wieńcem różanych lamp na jasnej skroni,
Jako Dyjanna o poranku biała,
Na staw z różanej tęczy wyzierała…

Słowem — było to istne głupstwa wzgórze,
  Zwierciadło czyste cnego antenata;
Na którym meszty świeciły papuże,
  Rzymska, purpurą bramowana szata,
Przy ucztach często na łysinie — róże,
  A w ręku czara ze śmiercią Sokrata,
Tak dobrze, wiernie wykowana rylcem —
Że kto pił, zdał się mędrcem — nie opilcem.

Z tego wszystkiego Pan Kazimierz śmiał się.
  Lecz zakochany w cudownej Anieli,
Wyjawić szczerze swoich myśli bał się;
  Polubił nawet te posągi w bieli,
Te groty od lamp różane — i stał się
  Nabożnym bardzo w każdej skalnej celi;
W każdej albowiem była jego droga,
I w każdej po niej została część Boga. —

Woń jakaś, jakiś duch nieprzenikliwy,
  Co myśli wtrącał i duszę w marzenia.
Każdy z nas miał kraj młodości szczęśliwy,
  Kraj, co się nigdy w myślach nie odmienia.
Ja sam, com widział Chrystusa oliwy,
  Góry z marmuru i góry z płomienia,
Wolę — i sądzę najpiękniejszą z krajów
Jedną maleńką wieś, pełną ruczajów,

Pełną łąk jasnych, gdzie kwitnie wilgotna
  Konwalia, pełną sosen, kalin, jodeł;
Gdzie róża polna błyszczy się samotna,
  Gdzie brzozy jasnych są kochanką źródeł —
A zaś przyczyna temu jest istotna,
  Że na tych bagnach, gdzie potrzeba szczudeł,
Jam wtenczas bujał na młodości piórach
Jasny i chmurny — jako księżyc w chmurach.

O! Melancholio! Nimfo, skąd ty rodem?
  Czyś ty chorobą jest epidemiczną?
Skąd przyszłaś do nas? Co ci jest powodem,
  Że teraz nawet szlachtę okoliczną
Zarażasz? — Nimfo! za twoim przewodem
  Ja sam wędrówkę już odbyłem śliczną!
I jestem dzisiaj — niech cię porwie trzysta! —
Nie Polak — ale istny Bajronista…

Trochę w tem wina jest mojej młodości,
  Trochę — tych grobów, co się w Polszcze mnożą,
Trochę — tej ciągłej w życiu samotności,
  Trochę — tych duchów ognistych, co trwożą,
Palcami grobów pokazując kości,
  Które się na dzień sądny znów ułożą,
I będą chodzić skrzypiąc, płacząc, jęcząc;
Aż wreszcie Pana Boga skruszą — dręcząc.

Prześliczna strofa! mógłbym zacząć od niej
  Nowy poemat, jak sąd ostateczny;
I przy Eumenid pokazać pochodni,
  Jak jest grzech każdy dziwnie niebezpieczny;
Jak w jasnem niebie daleko jest chłodniéj
  Niż w piekle, kędy płonie ogień wieczny;
Lecz wolę dzieło to rzucić na poźniéj;
Bo do porządku mnie wołają Woźni…

Ci Woźni są to krytycy. — Kolego,
  Byłżeś w Arkadii tej, gdzie Jezuici
Są barankami? — pasą się — i strzegą
  Psów; i tem żyją, co ząb ich uchwyci
Na pięcie wieszcza. Kraina niczego!
  Pełna wężowych ślin, pajęczych nici,
I krwi zepsutej — Niebieska kraina!
Co za pieniądze Bab — truć nas zaczyna.

O! *Polsko*! jeśli ty masz zostać *młodą*
  I taką jak ta być, co dzisiaj żyje,
I być ochrzczona tą przeklętą wodą,
  Której pies nie chce, wąż nawet nie pije,
Jeśli masz z twoją rycerską urodą
  Iść między ludy, jak wąż co się wije;
Jeśli masz zrównać się z podstępnym Włochem:
Zostań, czem jesteś — ludzi wielkich prochem!

Ale to próżna dla ciebie przestroga!
  Ciebie anieli niebiescy ostrzegą
O każdej czarze — czy to w niej przez wroga,
  Czyli przez węża i pająka swego
Wlane są jady. — Jesteś córką Boga,
  I siostrą jesteś Ukrzyżowanego.
Ciebie się żadna trucizna nie imie —
Krzyż twym Papieżem jest, twa zguba w Rzymie!

Tam są legiony zjadliwe robactwa:
  Czy będziesz czekać, aż twój łańcuch zjedzą?
Czy ty rozwiniesz twoje mściwe bractwa,
  Czekając na tych, co pod tronem siedzą?
I krwią handlują, i duszą biedactwa,
  I sami tylko o swem kłamstwie wiedzą;
I swym bezkrewnym wyszydzają palcem
Człeka, co nie jest trupem — lub padalcem.

Lecz pokój z niemi — nie, ten brud ruchomy
  Nie zna pokoju — więc życzenie próżne!
Niechaj więc włażą w zakrwawione domy,
  Niech plwają na miecz — stworzenia ostróżne,
Aby zardzewiał, nim będzie łakomy
  Ich zgiętych karków, niech mają usłużne
W jadzie maczane pióra — dusze w bagnie —
Niech żyją — takiej krwi — nikt nie zapragnie.

Czołem bijący w marmur Chrystusowy,
  Kiedym się skarżył na klątwy i zdrady,
Tom się i o ten kielich krwi octowy
  Upomniał — i Grób zaparł się: że gady
Z niego nie wyszły — lecz z urwanej głowy
  Ten polip odrósł i lud wyssał blady.
Wygnać go była kiedyś wielka praca…
Ma nas za trupa ten szakal — i wraca.

Precz z nim — lub, jeśli przyczołgnie się żmija,
  Pod Boga skrzydło kryjmy się i gromy. —
Lecz widzę, że mię ten liryzm zabija,
  Że na Parnasu szczyt prowadzi stromy:
Kiedy czytelnik tę górę omija,
  I woli prosty romans, polskie domy,
Pijące gardła, wąsy, psy, kontusze,
A nade wszystko szczere, polskie dusze.

Wszystko mieć będzie, wszystko mu przyrzekam,
  Tylko o trochę cierpliwości proszę.
Ja sam na Muzę i natchnienie czekam,
  I czoło moje pomarszczone noszę,
I poematu ekspozycję zwlekam,
  I weny ducha lekkiego nie płoszę,
Który na mózgu jak motyl na róży
Usiądzie — aż się kwiat listkami zmruży,

A potem nagle odemknie swe łono
  Świeże i jasne — i na okolice
Roześle wonie, co wszystko pochłoną. —
  Ja się zdolnością natchnień bardzo szczycę,
I tu pokażę, że nie jest zmyśloną,
  Lecz z moich rymów czyni błyskawice;
A mym przekleństwom daje siłę grotów.
Czekajcie! — już pieśń zacznę — jużem gotów.

Był wieczór. — Z kwiatów wychodziły wonie
  Melancholiczne, ciemniał las dębowy.
Beniowski kazał osiodłać dwa konie:
  Jeden dla siebie, na drugim domowy
Miał jechać sługa. Beniowski na skronie —
  Chciałbym powiedzieć: włożył hełm stalowy —
Lecz nie poemat pisząc, tylko gadkę,
Powiem, że tylko wdział — konfederatkę.

Zapiął na piersiach szpencer z barankami,
  Zawiesił burkę z tygrysiemi łapy,
Wsiadł na koń, spojrzał na ganek ze łzami,
  Pogłaskał konia — koń otworzył chrapy
I w ciemną domu sień zaparskał skrami
  Na pożegnanie. Klasły dwa harapy
Pana i sługi… I pan ze swym sługą
Wyszli z rodzinnych progów — i na długo.

O! gdyby wtenczas jaka Nimfa smętna,
  Wiadoma ludzkiej przyszłości, krzyknęła:
Już ty nie wrócisz! i stopy twej piętna
  Są tu ostatnie! — lecz jeśli twe dzieła
Zapisze sława wszystkiego pamiętna:
  Ten dom, z którego cię nędza wypchnęła,
Będzie świątynią, a te ciche świerki
Pójdą na krzyże i na tabakierki,

A twe koszule porżną na szkaplerze,
  A twe papiery — choćby to był tylko
Od ekonoma list albo przymierze
  Wiecznej miłości z Handzią lub Marylką —
Sawantka łzami rzewnemi wypierze
  I w sztambuch wklei albo przypnie szpilką;
Że twa peruka — jeśli masz perukę? —
Frenologistów podeprze naukę;

Że twój but prawy powieszą w Sybilli,
  A o znikniony lewy będą skargi. —
Nie mówię więcej, bo mój rym już kwili,
  I łzami się już zalewają wargi! —
Lecz gdyby jaka Nimfa w owej chwili,
  Kiedy nasz rycerz na świata zatargi
Puszczał się, takie proroctwo wyrzekła:
Uczułby w sercu coś — coś na kształt piekła…

O! dzika żądzo pośmiertnego żalu,
  Jakim ty jesteś smutnem głupstwem ludzi!
Zwłaszcza, że wiedziesz prosto do szpitalu
  Rozmarzonego. — A nim się obudzi
Już w jego oczach jak w mglistym opalu
  Błyskają światła, szpitalnicy chudzi,
Mniszek pacierze, trumien robotnicy,
Mgła — za tą chmurą Pan Bóg na kształt świécy.

Ale to wszystko jedno. — Nasz bohater
  Dom swój opuszczał ze swym starym sługą,
Jak opuszczała swój dom panna Plater…
  A kiedyś, dawniej, Czarnecki z kolczugą…
Ach, tak jak później nasz sejmowy krater,
  Który wybuchnął wielką, jasną fugą
Z Warszawy — Wisłę przewędrował promem…
I mówi, że jak ślimak wyszedł z domem…

Ach, tak jak sztaby, klub i wszyscy święci,
  Co dzisiaj w każdym są kalendarzyku
Emigracyjnym, niby z krzyża zdjęci;
  Jak ja nareszcie, co w tym słoneczniku
Muszę się kręcić, bo się ze mną kręci
  Za każdem słońcem — słońc mamy bez liku!
I trzeba dobrze nam tą myślą przesiąc,
Że dla niezgody słońc — królem jest miesiąc.

Lecz to dla innych wieszczów ta bez twarzy
  Walka, jak w dawnej Skandynawów wierze
Wojna niebieskich, krwawych luminarzy
  Teraz niech nowi wystąpią rycerze,
Ułani, dawnych synowie husarzy,
  Którym krew ruska chorągiewki pierze.
Pan Kaźmierz jechał takim być ułanem —
Kłaniało mu się zboże całym łanem.

Kłosek mu każdy dziękował ugięty,
  Bławatek każdy mu się przypatrywał,
Ani się skarżył, choć kopytem ścięty.
  Beniowski jechał cicho — sługa śpiéwał
Jedną z tych pieśni, w których jęk zamknięty;
  A głos po łanach złocistych przepływał
I wpadał w ciemny las, na dębów słuchy.
Te drżały, bijąc skrzydłami jak duchy.

Ciemniało. — Rycerz wyjechał nad jary,
  Skąd rzucił okiem na dom swej kochanki.
Skała ta jako wielki obłok szary,
  Stała nad stawem; nad nią były wianki
Drzew ogrodowych i dom wielki, stary,
  Z płomienistemi okny i krużganki.
Całą tej górze postać ekscentryczną
Odjęła złota noc swą szatą śliczną.

Nie widać było posągu Junony,
  Dalekim oczom zniknął gdzieś Apollo,
Ale dąb widać było zamyślony,
  Co stał nad zamkiem, żeniony z topolą.
Lecz z zamku księżyc wybuchał czerwony,
  Jak smutny aktor, co z Hamleta rolą
Wyjdzie na scenę. Księżyc wstąpił krwawy
I oczerwieniać zaczął staw Ladawy.

Pan Kaźmierz był z tych, co stawią na tuza
  Cały majątek; przegrał go i plunął —
Lecz patrząc na ten dom, gdzie wziął harbuza,
  I z nadziei swych na wiek wieków runął:
Westchnął! — i wzniosła mu się w piersiach śluza,
  Łzami się zalał i z siodła się sunął
Jak człowiek, który dostał nagle mdłości. —
Przyskoczył stary Grześ: „Co Jegomości?”

„Święta Maryjo, ratuj! dziecko kona!”
  Na to Beniowski rzekł: „poprawiam strzemię.”
Odepchnął sługę, co go brał w ramiona,
  W konfederatkę się chlasnął i w ciemię,
Spojrzał na księżyc, co zeń jak z Memnona
  Wydobył jęki, i całe trosk brzemię
Takiem westchnieniem wielkim w księżyc cisnął,
Że księżyc śćmił się — zmarszczył — i znów błysnął.

Westchnąwszy jechał dalej brzegiem jaru,
  A za nim sługa w ceglastym kontuszu.
Smutnemu wiatr się zdaje pełen gwaru,
  Litość aniołów brzęczy koło uszu:
Smutny jest gotów do bójki i swaru,
  Gorączkowego pełen animuszu.
Takim Beniowski był i jego lozak —
Szczęściem, że żaden się nie zjawił kozak.

Bo w takiej chwili kochanek rozpaczny
  Gorszy niż lwica Wirgilla hirkańska
Jechał więc smutny rycerz; za nim baczny
  Na wszystko jechał Grześ — a wódka gdańska
W skórzanej flaszy dźwięk dawała smaczny,
  I bełkotała ta nimfa szatańska,
Właśnie jak gołąb, co z miłości grucha,
Lub poetyczna na Litwie ropucha.

Słysząc, jak słodko zapraszała flasza,
  Spróbował jej Grześ raz, dwa i trzy razy,
I w oczach mu się wnet zrobiła kasza
  Z gwiazd, a sam księżyc był szperką — a głazy
Ludźmi. Więc jako żona Eneasza
  Został się w Troi, z konia spadł na ślazy,
I tak bohater zbył swojego sługi —
Ale za koniem jego szedł koń drugi…

I było coraz ciemniej… — wtem — o! cuda!
  Koń Grzesia zaczął prześcigać panicza;
Na nim siedziała jakaś wiedźma ruda,
  Gałąź pokrzywy miała zamiast bicza —
Tu widzę, że mi się poemat uda,
  Że mi już Muza swoich łask użycza;
Więc dalej! wieszczów galopem wyprzedźmy,
Jest ex machina deus — w kształcie wiedźmy.

Więc, jak powiadam, zrównały się konie.
  Beniowski nagle ocknął się i wzdrygnął,
Widząc, że siedział czart w srebrnej koronie
  Na koniu, co go jak wicher prześcignął…
I wziął z Kaźmierza rąk w kościane dłonie
  Lejce i stepem zamroczonym śmignął,
Ciągnąc za sobą mojej pieśni syna. —
Że Polak daje się wieść — nie nowina!

Widziałem — Ale stój, Muzo! bieg krzywy
  Tu nie przystoi wcale. — Miesiąc świeci,
Na koniu wiedźma, gałęzią pokrzywy
  Smaga po zadzie konia i tak leci
W srebrnej koronie jak anioł straszliwy!
  O którym roją na pół senne dzieci,
Że ma koń ze mgły, z wężów srebrnych bicze,
Skrzydła ogniste i niańki oblicze…

I coraz prędzej, jakby anioł zgonu
  Pędził za naszym rycerzem i babą.
Dźwięk głuchy kopyt jak jęczenie dzwonu,
  Jako tętnienia echo jęczał słabo,
A ręka wiedźmy jak liść wielki klonu,
  Gdy sczerwienieje lub, jak mówi Strabo,
Łapa Ibisa, czerwona, bez pierza:
Za lejc trzymała swój — i lejc rycerza.

W zawrocie głowy, rycerz wlepił oczy
  W tę rękę z trzema czerwonemi żyły.
A więc rozmyślał, czy z konia zeskoczy?
  Ale mu jego koń był bardzo miły —
Czy świśnie szablą, aż się łeb potoczy
  I spadnie z karku wiedźmy do mogiły? —
Ale i ta myśl druga, i ta chętka
Zdawała mu się nie zła — lecz za prędka.

A tu bym wiedzieć chciał twe mądre zdanie,
  Mój czytelniku, i twój sąd o rzeczy;
Gdyby cię takie spotkało porwanie?
  I nie spodziewał się znikąd odsieczy?
I widział taką rękę, Mości Panie!
  Czerwoną? — do miliona krwawych mieczy!
Taką ohydną rękę? pełną kości?
Co pozbawiła cię ludzkiej godności!

Zwłaszcza, jeżeli jesteś demokratą
  I o swą godność indywidualną
Dbasz wielce. — Co byś więc powiedział na to?
  Gdybyś przez babę tak suchą! fatalną!
I — nie wiem pewnie — lecz może wąsatą
  Sę-Symonistkę i nie idealną
Ale kościaną, był pozbawion woli
I tchu i czynił to, co godność boli?

Nie wiesz? — Więc sobie zamawiam twą łaskę
  Nadal, na rzeczy ważniejszych sądzenie. —
Beniowski więc wpadł w szatańską zatrzaskę, —
  Widzę w tem jego gwiazdę, przeznaczenie!
I leciał jak wiatr, patrząc w bladą maskę,
  Którą słoneczne wkładają promienie
Na twarz księżyca; a w tym prędkim biegu
Świat mu się cały zdawał kłębem śniegu.
Martinez
Martinez
3 dni temu

Typie. Ty pierdolnięty jesteś??

Roman
Roman
2 dni temu
Reply to  Martinez

Jest i tylko czeka na takie komentarze jak Twój. Rodzice go nie szaniwali rówieśnicy tez, nie umie inaczej wejść w interakcje z ludźmi.

Roman
Roman
3 dni temu

Legia ma chujowego prezesa co się nie zna na piłce i na finansach, tym bardziej na ludziach (Kucharski i inni zausznicy). Lech ma prezesa co wie jak zarabiać ale nie zna się widać na ludziach. Taki Rząsa co tam robi? Chyba powinien coś ugrać u prezesa ale woli ciepłą posadkę i lizać jaja. Raków jak dla mnie gra i efektownie i efektywnie, prezes wiec kogo gdzie zatrudnić i trener jakoś nie słychać, żeby go wybierał co sezon jakiś nieudacznik pseudo dyro (mój mąż jest z zawodu dyrektorem, czyli chuja wie chuja umie ale wie komu lizać jaja). Problemem Rakowa na dłuższą metę są problemy klubów finansowanych przez właściciela: Groclin, Polonia JW, Wisła, ŁKS Pogoń Ptaka. Klub bez samofinansowania i odpowiedniej bazy szkoleniowej oraz kibiców ile może dominować? Dekadę?

Roman
Roman
3 dni temu
Reply to  Roman

Skorża się podobno podkszala na dyrektora bo jak mawiał Łazarek bycie trenerem jest jak całowanie tygrysa w dupe, nieprzyjemne i ryzykowne. A Kto wini Rząsę (dyrektora SPORTOWEGO) za niepowodzenia? Nie no Rutkowski jeździ na mecze drugiej ligi hiszpańskiej i sam szuka wzmocnień klasy Ivi Lopez.

Jay
Jay
3 dni temu
Reply to  Roman

Nikt nie wini Rząsy? Na jakim Ty świecie żyjesz?

Roman
Roman
3 dni temu
Reply to  Jay

Na weszło ktoś go wini? w komentarzach choćby?

Roman
Roman
3 dni temu
Reply to  Jay

Jest jazda na Rutkowskiego i zarząd który swoją robotę robi na 5+, kurwa ma być na zielono w excelu

Podszyszkownik
Podszyszkownik
2 dni temu
Reply to  Roman

Prezes Lecha zna się na ludziach,tych do zarabiania kasy.I wie jak wydawać,ale po to żeby zarobić.Tą sztukę,żeby się sportowo nie wychylać,a zgarniać kasę,to oni mają opanowaną do perfekcji.To taki nasz polski patent

Roman
Roman
2 dni temu
Reply to  Podszyszkownik

W Legii Loczka? W Polonii JW? W Wisle Cupiała? W Groclinie Drzymały? W Łks Ptaka? W Pogoni Ptaka? Kogo zapomniałem? Gdzie są te kluby?

JakubB
JakubB
3 dni temu

jebac lecha legie i cala Polska pilke, tylko wy debile masochisci sie jeszcze tym gownem interesujecie..

Wooda
Wooda
3 dni temu

Ja ci Wojtuś bródnowski rodaku życzę żebyś w końcu jakaś uczciwa robotę znalazł i nie musiał u utytego cysia, naganiacza bukmacherki, jaoy dalej strzępić. Pogadaj z Radziem to może ci przez Gonie robotę w analu plus załatwi. Głupszy od wegrzyna nie jesteś to dasz radę.

Fakty
Fakty
3 dni temu

Wreszcie napisał,ze nie chodzi tylko o Legie…bo ciągle tylko Legia beee, a Lech cacy xD….jeszcze jak reprezentacja będzie tez bee o :). Raków na razie jeszcze nic nie wygrał. Spokojnie to 3 rozgrywki a juz sie podniecają xD

Lolek
Lolek
3 dni temu

A kiedy Ci się debilku Legia skomprimitowała

Roman
Roman
3 dni temu
Reply to  Lolek

9/10 z ostatnich mistrzostw?

dadiff
dadiff(@dadiff)
3 dni temu

miodek usmiechnal sie po meczu z piastem az mnie gesia skorka przeszla zaczalem sie bac to nie wrozy nic dobrego

Kaczy Złodziej
Kaczy Złodziej
2 dni temu

Dobry tekst. Czuję to samo, co Kowalczyk. I chociaż Lechowi kibicuję, to mnie wkurwiają niemiłosiernie w tym sezonie (też kibice bratający się, że Spartakiem).

Oig e
Oig e
2 dni temu

Nie dość że Lech się nie wzmocnił to jeszcze sam się dość znacząco osłabił.Van der,Tiba, Sykora Ramirez, Kędzior, Kownacki, Kamiński ,to zupełnie inny zespół niż ten mistrzowski. Lech przystępuje do sezonu najsłabszy od lat a jest co dopiero po mistrzostwie i wystartował w Pucharach z możliwością gry w LM. Po ostatnich latach, i wielomilionowych transferach wychodzących z klubu zdawało się że to jest ten czas aby zainwestować w pierwszy zespół, wejść na wyższy poziom i zostać dominatorem w lidze i regularnie meldować się w pucharach. Lech to jeden z najlepiej zarabiających klubow na transferach w całej Europie środkowej, pieniądze z praw telewizyjnych też nie małe

Czesław Michniewicz
Czesław Michniewicz
2 dni temu

Jak Lech odpadnie z islandczykami to przebije wszystkie kompromitacje Legii jakie do tej pory miały miejsca. I pomyśleć że kolejorz czekał 7 lat na mistrzostwo, tylko po to aby odwalić taką kaszane w europejskich pucharach xd.

Proboszcz
Proboszcz
2 dni temu

Dać szanse młodemu Janasowi (jeśli jest mądrzejszy od ojca) ,pracował z trenerem Skorżą więc wie o co kaman ,wiele by nie zmieniał i może Lech gralby dobrze czyli tak jak w zeszłym sezonie