Eintracht Frankfurt w środę zmierzy się z Rangers FC w finale Ligi Europy. Dla Orłów będzie to trzeci finał dwóch najważniejszych rozgrywek europejskich pucharów w dziejach. Historia drużyny znad Menu na Starym Kontynencie nie jest bogata. Za to barwna w wiele interesujących historii i ludzi, którzy od lat podążają za swoją drużyną.

Węgierskie przeprosiny i mural na mieście. Jak Eintracht grał w finałach

By doszło do jednego z finałów, oficjalny list z przeprosinami musiała wysłać sama legenda węgierskiej piłki Ferenc Puskas. Pamięć o drugim wciąż jest wymalowana na elewacji jednego z bloków w Bockenheim. Eintracht Frankfurt tylko dwa razy grał w finałach europejskich pucharów. Choć obu nie pamięta żaden z obecnych piłkarzy Orłów, a z przypomnieniem tego z 1980 roku problem miałby i trener Olivier Glasner, to każde z tych spotkań toczyło się w kluczowych momentach przemian niemieckiego futbolu.

Eintracht Frankfurt w europejskich pucharach – historia

Amatorstwo i Luksemburg

Odbudowujący się po II wojnie światowej futbol w RFN wrócił do swoich przedwojennych filarów. Rządziły w nim amatorstwo, pochwała twardej i solidnej pracy, a także regionalizm. Mimo że niemal wszędzie w Europie przekształcono rozproszone rozgrywki w ogólnokrajowe, zawodowe ligi, to w Zachodnich Niemczech wciąż panował podział na Oberligi. Przekładając to na nasze – ligi międzywojewódzkie. Do tego wprowadzono limit płacowy dla piłkarzy. Przez 15 lat od 1948 roku wynosił on miesięcznie 320 marek niemieckich. A zawodnicy mogli wywalczyć na boisku kolejne 80 marek za wygrane spotkanie.

Co bardziej innowacyjni i otwarci na inne niż niemieckie, futbolowe myśli, zdawali sobie sprawę, że stopniowo piłka nożna odjeżdża Niemcom. Nie mieli jednak odpowiednich argumentów, by spierać się z tamtejszą ideologią, która zagwarantowała tejże reprezentacji złoto mistrzostw świata 1954 roku. To finał właśnie z tego roku odbił się po latach czkawką Puskasowi. Mimo takiego sukcesu najlepsi piłkarze kadry narodowej otrzymywali te same pensje, co inni gracze drużyn z różnych Oberlig.

Wszystkie te zabiegi miały utrzymać amatorski poziom gry w Niemczech i zabezpieczać dobro kadry narodowej. Część zawodników mimo to wyjeżdżała, w wyniku czego automatycznie zawieszano ich w prawach reprezentanta kraju przez związek. Dla innych gra dla swojego państwa znaczyła więcej. Zostawali zarabiając zdecydowanie mniej niż mogliby w innych zawodowych ligach. To nie podwyższało poziomu Oberlig, które kisiły się ze własnym sosie grając niemal stale z tymi samymi drużynami. Poziom tych drużyn był często weryfikowany na europejskiej arenie. Zdarzały się takie wpadki jak choćby porażka Borussii Dortmund ze Sporą Luxemburg (1:2).

Przykre wspomnienia Rangers

Choć pionierzy wprowadzenia zawodowstwa zdobywali dzięki temu kolejny cenny oręż w walce z antagonistami tego pomysłu, to wciąż brakowało im argumentów na kolejne sukcesy reprezentacji Niemiec. Ta zajęła czwarte miejsce w MŚ w 1958 roku. Plany pokrzyżowało im również dojście do finału Pucharu Europy przez Eintracht Frankfurt. To właśnie Orły odniosły jeden z najbardziej spektakularnych sukcesów w amatorskiej erze niemieckiego futbolu w europejskich pucharach. Jako pierwsza z niemieckich drużyn wystąpiła w finale Pucharu Europy, Pucharu UEFA, Pucharu Zdobywców Pucharów bądź Pucharze Miast Targowych.

Zanim Eintracht spotkał się w finale z Realem Madryt na swojej drodze rozprawił się z Young Boys Berno, Wiener SC i Glasgow Rangers. To właśnie wtedy Orły i The Gers spotkali się po raz ostatni na jednym boisku. Boisku, którego nie chciał sprawdzić trener Szkotów Scott Symon, przy okazji kpiąc z rywali. – Eintracht? Kim oni są? Boiska są wszędzie takie same. Będziemy mieć czas, by się z nim zapoznać w trakcie meczu – stwierdził szkoleniowiec cytowany przez Ulricha Hessego w książce „Tor! Historia niemieckiej piłki nożnej”.

Trener Symon miał rację, że jego piłkarze będą mieć czas zapoznać się z boiskiem. Dokonali tego i we Frankfurcie, i Glasgow, bowiem często padali na murawę po kolejnych straconych golach. Eintracht wbił w dwumeczu 12 goli Rangersom, solidarnie po sześć u siebie i na wyjeździe. O skali klęski najdobitniej świadczy fakt, że niemieccy dziennikarze, którzy po wielu latach wybierali się do Glasgow napisać wspominkowy tekst o tym spotkaniu, natrafiali na wielu kibiców pamiętających ten mecz. Każdy z nich reagował na wspomnienie o nim w ten sam sposób, kręcąc głową z niedowierzania i politowania dla gry ich zawodników.

Korespondencyjny doping

W decydującym o Pucharze Europy meczu Eintracht trafił na wielki w tamtym czasie Real Madryt. Dla Los Blancos był to piąty z rzędu finał tych rozgrywek. Poprzednie cztery wygrali. W składzie Królewskich występowali wtedy tacy piłkarze jak Alfredo Di Stefano, Paco Gento, Jesus Herrera czy Ferenc Puskas. Mało brakowało, a przez słowa wypowiedziane cztery lata wcześniej przez ostatniego z nich – węgierskiego napastnika do spotkania Realu i Eintrachtu by nie doszło.

Dwa lata po mundialu w 1954 roku, w którym Węgry przegrały starcie o złoto z RFN, Puskas udzielił wywiadu „L’Equipe”. Powiedział w nim, że Niemcy podczas wspomnianego spotkania stosowali doping. A w szatni Madziarzy znaleźli opakowania po takich środkach. Sprawa mogłaby się rozejść po kościach, gdyby nie niemiecki związek. DFB doskonale zapamiętało te, ich zdaniem oszczerstwa – sprawa stosowania dopingu nigdy nie została jednoznacznie potwierdzona ani zaprzeczona. Postanowiło, że nie będzie puszczać swoich piłkarzy na mecze z udziałem Puskasa.

Sprawa finału na Hampden Park znajdowała się na ostrzu noża, a załagodził ją dopiero oficjalny list z przeprosinami dla Niemców od Puskasa. Mimo że mecz dla Eintrachtu rozpoczął się od trafienia Richarda Kressa, to zakończył się zwycięstwem 7:3 Realu Madryt. Jednym z najbardziej okazałych w historii Pucharu Europy. To w nim hat-trickiem popisał się Di Stefano, a nieco w rewanżu za przedmeczowe trudności, Puskas czterema golami. Wiedząc o swojej mniejszości, piłkarze Eintrachtu nie kryli podziwu dla dokonań Królewskich. – Mój przeciwnik José Emilio Santamaria biegał tak szybko, że prawie rozebrał mnie na boisku. Z drugiej strony byliśmy tylko garstką dzielnych Hesów – powiedział po meczu Erwin Stein.

Niemiecka dominacja

Ta klęska na dobre sprawiła, że myślenie o przekształceniu niemieckich Oberlig w jedną zawodową Bundesligę nabrało rozpędu. Plany urzeczywistniły się trzy lata po tym finale. Na kolejny kibice Eintrachtu czekali aż do 1980 roku. Nie był to co prawda Puchar Europy, w którym Orły wystąpiły tylko ten jeden raz w historii, ale turniej o nieco mniejszym prestiżu, czyli Puchar UEFA. Niemniej jednak rozgrywki z sezonu 1979/80 i tak przeszły nie tylko do historii niemieckiego futbolu, ale również całej piłki na Starym Kontynencie. Po raz pierwszy i do dziś jedyny raz w finale i półfinałach jednych rozgrywek, w jednym roku wystąpiły ekipy z tego samego kraju.

W dziejach europejskich pucharów aż pięciokrotnie dochodziło do sytuacji, w której trzy drużyny z jednego ligi trafiły do finałowej czwórki. Jednak tylko Niemcy potrafili zdominować nie tylko finał, ale i półfinały. W Pucharze UEFA 1979/80 na starcie pojawiło się aż pięć drużyn z RFN. Oprócz awansów wywalczonych bezpośrednio z Bundesligi przez Kaiserslautern, Bayern Monachium, VfB Stuttgart i Eintracht, w rozgrywkach wystąpiła również Borussia Moenchengladbach jako triumfator poprzedniej edycji.

Z wszystkich tych ekip na papierze Orły miały najmniejsze szanse na sukces w całych rozgrywkach. Widać to było po pierwszych spotkaniach. Zespół znad Menu męczył się ze szkockim Aberdeen (1:1 i 1:0). Dopiero po dogrywce wyeliminował Dinamo Bukareszt, a gola na wagę przedłużenia nadziei zdobył dopiero w 90. minucie rewanżu. Jego autorem był Bernd Hoelzenbein. Orły swobodę złapały dopiero od 1/8 finału. Łącznie w kolejnych dwóch rundach zdobyły 10 bramek w czterech meczach. W meczu o finał trafili na Bayern Monachium, który wcześniej wyeliminował Kaiserslautern. W drugim półfinale spotkał się Stuttgart i Gladbach.

Koreańskie zaskoczenie

Faworytem półfinału był Bayern. Monachijczycy swoją dominację potwierdzili w pierwszym spotkaniu, wygrywając je 2:0. Do zwycięstwa Bawarczyków poprowadzili Paul Breitaner i Dieter Hoeness. W rewanżu do 87. minuty Die Roten byli pewni awansu. Wszystko zmieniło się po trafieniu Bruno Pezzeya. Austriacki kapitan, który godzinę wcześniej dał prowadzenie Eintrachtowi, doprowadził do dogrywki, w której Orły nie pozostawiły złudzeń Bayernowi. W doliczonych 30 minutach wbiły trzy gole, zapewniając sobie awans do finału. Ten podobnie jak inne mecze Pucharu UEFA toczył się w systemie mecz i rewanż.

W finale Eintracht trafił na obrońcę tytułu Borussię Moenchengladbach z Lotharem Mathueusem i urodzonym w Zabrzu Christianem Kulikiem, a także Juppem Heynckesem na ławce. Pierwsze spotkanie między tymi zespołami okazało się istnym szaleństwem. Boekelbergstadion wypełniło oficjalnie 25 tys. widzów, ale nieoficjalnie mówiło się nawet o ponad 30 tysiącach. Każdy chciał zobaczyć niesamowite widowisko. I się nie zawiódł. Nawet teraz po latach można odtworzyć ten mecz. Przez ponad 10 minut na YouTube można oglądać kompilacje składnych akcji, potężnych strzałów, spektakularnych parad i aż pięciu goli. Szczególnie efektowne były te zdobywane głową. Finalnie to Źrebaki znajdowały się w lepszej sytuacji przed rewanżem za sprawą zwycięstwa 3:2.

W drugim meczu ponownie Orły pokazały prawdziwą wolę walki i grę do końca. Gola na wagę zwycięstwa w finale strzelił w 81. minucie Fred Schaub, który później podniósł w wielkiej euforii Puchar UEFA. Nie wszyscy piłkarze Eintrachtu zdawali sobie jednak sprawę ze skali sukcesu. – Kiedy wygrałem Puchar UEFA z Frankfurtem, nie potrafiłem wtedy ocenić tego triumfu. Byłem w Niemczech dopiero kilka miesięcy i nie zdawałem sobie sprawy ze znaczenia tego sukcesu. Te zawody nie były nawet znane w Korei Południowej. Liczyły się tylko Mistrzostwa Świata. Myślałem, że możemy wygrać Puchar UEFA każdego roku! – mówił zaskoczony Cha Bum-kun.

Pełne ulice i sukces wymalowany na bloku

Koreańczyk tak jak inni piłkarze Eintrachtu prawdziwą radość kibiców poczuli dopiero wyjeżdżając na ulice Frankfurtu. Trwała tam prawdziwa impreza. Wszystkie miejskie arterie były zapchane ludzką masą. Panował taki ścisk, że okolicznościowy autobus z zawodnikami przez długi czas nie mógł włączyć się do ruchu. – To było jedno z najważniejszych zwycięstw Eintrachtu Frankfurt i jeden z najważniejszych tytułów w historii klubu – wyjaśnił obrońca Charly Koerbel. – Moi koledzy z drużyny byli bardzo szczęśliwi. W całym mieście klepano mnie po plecach, a kiedy podnosiłem trofeum na Roemerze [Stare Miasto we Frankfurcie nad Menem przyp.red.], tłumy dopingowały mnie. Wtedy zdałem sobie sprawę, że musieliśmy zrobić coś wyjątkowego – wtórował mu pomocnik, Werner Lorant.

Nie licząc Pucharu Intertoto zdobytego w 1967 roku, to jedyne europejskie trofeum, po jakie sięgnął Eintracht. Jeden z najpiękniejszych momentów, został wymalowany na elewacji jednego z bloków w dzielnicy Bockenheim we Frankfurcie nad Menem. To na nim Koerbel wznosi w górę Puchar UEFA. Teraz kibice Orłów liczą, że będą mogli stworzyć podobny mural po środowym finale Ligi Europy. Tym razem bohaterem może być ktoś inny. Niezmienni pozostają natomiast kibice.

Fani Orłów czy to w latach 60., 80., czy obecnie, wszędzie podróżują za swoją drużyną. Finał Pucharu UEFA chciało obejrzeć ponad 70 tys. widzów więcej niż przewidywała to pojemność Hampden Park. Rewanżowe spotkanie na Waldstadion śledziło ok. 60 tys. kibiców, a kolejne setki celebrowały sukces drużyny w pobliskich barach. Podczas środowego finału Ligi Europy w Sewilli spodziewanych jest ok. 50 tys. fanów z Niemiec. Do Andaluzji dostawali się drogą lotniczą – we wtorek i środę odbyło się kilkadziesiąt lotów w tamtym kierunku – czy lądową, jadąc całymi rodzinami do Sewilli ponad 2300 kilometrów. Niektórzy, by oszczędzić na finał latali przez Wenecję, Malagę czy Barcelonę. Wszystko, by zobaczyć swoją ukochaną drużynę na boisku.

Inni, którzy pozostali we Frankfurcie będą oglądać mecz z Rangers na Deutsche Bank Park. Klub sprzedawał wejściówki za 10 euro, ale na czarnym rynku ich ceny dochodziły nawet do 100. Wszystko dlatego, że spotkanie Orłów na stadionie chciało obejrzeć aż 100 tys. fanów. W końcu jak nie kibicować drużynie, która w najmniej oczekiwanych momentach swojej historii święciła wielkie sukcesy.

WIĘCEJ O BUNDESLIDZE:

Fot. Newspix

Suche Info
06.07.2022

Wisła przedłuża współpracę z Orlenem

Wisła Płock przedłużyła umowę z Orlenem, który będzie sponsorem strategicznym klubu na kolejne dwa lata. Orlen sponsoruje klub od sezonu 16/17, natomiast sponsorem strategicznym jest od 2018 roku. Teraz wiadomo, że ta współpraca potrwa co najmniej do 2024 roku. Daniel Obajtek, prezes Orlenu, powiedział (za oficjalną stroną klubu): – Mimo że Orlen jest marką globalną, to firma pozostaje szczególnie związana z Płockiem, gdzie znajduje się nasz nowoczesny kompleks […]
06.07.2022
Niezły numer
06.07.2022

11 – meczów bez wygranej w pucharach to passa rywali polskich klubów

KR Rejkiawik, Akademija Pandew, FK Astana. Trio, które trzeba przebrnąć, żeby zapewnić sobie zastrzyk punktów w klubowym rankingu UEFA. Dwaj pierwsi rywale stoją na przeszkodzie naszych drużyn w 1. rundzie eliminacji, z kolei Kazachowie czekają na Raków Częstochowa na kolejnym etapie rozgrywek. Trochę odzwyczailiśmy się od eurowpierdoli i rzecz jasna wcale za tym nie tęsknimy. W minionym sezonie nasi reprezentanci na europejskiej arenie spisali się solidnie: Legia Warszawa w pierwszym […]
06.07.2022
Suche Info
06.07.2022

Fabiański z nową umową w West Hamie

Łukasz Fabiański podpisał nowy kontrakt z West Hamem. Nowa umowa obowiązuje przez rok i ma opcję przedłużenia na kolejne 12 miesięcy. Fabiański to wciąż podstawowy bramkarz Młotów – w poprzednim sezonie ligowym opuścił tylko jedno spotkanie, w jeszcze poprzednim – tylko cztery. Łącznie rozegrał dla West Hamu 137 spotkań i zachował 34 czyste konta. Przed tym sezonem klub dokonał jednak transferu innego golkipera – nowym piłkarzem Młotów […]
06.07.2022
Suche Info
06.07.2022

Goncalo Feio nie jest już w sztabie Rakowa

Goncalo Feio odszedł z Rakowa. Portugalczyk był asystentem Marka Papszuna w sztabie częstochowian. Pracował w tej roli od stycznia 2020 roku. Jego umowa została rozwiązana za porozumieniem stron. To sporo zaskoczenie, bo wcześniej nic na to odejście nie wskazywało. Feio był chwalony za swoją pracę, razem z Papszunem dobrze się rozumieli, ponadto Feio potrafił mieć dobry wpływ na transfery Rakowa, biorąc udział w ściągnięciu między innymi Iviego Lopeza. Wcześniej Feio […]
06.07.2022
Weszło
06.07.2022

Anioł uciekający przed wojną. Pogoń trafiła los na loterii?

Korzystając z nowych regulacji FIFA, Pogoń Szczecin wypożyczyła z rosyjskiego FK Rostów Pontusa Almqvista. Szwedzki skrzydłowy wygląda na papierze jak przepis na świetnego zawodnika. Czy Portowcy będą go w stanie odpowiednio wkomponować w zespół? Ma 23 lata i jest wyceniany na 3 miliony euro. Talent doceniony przez wielu ekspertów na całym świecie. W seniorską piłkę wchodził już jako 17-latek. W Szczecinie będzie mógł korzystać z pomocy szwedzkiego trenera – Jensa Gustafssona. […]
06.07.2022
Suche Info
06.07.2022

Ronaldo wciąż nie trenuje z United

Cristiano Ronaldo nadal nie stawił się na treningu Manchesteru United. To już trzeci dzień z rzędu, kiedy Portugalczyka nie ma na treningach Czerwonych Diabłów. Oficjalnie chodzi o problemy osobiste, ale wiadomo, że taka sytuacja tylko rodzi kolejne plotki. A mówi się, że Ronaldo nie chce już grać dla United, bo nie jest zadowolony z możliwości klubu, który w zeszłym sezonie nie awansował do Ligi Mistrzów. I też przez to pensje piłkarzy zostały obcięte o 25%. Zdaniem angielskich dziennikarzy United nie wie, […]
06.07.2022
Niezły numer
06.07.2022

11 – meczów bez wygranej w pucharach to passa rywali polskich klubów

KR Rejkiawik, Akademija Pandew, FK Astana. Trio, które trzeba przebrnąć, żeby zapewnić sobie zastrzyk punktów w klubowym rankingu UEFA. Dwaj pierwsi rywale stoją na przeszkodzie naszych drużyn w 1. rundzie eliminacji, z kolei Kazachowie czekają na Raków Częstochowa na kolejnym etapie rozgrywek. Trochę odzwyczailiśmy się od eurowpierdoli i rzecz jasna wcale za tym nie tęsknimy. W minionym sezonie nasi reprezentanci na europejskiej arenie spisali się solidnie: Legia Warszawa w pierwszym […]
06.07.2022
Weszło
06.07.2022

Anioł uciekający przed wojną. Pogoń trafiła los na loterii?

Korzystając z nowych regulacji FIFA, Pogoń Szczecin wypożyczyła z rosyjskiego FK Rostów Pontusa Almqvista. Szwedzki skrzydłowy wygląda na papierze jak przepis na świetnego zawodnika. Czy Portowcy będą go w stanie odpowiednio wkomponować w zespół? Ma 23 lata i jest wyceniany na 3 miliony euro. Talent doceniony przez wielu ekspertów na całym świecie. W seniorską piłkę wchodził już jako 17-latek. W Szczecinie będzie mógł korzystać z pomocy szwedzkiego trenera – Jensa Gustafssona. […]
06.07.2022
Weszło
06.07.2022

Co z przepisem o młodzieżowcu w Ekstraklasie? Jest porozumienie, ale nie ma decyzji

Konsultacje trwały od kilku tygodni. Ostatecznie większość klubów Ekstraklasy jest za wprowadzeniem modyfikacji. Jak to wszystko ma wyglądać i dlaczego wprowadzenie nowych regulacji trwa tak długo? Kiedy w końcu zostanie podjęta decyzja? Wszystko wyjaśniamy w tekście. O tym, że zmiany w przepisie o młodzieżowcu w Ekstraklasie są szykowane, było wiadomo od dawna. Wszak był to jeden ze sztandarów, z którymi do wyborów w PZPN szedł obecny prezes związku Cezary Kulesza. Większość klubów narzekała na to, że w drużynach […]
06.07.2022
Weszło
06.07.2022

Treser wściekłych psów nadzieją dla Marsylii i Milika. W czym tkwi siła Tudora

W poprzednim sezonie trener Igor Tudor sprawił, że małego Hellasu Verona musieli się bać wszyscy we Włoszech, a w kolejnym ma spowodować, że Olympique Marsylia będzie tak wielka, jak jest tylko w mniemaniu jej kibiców. W zamyśle prezesa klubu – ma się to stać z wydatnym udziałem Arkadiusza Milika. Jorge Sampaoli prowadził zespół z południa Francji przez półtora roku i przez półtora roku szokował. Na powitanie zamknął piłkarzy w ciemnej sali, włączył projektor i pokazywał podstawy […]
06.07.2022
Weszło
06.07.2022

PRASA. Smuda: Wieczysta za trzy lata w Ekstraklasie? To możliwe

– Ekstraklasa za trzy lata? To możliwe. Ludzie myślą, że jesteśmy bardzo bogaci, a my jesteśmy skromnym klubem, ale mądrze prowadzonym, szczególnie gdy doszedł Zdzisław Kapka w roli dyrektora sportowego. W klubie są przejrzyste zasady i wielu piłkarzy zgłasza się, żeby u nas grać. Jeśli ktoś myśli, że nasze finanse robią wyniki i kolejne awanse, to jest w błędzie. Robi to drużyna, którą wspólnie mądrze składamy – mówi Franciszek Smuda, trener Wieczystej, na łamach […]
06.07.2022
Siatkówka
05.07.2022

Druga porażka Grbicia. Polacy przegrali z Iranem

Na ostatni turniej Ligi Narodów Polacy przyjechali do Gdańska. Wcześniej w Ottawie zanotowali trzy zwycięstwa, ulegając tylko Włochom, a w Sofii nie dali szans między innymi Brazylii czy USA. W ojczyźnie mieli walczyć o wygranie fazy zasadniczej, ale zaczęli… od falstartu. Dziś w ERGO Arenie ulegli Iranowi po pięciu emocjonujących setach (25:21, 23:25, 22:25, 27:25, 7:15).  Mecze z historią Wiadomo, że gdy spotykają się Polska z Iranem, na parkiecie często dzieją się ciekawe rzeczy. […]
05.07.2022
Liczba komentarzy: 12
Subscribe
Powiadom o
guest
12 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Lecę na piwo
Lecę na piwo
1 miesiąc temu

Sympatyczmy pan redaktor wychodzi na typowego gimba-janusza jarając się to sra ligą i Barcą co to ograł Eintracht z tej niby słabej i chujowej bundesligi.. Na szczęście każdy prawo kibicować komu chce.. Ale nie każdy jest obiektywny

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin
1 miesiąc temu
Reply to  Lecę na piwo

Eintracht przywiózł wurst 600ta, musiał to wygrać. Tym się właśnie różnią takie kluby typu Eintracht czy Rangers (a nawet te Feyenoordy itp) że mają jaja i będą walczyć na całego pomimo mankamentów w umiejętnościach.
Syte koty z czołowych lig umiejętności może mają ale jak niewiele poza nielicznymi przykładami ( częściej to jednak są wydmuszki- jakie pokazał Arsenal w ostatnim boju ligowym o LM).

biskup tysiaclecia
biskup tysiaclecia
1 miesiąc temu

ty bys latal za pilka majac gruby hajs juz za dzieciaka ?

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin
1 miesiąc temu

Pewnie nie, zwłaszcza w obecnych czasach i stylu życia

Alex Legia
Alex Legia
1 miesiąc temu

Zajebisty mecz sie szykuje szkoda ze transmisja tylko na ViaGówno

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin
1 miesiąc temu
Reply to  Alex Legia

Ciuliki z taką polityką znikną szybciej niż wizja.tv swego czasu

Michał
Michał
1 miesiąc temu
Reply to  Alex Legia

Kurwa, a już myślałem, że będzie transmisja na tvp

Lecę na piwo
Lecę na piwo
1 miesiąc temu
Reply to  Alex Legia

RTL satelita Astra. Transmisja od 20.15..pewne. I na ich live stream RTL+chyba..

Sramnaupa
Sramnaupa
1 miesiąc temu
Reply to  Alex Legia

Zobacz na RTL. Jestem 150 km od Frankfurtu, Moseltal w Rheinland-Pfalz. Da się odczuć , że to wydarzenie.

Rosja jest kurwą Putin jej synem:)
Rosja jest kurwą Putin jej synem:)
1 miesiąc temu

Jeżeli komuś przeszkadzają uporczywe reklamy na Weszło, to polecam Adblocka którego reklamował Stano.

Criticball
Criticball(@criticball)
1 miesiąc temu

Nie wiem czemu, ale tych znamienitych drużyn, w tym finale, nie zamierzam oglądać.

Sramnaupa
Sramnaupa
1 miesiąc temu
Reply to  Criticball

Chyba będą płakać. Nie martw się, Miedź Legnica też gra w niedzielę.