Reklama

Giełda nazwisk wokół Lecha. Rafał Janas kontra reszta świata

Kacper Bagrowski

Autor:Kacper Bagrowski

07 czerwca 2022, 14:38 • 7 min czytania 92 komentarzy

Przed władzami Lecha Poznań ogromne wyzwanie. Wybór nowego szkoleniowca, który będzie musiał wejść w buty Macieja Skorży to decyzja kluczowa dla najbliższej przyszłości klubu. Przyglądamy się więc potencjalnym kandydatom i pierwszym nazwiskom, które od kilku godzin łączone są z Kolejorzem.

Giełda nazwisk wokół Lecha. Rafał Janas kontra reszta świata

Rafał Janas

Na ten moment – najpoważniejszy i najbardziej naturalny kandydat do pozostania na stanowisku pierwszego trenera Kolejorza. Widziany jako kontynuator dzieła Macieja Skorży. Dziś już wiemy, że to on wraz z Dariuszem Dudką i Maciejem Kędziorkiem rozpoczną w sobotę przygotowania do sezonu. Pierwsze dni to zazwyczaj badania i trening motoryczny, mogą więc spokojnie odbywać się bez udziału pierwszego trenera. Zwłaszcza, że cały plan przygotowań został już rozpisany. Pozostaje jednak pytanie – co dalej? Pozostawienie dotychczasowego asystenta Skorży na stanowisku pierwszego trenera budzi mieszane uczucia.

Janas to człowiek, którego sam Maciej Skorża przyprowadził ze sobą jeszcze przed skompletowaniem całego sztabu szkoleniowego. Świadczy to o ogromnym zaufaniu, którym darzą się obaj panowie. Posiada licencję UEFA Pro i włada nienagannym angielskim, co w szatni Lecha jest teraz bardzo istotne. Doskonale zna zespół i panujące w nim mechanizmy. Przedstawiany jako trener niezwykle merytoryczny i spokojny, co z jednej strony może być atutem, z drugiej jednak budzi pewne obawy.

Obawy o to, czy jest człowiekiem wystarczająco charyzmatycznym, aby móc dalej pociągnąć ten projekt. Na początku powinno być dobrze – ma on bowiem duże poparcie zespołu, przyjąć może się narracja o graniu dla trenera Skorży. Ale co w momencie, gdy pojawi się pierwszy poważny kryzys? Czy Rafał Janas to trener, który będzie w stanie wyciągnąć drużynę z dołka? Postawienie na niego to ogromne ryzyko, mając na uwadze fakt, że jest to szkoleniowiec niedoświadczony. W seniorskiej piłce jako pierwszy trener poprowadził zaledwie jedno spotkanie. Oczywiście, jest możliwe, że w trakcie kadencji Macieja Skorży nauczył się od niego wielu rzeczy, mogących pomóc mu zapanować nad grupą i dotrzeć do piłkarzy.

Reklama

W kontekście obecnego sztabu Lecha rozważane są różne scenariusze. Niewykluczone, że kolejny raz w Kolejorzu pojawi się trio trenerskie – Janas-Kędziorek-Dudka. Niewielkie szanse na przejście wyżej daje się obecnemu trenerowi zespołu rezerw, Arturowi Węsce, bardzo ciekawą koncepcją byłby jednak powrót do sztabu pierwszego zespołu Karola Bartkowiaka, który sprawdził się w wicemistrzowskim sezonie Dariusza Żurawia. Zarząd klubu niezwykle ceni sobie skompletowany przez Skorżę sztab i nie jest tajemnicą, że chciałby, aby potencjalny nowy trener zatrzymał w klubie przynajmniej jego część.

To wszystko jest jednak jedną wielką „gdybologią”. To do władz Lecha należy teraz decyzja – podjąć ryzyko i dać szanse Janasowi, czy jednak szukać dalej, co… także wiąże się z ogromnym ryzykiem.

Waldemar Fornalik

Obecny trener Piasta Gliwice był już na liście życzeń Kolejorza w 2014 roku, tuż po zakończeniu przygody z reprezentacją. Wtedy jednak władze klubu zdecydowały się na zatrudnienie… Macieja Skorży. W Poznaniu niezwykle cenią sobie warsztat tego trenera. Pomijając kompletnie nieudaną przygodę w roli selekcjonera, ostatnie lata w karierze Fornalika są niezwykle udane. Zarówno w Gliwicach jak i w Chorzowie jest darzony ogromnym szacunkiem za to, co udało mu się osiągnąć z Piastem i Ruchem. Dodatkowego smaczku tej kandydaturze dodaje fakt, że przed laty Waldemar Fornalik ściśle współpracował z Maciejem Skorżą.

Miało to miejsce w roku 2004, w Amice Wronki. Skorża przejął wówczas zespół po Stefanie Majewskim, a jego asystentem został właśnie Fornalik, który przeniósł się z Górnego Śląska do Wielkopolski. Media informowały wtedy, że wybór współpracowników przez Skorżę miał ogromne znaczenie. Łączył on bowiem wówczas funkcję pierwszego trenera Amiki z pracą asystenta selekcjonera Pawła Janasa w reprezentacji Polski. Wtedy to Fornalik miał być odpowiedzialny za przeprowadzanie części treningów i kontynuowanie myśli szkoleniowej Skorży. Czy po 18 latach doświadczony szkoleniowiec znów stanie przed takim wyzwaniem? Problemem może być umowa Fornalika, która obowiązuje do końca czerwca 2024 roku. Lech musiałby podjąć próby wykupienia trenera z Piasta.

Marcin Brosz

Brosz to szkoleniowiec, który pojawia się w ostatnich czasach na każdej tego typu liście. Choć w styczniu przejął reprezentację Polski do lat 19, nie przestaje on pojawiać się w orbicie zainteresowań ekstraklasowych klubów, czego najlepszym przykładem może być Śląsk Wrocław. Zespół z Dolnego Śląska prowadził z nim intensywne rozmowy, a według informacji Gazety Wyborczej PZPN miał dojść już nawet do wstępnego porozumienia z klubem i samym trenerem. Ostatecznie jednak we Wrocławiu zameldowała się legenda Lecha – Ivan Djurdjević, a Marcin Brosz pozostał w strukturach PZPN.

Reklama

Trener ten był już łączony z Kolejorzem po zwolnieniu Nenada Bjelicy. Ówczesny szkoleniowiec Górnika Zabrze miał być najpoważniejszym kandydatem do przejęcia schedy po Chorwacie. Wtedy szybko uciął spekulacje, mówiąc Nie po to namawiam swoich piłkarzy do pozostania w klubie, żebym sam miał nagle uciekać. Okoliczności jednak się zmieniły, a okazja do przejęcia zespołu mistrzów Polski może się nie powtórzyć. Zatrudnienie Brosza byłoby jednak sporym ryzykiem. Dużą niewiadomą jest, jak sprawdziłby się on w zespole o takim kalibrze, jak Lech. Czy umiejętności i zdolność pracy pod ogromną presją są w przypadku tego szkoleniowca wystarczające?

Nenad Bjelica

To nazwisko w komentarzach kibiców przewija się dość często. Kieruje nimi sentyment do chorwackiego szkoleniowca i to, że „ma w Poznaniu niedokończone sprawy”. Warto więc wyjaśnić sytuację 50-latka i uciąć wszelkie spekulacje – na dziś szanse powrotu Bjelicy do Lecha wynoszą mniej niż jeden procent. Chorwat ma ważny kontrakt w Osijeku do końca następnego sezonu, ogromną władzę w klubie i… nadzieję.

Nadzieję na to, ze po mundialu w Katarze Zlatko Dalić opuści stanowisko selekcjonera reprezentacji Chorwacji, o którym to stanowisku szkoleniowiec marzy od dawna. Z tego też powodu prawdopodobnie odrzuci ofertę prowadzenia włoskiej Spezii, występującej w Serie A. Nie ma więc żadnych większych powodów by sądzić, że chciałby on wrócić do Poznania. Zwłaszcza, że jego relacje z zarządem nie należą do najlepszych.

Henning Berg

Norweski szkoleniowiec jest bardzo ceniony przez prezesa Piotra Rutkowskiego, co automatycznie daje mu szanse w wyścigu o posadę trenera Lecha Poznań. Wiele wskazuje na to, że znalazł się on na wstępnej liście kilkunastu nazwisk wytypowanych przez Rutkowskiego i Tomasza Rząsę. Berg ma w tym momencie jeszcze jeden, niezwykle istotny atut. Jest bezrobotny i właśnie szuka nowego pracodawcy. Problem w tym, że kluby prowadzone przez byłego szkoleniowca warszawskiej Legii grały w zupełnie innym stylu niż ten propagowany przez Skorżę w mistrzowskim Lechu. Była to gra wyrachowana, bez polotu, ale jednak… do bólu skuteczna.

W sezonie 2020/2021 prowadzona przez niego Omonia Nikozja po 11 latach odzyskała mistrzostwo Cypru, a na dokładkę zgarnęła także superpuchar. Wprowadził ją też do fazy grupowej Ligi Konferencji Europy. Poprowadził klub w 113 meczach, wykręcając przy tym średnią 1,8pkt/mecz. W Polsce zapamiętany był jako jeden z niewielu trenerów, którzy potrafili łączyć grę w lidze z grą w europejskich pucharach, a przecież tego Lech teraz tak bardzo potrzebuje. Zatrudnienie norweskiego szkoleniowca byłoby jednak z pewnością dość kosztowne i nie dawałoby gwarancji utrzymania obecnego sztabu szkoleniowego w klubie.

Aleksiej Szpilewski

Kolejne nazwisko, które wraca do nas jak bumerang. Białorusin, który jest wychowany w niemieckiej myśli szkoleniowej od kilku lat regularnie pojawia się w orbicie zainteresowań poważniejszych klubów polskiej ekstraklasy. Mówiono już o nim w kontekście Lecha Poznań, gdy zwalniano Dariusza Żurawia, pojawiał się jako kandydat do objęcia Legii Warszawa, był typowany na następcę Marka Papszuna w Rakowie Częstochowa.

– Można o nim powiedzieć, że to maniak taktyczny, ale duży nacisk kładzie też na aspekt mentalny. Chciał wyrobić u nas nawyk zwyciężania – wspominał na łamach Przeglądu Sportowego Konrad Wrzesiński, który trenował pod okiem Szpilewskiego w Kajracie Ałmaty. Młody szkoleniowiec reprezentuję także tzw. „filozofię Red Bulla”, która ma opierać się na wprowadzaniu do zespołu i sprzedaży utalentowanych wychowanków, co w Lechu byłoby odebrane bardzo ciepło. O ile jednak sposób pracy i wyniki osiągane w Kazachstanie mogą napawać optymizmem, o tyle jest przygoda w 2. Bundeslidze i na Cyprze może budzić niepokój. Z Erzgebirge Aue wyleciał z hukiem po siedmiu meczach, w których zanotował trzy remisy i cztery porażki. W Arisie sytuacja jest już nieco lepsza, ale zdobycie 14 punktów w 10 meczach nie należy do najbardziej okazałych osiągnięć w historii tego zawodu.

Dodatkowym atutem jest fakt, że Szpilewski bardzo ceni sobie polską ekstraklasę i chciałby w niej pracować. Problemem jest jednak to, że Białorusin w lutym przejął cypryjski Aris Limassol. Jego sytuacja nie jest więc jedna tak komfortowa, jak ta, którą ma w tym momencie Henning Berg. Jeżeli jednak włodarze Lecha będą bardzo zdeterminowani, aby zatrudnić 34-latka, obustronne zaangażowanie mogłoby doprowadzić do szczęśliwego zakończenia.

CZYTAJ WIĘCEJ O ODEJŚCIU MACIEJA SKORŻY

fot. FotoPyk/Newspix

Rodem z Wągrowca, choć nigdy nie pokochał piłki ręcznej. Woli tą kopaną, w wydaniu polskim i chorwackim. Student dziennikarstwa, który lubuje się w felietonach i reportażach. Miłośnik absurdu i Roberta Makłowicza.

Rozwiń

Najnowsze

Polecane

Grają o mistrzostwo w szkolnej hali. ”Słyszę to od 10 lat. To musi się zmienić”

Jakub Radomski
2
Grają o mistrzostwo w szkolnej hali. ”Słyszę to od 10 lat. To musi się zmienić”

Ekstraklasa

Komentarze

92 komentarzy

Loading...